Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czwartek

"W czwartek jako wesoły dzień przeznaczony pamiątce ustanowienia Najświętszego Sakramentu dzieci mogą się cieszyć zabawami. W czasie nauki przypominane im będzie życie Pana Jezusa, a szczególnie umywanie nóg Apostołom "
(E. B. Reguły)


     Tak jakoś jest, że wychowują nie tylko nasze wychowawcze zabiegi, ile to, jak żyjemy na oczach dzieci. Dzieci "przesiąkają" jakby pewnym stylem życia, wartościowania, obyczajami panującymi w domu lub w danym środowisku. Warto więc ujrzeć jakie wartościowanie, jakie obyczaje, wzorce życiowe panują w dokolnym świecie, a po części w naszych domowych czy wychowawczych środowiskach. A jest teraz tak, że dla ludzi pokarm często ważniejszy niż ciało, a ciało ważniejsze niż dusza. Wielu dorosłych, wiele dzieci swoje życie przeżywa na poziomie... brzucha. Sztuka kulinarna staje na pierwszym miejscu wśród innych sztuk (w rozumieniu kulturowym), a zabiegi wokół ciała usuwają w cień starania o ducha, o sumienie, o wrażliwość serca. Można powiedzieć, że w cywilizacji konsumpcji ciało staje się strasznym hegemonem, a rodziny grupkami konsumentów. Dzieci więc - na wzór Kubusia Puchatka (starannie kreowanego przez media wzorca pewnego stylu życia) - zaczynają egoistycznie "myśleć brzuszkiem", usiłując również swoje potrzeby poznawcze, uczuciowe i duchowe "zaspokajać" łakociami, gadżetami, zabawkami w coraz większych ilościach. Maj ą przez to coraz bardziej konsumpcyjny stosunek do piękna, do wiedzy, do kultury, do ludzi, a nawet do Boga (Boziu daj...!). Trudno wtedy mówić o dostrzeganiu głodnych, potrzebujących, o umiejętności dzielenia się z nimi, pomagania im... Można powiedzieć, że w tej konsumpcyjnej cywilizacji rozrastające się (sztucznie stymulowane) potrzeby brzucha, zadławią] ą na śmierć potrzeby ducha. Być może, że wielu konsumentom trudno już te drugie potrzeby nazwać...

     Edmund Bojanowski niewiele pisze o karmieniu ciała, bo było to dla niego oczywiste i stanowiło to sporą część jego kłopotów; jednak o rozwijaniu i zaspokajaniu potrzeb duchowych i uczuciowych dzieci pisze dużo, bo to one stanowią przede wszystkim o człowieczeństwie, a wychowanie to kształtowanie tegoż (chyba, że ktoś myśli o czymś w rodzaju hodowli...). Coraz rzadziej pamięta się teraz o tym, o czym on nieustannie przypominał: o dziecięcej potrzebie radości, piękna, doświadczenia rzeczywistości; o potrzebie uczestniczenia w ceremonii, w rytuale, w misterium; o potrzebie dzielenia się, usłużenia sobie, celebrowania wspólnego posiłku. I dlatego w przeżywaniu Pamiątki Ostatniej Wieczerzy widział on możliwość przeżycia przez dzieci radości bycia razem we wzajemności dzielenia się i usługiwania. Jest bowiem teraz wiele różnych samotności i smutków dziecka: wśród stert zabawek, którymi nie ma się z kim bawić; przy telewizorze i komputerze, które zaczynaj ą zastępować przyjaciół; w domu bez rodziców i rodzeństwa; w swoim pokoju wieczorem z cieniami lęków całego dnia... W końcu odwyka ono od współżycia z ludźmi, popada w jakieś łagodne formy autyzmu lub zaspokaja potrzebę obcowania z innymi w stadnych zachowaniach grup rówieśniczych.

     Ten dzień z tym motywem miał uczyć otwierania serca we wspólnocie stołu na to, co człowiek człowiekowi może dać w oprawie dzielenia się chlebem i sobą na podobieństwo tego, co się działo w Wieczerniku. Dzieci bowiem zwykle mają c o spożywać, ale nie zawsze mają z k i m i nie wiedzą też często jak, żeby prócz karmienia żołądków, karmić też serca i dusze. Posiłek - nawet najprostszy - może poprzez dzielenie stołu z innymi, modlitwę, posługiwanie sobie, rozmowę, opowieści, śpiew, zastanawianie się nad tym, z kim można byłoby się podzielić i pomóc (poprzez własną pracę, oszczędność i drobne wyrzeczenia) - uczyć świętowania, celebrowania i poszerzenia kręgu rodzinnego. Uczy też nadawania wymiaru piękna temu spotkaniu poprzez odpowiedni wystrój, sposób podania, obsługi, jedzenia; kulturę bycia i rozmowy, poprzez zapraszanie Boga w ten ludzki krąg.

     Zwierzęta posilają się samotnie, albo szarpią pożywienie, walcząc o kęsy. Ludzie natomiast zapraszają do swego posiłku innych, dzieląc się z nimi pokarmem, życzliwością i radością. Ludzie też jedynie mogą zaprosić do siebie Boga - Dawcę pokarmów - żeby rozszerzał ich serca aż do pojęcia tajemnicy Eucharystii, której nie pojmie człowiek samolubny, niewdzięczny stroniący od innych, zatrzaśnięty na ich potrzeby. Takim człowiekiem, niestety, może stawać się już dziecko... Trudno będzie kiedyś jego rodzicom znaleźć miejsce przy jego stole i w jego sercu.

Przy podwieczorku, jeśli dzieci chleb sobie przynoszą, niech się między sobą na znak miłości łamią tym chlebem choć po odrobince"
(E. B. Reguły)


     Może teraz dzieci nie znają już smaku zwykłego chleba w domach, gdzie zaspokaja się ich wszystkie kaprysy. Na pewno jednak nie znają smaku zapracowania na chleb, którym się można podzielić z innymi. Zwykle rzucaj ą nie swoje pieniądze na jakieś akcje charytatywne, co ich nic nie kosztuje, niczego specjalnego od nich nie wymaga. Pierwsza Komunia św. kojarzy się raczej z kosztownymi prezentami, jakie dziecko otrzyma, a nie z koniecznością dzielenia się z tymi, których razem z nimi obdziela sobą Jezus w Eucharystii. Nie znając więc trudu pracy, jakiej wymaga to, co ono otrzymuje, nie potrafi być wdzięczne Bogu i ludziom. Rzucony na tacę pieniążek nie kojarzy się z Ofiarą, jaką poniósł Jezus i nie kojarzy się także z owym dzieleniem się wszystkim pomiędzy chrześcijanami. Ta praca dla biedniejszych, to dzielenie się odrobinami z miłością- były mądrymi sposobami podprowadzenia dzieci pod tajemnicę Eucharystii i umiejętność miłowania bliźnich. A miłość prawdziwa musi kosztować i "zakosztowania" tego nie może być pozbawione dziecko, bo potem, za lat kilkanaście, może być już za późno na nauczenie tego, co jest tak niepopularne w konsumpcyjnym społeczeństwie.

     Warto byłoby może...

  • Porozmawiać czasem o tym, czego dzieci mają w nadmiarze, a czego tak naprawdę im brakuje (zwłaszcza jeśli chodzi o uczuciowe i duchowe potrzeby), a potem omówić możliwości zaspokajania tych potrzeb.

  • Spróbować uczenia dzieci mówić: "JA NIE MUSZĘ!" wobec propozycji reklam, ofert sklepowych i narzuconych przez modę gadżetów, odkrywając przed nimi możliwości zaspokajania tych potrzeb, dzięki którym stają się mądrzejszymi, niezależnymi od mody, przeżywający świat "duchem a nie brzuchem".

  • Wspólnie szukać tych naprawdę potrzebujących pomocy (a wstydzących się prosić o nią), aby po poważnej rozmowie nad tym, czym i jak można im pomóc, podjąć wspólne z dziećmi próby realizowania tych zamysłów.

  • Wybrać dni bez słodyczy, bez telewizora, bez muzyki, aby zastąpić to innym niż zwykle obcowaniem ze sobą i żywego, twórczego kontaktu.

  • Wspólnie przygotowywać niedzielne posiłki, jako przedłużenie Mszy św., od strony estetyki, przebiegu (bez telewizora), pomocy w kuchni, zapraszania kogoś z zewnątrz, modlitwy, odświętności, wzajemnego usługiwania i dzielenia się nie tylko pokarmami, ale i opowieściami z całego tygodnia...

* * * * *

"Przy rodzinnym stole chleb może być czymś więcej niż chlebem, a gość może przemienić dom w wieczerzę w drodze do Emaus"


br. Tadeusz Ruciński



Jak przekazywać wiarę w rodzinie? Jak przekazywać wiarę w rodzinie?
Christine Ponsard
Jest to pierwszy tak obszerny przewodnik wychowania chrześcijańskiego w rodzinie. Autorka porusza następujące tematy: modlitwa w rodzinie, rodzina jako kolebka powołań, miejsce Boga w życiu codziennym, rodzina jako szkoła uczuć, święta i odpoczynek w gronie rodzinnym, choroba i śmierć w rodzinie, umiejętność przebaczania... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Kasia : 26.11.2014, 10:08
 Panie Boze prosze cie o blogoslawienstwo w tym dniu i o bezpieczny dzien dla mojego synka Macka i meza sebastiana
 katiaaa: 31.10.2006, 16:20
 chyba ladne czytalam nie cale ale cos w sobie ma...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej