Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Katolicy i mariawici: co nas dzieli?

     Co łączy, a co dzieli mariawitów i katolików? Czy po latach dialogu teologicznego znaleźliśmy się bliżej siebie?

     Podjęty z inicjatywy katolickiej dialog teologiczny rozpoczął się 4 marca 1998 r. we Włocławku. Trwał 12 lat, a jego ostatnie, 25. posiedzenie, odbyło się 13 października 2010 r. w Płocku. Kiedy się rozpoczynał, strona katolicka zwróciła się do mariawitów o dostarczenie pism założycielki mariawityzmu matki Marii Franciszki Kozłowskiej w celu przeanalizowania ich treści teologicznej. Ważne zadanie, które strony sobie postawiły, polegało na zbadaniu powodów papieskiej ekskomuniki. Co z tego udało się zrealizować?

     WIĘKSZE ZROZUMIENIE

     W sktad Komisji Mieszanej do spraw Dialogu Teologicznego pomiędzy Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Starokatolickim Mariawitów wchodzili: bp Maria Ludwik Jabłoński z Kościota Starokatolickiego Mariawitów i bp Bronisław Dembowski z Kościoła Rzymskokatolickiego - jako współprzewodniczący. Członkami komisji byli: ks. prof. Maria Paweł Rudnicki i ks. mgr Maria Grzegorz Dróżdż z Kościoła Starokatolickiego Mariawitów oraz ks. prof. Ireneusz Mroczkowski i ks. prof. Henryk Seweryniak z Kościota Rzymskokatolickiego.

     - Na ostatnim posiedzeniu komisji - podaje bp Dembowski - uzgodniono treść dwóch publikacji. Jedną z nich, "Ze źródeł kwestii mariawickiej. Nieznane dokumenty z lat 1903-1906", przygotowała strona katolicka. Znalazły się w niej m.in.: najstarsze dokumenty dotyczące podjęcia sprawy mariawityzmu przez władze diecezji płockiej i przez abp. Wincentego Teofila Chościaka-Popiela w Warszawie, protokoły z badań przez specjalną komisję powołaną przez biskupa płockiego Jerzego Szembeka matki Kozłowskiej i ks. Leona Gołębiowskiego, jej bliskiego współpracownika. W publikacji zawarto też pierwsze interwencje w Stolicy Apostolskiej w kwestii mariawickiej zarówno biskupów polskich, jak i matki Kozłowskiej. Jest też kilka innych niezwykle ważnych tekstów, nieznanych dotąd historykom, a pozwalających lepiej poznać genezę mariawityzmu. Do prezentacji poszczególnych dokumentów załączona jest opinia na ten temat każdej ze stron: katolickiej i mariawickiej. Całość kończy słowo wspólne. Druga pozycja, "Dwustronna refleksja na temat podstawowych pism matki Marii Franciszki Kozłowskiej dotyczących Dzieła Wielkiego Miłosierdzia", zawiera nasze pytania i odpowiedzi mariawitów na temat każdego z pism matki Kozłowskiej, służących do dziś ich Kościołowi jako drogowskaz pastoralno-duchowy. Dokumenty przygotowane przez Kościół Rzymskokatolicki otrzymaliśmy z archiwum Kongregacji Nauki Wiary - podkreśla bp Dembowski.

     Pytany, jak można podsumować zakończony dialog, hierarcha odpowiada: - Jest nieco większe zrozumienie. Ważne będzie teraz przede wszystkim kontynuowanie wysiłków w celu usuwania nieporozumień i trudności, które w kontaktach obu Kościołów niesie codzienne życie. Dlatego dobre byłoby utworzenie Stałej Komisji Porozumiewawczej, która spotykając się raz, dwa razy do roku zajmowałaby się rozwiązywaniem tych problemów.

     Wspomniane przez bp. Dembowskiego publikacje jeszcze się nie ukazały, natomiast uroczyste zakończenie prac komisji zaplanowane jest podczas tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w Płocku.

     SKĄD MARIAWITYZM?

     Rozdzierający ból

     Dr Kanwaljeet Anand, lekarz pediatra z amerykańskiego Uniwesytetu Arkansas, zeznał przed miejscowym sądem, że 20-tygodniowy płód poddawany aborcji odczuwa silny, rozdzierający ból (severe and excruciating pain). Dr Anand był przesłuchiwany jako ekspert w sprawie o uznanie za obowiązujący rządowy zakaz aborcji przy częściowym porodzie.

     Lekarz jednoznacznie stwierdził, że dzieci w 20-tym tygodniu życia płodowego są zdolne do odczuwania bodźców i doświadczają silnych cierpień podczas aborcji, bez względu na jej metodę. Dr Anand przedstawił sądowi dane potwierdzające zeznania: pomiary akcji serca, przepływu krwi i poziom hormonów dziecka wskazują na odczuwanie silnego bólu.

za: "The Guardian" - 07.04.2004 r.
     Początki mariawityzmu sięgają lat 90. XIX w. Powstał na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim, a jego inicjatorką była urodzona w 1862 r. na Podlasiu Maria Franciszka Feliksa Kozłowska. Swoje powołanie zakonne początkowo realizowała w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w Warszawie. Po dwóch latach, z powodu słabego zdrowia, została wizytatorką ukrytych zgromadzeń założonych przez o. Honorata Koźmińskiego, a następnie w 1887 r. założyła Zgromadzenie Sióstr Ubogich od św. Matki Klary, które dało początek późniejszemu Zgromadzeniu Sióstr Mariawitek. Siostry oprócz tradycyjnych trzech ślubów: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, składały dodatkowy - uczestnictwa w nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu jako wynagrodzenia za zniewagi wyrządzane Panu Bogu w Eucharystii. W "Zakładzie pani Kozłowskiej" - nazywał się tak, ponieważ nadal obowiązywał carski zakaz zakładania stowarzyszeń zakonnych - siostry oficjalnie zajmowały się wyrobem paramentów kościelnych. W 1893 r. s. Kozłowska złożyła w kościele Kapucynów w Nowym Mieście n. Pilicą trzyletnie śluby zakonne, przyjmując imię Maria Franciszka.

     Według mariawitów, 2 sierpnia 1893 r., podczas modlitwy w kościele seminaryjnym w Płocku matka Kozłowska miała objawienie, podczas którego Chrystus miał jej powiedzieć, że Pan Bóg w swoim miłosierdziu dał pogrążonemu w grzechach światu dwa źródła ratunku: cześć Najświętszego Sakramentu wyrażającą się w adoracji, jak i nieustającą pomoc Najświętszej Maryi Panny. Według objawienia, nazwanego później Dziełem Wielkiego Miłosierdzia, miało powstać zgromadzenie kapłanów mariawitów, którego hasłem miały być słowa: "Wszystko na większą chwałę Bożą i cześć Przenajświętszej Panny Maryi".

     Matka Kozłowska szybko przystąpiła do działania, zakładając stowarzyszenie kapłanów mariawitów. Wielu duchownych, którzy angażowali się w ruch, było profesorami bądź wychowawcami w seminariach. Najwięcej z nich wywodziło się z diecezji płockiej, warszawskiej i lubelskiej. Księża uznawali za niezbędną odnowę życia kapłańskiego, a w swoim codziennym życiu sięgali do wzorów ascezy zakonnej według reguły św. Franciszka. Odmawiali stosowania taksy regulującej wysokość datków, co było wówczas powszechnie stosowaną praktyką. Angażowali się społecznie.

     REAKCJA KOŚCIOŁA

     Przez pierwsze 10 lat władze kościelne obserwowały nowe zgromadzenie nie ingerując wjego działalność. Jednakjuż w 1902 r. o. Honorat Koźmiński (ogłoszony w 1988 r. przez Kościół błogosławionym) z dezaprobatą wyrażał się o tym, że księża oddali się pod duchowe kierownictwo kobiety, a niektóre praktyki zakonne były wprowadzane bez jego zgody. Wyrażał co prawda uznanie dla kapłanów za ich życie moralne, ale krytykował za ich stosunek do matki Kozłowskiej: "Uważają ją za świętą, czczą ją i wszystko, co od niej pochodzi, przyjmują jakby przez Boga samego było objawione. I do tego stopnia na niej się opierają, że gdyby zabrano im tę wiarę, być może wszystko by w nich się załamało".

     W 1903 r. mariawici postanowili uzyskać aprobatę biskupów, dla których przygotowali tekst objawień i krótką historię zgromadzenia. Dokumenty zostały przyjęte jedynie przez biskupa płockiego Jerzego Szembeka. Przeprowadził on tajny proces kanoniczny. Protokoły przesłuchań matki Kozłowskiej i ks. Gołębiowskiego zostały przesłane Stolicy Apostolskiej.

     Nie czekając na odpowiedź z Watykanu, w połowie 1903 r. do Rzymu udała się delegacja mariawitów, która postanowiła - z pominięciem biskupów polskich - uzyskać od papieża Leona XIII akceptację i protekcję jednego z kardynałów. Tymczasem Leon XIII zmarł 20 lipca. Dwa tygodnie później, pod wpływem zaleceń matki Kozłowskiej, 16 obecnych w Rzymie kapłanów mariawickich wybrało tzw. ministra generalnego, którym został pochodzący z Latowicza ks. Jan Kowalski. Od tego czasu matka Kozłowska formalnie kierowała już tylko zgromadzeniem żeńskim.

     Delegacji mariawitów udało się uzyskać audiencję u nowego papieża Piusa X, któremu przekazano historię domniemanych objawień z prośbą o uznanie mariawityzmu. Można przypuszczać, że delegacja mariawitów spodziewała się szybkiej reakcji Piusa X, gdyż jeszcze jakiś czas przebywała w Wiecznym Mieście. Ostatecznie wróciła do Polski, gdzie 15 grudnia 1903 r. matka Kozłowska utworzyła Związek Mariawitów Nieustającej Adoracji Ubłagania, skupiający wszystkich wyznawców: kapłanów, siostry, tercjarzy i członków bractw. Hasłem związku stały się słowa Psalmu 65: "Wszystka ziemia niech Cię adoruje i błaga".

     W połowie następnego roku mariawici znów udali się do Watykanu, gdzie 3 sierpnia zostali przyjęci przez Piusa X. Według źródeł mariawickich wrócili z przeświadczeniem, że papież ich popiera.

     Tymczasem w grudniu 1904 r. Kongregacja Świętego Oficjum przesłała nowemu biskupowi płockiemu Apolinaremu Wnukowskiemu dekret nakazujący odsunięcie matki Kozłowskiej od wszelkiego przeło-żeństwa, a uczony i pobożny spowiednik miat "dołożyć starania i wyleczyć ją z halucynacji (urojeń) i na drogę prawdziwej pobożności zwrócić". Dekret nakazywał likwidację zgromadzenia kapłanów mariawickich i polecał wizytację domów sióstr mariawitek. Wykonawcą dekretu miał być ks. Michał Nowowiejski, późniejszy arcybiskup płocki i męczennik, beatyfikowany w 1999 r. Wobec niego 11 stycznia 1905 r. matka Kozłowska złożyła wyznanie wiary i podpisała deklarację, w której m.in. w punkcie 7 stwierdziła: (zobowiązuję się) "uznać moje dotychczasowe widzenia za naturalne urojenia i marzenia". Ponieważ mariawici dalej rozwijali swą działalność, w sierpniu 1905 r. biskup płocki zabronił kapłanom mariawickim - pod karą suspensy - utrzymywania między sobą łączności, wygłaszania kazań bez zezwolenia dziekana i spowiadania wiernych poza własną parafią.

     W styczniu 1906 r. duchowni mariawiccy wypowiedzieli posłuszeństwo biskupom polskim. Zapowiedzieli wysłanie do Rzymu dowodów na brak w Polsce czci dla Najświętszego Sakramentu i na niemoralne prowadzenie się duchowieństwa. Mariawici w dalszym ciągu liczyli na korzystny dla nich werdykt Stolicy Apostolskiej.

     Już 5 kwietnia 1906 r. Pius X wydał encyklikę Tribus circiter, w której podtrzymał wcześniejszy dekret Kongregacji Świętego Oficjum. Papież ujawnił w niej treść pisma, które księża mariawiccy Roman Próchniewski i Jan Kowalski przedstawili mu, żądając, aby je zatwierdził. Były w nim następujące słowa: "Maria Franciszka (tj. niewiasta, o której tylokrotnie jest mowa), obdarzona przez Boga najwyższym stopniem świętości, jest matką miłosierdzia dla wszystkich ludzi od Boga do zbawienia powołanych i wybranych w tych ostatecznych świata czasach". "Przytoczeniem tych słów chcieliśmy wykazać - pisał Pius X - że księża owi nie tyle może świadomą siebie pychą, ile raczej złudnymi i pozorami są zaślepieni". Pius X ujawnił, że wezwał ich, "aby porzuciwszy mamidła urojonych objawień, siebie samych i swe czyny zbawiennemu kierownictwu biskupów z całą szczerością poddali i jak najspieszniej wiernych Chrystusowych na bezpieczną drogę posłuszeństwa i uszanowania względem pasterzy zwrócili".

     Kongregacja Świętego Oficjum 5 grudnia 1906 r. ogłosiła oficjalnie ekskomunikę większą dla ks. Jana Kowalskiego i matki Marii Franciszki Kozłowskiej. "Oboje, z łona Kościoła Świętego Bożego całkowicie wyłączeni, noszą na sobie brzemię wszystkich kar, na jawnie wyklętych spadających" - stwierdzał dekret. Dawał on szansę innym kapłanom mariawitom. Mieli w ciągu 20 dni "opamiętać się".

     PO ROZŁAMIE

     W lutym 1907 r. mariawici zwrócili się jednak do władz rosyjskich z prośbą o zatwierdzenie ich wyznania. Jeszcze w tym roku otrzymali statut "prawnie istniejącej i korzystającej z ochrony prawa sekty". Odtąd mogli budować własne kościoły oraz zakładać cmentarze. Duchownym przyznano wszystkie prawa dotyczące ich stanu, zwolniono ich ze służby wojskowej. Carski dekret nakazywał mariawitom zwrócenie Kościołowi rzymskokatolickiemu wszystkich świątyń należących poprzednio do niego, także tam, gdzie większość parafian wypowiedziała się po ich stronie. Sprawa dotyczyła 16 parafii z 50 tys. wiernych. Przy odbieraniu kościołów dochodziło do pogromów i bójek, były ofiary. Do różnych incydentów dochodziło podczas wizytacji biskupich, gdy pasterze Kościoła katolickiego zwracali się do mariawitów, aby porzucili swoją wiarę. Apele biskupów były często skuteczne. W 1910 r. liczba mariawitów wynosiła ponad 160 tys., a w dziesięć lat później spadła do 43 tys.

     Ksiądz Jan Kowalski przyjął od biskupów starokatolickich w Utrechcie sakrę biskupią 5 października 1909 r. Rok później w kościele w Łowiczu bp Kowalski wraz biskupami z Utrechtu konsekrował księży Próchniewskiego i Gołębiowskiego. W 1911 r. mariawici rozpoczęli budowę katedry w Płocku, nazwanej później Świątynią Miłosierdzia i Miłości.

     Matka Kozłowska zmarła po ciężkiej chorobie 23 sierpnia 1921 r.. Mariawici mieli wówczas trzech biskupów, 30 księży, 244 sióstr. Posiadali 67 parafii, 135 kościołów i kaplic. Prowadzili 26 szkół, 45 przedszkoli, 14 czytelni, 32 zakłady rękodzielnicze, 13 domów starców, siedem piekarni, trzy towarzystwa pożyczkowo-oszczędnościowe, a nawet dwie straże ogniowe. Wydawali tygodnik "Maryawita" i ukazujące się dwa razy w tygodniu "Wiadomości Maryawickie".

     REFORMY ABP. KOWALSKIEGO

     Po śmierci założycielki bp Kowalski, który przybrał tytuł arcybiskupa, rozpoczął reformy, które ostatecznie doprowadziły do rozłamu u mariawitów. Wprowadził nowe przykazanie kościelne: "Arcybiskupa mariawitów we wszystkim bez zastrzeżeń słuchać", a następnie już w rok po śmierci matki Kozłowskiej zawarł związek małżeński z nową przełożoną generalną mariawitek s. Antoniną Wiłucką. Wszyscy pozostali biskupi również zawarli małżeństwo z siostrami mariawitkami. Dzieci z nich zrodzone miały być niepokalanie poczęte i stanowić początek "nowej ludzkości" - nauczał abp Kowalski. Spowodowało to, że Unia Utrechcka zawiesiła kontakty z mariawitami. Arcybiskup Kowalski napisał też książkę "Podstawy główne maryawityzmu, objawione w Apokalipsie i zapowiedziane w dziełach myślicieli i wieszczów narodu polskiego". W 1928 r. wytoczono mu proces o nadużycia seksualne, których miał się dopuścić w klasztorze mariawitek w Płocku. Został za to skazany w 1931 r. na dwa lata więzienia. Niewątpliwie proces ten zaszkodził reputacji mariawitów. Jeszcze w 1929 r. abp Kowalski udzielił święceń kapłańskich 12 siostrom zakonnym, a własnej żonie także biskupich. Inne jego reformy polegały na zniesieniu spowiedzi, stanu duchownego (odtąd kapłaństwo miało być powszechne). Zlikwidował też święcenie wody i posty. Wprowadził kult matki Kozłowskiej, uznając ją nie tylko za świętą, ale za "małżonkę Chrystusową".

     Większości duchownych i świeckich mariawitów te "nowości" nie odpowiadały. Arcybiskup Kowalski został odsunięty od władzy 29 stycznia 1935 r., a 379 sióstr wypowiedziało posłuszeństwo jego małżonce. Ostatecznie abp Kowalski wyjechał z żoną do Felicjanowa, gdzie założył istniejący do dziś Katolicki Kościół Mariawitów (jego dalsza historia wymagałaby osobnego omówienia).

     Mariawici skupieni w zasadniczym nurcie, czyli w Starokatolickim Kościele Mariawitów odrzucają dogmat o prymacie i nieomylności papieskiej oraz uznają nauczanie jedynie pierwszych siedmiu soborów niepodzielonego chrześcijaństwa. Wiele zagadnień teologicznych, np. naukę o Eucharystii, interpretują zgodnie z nauczaniem swojego Kościoła. Sama liturgia jest zbliżona do liturgii trydenckiej i w całości celebrowana w języku polskim. Zachowali nabożeństwa majowe, czerwcowe, Różaniec, Gorzkie Żale.

     GESTY POJEDNANIA

     W 1971 r. z inicjatywy bp. Władysława Miziołka Komisja Episkopatu ds. Ekumenizmu wysiała do Starokatolickiego Kościoła Mariawitów list. Padły w nim słowa, że winę za rozłam ponoszą obie strony. W tym samym roku, bp Miziołek zaprosił na nabożeństwo do kościoła katolickiego duchownych i wiernych mariawickich, a na zakończenie wspólnie z biskupem mariawickim udzielił błogosławieństwa, co było wydarzeniem bez precedensu. Później między Kościołami odbyły się rozmowy, które doprowadziły do wzajemnego uznania ważności chrztu. W 1986 r. bp Miziołek był pierwszym katolickim biskupem, który przekroczył progi świątyni mariawickiej w Warszawie. W 1998 r. rozpoczął się wspomniany na wstępie dialog teologiczny. W tym samym roku zwierzchnik Starokatolickiego Kościoła Mariawitów bp Zdzisław Maria Jaworski przeprosił katolików za popełnione wobec nich winy.

     Dziś relacje między katolikami a mariawitami są coraz lepsze. Jaka sytuacja panuje na szczeblu parafii? Warto ją prześledzić na przykładzie Cegłowa, gdzie znajduje się jedna z największych w Polsce parafii Kościoła Starokatolickiego Mariawitów i gdzie również jest parafia rzymskokatolicka. Tu niemal każda rodzina ma powiązania z katolikami i mariawitami.

     Od 18 lat proboszczem parafii mariawickiej jest ks. Grzegorz Dróżdż.

     W rozmowie z "Idziemy" z życzliwością wspomina ostatnich proboszczów rzymskokatolickich: ks. Kazimierza Sokołowskiego, ks. Jerzego Chyłę, ks. Grzegorza Kocięckiego i obecnego proboszcza ks. Dariusza Cempurę. Opowiada, jak z ks. Sokołowskim dobrze współpracowali w szkole i jak razem obchodzili 50-lecie pacyfikacji Cegłowa przez Niemców. Szczególnie zapamiętał ks. Kocięckiego, proboszcza w Cegłowie do 2010 r., z którym wspólnie organizowali różne akcje społeczne, jak np. pomoc dzieciom w okresie zimy. Czy dostrzega napięcia wśród wiernych obu wyznań?

     - Napięć podobnych do tych, które były przed stu laty, oczywiście nie ma - mówi - ale jeszcze 18 lat temu, gdy szła mariawicka procesja z Najświętszym Sakramentem, wiele osób odwracało się. Dziś katolicy i mariawici w takim momencie zachowują się godnie. Nasze relacje są więcej niż poprawne - przyznaje. I chętnie wspomina spotkanie ekumeniczne w Cegłowie, na którym był obecny bp Miziołek i mariawicki biskup Antoni Maria Roman Nowak, który był wtedy cegłowskim proboszczem. Ale są i problemy. Katolicy są dopuszczani na rodziców chrzestnych dzieci mariawickich, Kościół katolicki nie zgadza się, by rodzicem chrzestnym był mariawita.

     Proboszcz katolicki Cegłowa przez ostatnie cztery lata, obecnie proboszcz na Tarchominie ks. Grzegorz Kocięcki opowiada: - Jeździłem do chorych. W jednej z rodzin licząca 105 lat pani była katoliczką, jej córka z zięciem są mariawitami. Przyjmowali mnie po kolędzie, a kiedy matka zasłabła, córka zadzwoniła, bym przyszedł z sakramentami. Wkrótce staruszka dosłownie na moich rękach zmarła. Większość na pogrzebie, który odbył się w katolickim kościele, stanowili mariawici, ale wszyscy uczestniczyli we Mszy Świętej. Dobre mam też wspomnienia z kolędy w rodzinach mieszanych. Wszyscy razem się modlili i cieszyli, że teraz bez przeszkód możemy się spotykać. Zawsze uważałem, że jak są rodziny mieszane wyznaniowo, to nigdy nie można nastawiać jednych przeciwko drugim, ale trzeba budować wspólnotę jedności i miłości. Cieszę się, że udało mi się wprowadzić w Cegłowie wspólną z mariawitami Drogę krzyżową. Mieliśmy jeden duży krzyż. Pierwszy raz zaniosłem go do kościoła mariawitów, w roku następnym procesja wyruszała od nich i krzyż wracał do naszego kościoła. Wspólnie błogosławiliśmy dzieci z okazji rozpoczęcia roku szkolnego, byliśmy razem na uroczystościach patriotycznych 3 maja i 11 listopada. To były lata dobrej współpracy - podsumowuje ks. Kocięcki.

     Największe wspólnoty mariawickie, oprócz wspomnianego Cegłowa, znajdują się obecnie w Lesznie, Mińsku Mazowieckim, Wiśniewie, Kiczkach i Długiej Kościelnej.

Wojciech Świątkiewicz

Tekst pochodzi z Tygodnika

16 stycznia 2011


   

Otwarci na miłość – jak pokonać bariery Otwarci na miłość – jak pokonać bariery
ks. Krzysztof Grzywocz, Monika Gajda, Marcin Gajda
To konferencja, która zatrzęsie światem Twoich relacji, a z gruzów dotychczasowych przekonań pomoże zbudować piękne i trwałe więzi z innymi ludźmi i z Bogiem. Audiobook „Otwarci na Miłość” wskaże Ci drogę do przełamywania wewnętrznych barier i udowodni, jak ważne jest otwarcie na drugiego człowieka. Dowiedz się, jak rozwijać kontakt z własnymi uczuciami, jak słuchać uważnie drugą osobę i co zrobić, by odpowiedzialnie kochać! ... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 E.M: 17.10.2017, 16:32
 Prawdziwy mariawita niema nic wspólnego z Rzymsko katolickim, i Staro katolickim Mariawitów Kościołem, Mariawici To powszechne Kapłaństwo ,Wieżą i wyznają Najświętszą Mateczkie ,Oj,Brata Arc. Michała i Matki e Arcykapłan kie , Amen
 Ania: 01.09.2016, 16:05
 A co jeśli mój narzeczony ma chrzest w Kościele rzymskokatolickim a bierzmowanie z Kościoła starokatolickiego czy takie bierzmowanie jest dopuszczalne do zawarcia związku małżeńskiego ?
 Krzysiek: 25.01.2011, 14:29
 Co do mariawitow to polecam zapoznac sie z opowiescia ktora dotyczy jednej z kobiet z tego gromadzenia. Opowiada ja moj dziadek: http://www.youtube.com/watch?v=qxr7GHqyIAU
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej