Dlaczego Kościół nie zajmuje się ludźmi biednymi?(...) Dlaczego Kościół nie zajmuje się ludźmi biednymi? Tyle jest nędzy, ludzie nie mają pracy, odbierają im renty, jest wielu bezdomnych. Jakoś nie widać, by Kościół im pomagał. Na dużych dworcach koczują bezdomni, a ja jeszcze nie widziałem księdza, który by się nimi zajmował. AndrzejPomoc dla potrzebującychMój Drogi!Dziękuję za list, choć przyznam się, że czytałem go z rosnącym zdziwieniem i wręcz oburzeniem. Rozumiem, że dla Ciebie ważny jest los ludzi biednych. Wydaje mi się jednak, że zwracasz się z pretensjami do niewłaściwej instytucji. Poczułem się nieco dotknięty Twymi wypowiedziami. Pisząc "Kościół" pewnie miałeś na myśli księży, a zatem i mnie. Nie jestem nagminnym filantropem i nie chodzę po ulicach, szukając komu mógłbym pomóc, ale zdarza mi się i materialnie, i duchowo wspierać ludzi, którzy tego potrzebują. Wiem, iż bardzo wielu kapłanów postępuje w podobny sposób. Zacznijmy jednak od tego, że Kościół w swej istocie nie jest instytucją filantropijną. Celem Kościoła nie jest pomoc społeczna, lecz zbawienie dusz. I o to się głównie troszczymy. Dzieła miłosierdzia, choć zajmują niezwykle ważne miejsce w życiu Kościoła, nie są jednak jego pierwszorzędnym celem. Pomoc ludziom potrzebującym jest zadaniem państwa. Ono ma na to potrzebne fundusze i środki. Porównaj sumę płaconego przez Ciebie podatku i sumę pieniędzy, które w kościele dajesz na składkę. Obawiam się, że podatek jest zdecydowanie i wielokrotnie wyższy. Inna sprawa, że państwo nie potrafi tymi środkami odpowiednio administrować dopuszczając do powstawania olbrzymich obszarów materialnej nędzy. Nie będę wymieniał wszystkich przejawów działalności charytatywnej Kościoła. Wierz mi, że jest tego naprawdę sporo. Lecz my robimy to po cichu, dyskretnie, zgodnie zresztą z poleceniem Jezusa, który zakazał chwalenia się swą dobroczynnością. Następną sprawą jest pytanie, czy rzeczywiście Kościół powinien wszystkim pomagać. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa Kościół troszczył się przede wszystkim o należących do wspólnoty, o swoje sieroty, wdowy i biednych. To było bardzo logiczne i zgodne z Ewangelią. Dlaczego na przykład pomagać takim ludziom, którzy z wiarą nie mają nic wspólnego, nie praktykują, nie wierzą, a szukają po prostu naiwnych? A co do bezdomnych na dworcach, to jestem ciekaw czy Ty pomieszkałeś z nimi przez pewien czas? Może wtedy dostrzegłbyś kapłana, który próbuje im pomóc. Pobieżna obserwacja nie uprawnia Cię do wydawania takich sądów. Dzieła miłosierdzia są sprawdzianem autentyczności naszej chrześcijańskiej postawy. Rozumie to doskonale wielu wiernych - i świeckich, i duchownych. Otwórz szerzej oczy i spróbuj zauważyć tą cichą, ale olbrzymią pomoc niesioną naszym braciom i siostrom w Chrystusie. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |