Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Wigilijne świece

     Wytwórnia Świec Caritas w Legionowie istnieje od trzech lat. To właśnie stąd pochodzą białe świece Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, które towarzyszą nam na stole podczas wieczerzy wigilijnej.

     - W tym roku produkcję wigilijnych świec zaczęliśmy już w marcu, bo zamówień jest tak dużo, że wszystko idzie na bieżąco. Dzienna produkcja tego samego dnia jest rozwożona do kurii. Codziennie produkujemy około 3,5 tys. świec dużych albo nawet do 10 tys. małych - podsumowuje Bożena, jedna z pracownic wytwórni.

     - Nie potrzebujemy reklamy, bo tak jak dobry krawiec, mamy swoich stałych klientów, a co roku dochodzą nowi - mówi kierownik Marek Andrzejewski. - Mieliśmy zamówienie na 720 tys. dużych świec, a tymczasem zrobiliśmy ich już 1,5 mln. I do tego 260 tys. małych. To jest 45 proc. produkcji wszystkich świec wigilijnych w Polsce!

     W wytwórni zatrudnionych jest 11 osób, z czego 10 przy taśmie. Dzięki świecom mają pracę. Jak twierdzą, praca tutaj nie jest specjalnie męcząca, a często wręcz przyjemna. Śmiech jest zagłuszany jedynie przez maszyny, a w dobrej atmosferze czas płynie dużo szybciej - mówi Kasia. - Od trzech lat pracuję tu razem z mamą i siostrą cioteczną. Z czasem zaadoptowaliśmy jeszcze "dziadka", "ciocię" i "wujka". Podział pracy jest ustalany każdego dnia. Technologia nie jest skomplikowana, jedna świeca jest gotowa w niespełna 10 minut, przerabia się 1500 kg parafiny dziennie. Najpierw do wielkiej prasy pan Janusz wsypuje proszek parafinowy. Ze zbiornika dostaje się on do tłoków, które w ciągu kilku sekund formują stożki z dziurką w środku. - Teraz trzeba je dokładnie oczyścić pędzelkiem z pyłu i do każdego włożyć knot. Potem świece nabija się na widełki i wkłada do pojemnika z parafiną rozgrzaną do 100 st. C. - Żeby nabrały połysku- tłumaczy Bożena.

     Następnie chłodzi się je w zimnej wodzie. Kolejna osoba zdejmuje świece z widełek i za pomocą specjalnej maszyny równa spody. Na koniec zostaje tylko dekoracja. Przy większych świecach potrzebnych jest więcej rąk do pracy. - Produkujemy je pierwszy rok i żeby zrobić potrzebny kształt, należy zmienić formy w maszynie, a to zajmuje około 4 godzin. Dlatego produkcja podzielona jest na dni, kiedy robimy tylko małe świece, które wymagają jednej naklejki i duże, przy których pracują trzy osoby. Pierwsza przykleja przy samym spodzie zieloną parafinową trawkę, podaje drugiej, która dodaje wizerunek Świętej Rodziny, a trzecia nakleja symbol Caritas. Gotowa świeca trafia do oddzielnego kolorowego kartonika.

     Po dwóch godzinach następuje zmiana na wszystkich stanowiskach. Tylko pan Jan niezmiennie zajmuje się moczeniem świec i - żartują jego współpracownicy - robi przy tym najwięcej kilometrów. Jest pośrednikiem pomiędzy surowymi świecami a drugą częścią hali, gdzie dodaje się aplikacje.

     Tak naprawdę świece mogą "nie wyjść" tylko wtedy, kiedy parafina jest zimna czy zmarznięta.

     - W tym roku według planu pracujemy do 19 grudnia, a od 2 stycznia startujemy już z wielkanocnymi paschalikami - mówi Marek Andrzejewski. - Nasze świece rozprowadzamy po całej Polsce. Zdarza się, że niektóre partie trafiają także do Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Anglii i całej Polonii na świecie.

     - Mamy tu naprawdę miłą atmosferę, szef o to dba. Ostatnio doszedł do wniosku, że pomieszczenie, z którego nie korzystamy, mogłoby się komuś bardziej przydać i tak od listopada działa tu świetlica dla dzieci z osiedla. - Takiego szefa to dosłownie ze świecą szukać! Naszą świecą oczywiście! - żartuje Kasia.

     Wytwórnia w Legionowie działa z ramienia Fundacji Pro Caritate na rzecz Caritas Polska. Co roku w okresie Adwentu rozpoczyna się wielka akcja charytatywna "Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom". Już po raz 14. dochód ze sprzedaży świec w każdej diecezji pójdzie na rzecz biednych dzieci. - W tym roku, zgodnie z hasłem: "ogrzejmy dzieciństwo miłością", będzie przeznaczony na "euro-sieroty", a także na wakacyjne wyjazdy dla dzieci z najbiedniejszych rodzin i na świetlice. Dodatkowo 10 groszy z każdej świecy pójdzie jeszcze na pomoc głodującym dzieciom w Afryce - mówi ks. prał. Krzysztof Ukleja, dyrektor Caritas Warszawsko-Praskiej.

     Białe świece Caritas, które towarzyszą nam na stole podczas wigilijnej wieczerzy, to coś więcej niż tylko sposób na stworzenie świątecznego nastroju. W tamtym roku 110 tys. świec sprzedanych w diecezji warszawsko-praskiej wywołało o 110 tys. więcej uśmiechów dzieci. Pozwólmy uśmiechnąć się im również w tym roku - zachęca ks. Ukleja.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

14 grudnia 2008


Bożonarodzeniowa owieczka i inne opowiadania Bożonarodzeniowa owieczka i inne opowiadania
Avril Rowlands
Legenda mówi, że w tamtą noc, w pierwsze Boże Narodzenie, zwierzęta uklękły przed żłóbkiem betlejemskim, ażeby złożyć hołd nowonarodzonemu Królowi. Kto wie, może lepiej nawet rozumiały to, co się wówczas wydarzyło, niż wielu ludzi mieszkających w tych czasach w Betlejem. Posłuchajmy więc ich opowieści o Bożym Narodzeniu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ardawl: 15.12.2008, 02:42
 Zwykła świeca, zwykły płomień... Na stole wigilijnym i u mnie będzię stała świeca Caritasu, to niejako już tradycja tej wyjątkowej nocy. Płomień tej świecy rozświetla uśmiech małego istnienia - wielkiego dzieła.
 bratek: 14.12.2008, 20:38
 To jest piękna akcja Caritasu, okazuje się,że kupując taką świeczkę możemy wspólnie pomagać innym. Tak samo na Wielkanoc kupując cukrowego baranka pomagamy także w ten sposób najuboższym. Nie znałam ani metody wyrabiania świeczek ani gdzie są robione i, że tylko taka mała gromadka je wyrabia. Dołączmy się wszyscy do tej akcji, czyńmy dzieło miłosierdzia i dajmy tym dzieciom uśmiech!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej