Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bóg jest w człowieku, czy w przyrodzie?

"Od tysięcy lat podobne pragnienie trawi ludzi. Prawdziwym celem mądrości nie są zaklęcia ani czary ukazywane ludowi, lecz rzeczywiste poznanie. Pojąć przyczynę, dla której Bóg stworzy! świat i stworzył go takim, nie innym... Doszliśmy daleko, gdyż wiedza zdobywana nie dla wywyższenia się nad drugich, nie dla władzy czy postrachu, doprowadzi zawsze do prawdy, źródła, z którego płynie dar zwany rozumem. Stworzenie, jeśli szuka, odnajdzie trop Stworzyciela".

"Znaleźć Pana Boga..."

Dwaj najwięksi filozofowie katoliccy - św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu także szukali Boga. Pierwszy z nich twierdził, że Bóg jest w człowieku, drugi zaś, że Bóg jest w przyrodzie.

Jak sądzisz, który z nich miał rację? A może obaj?...

A ty czy potrafisz już sam Go odnaleźć? Zastanów się...

Jeśli tak, jeśli odnalazłeś, to zostań z Nim.

Zwiąż się z Panem mocną, serdeczną więzią przymierza. To On dał ci wszystko.

Okaż Mu za to wdzięczność, kochaj Go; obdarz Go zaufaniem, powierzając Mu wszystkie swoje sprawy. Rozmawiaj z Nim w modlitwie i w prostych stówach, kiedy radość, żal czy troska "rozsadzają ci serce".

Odwiedzaj Go często w Jego domu - w kościele. Jeśli dotąd omijałeś świątynię, to zacznij od zwykłego, powszedniego dnia, kiedy w kościele jest prawie pusto. Przekonasz się sam, jak kojąca jest afmosfera świątyni. Wydaje się, że tu świat się zatrzymał, cały uliczny gwar pozostał gdzieś w niepamięci. Tu w upalne lato - miły chłód, w zimie - zaciszne ciepło i cisza... cisza... skłaniająca do zadumy nad rozbieganym życiem, nad gmatwaniną wszystkich spraw przeszłych, bieżących i przyszłych, nad dziełami Bożymi. Cisza kościoła uspokaja, uczłowiecza, uświadamia silną więź ze Stwórcą...

Najważniejsze jest to, byś przełamał swe wewnętrzne opory i kompleksy, swoją nieuzasadnioną obawę, że ktoś cię zobaczy wchodzącego do kościoła czy wychodzącego stamtąd; ktoś, kto znal cię dotąd jako ateistę, ktoś, kto może będzie drwił z ciebie lub dokuczał. Nie zważaj na to, stań ponad wszystkim i przyjmij to jako maleńką ofiarę, którą poniosłeś dla Niego, dla Boga - jako przeprosiny za wszystkie lata oddalenia.

Jeśli mimo to masz opory, wbrew wszystkim przełam swoją pychę czy tchórzostwo i rozważ, który autorytet jest wyższy - Boga czy kolegi, z którego opinią się liczysz? Zastanów się, czy w ogóle taktowne jest zestawienie tych dwóch autorytetów obok siebie?...

Pracę nad swoim charakterem rozpocznij od pokonania samego siebie.

Gdy już kościół stanie się dla ciebie miejscem bliskim, przyjdź w niedzielę na Mszę św. - wtedy zobaczysz, że obok ciebie stoją starzy i młodzi, mężczyźni, kobiety i dzieci - jest ich dużo, dużo - cały tłum.

Wszyscy złączeni wspólną modlitwą, jednością wobec Boga, dla którego są przecież równi. Na pewno nie raz uda ci się usłyszeć dobre, trafiające do serca i sumienia kazanie, które zacznie w tobie tworzyć nowy ład. Zaczniesz dostrzegać nowe wartości, jakich dotąd nie znałeś.

Msza św. to najważniejszy wyraz zespolenia z Bogiem. Nawet jeśli piętrzą się przed tobą cale sterty przeszkód, które skłaniają do wykrętów, że nie możesz w niej uczestniczyć - rozważ sobie tylko dwie wielkości. Oto cały tydzień, 7 dni - 168 godzin; i z tych 168 godzin tylko jedną należałoby poświęcić Bogu. Czy to zbyt wiele? Czyżby nawet na to nie było cię stać? Czyżbyś odmówił swemu Stwórcy tej jednej, jedynej godziny?...

A może uda ci się przyłączyć do pieszej pielgrzymki zdążającej do któregoś z sanktuariów - spróbuj.

Przez kilka czy kilkanaście dni będziesz należał do wspólnoty religijnej pod przewodnictwem duszpasterza, a jaki będzie efekt tej wyprawy - zobaczysz sam. Wiedz, że na pewno nie będziesz pierwszy, który wyruszył na pielgrzymkę jak na spotkanie przygody - a spotkał Boga.

Oto opis wrażeń niemieckiego dziennikarza, który znalazł się w podobnej sytuacji: "Minęło już chyba 30 lat od czasu, gdy po raz ostatni odmawiałem modlitwę. 30 lat nie wierzę w Boga. A teraz? Jeszcze przed kilku dniami wyśmiałbym każdego, kto by mi powiedział, że będę na głos odmawiał pacierz. Pierwszy dzień pielgrzymki do Altótting przeszedłem ot, tak sobie, chociaż nie całkiem bez wrażeń. U innych uchwyciłem jakby lekki stan transu. "Głu- pio, że jestem niewierzący" - zanotowałem podczas pierwszego noclegu. Następnego dnia o 6.00 nad ranem złapałem się na pomrukiwaniu pod nosem, a dwie godziny później modliłem się i śpiewałem na całym głos". I dalej: "Tak, niekoniecznie trzeba zostać od razu świętym, pewne jest tylko, że podczas tych pięciu dni ludzie stają się bardziej radośni, otwarci, mniej agresywni, bardziej szczerzy i przyjaźni. Swą postawą zarażają nie tylko samych siebie, lecz wszystkich spotkanych po drodze".

Gdy pierwszy raz znalazłam się w naszym najświętszym narodowym sanktuarium maryjnym - na Jasnej Górze w Częstochowie - ogromne wrażenie zrobiły na mnie wota dziękczynne zawieszone na ścianach kaplicy. Duże i małe, wiekowe i współczesne; korale, bursztyny, srebro i złoto, i... kule inwalidzkie, różańce oraz tarcze szkolne. Oto-pomyślałam sobie - tu, na tych ścianach... przed Maryją. Prosty lud, żołnierze - ale i królowie, i hetmani, i wielcy posiadacze. Wielcy z łaski Boga, a tu - jakże mali wśród innych, a przede wszystkim wobec wielkości Tej, którą Bóg wywyższył ponad narody. Byłam przytłoczona ogromem naszej narodowej historii, która jawiła się wokół mnie. Miałam świadomość, że wobec niej jestem nic nie znaczącym pyłem. Jednocześnie wiedziałam, że dla Tej, do której tu przyszłam - jestem dzieckiem, jednym z wielu, ale tak samo ważnym, jak wielcy tego świata. Wiedziałam, że Ona mnie nie przeoczy nawet w największym tłumie.

Pewna pani w bardzo podeszłym wieku, mieszkając zupełnie sama, często mówiła: "Gdyby nie Pan Bóg, pewnie już dawno oszalałabym w swojej samotności. Wierzę, że jest przy mnie i dlatego nie czuję się samotna".

Istotnie, człowiek niewierzący w podobnej sytuacji łatwo mógłby się załamać nie czując niczyjej obecności w pustych ścianach, nie mając żadnego celu, żadnej nadziei.

Wiara wypełnia życie ludzkie, a jej brak czyni z niego pustkę szczególnie wtedy, gdy przeminie młodość i uroda, a przyjaciele i krewni z różnych powodów oddalą się.

Kończąc swoją rolę przewodnika na drodze do Boga, polecam ci jeszcze pod rozwagę fragment listu św. Pawła apostoła: "Głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 7-9).

Głęboko wierzę w to, że moja seria artykułów w "Rycerzu Niepokalanej" otworzyła ci oczy na świat Boży, ale nie zapominaj, że wokół ciebie jest jeszcze wielu, którzy błądzą w ciemnościach, albo takich, którzy wierzą bez przekonania (może ze strachu przed karą za grzechy) lub "na wszelki wypadek" (a jeśli Bóg rzeczywiście jest?...) Są i tacy, którzy wierzą, że "coś" nad nami jest, i wykazują nawet respekt przed tym "cosiem" z bliżej nieokreślonej przestrzeni kosmicznej, ale boją się, by ktoś ich nie "przyłapał" na słowie "Bóg", więc go nie używają.

Wszyscy ci to biedni, zagubieni ludzie, pełni kompleksów, których może sobie nawet nie uświadamiają. Nie dostrzegli tego, że człowiek obok instynktów, które mu służą w życiu codziennym, posiada jeszcze instynkt szukania Boga. Pomyśl... Bez względu na narodowość, miejsce zamieszkania, kolor skóry czy różnice kulturowe - człowiek zawsze - w każdym okresie historycznym - szukał Boga.

Pozwolę sobie zacytować jeszcze raz wielkiego Newtona: "Gdy pisałem swą pracę o systemie Wszechświata, zwracałem uwagę na te zasady, które w człowieku myślącym wywołują wiarę w Istotę Boską. Nic nie sprawia mi takiej przyjemności, jak uczucie, że jestem pożyteczny w tym kierunku".

"A ty (pytam za księdzem S. Knapem) jako uczeń, student, jako robotnik, rolnik, nauczyciel czy lekarz - przez świadectwo twojej wiary też jesteś "pożyteczny" w tym kierunku?"

Czy dzięki twojej chrześcijańskiej postawie ktoś inny dostrzega Boga? Jeśli nie - to pomóż mu.

Mgr Julia Szwarc
Rycerz Niepokalnej nr 408


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do Matki Boskiej BolesnejModlitwa do Matki Boskiej Bolesnej

Być prawdziwym chrześcijaninem? Owszem, ale co to znaczy?Być prawdziwym chrześcijaninem? Owszem, ale co to znaczy?

To Maryja zdrój miłosnyTo Maryja zdrój miłosny

Święta Maryjne we wrześniŚwięta Maryjne we wrześniu

Jestem Maryja - nie umrzeszJestem Maryja - nie umrzesz

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej