Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Takie moje wędrowanie



  1. Perłowa łódź
  2. Ach w naszych czasach
  3. Mój przyjacielu
  4. Tam na brzegu kamienie śpiewają
  5. Idąc na spotkanie
  6. Lament na św. Franciszka
  7. Proszę powróć
  8. Łąki
  9. Inny świat
  10. Bywaj mi bywaj
  11. Z siatką na motyle
  12. Hymn o miłości
  13. Psalm 23
  14. Cóż masz
  15. Takie moje wędrowanie

Wykonawcy:
Antonina Krzysztoń - śpiew
Wojciech Waglewski - kier. muzyczne, gitary, kora
Mateusz Pospieszalski - saksofony, klarnet basowy, schenai, fletnia pana
Jan Pospieszalski - kontrabas, gitara basowa
Piotr Żyżelewicz - perkusja, dzbanek
Kuba - fletnia pana
Słoma - bębny
Nagranie:
Studio "Sulejówek, wrzesień 1992 r.


Realizacja nagrań:
Wojciech Przybylski




Perłowa łódź

Kiedy przypłynie perłowa łódź
jak o tym śpiewa serce
Ja Cię zawołam na cały głos
- Nie nie opuszczaj mnie już więcej

A A A cały świat
- osłaniamy w naszych dłoniach płomyk

Kiedy przypłynie perłowa łódź
jak o tym śpiewa serce
Ja Cię zawołam na cały głos
- Nie nie opuszczaj mnie już więcej

A A A cały świat
- osłaniamy w naszych dłoniach płomyk

Jesteś przy mnie - czuje spokój
Czuję radość i wytchnienie
Przeszłe dni - jedna łza
Przez nią widzę uśmiechniętą twarz
Tylko twoją uśmiechniętą twarz

A A A wiem to wiem
że tą łodzią my płyniemy razem
A A A mówisz mi
że tą łodzią my płyniemy zawsze
A A A mówię Ci
że tą łodzią my płyniemy zawsze
A A A cały świat
- osłaniamy w naszych dłoniach płomyk


Ach, w naszych czasach

I znów nie sen ale ziewanie
Nie dojdę już do celu nie
Kończy się życie i szukanie
I moja wiara znikła gdzieś
I moja wiara znikła gdzieś

Ach w naszych czasach szuka każdy
Jeden nadziei drugi kaszy

Ach w naszych czasach szuka każdy
Jeden nadziei drugi kaszy


Mój przyjacielu

Mój przyjacielu smutno Ci
Tlącą nadzieję przyeciąg zdmuchnął
Nie zapominaj jest taka moc
Która w słabości tylko mieszka

Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia

Ty przecież wiesz, nie szkodzi to,
Że jesteś pusty i samotny
Nikomu to nie szkodzi bo,
Nie szkodzi nic, że jesteś pusty

Światłość ...

Jesteś bezbronny tak jak deszcz
Nad sobą się nie zatrzymujesz
Wiele tajemnic tak poznajesz
Strugami w ziemię płynąc

Światłość ...

Ach przez otwarte serce wpadł
Ptak o błękitnych skrzydłach
I uwił sobie gniazdo w nim
- na jakiś czas się tu zatrzyma ...

Światłość ...


Tam na brzegu kamienie śpiewają

Moje serce pęknięte naczynie
Które niosę nad rzekę w nadziei
Że w nie kilka kropel spłynie
Płyną krople na gładkie kamienie
Płyną krople na gładkie kamienie
Płyną krople na gładkie kamienie

Pory roku jedna druga po sobie
Zachód słońca spod dziecinnej ręki
Każdy dzień jakby stworzył go człowiek
Choćby jedną kroplę rzeki
Choćby jedną kroplę rzeki
Choćby jedną kroplę rzeki

Tam na brzegu śpiewają kamienie
Rzeka zmienia barwy kamieni
Powiedz Boże jak długo mam czekać
By me serce zaczęło się zmieniać
By me serce zaczęło się zmieniać
By me serce zaczęło się zmieniać

Tam na brzegu śpiewają kamienie
Tam na brzegu kamienie śpiewają


Idąc na spotkanie

Idzie ulicą śmiejąc się do nas
Jakiś idiota jakiś idiota
I coś tam mamrze i coś tam śpiewa
Nie dać się tylko idiocie nie dać

Patrzy na niebo nad moją głową
W oczach tęczowo w tych oczach błogo
Cały w łachmanach ręce w kieszeniach
Jak się idioty idioty nie bać

I nagle patrzy mi prosto w oczy
Przez szereg zasłon mych zasłon mrocznych
Płyną godziny płyną obłoki
Stoję skruszony w oczach idioty

A ludzie patrzą w zwolnionym chodzie
I pobłażają mnie i idiocie
A ludzie patrzą w zwolnionym chodzie
I pobłażają mnie i idiocie


Lament na św. Franciszka

Gdzie się podziałeś Św. Franciszku
Kamracie wilka jaskółki
W jakiej dziś stronie i czyjej chacie
Szukasz schronienia przytułku

Idę na drogę i wypatruję
Podartej twojej kapoty
Mija mnie dumna twarz biskupa
I spada pieniądz złoty

Kiedyś widziano cię nad strumieniem
Kazałeś długo do ryb
Nikt cię nie słuchał tak wiernie
Podniosły łby i ogony

I płyną płyną płyną ławicą
Hosanna cicho śpiewając
Te które ponoć nie mówią
W błękitne łuski ich ciała

Gościniec pusty mętnieje rzeka
Ni psa z kulawą ni człeka
Wróć proszę bardzo Św. Franciszku
Na ciebie bardzo czekam

Idę na drogę i wypatruję
Podartej twojej kapoty
Mija mnie dumna twarz biskupa
I spada pieniądz złoty


Proszę powróć

Proszę powróć ukochany
Czekam już tak długo ...
Czas słonymi jest kroplami,
Włosów srebrną strugą

Oczy takie wypatrzone
- tyle już widziały
Czy spostrzegą Cię na drodze
- spłowiałe spłowiałe

Odnalazłam Cię w promieniu
Słońca wschodzącego
Taki jasny uśmiechnięty
Ojciec, mąż i dziecko ...


Łąki

Na łąkach których nie znamy
choć przecież są w pamięci
Biegniemy i skaczemy
jak para małych dzieci

Te łaki nie z dzieciństwa
Te łąki z drugiej strony
Nikt nie przeszkadza rosnąć
łąkom pozostawionym

Nikt niczego nie zmienia
Mgła nad nimi tak jasna
Czuję zapach tej łąki
Tuż nad naszą przepaścią

Na łąkach które znam
- bo przecież są w pamięci
Biegniemy i skaczemy
jak para małych dzieci


Inny świat

Jest inny świat
Tak wiem gdziś tu
Nie za lasami tam
Po prostu on jest tu

I czuję płonie światło tuż obok nas
Tak czuję światło płonie
I złoty deszcz a tęcza Tęcz nad głową
Wystarczy tylko spojrzeć

Ooo mój świat twój świat
Niech spadną łuski z moich oczu
Ooo mój świat twój świat
Cała twarz twoja płomień

Przyszedł już czas
Wielkiego powrotu
Do odczuwania prawd
Widzenia ważnych słów

I czuję płonie światło tuż obok nas
Tak czuję światło płonie
I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
Wystarczy tylko spojrzeć

Ooo mój świat twój świat
Deszczu rękami nie zagarnę
Ooo mój świat twój świat
Isnieje to co kochasz

To światło jest
Przestronną bramą
Pralasem wszystkich słów
Spełniającą wiarą

I czuję płonie światło tuż obok nas
Tak czuję światło płonie
I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
Wystarczy tylko spojrzeć

Ooo mój świat twój świat
Deszczu rękami nie zagarnę
Ooo mój świat twój świat
Isnieje to co kochasz

Jest inny świat
Tak wiem gdziś tu
Nie za lasami tam
Po prostu on jest tu

I czuję płonie światło tuż obok nas
Tak czuję światło płonie
I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
Wystarczy tylko spojrzeć

Ooo mój świat twój świat
Niech spadną łuski z moich oczu
Ooo mój świat twój świat
Cała twarz twoja płomień


Bywaj mi bywaj

Bywaj mi bywaj kwiatku poranny
Ciebie tuliłam nad ranem
Białych firanek wiatr nie porusza
pomiędzy nimi schowany

Ciebie błękitny w flakonik wstawię
całego na świat odsłonię
Będziesz mi będziesz niebo wspominał
Urwany dziś przd wschodem

Nie pytaj miły gdzie ja chodziłam
bo moje stopy nie wiedzą
I moje oczy myślą że śniły one
Ci nic nie powiedzą

Tam grało wszystkim Księżycem chmurą
nie mogłam z Tobą pozostać
Kwiatami krzewem polaną łąką
w gałązkach i moich włosach

Już prawie wszystkie płatki opadły
cała podłoga zasłana
Błękitnych piórek ja nie wyrzucę
Zatańczę z nimi nad ranem

Będę wirować, będę opadać
w Księżyca promień się wwiją
Tańcząc i nucąc z księżycem znikną
te co kłaniały się świtom


Z siatką na motyle

Ona już przebiegła salę
Gubiąc białe pantofelki
Mignął gdzieś za drzwiami welon
Szeleściły gdzieś koronki

Białe dłonie na drzwiach białych
I na bielutkich klawiszach
Śmieszny biały śpiew wieczorny
Nagła i perłowa cisza.

Już zamknięty pokój mały
Sen w pościeli na poduszce
Na podłodze wachlarz biały
Cztery łzy i smutny uśmiech

We śnie znów cichutko biegnie
Lekko tupią białe stopy
I znów welon szum koronki
Śmieszny biały śpiew wieczorny.


Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów
A miłości bym nie maił
Stałbym się jak miedź brzęcząca
Albo cymbał brzmiący

Gdybym też miał dar prorokowania
I znał wszystkie tajemnice
I posiadał wszelką wiedzę
I wszelką możliwą wiarę
Tak iżbym góry przenosił
A miłości bym nie miał

Byłbym niczym
I gdybym ubogim rozdał majętność moją
A ciało swe wystawił na spalenie
Lecz miłości bym nie miał
Nic bym nie zyskał

Miłość cierpliwa jest
Miłość łaskawa jest
Miłość nie zazdrości
Nie szuka poklasku
Nie unosi się pychą
Nie jest bezwstydna
Nie szuka swego,
Gniewem się nie unosi
Nie pamięta złego
Nie cieszy się z niesprawiedliwości
Lecz współweseli się z prawdą
Wszystko znosi
Wszystko przetrzyma
We wszystkim pokłada nadzieję
Miłość nigdy nie ustaje

Zniknie to co jest częściowe.
Zniknie to co jest częściowe.
Zniknie to co jest częściowe.
Zniknie to co jest częściowe.


Psalm 23

Pasterzem moim jest Pan
nie brak mi niczego

Choćbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę 
bo ty jesteś ze mną

Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach
przez wzgląd na swoje imię
Orzeźwia mą duszę, orzeźwia mą duszę

Pasterzem moim jest Pan


Cóż masz

Kimkolwiek jesteś wyjdź dzisiaj wieczorem
z twego pokoju w którym wszystko znasz
Najbliższy dla oddali jest Twój dom
Najbliższy dla oddali jest Twój dom

Cóż mam czego bym nie otrzymał
Cóż mam
Cóż mam? Cóż mam

Korzenie to gałęzie rosnące w ziemi
Gałęzie to korzenie w powietrzu

Cóż mam ...

Nie umieszczaj miłości swojej nad przepaścią
dlatego że tam jest wysoko
Nie umieszczaj miłości swojej nad przepaścią
dlatego że tam jest wysoko

Cóż mam ...

Obym się nie ustawił błędnie do mego świata
i nie zwrócił go przeciw sobie
Obym się nie ustawił błędnie do mego świata
i nie zwrócił go przeciw sobie

Cóż mam ...
Cóż masz


Takie moje wędrowanie

Takie moje wędrowanie
Zasłużyłam sobie na nie, tak wiem
Takie Twoje wędrowanie
Zasłużyłeś sobie na nie, tak wiem

Ty i ja,
Takie nasze wędrowanie
Ty i ja,

Takie nasze pożegnanie
Odchodzisz, odchodzę
Ty i ja,



Chcesz wiedzieć więcej? Gitara + CD Chcesz wiedzieć więcej? Gitara + CD
David Harrison
Chcesz nauczyć się grać na gitarze, ale nie wiesz, od czego zacząć? Chcesz poznać niezbędne akordy i techniki gry? Ta książka to prosty poradnik, z którego dowiecie się, jak grać rocka, bluesa, pop, jazz i muzykę klasyczną... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[
Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej