Dlaczego w chrześcijaństwie tak olbrzymi nacisk kładziony jest na ludzką grzeszność i słabość?Mam trudności, by zaakceptować w doktrynie chrześcijańskiej tak olbrzymi nacisk kładziony na ludzką grzeszność i słabość. Tak, jakby Bóg pragnął nam udowodnić, że jesteśmy do niczego. Musimy się ze wszystkim do Niego zwracać, wszystko Jemu powierzać, bo sami sobie na pewno nie poradzimy. Dla mnie jest to trochę oburzające i trochę poniżające. Mam swoje wady, ale też swoje zalety, dużo udało mi się w życiu osiągnąć własną ciężką pracą i jestem z tego dumny. Dlaczego mam się poniżać i przybierać szatę fałszywej skromności, a swoje sukcesy przypisywać Bogu? Mikołaj"Czas nas uczy pogody"Mój Drogi!Czytając Twe słowa odniosłem wrażenie, że jesteś człowiekiem sukcesu, silnym i odpowiedzialnym, przekonanym o własnej kompetencji i wartości. Świetnie! Widzisz - Pan Bóg nie chce Cię poniżyć, nie chce, byś w siebie wątpił, lecz pragnie, byś spokojniej podchodził do swoich sukcesów. To dobrze, że masz o sobie wysokie mniemanie, lecz uważaj, żebyś nie popadł w nadmierną pewność siebie, bo skutki mogą być opłakane! Dobrym przykładem może być tutaj historia zaparcia się św. Piotra. Najpierw Piotr obiecuje uroczyście Jezusowi, że pozostanie z Nim zawsze, do końca. Oburza się na przepowiednię Jezusa, że jeszcze dzisiaj się Go zaprze. Jest pewny siebie i przekonany o swojej sile. Lecz kiedy zmieniają się warunki, Jezus zostaje aresztowany, Piotr psychicznie tego nie wytrzymuje i ugina się. Pomimo wcześniejszych deklaracji bierze w nim górę ta ciemniejsza i słabsza strona ludzkiej natury. Z poprzedniej pewności Piotra pozostaje niewiele. Piotr uczy się wyrozumiałości, pogody ducha, szacunku dla słabszych i mniej wytrzymałych. Poprzez konfrontację z tą słabszą i ciemniejszą stroną ludzkiej natury Piotr staje się normalniejszy, bliższy nam wszystkim. Najważniejsza w naszej wierze jest miłość. Jest ona zjawiskiem skomplikowanym. Stawia wymagania, domaga się heroizmu, prowadzi człowieka ku szlachetności, a jednocześnie cierpliwa jest i łaskawa, wyrozumiała i przebaczająca. W sztuce miłości czasami ugięcie się, poddanie i zaufanie więcej znaczą niż uparte stawianie na swoim i dążenie do osobistego sukcesu. Mam wrażenie, że w świecie sukcesu liczy się "ja", w świecie miłości liczy się "my". Dlatego człowiecze podporządkowanie się woli Boga nie jest aktem poniżenia, lecz miłości, która robi Ukochanemu miejsce w swoim życiu. Owszem, różnie to czasem wygląda. Bywa, że miłością próbuje się tłumaczyć własną niekompetencję i lenistwo. Może stąd bierze się nadmierne akcentowanie ludzkiej grzeszności? Cieszmy się zatem wszelkimi naszymi sukcesami i nie zapominajmy o dobrym Bogu, który naszej pracy błogosławi. Niech Jego miłość bezpiecznie nas prowadzi poprzez jak najciekawsze życie. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |