Największe nieszczęście na ziemi nie ma w sobie nic z najmniejszego nieszczęścia piekłaNasza rozmowa była burzliwa. Nie sposób się zgodzić z takimi poglądami, które ani biblijnie, ani życiowo nie mają żadnych obiektywnych uzasadnień. Co więcej, wobec emocjonalnego podejścia mojego rozmówcy do zaistniałego problemu, trudno było o jakikolwiek kompromis.Piekło na ziemi?Pan Zygfryd ma żonę i dwóch synów. Pracuje przy wyrębie lasu. W mieszkaniu w którym z nim rozmawiałem było ciepło. Pod oknem stał telewizor, a obok leżały papierosy. Całe mieszkanie, choć nie należało do bogatych, dalekie było od biedy, nędzy. W naszej rozmowie problem piekła pojawił się, gdy wprost zapytałem mego rozmówcę, jak często chodzi do kościoła, do sakramentów, jaka jest jego religijność. Pytania widocznie zaniepokoiły sumienie drwala. Zaczął się denerwować. Wyrzucał z siebie wszystko co miało go usprawiedliwiać. Tylu winnych znajdował wokół siebie, aż wreszcie zakończył swoje argumenty stwierdzeniem, że życie jego jest piekłem na ziemi. Słuchałem tego ze spokojem i wzrastającą irytacją, myśląc sobie: co ty człowieku wiesz o piekle.Największe nieszczęście na ziemi nie ma w sobie nic z najmniejszego nieszczęścia piekła. Dokładnie przed miesiącem mogliśmy przeczytać na naszych łamach wyniki badań statystycznych, z których wynika ło, że w Polsce wierzy w Boga 91 proc., natomiast w istnienie piekła 41 proc. Skąd ta dysproporcja? Oczywiście z braku znajomości Pisma Świętego i braku żywej, głębokiej wiary. Wszędzie tam, gdzie słabnie wiara w Boga, jeszcze szybciej słabnie wiara w szatana i piekło. Nie da się zachować integralności Biblii, gdy pominiemy w niej teksty mówiące o wiecznym potępieniu. Aby uciec od odpowiedzialności, za swoje niecne, grzeszne uczynki oczywiście łatwiej jest nie wierzyć w istnienie piekła. Przez to złudzenie żyje się spokojniej. Ale czy prawdziwiej? Biblia ma swoją jasność tzn. konkretność. "Co człowiek sieje, to i zbierać będzie" - pisze święty Paweł. Nie negując, ani pomniejszając zbawienia, które zawsze jest i pozostanie dziełem łaski Bożej, a więc owocem Bożej miłości, a nie sprawiedliwości, należy pamiętać, że mogą być ludzie, którzy zmartwychwstaną nie ku życiu, ale ku potępieniu. To ci, którzy do końca, do ostatnich chwil na ziemi uparcie odrzucali Boga, którego poznali. Także ci, którzy świadomie i dobrowolnie, trwając w grzechach śmiertelnych, także - świadomie i dobrowolnie - odrzucali łaskę pojednania. Kościół niektórych wynosi do chwały ołtarzy. O nikim zaś nie powiedział, ani nie mówi, że jest w piekle. Tak jak zbawienie jest owocem wierności Bogu do końca, tak potępienie jest owocem niewierności Bogu do końca. Stoimy na progu Wielkiego Postu. Ten czas jest dany wszystkim wierzącym w Chrystusa, aby po raz kolejny odkryli i przeżyli mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, Tego, o którym śpiewać będziemy za kilka tygodni "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana". Obyśmy tylko tego zwycięstwa świadomie i dobrowolnie nie zmarnowali. Ks. Wojciech
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |