Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zaginiony polski król na Maderze?

     Henrique Alemao, czyli Henryk Niemiec to na wpół legendarna, na wpół historyczna postać obecna w tradycji Madery. Realnie istniejący człowiek znany jako Henryk Niemiec w początkach osadnictwa portugalskiego na wyspie był właścicielem znacznych terenów nadanych mu przez infanta Henryka Żeglarza 29 kwietnia 1457 roku. Nadanie to zostało potwierdzone 18 maja 1458 roku przez króla Alfonsa V. Na swoich ziemiach szlachcic założył istniejącą do dziś osadę Madalena do Mar.

     Lokalna tradycja widzi w owej postaci polskiego i węgierskiego króla Władysława III zwanego Warneńczykiem. Wbrew oficjalnej wersji mówiącej o śmierci władcy w zakończonej porażką bitwie pod Warną (1444 - bitwa między oblegającą Warnę armią węgierską dowodzoną przez Władysława III a wojskami sułtana tureckiego Murada II) mieszkańcy Madery sądzą, że król przeżył batalię i zbiegł z pola walki wraz ze swym towarzyszem broni, rycerzem o imieniu Zygmunt. Niepokoje sumienia kazały mu następnie udać się z pielgrzymką do Ziemi Świętej (został nawet kawalerem zakonu w klasztorze św. Katarzyny położonym u podnóża góry Synaj). Kilka lat później Władysław miał się znaleźć w Hiszpanii, a następnie w Portugalii, gdzie oddał się do dyspozycji króla jako osadnik na nowo odkrywanych terytoriach. Wysłany na Maderę, poznał tu swą przyszłą żonę, szlachciankę z Algarve - Dońę Anes, z którą dochował się potomstwa (jeden lub dwóch synów - nie ma tu zgodności przekazu). Henryk znajdował się pod osobistą opieką królów portugalskich. Nigdy nie ujawnił (nawet żonie) swej tożsamości ani żadnych faktów z przeszłości. Przydomek Niemiec, któremu nigdy się nie przeciwstawiał, został mu nadany przez miejscową ludność ze względu na zupełnie obcy i niezrozumiały język, którego używał.

     Podobno pewnego dnia w domu ówczesnego gubernatora wyspy Zarco Henryk spotkał się z dwoma polskimi zakonnikami przybyłymi na Maderę, aby sprawdzić pogłoski o zaginionym władcy. Rozpoznali oni w Henryku króla Władysława, zostali jednak nazwani przez niego "szaleńcami" i natychmiast odprawieni. Wkrótce po tym wydarzeniu Henryk został wezwany do stolicy wyspy Funchal, gdzie gubernator przekazał mu prośbę władcy Portugalii o przybycie na dwór w Lizbonie. Henryk powracający łodzią do domu przepływał obok wysokiego na 580 m przylądka Girao i zginął uderzony spadającym z ogromnej wysokości odłamkiem skały. Tajemniczego cudzoziemca pochowano w ufundowanym przez niego kościele parafialnym w Madalena do Mar.

     Syn Henryka, Zygmunt, pragnąc rozwikłać tajemnicę pochodzenia ojca, udał się na kontynent europejski. Niestety wkrótce przepadł bez wieści (prawdopodobnie zginął podczas burzy morskiej).

     Badania prowadzone przez historyków doprowadziły do wniosku, że Henryk Niemiec mógł być w istocie Władysławem III. W uznanym za autentyczny XV-wiecznym liście, odnalezionym w jednym z archiwów niemieckich, pewien zakonnik relacjonuje, że polski zaginiony król przebywa na terytoriach odkrytych przez Portugalię.

     W muzeum archeologicznym Quinta das Cruzes na Maderze można oglądać płytę nagrobną, która do 1930 roku znajdowała się w kościele w Madalena do Mar na nagrobku Henryka Niemca. Długoletni proboszcz parafii w tej miejscowości stwierdza jednak, że przeprowadzone kilka lat temu w kościele badania archeologiczne nie stwierdziły śladów istnienia jakichkolwiek wcześniejszych grobowców.

Beata Kozakiewicz

Miejsca Święte nr 66



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej