Człowiek, który zazdrości jest nieszczęśliwyZ Anią spotkałem się po 16 latach. Pamiętam ją jako uczennicę V klasy, kiedy uczęszczała na katechezę. Niedawno zatelefonowała do mnie z prośbą o rozmowę. Wymienione nazwisko nic mi nie mówiło. Dopiero, gdy spotkaliśmy się, z dalekiej pamięci wróciła sympatyczna buzia dziewczynki. Przyjechała do mnie z ogromnym problemem związanym z jej mężem, czymś co jest jej udręką. Od lat małżeństwo Ani trapi chorobliwa zazdrość. Jej mąż nie mając żadnych rozumowych, logicznych przesłanek ciągle widzi, podejrzewa i oskarża swoją żonę o zdradę.Życie w tym domu stało się nieznośne. Także dzieci bardzo często słyszą wulgarne słowa i oskarżenia, jakie wypowiada ich ojciec pod adresem mamy. Interwencje u teściów nie przyniosły rezultatów. Dochodzi do tego alkohol, coraz częściej nadużywany przez męża Ani. Do biura parafialnego przyszli narzeczeni z zamiarem zawarcia sakramentalnego małżeństwa. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby oboje byli stanu wolnego. Tak zaś nie było. Kobieta przed laty zawarła cywilny związek, który się rozpadł. Spisując tzw. protokół rozmowy kanonicznej musiałem narzeczonej zadać pytanie, z jakiego powodu jej cywilne małżeństwo rozpadło się. W odpowiedzi usłyszałem, że z zazdrości. Komentarz wyjaśniający zmniejszył moje zdziwienie, ale go nie zlikwidował. Można mówić o swego rodzaju rozumnej podejrzliwości np. o zdradę, kradzież, nadużywanie alkoholu, gdy są ku temu konkretne przesłanki. Ale jaki jest sens zazdrości, gdy żona nie popełnia niczego co stanowiłoby podstawę do zazdrości.
Człowiek, który zazdrości jest nieszczęśliwy. Nie umie cieszyć się obiektywnym dobrem, którego doświadcza. Zamyka się też na miłość i dobro. Bywa, że ten stan staje się chorobliwy i może doprowadzić do zaburzeń psychicznych. Od Kaina i Abla do dzisiaj spotykamy ludzi, dla których ta wada główna jest niemałym problemem, a dla bliskich utrapieniem. Zazdrość niezwykle trudno się leczy, ponieważ przenikając uczucia, trudno zmienić je argumentami rozumu. A takie właśnie wydają się być najwłaściwsze. Mojej dawnej uczennicy pomogłem chyba niewiele, trochę podniosłem na duchu. Trudno zresztą pomagać komuś przez pośrednika. Małżeństwo (cywilne) mojej parafianki rozpadło się, małżeństwo mojej uczennicy (sakramentalne) jeszcze trwa. Ufam, że modlitwa i pozytywne działania je uratują. Ks. WOJCIECH
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |