Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Katolicy w polityce

     Niektórzy twierdzą, że w Polsce Kościół ma za dużą władzę. Trudno się nie zgodzić, że Kościół wciąż jest dość znaczącą instytucją, ale - z drugiej strony - nie grozi nam państwo wyznaniowe. Wręcz przeciwnie, coraz bardziej zagraża nam to, co można by nazwać agresywnym laicyzmem.

     Jan Paweł II w książce "Pamięć i tożsamość" stwierdził, że w dziedzinie obecności katolików w przestrzeni publicznej "budzi obawy pewna bierność, jaką można dostrzec w zachowaniu wierzących obywateli. Odnosi się wrażenie, że niegdyś było bardziej żywe ich przekonanie o prawach w dziedzinie religii". W tym kontekście Papież postuluje wysiłek na rzecz przygotowywania katolickich elit politycznych. Potrzebujemy (w różnych środowiskach) profesjonalnych, a zarazem żyjących wiarą katolicką polityków. Nie dajmy sobie wmówić, że kompetentny polityk musi swoje katolickie przekonania zostawić na boku. Tak zwana neutralność światopoglądowa jest mitem, który służy wyrzucaniu chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu z przestrzeni publicznej, podczas gdy wchodzą w nią coraz bardziej różnego rodzaju radykalne środowiska lewackie jak np. aktywiści homoseksualni czy skrajne feministki. Pluralistyczne państwo nie może być wyznaniowe, ale też nie może być laickie. Ateizm czy też obojętność religijna nie są wcale bardziej "demokratyczne" niż wiara katolicka.

     Jednym z fundamentalnych tekstów w kwestii obecności katolików w polityce jest 76 numer "Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym" Soboru Watykańskiego II, w którym czytamy m.in., że trzeba dbać, "by jasno rozróżniano tb, co czynią wierni, czy to poszczególni, czy też stowarzyszeni, we własnym imieniu jako obywatele kierujący się głosem sumienia chrześcijańskiego, od tego, co czynią wraz ze swymi pasterzami w imieniu Kościoła". W Polsce po 1989 roku niekiedy brakowało takiego rozróżnienia, co prowadziło do niewłaściwych prób związania Kościoła z jakimś konkretnym rozwiązaniem społeczno-politycznym. Trzeba pamiętać, że na przykład różne koncepcje gospodarcze, zarówno te liberalne, jak i te bardziej "socjalistyczne", mogą być inspirowane społeczną nauką Kościoła, ale z tego nie wynika, że biskupi powinni wiązać z nimi swój autorytet. Ewangelia może i powinna oświecać różne idee polityczne, ale - z drugiej strony - nie da się jej sprowadzić do programu jakiejkolwiek partii. Polityk-katolik musi więc brać odpowiedzialność na siebie i niekiedy tylko na siebie, cjioć jednocześnie może oczekiwać od Kościoła inspiracji, zachęty, umocnienia. Postępując w ten sposób nie da się pożywki dla zarzutów, że politycy wysługują się księżom albo że biskupi manipulują politykami, i na odwrót.

     ARGUMENTY NATURALNE

     Inną ważną zasadę obecności katolików w polityce znajdujemy w Novo millennio ineunte. W liście tym Jan Paweł II stwierdza, że trzeba właściwie uzasadniać stanowisko Kościoła, "podkreślając zwłaszcza, że nie próbuje on narzucić niewierzącym poglądów wynikających z wiary, ale interpretuje i chroni wartości zakorzenione w samej naturze ludzkiej". Jest to bardzo ważne szczególnie w sprawach z pogranicza moralności i polityki, jak np. aborcja, eutanazja czy zapłodnienie metodą in vitro. Zdarza się, że politycy stwierdzają, iż mają takie, a nie inne poglądy, ponieważ są wierzącymi katolikami. Niestety, w ten sposób mogą wytworzyć wrażenie, że chcą innym narzucić swoją wiarę. Tymczasem mówienie o prawie do życia ludzkiego embrionu nie jest kwestią wiary, jak na przykład przekonanie o obecności Pana Jezusa w Eucharystii, ale raczej filozofii człowieka i rozumienia danych nauk przyrodniczych. Polityk broniący życia od poczęcia powinien zatem zaczynać dyskusję nie od wyznania wiary katolickiej, ale od argumentów filozoficzno-przyrodniczych, czyli od odpowiedzi na pytanie, kiedy mamy do czynienia z istotą ludzką, która ma prawo do życia. Odpowiedź, że człowiek zaczyna istnieć w momencie poczęcia jest jak najbardziej racjonalna i zgodna z danymi nauk szczegółowych. Dopiero potem można zauważyć, że pogląd ten jest dodatkowo wspierany przez Kościół, również z teologicznego punktu widzenia.

     GRANICE KOMPROMISU

     W polityce często bywa tak, że trzeba iść na kompromisy, aby uchwalić jakieś prawo. Polityk-katolik też może, a niekiedy powinien szukać kompromisów. Trzeba mieć przed oczyma nie tylko to, co uważamy za prawo idealne, ale także konkretną sytuację, którą możemy pozostawić albo zmienić. Jeśli nie można mieć wszystkiego, to trzeba wybrać rozwiązanie, które bliższe jest ideałowi. Jeśli całkowity zakaz aborcji był niemożliwy do uchwalenia ze względu na brak głosów, to dobrze, że politycy-katolicy głosowali za ustawą niedoskonałą z punktu widzenia nauczania Kościoła, ale dużo lepszą niż poprzednia ustawa. Gdyby ktoś nie głosował za obecnym prawem, które dopuszcza aborcję w ściśle określonych przypadkach, to tego rodzaju fundamentalizmem mógłby przyczynić się do tego, że pozostałaby w mocy stara ustawa pozwalająca na szerokie stosowanie aborcji. Podobnie jest z ewentualną ustawą regulującą in vitro. Zauważmy, że teraz państwo nie dotuje tej praktyki, ale różne firmy medyczne robią, co chcą, gdyż nie są ograniczone żadnym prawem. Nie wystarczy więc być przeciw zbyt liberalnym projektom prawnej regulacji w dziedzinie biotechnologii. Polityk inspirowany katolicyzmem powinien myśleć, co zrobić, aby - przy określonym rozkładzie sił politycznych - poprawić obecną sytuację, w której ludzki embrion "w probówce" nie podlega prawie żadnej prawnej ochronie. Polityk-katolik w sprawie in vitro powinien powiedzieć mniej więcej tak: "Jestem przeciwko in vitro, gdyż jestem za ochroną godności i życia istoty ludzkiej od momentu poczęcia. Tym niemniej rozważyłbym głosowanie za ustawą nawet pozwalającą w jakiejś mierze na in vitro, jeślibym uznał, że jest ona lepsza od tego, co jest obecnie, oraz miał pewność, że wszystkie możliwości uchwalenia ustawy »optymalnej« wyczerpały się".

     KATOLIK PRZY URNIE

     Kwestia katolików w polityce dotyczy nie tylko polityków, ale przede wszystkim tych, którzy na nich głosują, czyli wyborców. Czym powinien kierować się katolik przy urnie? Hasło: "Katolik głosuje na katolika" zostało wyśmiane. Niewątpliwie można je rozumieć w sposób groteskowy, ale to nie znaczy, że jest całkowicie do odrzucenia. Otóż świadomy wyborca stara się brać pod uwagę różne aspekty, by dokonać zgodnego z własnymi przekonaniami wyboru. Może się tak zdarzyć, że wyborca-katolik dochodzi do wniosku, że kandydat przyznający się do katolicyzmu z różnych innych ważkich powodów nie nadaje się do piastowania funkcji, do jakiej pretenduje. I głosuje na niekatolika. Tym niemniej pozostaje prawdą, że stosunek do katolicyzmu pozostaje jednym z ważnych (choć oczywiście nie jedynym) kryterium wyboru. W konsekwencji katolik nie powinien głosować na kogoś, kto w swoim programie postuluje rozwiązania sprzeczne z fundamentalnymi elementami nauczania Kościoła. Może zdarzyć się taka sytuacja, że katolik uznaje w sumieniu, iż nie ma na kogo głosować, gdyż wszyscy kandydaci głoszą poglądy w sposób istotny niezgodne z jego światopoglądem. Wtedy ma prawo oddać głos nieważny, który też jest jakimś stanowiskiem w publicznej debacie.

     Kongregacja Nauki Wiary wydala w 2002 roku ważny dokument: "Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu publicznym". Mowa jest w nim między innymi o uprawnionych wśród katolików różnicach poglądów w sprawach doczesnych. Katolicy mogą należeć do różnych partii i mieć różne zapatrywania na gospodarczo-polityczne sprawy. W pewnych sprawach powinni jednak tworzyć wspólny front. Niestety, w Polsce politycy o proweniencji katolickiej są w sposób gorszący skłóceni. Tymczasem Polsce i Unii Europejskiej potrzeba jak nigdy autentycznej, skutecznej chadecji, czyli polityków, którzy z pozycji inspirowanych chrześcijaństwem nadadzą Europie właściwy kształt. Dyplomacja watykańska ma dobra markę w świecie. Oby taką marką było też określenie: "Polityk katolicki".


Dariusz Kowalczyk SJ


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 listopada 2010


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej