Po Mszy św. wróciłem do domu jak ogłuszony...(...) Zaciekawiła mnie Ewangelia, która była czytana w kościele w ostatnią niedzielę (29 sierpnia). Nie wiem, jak to nazwać, ale te słowa bardzo mocno do mnie przemówiły. Spowodowały, że pojawiło się w mojej głowie mnóstwo pytań. Po Mszy św. wróciłem do domu jak ogłuszony i do tej chwili zastanawiam się nad tymi słowami. (...) Niestety, w kazaniu ksiądz nie odpowiedział w pełni na moje pytania. Dlatego piszę do Księdza i proszę o szerszy komentarz do tego fragmentu Ewangelii, szczególnie do słów: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?" MateuszRachunek zysków i stratMój Drogi!Bardzo dziękuję za takie pytanie! Myślę, że przekazywanie i komentowanie Ewangelii - głoszenie Ewangelii - jest podstawowym powołaniem księdza. Dlatego pytanie o Ewangelię tak bardzo mi odpowiada! Zacytowane przez Ciebie słowa Jezusa są rzeczywiście może nie tyle trudne do zrozumienia, co trudne do przyjęcia. Jezus pozostawia nam poglądy i pojęcia, nasz ułożony świat. Od najmłodszych lat wychowuje się nas w swoistym kulcie prywatnej własności, kulcie posiadania. Ludzie nauczyli się własną wartość kojarzyć ze stanem posiadania. A Jezus tymczasem w kilku krótkich słowach uznaje to za nieważne, znikome. Zupełnie odwraca naszą hierarchię wartości. Zwróć uwagę na to, jak mocno mentalność posiadacza zakorzeniona jest w naszym zachowaniu, naszym języku nawet. Nie mówimy: "żyję w przyjaźni z...", lecz "mam przyjaciela", mam żonę, męża, chłopaka, dziewczynę, dziecko. Mówimy tak, jakby człowiek mógł być czyjąś własnością! Słowo "mam" dla wielu kojarzy się ze słowem "posiadam". Obserwacja codziennego życia pokazuje, jak często właśnie tak to wygląda. Rodzice uważają dzieci za swoją własność, mąż żonę, itd. Efekty takiej mentalności są straszliwie niszczące dla wnętrza człowieka. Zamiast dbać o swój rozwój, radować się darem życia i miłości Boga i ludzi, my ciągle gonimy za zdobyczą. By jak najwięcej mieć. Demon posiadania nigdy nie zostawia człowieka w spokoju, ciągle pogania, powoduje wieczny niedosyt - pragnienie - którego w zasadzie zaspokoić się nie da. Pan Jezus pokazuje nam jedyną możliwą drogę uwolnienia się z tej wiecznej pogoni. Jest nią zwrot ku swemu wnętrzu, odkrycie w nim cichej Bożej obecności. To nie człowiek i jego żądza posiadania zostają postawione na szczycie hierarchii wartości, lecz Pan Bóg. Jego miłość uwalnia od lęku i zachłanności. Powoduje, że człowiek potrafi cieszyć się wszystkim, potrafi być szczęśliwy w pełnym znaczeniu tego słowa. Bo szczęście jest stanem duszy, która wie, że jest kochana! Pan Jezus nie chce w ten sposób pozbawić świat materialny jakiejkolwiek wartości i znaczenia. Raczej z typową dla semickiego sposobu mówienia przesadą podkreśla pierwszorzędne jednak znaczenie ludzkiej duszy. Pomyśl! Co dadzą wszystkie bogactwa świata, jeśli w sercu Twym będzie niepokój, smutek i strach? Po co Tobie zaszczyty i sława, jeśli będziesz samotny i nieszczęśliwy? Zobacz, jak wielu sławnych i bogatych ludzi marnie skończyło, bo zyskali cały świat, ale na swej duszy ponieśli szkodę. Czasem w konfesjonale proszę o zrobienie takiego specyficznego rachunku sumienia - porównania. Ile czasu poświęcam memu organizmowi (sen, posiłki, higiena osobista, odpoczynek), a ile swej duszy (modlitwa, spowiedź, Eucharystia, lektura, rozrywki kulturalne). Zdecydowana większość zwykle więcej czasu przeznacza na to pierwsze. A potem się dziwimy, że ludzie są niezadowoleni ze swego losu, rozdrażnieni, nerwowi, nieprzyjemni, smutni. Przed taką właśnie stratą przestrzega Jezus! Ks. Jan
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |