Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nie marnuj skarbu cierpienia!

Jeżeli spotyka Cię jakiekolwiek cierpienie, to pamiętaj, że natychmiast trzeba ofiarować je Bogu, jednocząc się z cierpieniem Jezusa na krzyżu. Wtedy cierpienie nie będzie Cię niszczyć, lecz stanie się tak wielką łaską "że nikt z ludzi tego nie pojmie dostatecznie, większą niż dar czynienia cudów, bo przez cierpienie dusza mi oddaje, co ma najdroższego - swą wolę" - tak mówił Pan Jezus mistyczce Rozalii Celakównie. Nic tak nie otwiera człowieka na Boga i nic go tak nie może przemienić jak bezinteresowny dar cierpienia. Dlatego niech nikt nie zmarnuje najmniejszej okazji do ofiarowania Bogu każdego cierpienia: fizycznego czy duchowego; szczególnie trzeba ofiarowywać Bogu wszystkie swoje kryzysy, bunty, zniechęcenia, wszystkie lęki i cierpienia fizyczne. "Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania" (Dz. 1767) - mówił Pan Jezus św. Faustynie.

Aby ofiarować swoje cierpienie - to znaczy zjednoczyć się z cierpieniem Jezusa na krzyżu - można posłużyć się następującą modlitwą:

"Jezu, Boski Zbawicielu, przez Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Ci swoje cierpienia fizyczne i udręki duchowe, w intencjach Kościoła świętego, kapłanów, osób niewierzących, uzależnionych od alkoholu, narkotyków, pornografii, w intencjach redakcji Miłujcie się! i apostolstwa życia (można też dodać swoje intencje).

Proszę, otaczaj opieką rodziny, by mocą Twej łaski skutecznie oparły się zasadzkom złego ducha. Rodzicom daj miłość i odwagę, aby przyjęli każde poczęte dziecko i by bronili życia aż do naturalnej śmierci. Młodzieży i dzieciom daj serca czyste, wolne od wszelkich uzależnień, gotowe pełnić Bożą wolę.

Spraw, aby krzyż, który dźwigam, stał się dla mnie źródłem odwagi, wyzwolenia i mocy, aby cierpienie nie odebrało mi nadziei, by wiara moja nie gasła, a miłość nie ustawała. A kiedy nadejdzie kres mego życia, przybądź po mnie i zaprowadź mnie do swego Królestwa. Amen".

Jeżeli nie jesteś w stanie łaski uświęcającej, to wyznaj Jezusowi wszystkie swoje grzechy w sakramencie pokuty i przebacz wszystko wszystkim, aby do nikogo nie chować urazy. Jeżeli korzystałeś(-łaś) z pomocy wróżbitów, bioenergoterapeutów i innej maści okultystów, to pamiętaj, że dobrowolnie otworzyłeś(-łaś) się na działanie sił zła, łamiąc pierwsze przykazanie Boże. Niezwłocznie wyznaj ten grzech Jezusowi i radykalnie zerwij wszelkie więzy, które Cię łączą z tymi siłami.

ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 3-2008



Wasze komentarze:
 Rafał: 21.04.2013, 20:24
 ja mam powazne problemy z wxzrokiem niem,am duzej wady ale to i inne cierpienia niszcza mnie od 7 lat niwiem jak mam to wytrzymac modle sie Bóg mi dodaje sił ale jestem na skraju wyczerpania w sierpniu chce robic operacjke ale juz ledwo wytrzymuje
 kamil: 28.02.2013, 22:57
 ja chce nie cierpieć właśnie mnie ktoś zdradził i wogule
 betty: 25.02.2013, 21:13
 Ja kiedy przychodzi chwila cierpienia wyobrażam sobie że zanoszę to cierpienie pod krzyż umierającego Jezusa. On aby nas Zbawić cierpiał na krzyżu. Dokładając do tego moje cierpienie pomagam mu w tym zbawianiu. Moje cierpienie często ofiaruję za dusze czyśćcowe, ale piękną jest ofiarą składanie go w ofierze za grzeszników tych najbardziej zatwardziałych (to takie trochę kontrowersyjne bo mogli by póki żyją sami zatroszczyć się o swoje zbawienie, ale właśnie takim najtrudniej zmienić wszystko bo szatan ma ich w garści i nie chce wypuścić) Wybór dobrego papieża to też chyba na teraz najlepsza intencja.
 cierpientnik: 06.02.2013, 22:14
 moje życie to cieżkie cierpienie...:((( od małego byłem zawsze niespokojnym duchem nerwowym ale przy tym bardzo wrażliwym i dobrym człowiekiem litościwym na krzywde innych. nigdy mi sie nie układało w kontaktach miedzyludzkich i z kobietami poza rodzinna najbliższą zadna mnie nie kochała kobieta a wręcz oszukiwała choc jbyłem i jestem podobno przystojny.stopniowo słabłem z roku na rok nie mogłem sobie psychicznie poradzic z tym światem najgorsze sie zaczeło jak poszedłem na studia wszyscy sie śmiali ze mnie że delikatny jestem i lekceważyli mnie imoja osobę że sie stresuje a mnie to wykańczło zaczołem zamykac sie stopniowo w sobie i nie pokazywałem uczuc choc na twarzy było widac cierpienie skonczyłem te studia mimo wszystko poszedłem na inne uzupełniajace było troche lżej ale równiez nie byłem traktowany powaznie odezwała sie do mnie pewna dziewczyna z która pod koniec liceum sie poznałem ale nie wyszło na tych drugich studiach ta kobieta sie odezwała ponownie choc nie ukrywam że i tak o niej myslałem prawie codziennie przez okres 2-3 lat poprostu miała cos takiego w sobie że albo jej ktos nie nawidził albo ja kochał na zabój mnie dotkneło to drugie w miedzy czasie mama zachorowała z tata po czym tata doszedł do siebie a mama zmarła bardzo to przezyłem mamy śmierc pewnie dlatego że jestem bardzo rodzinna osoba irodzice to dla mnie priorytet po smierci mamy myslałem że owa kobieta która sie odezwała to jest dla mnie chyba nagrodą że mimo że mama zmarła to Bóg myślałem że wynagrodzi mi to w sensie że nie bede sam. Oczywiscie ona była po rozstaniu z jakims chłopakiem i przy mnie sie odbudowywała w sensie wysysania enargi ze mnie pisze dlatego o niej bo miała cos takiego jak wczesniej wspomniałem że nie mogłem sie myslami od niej urwac to było chorobliwe bawic sie zaczeła mna moimi uczuciami pisała sms gg itp w koncu kontakt sie urwał ja nie potrafiłem sobie z tym poradzic dopadła mnie choroba psychiczna jakies zaburzenia wyladowałem u psychiatry gdyz nie mogłem sobie poradzic rozrywało mnie cos od srodka biegałem po domu ale świadomosc miałem głowe mi chciało rozerwac kompletna bezsennosć dopadła mnie nie umiem inaczej tego nazwac przez 4 tygodnie brałem mocne leki po których cały czas spałem całe dnie i noce jak sie przebudzałem to tylko zeby leki wziaśc ciężko mi to opisac pózniej już zaczołem brac inne leki ale tez psychotropy równie silne na noc bo zasnąc bez nich nie mogłem otepiony cały byłem depresja doszła po kilku latach biorac leki w między czasie sie troche poprawiło ale nie za bardzo dobrze i znowu pojawiła sie pewna kobieta ALE DO NIEJ nie mam pretensji ja taki wyjechany chyba juz jestem że podobnie zareagowałem myslałem że juz zgupieje że nic mi już nie pomoze poszedłem do lekarza psychiatry i mi zwiekszyła dawke na chwile sie poprawiło i teraz pojawia sie kolejna kobieta poznana na czacie a ja sie panicznie boje jej taka juz fobia moja DO TEJ TEŻ nic nie mam dobry człowiek chyba z niej sadząc po pisaniu ale tak naprawde trzeba było by sie poznac reaguje tak bo wiem co mnie spotkało wcześniej lęki mnie podrywaja boje sie żebym nie zgupiał bo jestem przed obrona mgr ichiałbym dotrwac i zakonczyc szkołe i iśc na staz w moim zawodzie dodam że przy mojej chorobie dodatkowo z reguły raz na tydzien kieruja mi sie oczy tak do góry lekarka mi przepisała dodatkowy lek na to nie trace orientacji ale jest to ciężkie mam niby przed soba życie dom i po studiach jednych jestem a teraz bronic che tytuł mgr moze nawet prace bym miał co jest dużym ułatwieniem bo kazdy wie jak z praca dzisiaj jest to znowu mnie leki dopadaja boje sie że nie dokoncze szkoły i do pracy nie pojde nie chce iśc na rente z powodu swojego stanu zdrowia bardzo dużo sie modle iprosze Boga żebym wyleczył sie tej choroby aby nie było jeszcze gorzej ale widocznie taki mój krzyż mam zły kontakt do tego z ludzmi przez ten mój niespokojny sposób bycia ale to juz chyba wynik mojego charakteru i choroby.... może niektórzy tez sie beda smiali z tego co pisze ale to jest dla mnie wielkie cierpienie wstydze sie tego zostałem sam z problemem wszyscy sie poodwracali koledzy ode mnie poza moja najbliższą rodzina z czego nie na wszystkich moge liczyc... różaniec praktycznie codziennie odmawiam i prosze Boga nie wiem jak mam prosic juz dalej może żle śie modle naprwde mam juz dosyc tego wszystkiego tej choroby wydaje mi sie że nigdy to sie nie zmieni na lepsze w formie zdrowia psychicznego płacze jak dziecko nieraz choc mam 30 lat i boje sie ze choroba sie pogłebi kiedys jeszcze bardziej że jednym słowem powiem żę ,,zgupieje,, .. chce to Cierpienie swoje ofiarowac Panu Bogu... aby mi dał siłe i zdrowie psychiczne życ dalej choc myśli samobójcze nieraz mam ichciałbym zniknac z tego świata...:( wiem że grzesze ale nic na to nie moge poradzic:((( nikt ani nic mi juz nie pomoże wiem o tym.
 piko: 11.01.2013, 22:01
 Tobie o panie wiekuisty ofiaruje cierpienia moje i niech mi się dzieje wedle woli twojej, niech cierpię tak dużo jak to zaplanowałeś wcześniej nim świat stworzyłeś. Amen.
 magda lena: 11.01.2013, 21:53
 ja mam takie cierpienie ze mam nerwice
 jolka: 12.10.2012, 19:46
 ja nie mam sil meke mam od 3 lat choroby jakies dreczenie boze tak sie mecze ze juz nie mam sil blagam o zdrowie bo nie moge patrzec na zdrowe osoby mam dosc zycia chce do boga ale tez boje sie ze mnie nie wpusci do nieba a ja chce do nieba bo mam meke na ziemi nie chce piekla ratunku
 akuku: 09.08.2012, 16:25
 Oddaje ci boże moje męki które przeżywam każdego dnia, oddaje ci to moje zniszczone życie i to, że nie ma dla mnie przyszłości. Tak bardzo chciałem założyć własną kochającą się rodzinę, ale to nie jest twoja wola...niech tak mi się stanie nie jako ja chce, ale jak ty chcesz niech mi się stanie. Dziękuje ci za wszelkie łaskim, które otrzymuje każdego dnia, a te męki które cierpię dzień i noc od 13 lat ofiarowuje za zbawienie świata i za Polskę moją ojczyznę. Przeraża mnie to że będę jeszcze cierpiał tak wiele lat do starości, ale myślę, że za twoją łaską jakoś to wytrzymam.
 piotr: 20.06.2012, 19:55
 dobrze bawiles sie Jezu gdy widziałeś jak cierpie?Soprawilo ci to Przyjemność?Już czas skonczyc moje zycie i ci za to podziękowac


 ....: 29.05.2012, 12:17
 ja też chcę iść już do Boga....rozumiem że choroba to cierpienie....ale kilka chorób na raz(i psychiczna i fizyczne), to już ponad moje siły, jestem młoda i muszę patrzeć dookoła na tych wszystkich którzy tryskają radością, układają sobie życie cieszą się nim....a ja wstaję rano i nie wiem co mam ze sobą zrobić, w którą stronę iść ....Jezu już nawet nie mam marzeń, czuję sie upodlona, odrzucona i wstręt do siebie. Niech to się skończy, boję sie że nie zostanę zbawiona, że tu cierpię a tam nie wejdę przez grzechy!!
 dorka: 11.03.2012, 18:09
 Ja bardzo cierpie. Cale moje zycie jest cierpieniem. Tak bardzo marze o smierci, oby przyszla jak najszybciej, tylko jednego przedtem pragne- pogodzic sie z Bogiem. Potem chce odejsc do Niego.
 Ania: 08.06.2011, 21:21
 Drugi raz cierpię przez tego samego czlowieka, (oszukal mojego brata a ja za to pokutuję w tym czasie mnie też oklamal że tego nie zrobil a jednak zrobil bo mam dowody) ból przeszywa moje serce, lez zaczyna brakować, modlitw i dnia na ich odmawianie też, jestem totalnie bezradna pelna goryczy smutku i bólu. Nie ma nikogo kto móglby mi pomóc przetrwać ten trudny okres, nie ma nikogo z kim moge o tym porozmawiać, wyplakać się nie ma nikogo kto mnie zrozumie podniesie na duchu. Wszyscy tylko mówią, ze dobrze ze z nim skonczylam, że znajdę lepszego, że to nie dla mnie chlopak, że to oszust i klamca, a ja go chyba kochalam mówie chyba bo rodzina wybijala mi go z glowy przez 7 miesięcy, buntowali mnie i wysmiewali ze nie stac mnie na nikogo lepszego, bylam z nim szczęsliwa ja z nikim innym. Dlatego to teraz tak boli, dlatego teraz tak cierpie, modlilam sie o cud by rodzina mu to wybaczyla, by on sie nawrócil i nieoszukiwal juz wiecej i wszystko bylo na dobraj drodze gdy znów mnie rodzina nabuntowala, ja sie z nim poklocilam i na drugi dzien on znów mniezawiodl znów interesy mu w glowie zaqwrócily i znów zwaiudl ;( to tak boli, nie wiem czy jest wyjscie z tej sytuacji czy juz nie ma i to tylko takie doświadczenie od Pana boga zeslal mi tego chlopaka na moją droge by wystawic mnie na próbe.. przecierpialam swoje, ofiarowalam to cierpienie Panu i jestem w stanie poddac sie jego woli, jeżeli będzie chcial zwjde sie z nim i bede szczęsliwa jeżeli nie ze lzami w oczach i zacisnietymi zębami bede czekać aż spotka mnie spokój duszy, milosc szczera czysta i bezinteresowna oraz to bezpieczeństwo i oparcie które zapewni mi osoba z którą dane mi bedzie spedzic reszte zycia..
 Bozena: 18.03.2011, 02:40
  Panie oddaje Ci moje Cierpienia.Poblogoslaw mnie i moja rodzine.
 martusiaa. ;*: 18.04.2010, 20:08
 ja już nie chce być niegrzecznym dzieckiem , chciałabym być żebym była fajna miała pieniądze i mama by zapłaciła wszystkie raty. jeszcze żebym się dobrze uczyła , bo ja chyba do następnej klasy nie zdam . proszę do pomóż ;((((
 Paula_21: 10.02.2010, 13:59
 Ja chyba nie zasługuje na miłosc;( kazdy chłopak mnie olewa i teraz byłam z chłopakiem 6 miesiecy i mnie zostawił jak wiec mam to rozumiec ??? czemu to tak boli?
 Ania: 08.05.2009, 19:53
 dziękuję xxx - bardzo mnie to podbudowało :)
 xxx: 26.12.2008, 08:24
 Chciałbym podzielić się wypowiedziami świętych na temat cierpienia. Mam nadzieję, że pomogą one komuś w przyjmowaniu cierpienia, w dostrzeżeniu jego nadprzyrodzonego sensu. św. Paweł od Krzyża († 1775): "Och, niech będą błogosławieni ci, którzy podejmują czyste cierpienie bez pociech i nadal służą Bogu! To prawdziwie wierni słudzy, którzy wchodzą do radości Boskiego Pana. Odwagi mój drogi. Bóg pragnie cię uczynić całego swoim i dlatego sprawdza cię i doświadcza cię i ćwiczy, abyś mógł być jego dobrym żołnierzem. Nie bój się, mój drogi, albowiem odniesiesz zwycięstwo." "O słodkie strapienia, cenne pamiątki Najświętszego Serca naszego Oblubieńca, Jezusa Chrystusa!... Pociesza mnie myśl że jesteś jedną z tych bardzo szczęśliwych dusz, które kroczą drogą Kalwarii podążając za naszym Odkupicielem. Szczęśliwa jesteś jeśli podążasz tą cenną drogą, bo pewnego dnia, w towarzystwie innych miłośników krzyża zaśpiewasz, "Twe krzyże, drogi Boże, są radością mego serca". List do Sr. Teresa Costanza Pontas, 6 II 1721 "Choroba nie przeszkadza jedności z Bogiem, ale zwiększa ją. Żyj więc, moja ukochana córko, w Jezusie, całkowicie spoczywając w Słodkim Sercu twego Najwyższego Boga." "Kiedy nadchodzą na mnie burze różnego rodzaju, mówię sobie: " Chcę kochać Boga jak najmocniej potrafię w tym momencie, jak gdyby to była ostatnia chwila mojego życia. Chcę cierpieć z radością teraz, bez myślenia o przyszłości. Duszo moja, wypełnij wolę Boga idealnie w tej chwili, jakby była twoją ostatnią. Więc, duszo moja, rób tak odtąd. Żyj Jezusem. Amen." "Zbliżasz się do Boga gdy masz mniej pociech zewnętrznych i jeśli Panu spodoba się byś szła w głębokim ubóstwie, nawet wewnętrznym i w całkowitym opuszczeniu przez boskie pocieszenie , o, jak bogata jesteś w Jezusa Chrystusa. To jest prawdziwe ubóstwo ducha!..." List do M. Ch. Brescianni, 18 stycznia 1753 "W Krzyż miej wzrok wycelowany Utkwij wzrok w Ukrzyżowanym A miłości moc jest zdolna Serce twoje z trwóg uwolnić" bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej († 1906): "Cierpienie przemija, lecz owoc cierpienia trwa wiecznie." św. Josemaría Escrivá († 1975): „Diabeł stale się koło nas czai i atakuje z każdej strony. Kiedy jesteśmy chorzy, jego taktyka polega na rozniecaniu pewnego rodzaju psychozy, która ma nas oddalić od Boga, zatruć atmosferę w naszym otoczeniu i niszczyć ów skarb zasług zdobytych dla dobra dusz przez cierpienie znoszone z nadprzyrodzonym optymizmem — miłością!” św. Jan od Krzyża († 1591): "Zmagania się bowiem duszy wśród trudów i przykrości, i pokus wyniszczają złe i niedoskonałe skłonności duszy, oczyszczają ją i umacniają. Dlatego dusza powinna to uważać za wielkie dobrodziejstwo, gdy jej Bóg zsyła utrapienia wewnętrzne i zewnętrzne..." św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein) (†1942) : "Krzyż wewnętrzny czy zewnętrzny, który sam Bóg nam nakłada, zawsze jest skuteczniejszy, niż umartwienia według naszego własnego wyboru.” św. Teresa od Dzieciątka Jezus († 1897): :Staram się, aby nawet wśród burzy zachować wewnętrzny spokój." św. Teresa od Jezusa (†1582) "O, jakaż to wielka i nieoceniona łaska, komu Pan użyczy światła ku zrozumieniu, jak wielki to zysk cierpieć dla Niego!" św. o. Pio (†1968): "[Wiedzcie, że] próby, którym Bóg was poddaje i będzie poddawał, są znakami szczególnego umiłowania was przez Boga i perłami dla duszy. Moje drogie, minie zima i nadejdzie nie kończąca się wiosna, tym bardziej ubogacona pięknem, im większe były burze."
 Piotre: 26.11.2008, 21:30
 astrid nie załamuj sie to moje gg napisz do mnie 13109380 porozmawiamy o sensie cierpienia o jego znaczeniu i o tym w czym moge Ci pomoc mysle ze sie zrozumiemy bo mam 16lat.
 Ola: 12.08.2008, 15:17
 Boze od kilku dni wiem, ze nosze w sobie nowe zycie, prosze pozwol aby ze mna zostalo, Ty Panie wiesz jak bardzo pragne tego dziecka, dla Ciebie przeciez nie ma rzeczy niemozliwych.
 astrid: 24.06.2008, 21:18
 w moim domu codzienne są awantury,nie wytrzymuje tego nerwowo proszę Boga o pomoc,ale nic się nie zmienia choruję na nerwicę i nie wiem kim będe w przyszłości. :( mam 17 lat.
[1] [2] [3] (4) [5]


Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej