Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Spotkania: Kocham, więc się nie zgadzam

Teofil: - Janie, bardzo ciężko docisnąć się do ciebie. Wciąż otaczają cię ludzie przychodzący z całej okolicy, a nawet z Jerozolimy. Wciąż z kimś rozmawiasz, wygłaszasz nauki, zanurzasz w wodzie tych, którzy odwracają się od swoich błędów zrozumiawszy, że nie były to jedynie pomyłki, ale że było to chodzenie po drogach zła. Jesteś bardzo zapracowany, Janie, wciąż mówisz do ludzi; to wielki trud i niebezpieczny.

Jan: Mówienie, czy nie mówienie, niewiele znaczą. Inni też mówią, jeszcze więcej ode mnie mówią. Mówią tak długo, aż sami zaczynają wierzyć w to co mówią, choć ich mowa jest owocem kłamstwa. Wmawiają sobie i innym nieprawdę i potem razem nazywają te bzdury prawdą. Człowiek pochodzący od Boga winien najpierw długo milczeć. Jak długo? Nie wiem. Wiem, że powinien tak długo milczeć, aż usłyszy w sobie głos Boga. Czasami trzeba na to milczenie uciekać na pustynię, oddzielić się od ludzi. Jeśli nie zamilkniesz, Teofilu, jeśli wciąż będziesz mnożył słowa, jak się mnoży szarańcza, jeśli wciąż będziesz gadał, gadał, gadał i gadał, nigdy nie usłyszysz mowy Boga. Będziesz przecież ciągle Boga przekrzykiwał, nie będzie Bóg mówić do ciebie, bo niby jak? Trudno przecież wśliznąć się takiemu gadule w słowo. Trzeba milczeć nawet i przede wszystkim wtedy, gdy się mówi.

Mówisz, że jestem zapracowany. Nie wiem - jestem zapracowany czy nie jestem. Takich pytań sobie nie stawiam. Nie warto. Wiem jedno: skoro jeszcze tego ranka słońce mnie obudziło, to znaczy, że Bóg mnie potrzebuje. Nie będę Bogu wyliczał czasu moim zmęczeniem. Widzisz, siedzimy przy ognisku, czujesz ten delikatny, jasnogra- natowy chłód nocy i radość ognia. Raduj się, Teofilu, to od Boga, od Ojca. Zmęczony; nie zmęczony - nieważne! Raduj się, radujmy się! Teofil: - Tak, Janie, raduję się, że znowu mogę z tobą rozmawiać.

Jan: - Nie, nie, jeszcze raz ci mówię: nie! Nie mną się raduj i nie z tego, że rozmawiamy, nie z tego się raduj, Teofilu. Raduj się z tego, że Bóg jest, że spełnia swoje obietnice, że blisko już jest Syn Boży. Ja - cóż to jest? Ja przecież jestem nic, ja nawet nie jestem godny, aby usiąść przed Synem Bożym i rozwiązać rzemyk u jego sandałów. Ja - Jan, jestem jego słowem, jego głosem, on mówi przeze mnie i to daje mi moc, odwagę i radość. Teofil: - Naraziłeś się, Janie, bardzo Herodowi a jeszcze bardziej jego niby żonie. To bardzo mściwa kobieta. Masz wielu wrogów wśród faryzeuszów i saduceuszów. Janie, to wszystko może się źle skończyć. Pomyśl czasem o tym. Jan: - Teofilu, czy pomyślałeś nad tym, co przed chwilą powiedziałeś? Co znaczy, że coś jest niebezpieczne? Czy myślisz, że jak już komuś ścinają głowę, to jest to jego największym nieszczęściem? Teofilu, w twoich słowach poczułem zapach lilii, bo z serca mówisz, bo wiem, że mnie lubisz. Ale usłyszałem też syk żmii.

Posłuchaj! Ja muszę zniknąć, ja muszę ustąpić miejsca temu, który przychodzi wprost od Boga. Muszę ustąpić miejsca Mesjaszowi! Wiesz, dlaczego muszę to zrobić? Bo go kocham! Zapamiętaj: muszę to zrobić, bo go kocham, kocham. Kiedy to mówię, chciałbym to wyśpiewać, chciałbym to, jak Dawid, wytańczyć, Ach, Teofilu, co tam całe kłębowiska żmij, kiedy się wie, że się kogoś kocha i kiedy się wie coś jeszcze ważniejszego i piękniejszego: że jesteś kochany. Herod - biedny lisek. Jego kobieta, zabrał ją swojemu bratu. Żal mi ich, dlatego ich napominam i nie przestanę napominać. Oni przecież nie widzą, że to co nazywają szczęściem, jest ich niedolą, nędzą, nieszczęściem, śmiercią. Oni nie wiedzą, nie wiedzą przecież, co to miłość.- Ja ich kacham, jak kocham tych, którym nie daję spokoju: faryzeuszów i saduceuszów i tę całą resztę, od której tak wiele zależy. Nie daję im spokoju, bo ich kocham, bo wiem, że marnują dar Boży. Nasz Bóg Izraela dał im władzę nad narodem, nad narodem wybranym przez Boga. Oni przecież winni być pasterzami Bożego ludu! A tymczasem co? Oni ten naród krzywdzą! Oni ten naród pchają w przepaść nieszczęścia! Zapomnieli już, że zawsze tak czynili ich poprzednicy, kiedy zamiast trzymać się Prawa Bożego, trzymali się swoich pomysłów na życie. Sam wiesz, ile nieszczęść spadało na nas wtedy, gdy na przykład król, zamiast słuchać proroków, słuchał różnych pochlebców, lizusów i innych cwaniaków.

Muszę, Teofilu, muszę mówić jasno, wyraźnie, bez ogródek. Muszę mówić mocno, mocnym słowem, żeby się przebić przez zrogowaciałą skórę na ich czaszkach i przez obrosłe tłuszczem ich serca. Myślisz, że mnie to nie boli? Boli! Ale muszę mówić, bo inaczej przestałbym ich kochać, a co najważniejsze, sprzeniewierzyłbym się Bogu. Teofil: - Twój ojciec, Zachariasz, powiedział, że Bóg już spełnił obietnice, że już przyszedł Syn Dawida, Mesjasz i że ty jesteś tym, który przygotuje Izrael na jego powitanie. Powiedz, czy tak jest naprawdę?

Jan: - Tak, już się spełnia, już jest Mesjasz. Widziałem go, rozmawiałem z nim, zanurzyłem go w wodzie jak każdego grzesznika. Kiedy go zanurzałem, kiedy go chrzciłem, wbrew sobie tó czyniłem, ale wtedy zrozumiałem. Wszystko będzie się spełniać inaczej, niż to przypuszczaliśmy. Jacy my jesteśmy wciąż ślepi! Czekamy Mesjasza, który nam tu na ziemi wyszykuje raj. Tymczasem on podzieli los najnieszczęśliwszych z ludzi. On będzie zabity jak niewinny baranek, jak mała owieczka. Wtedy dopiero się pokaże, jak bardzo Bóg nas umiłował. My, ludzie, zabijemy Mesjasza, Syna Bożego, choć on niczego złego nam nie uczyni. Zabijemy go, ale przez to on nam pokaże, jak bardzo Bóg nas kocha.

Kiedy zanurzałem Jezusa z Nazaretu w wodach Jordanu zrozumiałem, że jest w nim Duch Boży, że jest on Synem Boga, Synem Ukochanym przez Ojca. Tak, Teofilu, nie my jesteśmy ważni, On jest ważny, On jest najważniejszy! Jego trzeba nam słuchać i jego naśladować.

Kiedy to zrozumiałem - dla mojego umysłu, dla mojej duszy otworzyło się niebo, zrozumiałem miłość Boga do nas. Ukochałem tę miłość. Wierzę w tę miłość, wierzę w Jezusa.

Mój ojciec Zachariasz, moja mama Elżbieta - święci rodzice. Jak wiele się od nich nauczyłem miłowania Boga. Urodziłem się im, kiedy już nie mieli nadziei, że będą rodzicami. Opowiadali mi, że kiedy moja mama chodziła ze mną w ciąży i już za parę miesięcy miałem się urodzić, przyszła do mojej mamy Maryja, matka właśnie Jezusa. Przyszła pomagać mojej matce. Tak to przynajmniej mogło wyglądać. Ale prawda, jak zwykle, była o wiele piękniejsza. Obie matki już wiedziały, że to nie są zwykłe odwiedziny, że w naszym domu zagościł Bóg, podobnie jak w namiocie Abrahama. Tak się tego dnia wszyscy radowali, że i ja zacząłem z radości w mojej mamie fikać koziołki.

Mają czasem do mnie ludzie żal za ostre słowa. Tymczasem ja chcę doprowadzić ich do takiej radości, do radości, od której skacze się aż pod niebiosa. Teofil: - Podobno odeszło od ciebie, Janie, dwóch twoich uczniów.

Jan: - Tak, odszedł Jan i odszedł Andrzej. Cieszę się z tego. Przecież przygotowywałem ich na przyjście Jezusa- -Mesjasza, przecież wskazałem im Jezusa jako tego, który pojedna ludzi z Bogiem. Jan, bardzo go kocham, jest jeszcze taki młody i tak pięknie potrafi myśleć i mówić o tych, których kocha i o tym, co kocha. U Jezusa on rozkwitanie jak pustynia wiosną. Andrzej - to mocny człowiek. On się przyda, na nim można się oprzeć, jest wierny.. Pragnę, żeby i inni moi uczniowie poszli do Jezusa. Pragnę tego, bo widzisz, ja już niewiele więcej mogę dla nich uczynić. Jedynie Jezus jest tym, u którego jest wszystko, czego człowiek szuka na pustyni, w świątyni, w małżeństwie, w polityce, w teatrach i ucztach. Jedynie w Jezusie, u Jezusa, w miłości do niego, jest i to, co człowiek widzi jako ból, śmierć, grzech. Przecież te wszystkie nieszczęścia pochodzą stąd, że człowiek szuka szczęścia tam, gdzie go nie ma, gdzie szczęścia nie można znaleźć. Andrzej i Jan dobrze, mądrze wybrali.. Niech się im poszczęści, pragnę tego bardzo. Teofil: - Powiedziałeś, Janie, że istnieje różnica pomiędzy twoim zanurzeniem w wodzie, pomiędzy twoim chrztem i tym chrztem, którego będzie udzielał Jezus. Jaka to jest różnica?

Jan: - Widzisz, ja wzywam, namawiam, przekonuję ludzi, aby odeszli z tej drogi, którą idą. Ja wzywam, aby zaczęli słuchać Boga i nie myśleli, że jak już się będą przyznawać do tego, że należą do Narodu Wybranego i umiłowanego przez Boga, że już samo to przynależenie wystarczy. Nie wystarczy! Jest w tym jakaś nieuczciwość jak nieuczciwością byłoby mówić, że skoro czyjś ojciec jest dobrym człowiekiem, to dla jego synów - rozbójników nie powinno być kary za ich rozboje. Ludziom uświadomić, że Bóg czeka na każdego z nas oddzielnie. 2e dopiero wtedy będziemy narodem miłym Bogu, gdy będziemy każdy z osobna Bogu służyć. Ale ja tej miłości w ludziach nie potrafię wzbudzić, nie potrafię tak zrobić, żeby człowieka od środka do Boga prowadzić. Jezus, on jest Synem Boga, on ma moc Boga, on ma Ducha Bożego i on jak ogień wejdzie w człowieka do środka jak do mieszkania. I choć człowiek nawet nie będzie wiedział, jak się to dzieje, Duch Boży będzie człowiekiem kierował. Oczywiście, jeśli tylko człowiek zechce pójść za Synem Bożym tak jak poszli Andrzej i Jan.

* * *

Niedługo potem Herod uwięził Jana Chrzciciela i zabił. Niczego przez to nie zyskał. Jezus przyjął do siebie Andrzeja i Jana i posłał ich, aby dalej, innym ludziom opowiadali również o Janie, o człowieku, który tak bardzo kochał Boga, że nie umiał mówić o Bogu inaczej, jak tylko głośno i wyraźnie.

ks. WACŁAW OSZAJCA SJ



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej