Bóg Ojciec, który trwaBogu należy się wszystko, człowiekowi tyle, ile jest mu potrzebne. Tak najkrócej można oddać treść kolejnej części dziękczynnej Pieśni z "Nauki Dwunastu Apostołów". Brzmi ona tak:
Ty, o Panie wszechmocny, stworzyłeś Wprawdzie powiedziane jest "bogami jesteście" oraz "Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem", to jednak nawet wtedy, gdy jest nam żle, wiara w Boga, który jest pełnią życia i nadzieja nieśmiertelności nie pozwalają nam występować przeciwko Najwyższemu i żądać tych samych uprawnień, jakie On posiada. Zdajemy sobie sprawę - choć to może nie racjonalne zdawanie sobie sprawy, lecz ufność w sens woli Bożej - ufamy więc, że Pan nie chce naszej zguby, naszego zła, naszej samotności. Bóg chce, by wszystko czym jesteśmy i co posiadamy było dla Jego imienia. Co to znaczy? Jest to jedno z najtrudniejszych pytań, jakie Bóg Ojciec Wszechmogący poddaje naszej rozwadze. Doskonale wiemy, że nic na tej ziemi nie jest porównywalne z Nim. Cokolwiek jest żywe, jest tylko odblaskiem Życia, które jest Źródłem wszelkiego życia. Cokolwiek jest, jest od początku do końca uzależnione od Tego, Który Jest. Każde tchnienie jest tchnieniem zapożyczonym, spojrzenie - odbitym, a pragnienie - nienasyconym. Człowiek, choć obraz i podobieństwo miłości Trójcy, jest tylko jej uczniem, dzieckiem potrzebującym pokarmu płynnego. A jednak pozycja Boga wobec stworzenia, nie jest pozycją tego, który chce uciekać przed nami, bawić się w ciuciubabkę, pokazywać jak daleko nam do Niego. Jest odwrotnie. Na każdym kroku Bóg pozwala nam do Siebie przychodzić; staje, byśmy mogli do Niego podejść; Wszechstworzenia Pan jest jednocześnie Ojcem, który trwa przy swoich dzieciach. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że taki jest nam potrzebny, że taki pokazuje nam miłość i że znikąd więcej prawdziwej miłości nauczyć się nie możemy. Dlatego wszystko, co jest na ziemi, ma prawo być dla Jego imienia, dla Niego. Jeśli On cały jest dla nas, to nie ma takich spraw, rzeczy i sytuacji, których nie moglibyśmy Jemu oddać. Stąd płynie wezwanie do nieustannej modlitwy, do dziękowania za wszystko, do chwalenia Pana. W chwilach trudnych, ta prawda jest równie trudna, ale bez przyjęcia jej, jest jeszcze trudniej, wręcz niemożliwie żyć. Dostrzeżenie więc w Bogu Ojca, który ma czas i cierpliwość, który potrafi słuchać tak, że chcemy do niego mówić i mówi tak, że lubimy Go słuchać, jest wielokrotnie ostatnią deską ratunku w świecie, który narzuca się, byśmy brali z niego ile chcemy, nawet wbrew sobie, przeciwko dobremu smakowi i na przekór sumieniu. Ludziom, którzy przeżyli swoje dzieciństwo i młodość bez ojca, życie rzuciło pod nogi kłodę straszliwą. Lecz nie tylko oni przeżywają dramat. Doświadczają go także ci, którym nasze czasy zabierają poczucie stabilności w ramionach ojca. Pochłonięty pracą, karierą i sprawami okołozawodowymi mężczyzna nie ma czasu, by chcieć być ojcem. W tej sytuacji rosną pokolenia, którym Bóg Ojciec może kojarzyć się już nie z "dziadkiem na chmurce", ale z kimś, kogo nie ma lub jeśli jest, to jest zajęty. Dlatego w pokarmie i napoju, które Bóg dał nam na pożywienie, aby zaspokoić nasze podstawowe potrzeby możemy, na przekór czasom, modom i cywilizacyjnym przyzwyczajeniom odnajdywać ślady Boga, który jest Ojcem. Może ktoś powiedzieć, że to uwstecznienie, że byliśmy przecież kiedyś tam dużo dalej, że dostrzegaliśmy Boga bardziej kontemplacyjnie w sytuacjach wymagających większego wysiłku wewnętrznego, gdy dzisiaj... Skoro to miałaby być prawda, a myślę, że można byłoby dłużej o tym rozmawiać i zastanawiać się, ile w nas jest mniej Bożego życia w porównaniu z innymi ludźmi, żyjącymi pięćdziesiąt, sto, dwieście lat temu, to powrót do znaków podstawowych, to dziękczynienie za pokarm i napój są tymi gestami, przy których dzisiaj - a to jest dla nas najważniejsze, nie to co było pięćdziesiąt, sto, czy dwieście lat temu - na nowo uczyć się możemy miłować Boga Ojca. Bez względu na czasy, człowiek jest człowiekiem, a Bóg nie kocha nas mniej niż kochał naszych ojców i przodków sprzed dziesiątków lat. Nie przestał być naszym Ojcem. Nie znudziło Mu się. Trwa. Ks. TOMASZ SŁOMIŃSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |