Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jak ożywić naszą wiarę

     Światowy kryzys gospodarczy i jego odbicie w sferze euro wywołały zrozumiały powszechny niepokój, mnóstwo akcji i inicjatyw. Wyzwoliły nieufność wobec sfer kierujących polityką i gospodarką w skali krajów, bloków państw i mechanizmów zglobalizowanej "światowej wioski".

     Mato kto jednak wiąże to wszystko z głuchotą na apele encyklik ostatnich papieży: Pawia VI, Jana Pawia II i Benedykta XVI. Mało kto zwraca uwagę na artykuły zamieszczane przez watykański dziennik "LOsservatore Romano", by wspomnieć choćby teksty prof. Gottiego Tedeschiego, a nawet na wydarzenia takie jak spotkanie głównego rabina Zjednoczonych Gmin Żydowskich Wspólnoty Brytyjskiej Jonathana Sachsa z Benedyktem XVI. Pisałem już, jak na sesji na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim przypomniał on o żydowsko-chrześcijań-skich korzeniach współczesnej ekonomii. I podkreślił, że "rynek", który staje się celem samym w sobie, "napędza" kulturę konsumpcyjną, w formie głęboko niezgodnej z godnością ludzką.

     CZEGO NAM BRAK

     Chrześcijaństwo nie jest ideologią, nie jest "folklorem", nie jest "zwykłą" religią. Jest spotkaniem z Osobą Jezusa Chrystusa. Jezusa, który stawiając w centrum Boga Ojca i godność każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, tak kontrastował z mechanizmami ówczesnego świata, że został wyrzucony poza społeczeństwo, na krzyż. Ale po trzech dniach zmartwychwstał. Chrześcijaństwo jest spotkaniem z Osobą Zmartwychwstałego, i poprzez to wydarzenie patrzy na wszystko. Przekonane, że bez perspektywy życia wiecznego postęp ludzki jest pozbawiony oddechu, zredukowany, odczłowieczony (Paweł VI, Populorum progressio); że społeczeństwo coraz bardziej zglobalizowane zbliża nas, ale nie czyni braćmi (Benedykt XVI, Ca-ritas in veritate), że Kościół nie ma do zaoferowania technicznych rozwiązań, ale sygnalizuje fundamentalną orientację na godność człowieka, bez której polis, społeczeństwo obywatelskie, się sypie.

     Benedykt XVI podkreśla, że istotne jest fundamentalne odniesienie do Chrystusa, odrywające od wszelkich form przerostu struktury, "zideologizowania wiary". Trzeba uniknąć tego, że kultura zanurzona w sformalizowanych wartościach religijnych zdegeneruje się w formę "świeckiej religii". Kościół staje się wtedy miejscem, w którym każdy wyraża swoje doświadczenia i cele bez głębszego odniesienia do Boga; "świecka religia" świeci pustką i nie jest odpowiedzią na zarzut, że "instytucja się nie sprawdziła w swojej misji", nie daje oddechu i wspólnotowej głębi potrzebnych wobec indywidualizmu osób, które łudzą się, że mogą być chrześcijanami bez przynależności do Kościoła.

     Benedykt XVI często mówi o potrzebie sięgania do istoty Kościoła. Nie jest on czymś nietykalnym, ukrytym w gąszczu skomplikowanych konstrukcji ludzkich, ale istnieje rzeczywiście. Jako Kościół z krwi i ciała Ldaje świadectwo swej tożsamości w posłudze konfesjonału, w udzielaniu sakramentów i w sukcesji apostolskiej.

     PRZYKŁAD Z ŻYCIA

     Synod o nowej ewangelizacji będzie też krytycznym zwierciadłem uproszczeń spojrzenia na Kościół oraz form duszpasterskich i języka, jaki nie pomaga odnaleźć "nowości życia", którą jest Chrystus.

     Lineamenta, czyli dokument ukierunkowujący refleksję wszystkich Kościołów lokalnych przed zapowiedzianym synodem, zachęcają, by postawić pytanie o Boga "w tych wszystkich procesach spotkania, wymieszania, przebudowy tkanki społecznej, jakie zachodzą obecnie w każdym naszym środowisku lokalnym" (s.15).

     Jestem przekonany, że zakony wcześniej niż "struktury diecezjalne" wyczuwają zachodzące przemiany kulturowe. Benedykt XVI wielokrotnie w "kluczowych przemówieniach" (podczas wizyty apostolskiej we Francji, do Czechów, do swoich współpracowników w Kurii Rzymskiej) mówił o poszukiwaniu Boga jako podstawowej przyczynie, która doprowadziła do narodzin zachodniego monastycyzmu, a z nim kultury zachodniej. Zakony doświadczają kryzysów, podejmują stosunkowo szybkie, czasem trafne, czasem błędne decyzje. Ale też szybciej potem z tych kryzysów wychodzą. Nie bez trudnych do odrobienia strat.

     Jestem jezuitą, więc łatwiej mi zobrazować to na przykładzie mojego zakonu. W latach 60. i 70., zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, zapanowało przekonanie o konieczności "zerwania z bogatymi" i manifestowania solidarności z ubogimi. Wielu moich współbraci poszło tą drogą. Siła żywiołu była nie do okiełznania. W latach 80. nasz przełożony generalny sygnalizował: jako zakon skutki jednostronności odczujemy za 10-20 lat. Kościół oczekuje od nas szczególnego zaangażowania w wymiar intelektualny, w edukację. Powołania, jakie mamy, odzwierciedlają "opcję na rzecz ubogich". Spośród nich będzie trudno uformować dostateczną liczbę profesorów dla podtrzymania i rozwoju naszych uniwersytetów.

     I drugi przykład z życia. Członek jednej z ekip doradczych prezydenta USA ds. bezpieczeństwa, czterdziestolatek, absolwent jednego z jezuickich uniwersytetów amerykańskich powiedział o swoich profesorach: wobec "starych" padam na kolana. Wspaniałe osobowości, światli ludzie i nauczyciele życia. "Pokolenie '68" - profesjonalnie dobrzy, ale się pogubili, ugrzęźli w spłaszczonej wizji chrześcijaństwa i świata. "Młodzi profesorowie" - wspaniali jak ci starzy, ale potrzebują jeszcze z 5-10 lat na zgromadzenie dorobku i doświadczenia. Zapowiadają się bardzo dobrze.

     Kościół jest organizmem żywym. W ostatnich dziesięcioleciach pojawiły się bardzo różnorodne wspólnoty i ruchy. Ekumeniczne, jak wspólnota z Taize, katolickie, a zarazem otwarte na to co "poza", jak Wspólnota św. Idziego, wywodząca się z Rzymu, ale aktywna w wymiarze międzynarodowym. Inne skoncentrowane na ewangelizacji "bezpośredniej". Potrzebny jest też czas na wyklarowanie ich roli w bardziej uniwersalnej perspektywie Kościoła. Powoli się to zarysowuje - neokatechumenat z jego Domiis Galilee - na styku chrześcijaństwa i juda- izmu, Kościoła katolickiego i społeczności izraelskiej; focolarini w sferze dialogu między religijnego jako "przestrzeni życia codziennego" i "ekonomii komunii/ wspólnoty" jako alternatywnego sposobu myślenia o gospodarce...

     CHRZEŚCIJAŃSKA SOLIDARNOŚĆ

     Benedykt XVI często przypomina różnym gremiom kościelnym, że "sukces nie jest imieniem Pana Boga", że nowa ewangelizacja musi wejść w logikę ewangelicznej opowieści o ziarnie gorczycy i nie aspirować do postawienia od razu wielkiego drzewa, które by dawało czysto zewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. Nie może ulegać modom, jakie prowadzą do sekt lub do upolitycznionych form świeckiej religii. W adhortacji posynodalnej Africae munus i podczas szeregu spotkań Benedykt XVI zwraca uwagę na zjawisko sekt, szerzące się głównie w Afryce i Ameryce Łacińskiej, ale i w Europie. Niekiedy trudno rozeznać, w jakiej mierze czerpią one inspirację chrześcijańską, a w jakiej są owocem inwencji bądź ambicji jakiegoś przywódcy. Ich nazewnictwo i słownictwo wywołuje zamieszanie, uproszczone wizje i łatwe rozwiązania przyciągają i wprowadzają w błąd. "Nie powinniśmy naśladować tych wspólnot, ale zadać sobie pytanie, aby ożywić na nowo wiarę katelicką" - mówi! papież podczas konferencji prasowej w samolocie Rzym-Benin 18 listopada 2011.

     Synod będzie także czerpał z doświadczeń takich jak nauczanie Jana Pawła II o Bożym Miłosierdziu, nad czym pracował przed kilku miesiącami kongres w krakowskich Łagiewnikach. Nie zatrzymując się na emocjach, ale szukając form stylu życia, także w wymiarze społecznym i międzynarodowym, wyrażających szacunek dla godności każdego człowieka jako osoby, jako stworzonego na obraz i podobieństwo Pana Boga. Oczywiście, synod nie wyjmie czarodziejskiej różdżki, by uzdrowić klimat międzyludzkich relacji, przełamać nieporozumienia i postawy wzajemnego wykluczenia w społeczeństwach i w relacjach między państwami. Wiele zależy od doświadczenia, jakie przywiozą biskupi i ich doradcy ze swoich krajów. Zależy od żywotności nas wszystkich teraz, w okresie poprzedzającym, ale także od naszej modlitwy o dojrzałe owocowanie synodu. W "cyklu przedsynodalnym" i w perspektywie nowej ewangelizacji staraliśmy się dostrzec procesy dojrzewania, widoczne poprzez Światowe Dni Młodzieży, które odbyły się latem minionego roku w Madrycie, poprzez wizytę apostolską Benedykta XVI w Niemczech, zwłaszcza przemówienie w Bundestagu itd. Patrząc na kalendarz wydarzeń roku 2012, stopniowo będziemy starali się śledzić głębszy nurt marcowej "Misji metropolii europejskich", która obejmie 12 największych miast naszego kontynentu pod hasłem "Nowa ewangelizacja w sytuacji kryzysu, w jakim znalazła się Europa". Postaramy się dostrzec wyzwanie, jakie stanowi Światowe Spotkanie Rodzin, które odbędzie się na przełomie maja i czerwca w Mediolanie.

    Wreszcie spojrzymy na przygotowania do Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, śledząc też, czy i w jakim stopniu w sposób kraje i konferencje episkopatów - zwłaszcza Europy - włączą się w to wydarzenie, zaplanowane na czerwiec w Dublinie.

    Czy i w jakim stopniu dostrzegą, że chodzi o wspólnotowe wydarzenie wiary w okresie, kiedy silne są tendencje do jej zamknięcia w niewiele znaczącej "sferze prywatnej"? I że w grę wchodzi także aspekt solidarności chrześcijańskiej z Kościołem partykularnym w Irlandii, który przeżywa bardzo trudny okres swojej historii?


Andrzej Koprowski SJ
Autor jest dyrektorem ds. programowych Radia Watykańskiego

Tekst pochodzi z Tygodnika

15 stycznia 2012


   

Wasze komentarze:
 Agnieszka: 09.09.2009, 13:06
 dawno nie czytałam tak dobrego tekstu, który stawia sprawę tak jasno !
 Łukasz 26 lat: 06.09.2009, 20:36
 kapitalny tekst :)
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej