Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Niech każdy złoży przysięgę, że nie będzie głosował na tego, od kogo brał pieniądze!

O ile działania lokalne i oddziaływanie na bieg spraw lokalnych są dla wielu zrozumiałe i to nawet dla tych, co z temperamentu działaczami nie są, o tyle oddziaływanie na bieg spraw ogólnopolskich wydaje się bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Jest jednak konieczne. Życie w niewoli pozbawiało zdolności do oddolnego kształtowania biegu spraw publicznych. W okresie PRL wpływu wielkiego nie mieliśmy, bo byliśmy uzależnieni od sił wobec Polski zewnętrznych. Teraz niby wolności jest więcej, ale uzależnienia też są, kto wie czy nie silniejsze, poprzez naciski finansowe z Zachodu. Nie wolno jednak rezygnować z prób oddziaływania na bieg spraw ogólnopolskich.

Od nas wszystkich zależy, czy i na ile wykorzystamy posiadaną swobodę, czy potrafimy ją wykorzystać.

My mamy wolność we krwi. Kiedyś była ona dostępna tylko dla szlachty. Stan szlachecki sterował biegiem spraw publicznych. Od czasów jednak, gdy książki zeszły pod strzechę, staliśmy się narodem szlacheckim. Kto czytał Sienkiewicza lub choćby oglądał filmy na jego książkach oparte, utożsamia się ze szlachecką, wolnościową mentalnością. Do każdego dziś mówimy Pan czy Pani!

Może warto przypomnieć wydarzenie historyczne, kiedy to Naród wymusił zmiany polityczne wbrew przekupnym politykom. Było to w roku 1669. Polska jest osłabiona po potopie szwedzkim, po wyniszczających wojnach na wszystkich frontach i z reformacją mącącą Naród od wewnątrz. Król Jan Kazimierz abdykował, a więc nowa elekcja. Wszystkie dwory europejskie mają w Polsce swoich agentów, swoje frakcje wśród polskich elit politycznych, swoje koterie (kliki). Każda ma nadzieję wprowadzić na tron polski swego kandydata, członka swojej dynastii. Sypią więc groszem na prawo i lewo, by zdobyć zwolenników. Przekupstwo kwitnie, szczególnie wśród możnych. Szlachta zebrana na polu elekcyjnym pod Warszawą miota się od jednej frakcji do drugiej. Bałagan totalny. I oto ktoś rzuca hasło: "Niech każdy złoży przysięgę, że nie będzie głosował na tego, od kogo brał pieniądze!" Szable idą w górę. Szlachta domaga się tej przysięgi! Były to czasy, kiedy przysięgę jeszcze szanowano. Na wszystkich magnatów padł blady strach. Panowie szlachta nie mają problemów ze składaniem przysięgi. Możni muszą rezygnować z głosowania na tych z zagranicy, którym służyli, bo brali od nich pieniądze. W rezultacie pada następne hasło: "Chcemy króla Piasta!"

Natychmiast odpadają wszystkie obce kandydatury. Królem zostaje Michał Korybut Wiśniowiecki, syn słynnego Jeremiego, bohatera wojen z Kozakami. Po jego rychłej śmierci, w myśl tej samej zasady, w 1674 r. królem zostaje Jan III Sobieski, bohater wojen z Turkami. Powracają czasy świetności Polski, w oparciu o własne siły. Nacisk oddolny odegrał przemożną rolę. Interesy zewnętrzne zostały odrzucone, unieszkodliwione - bez pieniędzy - tylko w oparciu o trafiające w sedno sprawy hasło. Naród polski chce i potrafi rządzić się sam. Czy takie oddolne wymuszenie skutków politycznych jest dzisiaj możliwe? Sądzę, że tak. Wierzę, że tak, Wierzę, że Naród polski stać na to, by upomnieć się o swoje prawa. To wcale nie znaczy, że zaraz mam receptę jak to zrobić. Nie mam. Ale może ma ktoś inny. Trzeba się rozglądać za nośnymi koncepcjami, za skutecznymi rozwiązaniami. Ale szukać ich trzeba w Polsce, a nie za granicą. Gdy wiarygodna możliwość polityczna się pojawi, rozpoznamy ją wszyscy. Wtedy nie będzie wolno stać biernie obok.

Na razie jednak co może robić szary obywatel?

Dzisiaj mamy co jakiś czas wybory różnych szczebli czy referenda. To sprawy nas wszystkich. Wszyscy mamy prawo uczestniczyć. Ale jak? Jak skutecznie wykorzystać swój głos? Tyle razy już szliśmy do urn, a jest coraz gorzej. Czemu tak jest? Albo źle głosujemy, albo wybory są tak zaprogramowane, żeby żaden wybór nie prowadził do celu.

Wydaje mi się, że w sprawie wyborów trzeba przyjąć następujący tok postępowania.

  1. Trzeba dowiedzieć się czym partie się różnią. W tym celu nie należy słuchać programów wyborczych - to propaganda i obietnice bez pokrycia. Trzeba zanalizować co partie robiły dotychczas, co głosiły przed wyborami? Jeżeli były w sejmie, to jak głosowały? Jeżeli były w rządzie, to co załatwiły? Czy byliśmy z danej partii zadowoleni wtedy? Czy walczyły o sprawy nam bliskie?
  2. Po dokonaniu wyboru partii przypatrzmy się kandydatom. Musimy dowiedzieć się coś o nich. Jeżeli kogoś bliżej znamy, to trzeba informację o nim rozpropagować, by i inni mogli z naszej wiedzy skorzystać. Tu ważne jest, by był to człowiek prawy, normalny, żyjący z pracy, posiadający normalną rodzinę. Kto nie potrafi własną rodziną dobrze kierować, nie będzie w stanie dobrze kierować sprawami państwowymi. Kto nie ma własnego zawodu i normalnych umiejętności zarobkowania, ten będzie się kurczowo trzymał Układów, by żyć z przywilejów politycznych. Im więcej wiedzy o kandydatach, tym lepszy będzie nasz wybór. Ale by zdobyć tę wiedzę, trzeba za nią trochę pochodzić. Trzeba się zdobyć na ten trud.
  3. Po takim rozpoznaniu należy iść do urn i zagłosować.
  4. Jeżeli jednak ktoś nie posiada rozeznania politycznego, nie rozumie istoty sporów, nie widzi gdzie jest racja i nie ma nikogo komu ufa a kto orientację posiada i kogo mógłby się spytać, to lepiej niech nie idzie do wyborów. Nie ma nic gorszego, jak głosować pod wpływem impulsów. Kto nie ma własnego zdania, zaszkodzi Polsce swym głosem. Ileż to razy ludzie żałują, że głosowali tak, jak głosowali. To wynik braku orientacji. Nieświadomy wyborca jest najbardziej podatny na hasła propagandowe. Zagłosuje tak, jak mu wmówiła telewizja, a więc źle, fatalnie. TV jest w rękach określonego obozu politycznego i selektywnie reklamuje nam pewne partie, środowiska czy osoby, a innych do głosu nie dopuszcza. Mówię tu już nie tylko o samej kampanii wyborczej, bo to zawsze stwarza mętlik polityczny, ale tak na co dzień. Pewne osoby czy środowiska stale oglądamy i na nich padną głosy politycznie nieświadomych. Nam się może wydawać, że w TV widać przedstawicieli różnych opcji, możliwości politycznych, ale to nieprawda. Różnice faktyczne między postaciami systematycznie pokazywanymi w TV są niewielkie. Nie pozwólmy sobie wmówić, że tylko one mają zbawiać Polskę.
  5. Odradzajmy głosowania tym, co nic nie rozumieją i chcą decyzję podjąć dopiero w ostatniej chwili, w kabinie, pochyleni nad kartą do głosowania. Ci przechylają wyniki wyborów i to w najgorszym kierunku.
  6. Warto zgłosić się do pracy w komisjach wyborczych. Tam potrzeba ludzi uczciwych, którzy uniemożliwią fałszowanie wyników. Wiemy, że można zredukować głosy, jakie padły na daną listę przez unieważnienie ich, np. stawiając dodatkowy krzyżyk. Potrzeba więc w komisjach ludzi, którzy na takie nadużycia nie pozwolą. Nie należy się bać tej roli czy stronić od niej. To ważna praca, potrzebna Polsce.
  7. To samo dotyczy roli mężów zaufania różnych partii. Trzeba się zgłaszać do tej roli i pilnować uczciwości wyników.
Na sprawy ogólnopolskie oddziaływuje się nie tylko przez wybory, ale przede wszystkim przez stałe uczestniczenie w życiu politycznym. To uczestniczenie pozwala na rozeznanie w istniejących możliwościach politycznych. Kto uczestniczy, ten nie ma problemu przy wyborach jak głosować. Wie, gdzie jego głos może odegrać liczącą się rolę. Wie również, co poradzić tym, którzy mają do niego zaufanie.

Tak więc apeluję o uczestnictwo w życiu politycznym. Dziś ludzie niechętnie zapisują się do partii. Boją się konsekwencji zawodowych czy innych, żal im pieniędzy na składki czy czasu na zebrania. Wolą się zająć własnymi sprawami, nie chcą się "ubrudzić" politycznie itd. Ale w konsekwencji polityką zajmują się ludzie, do których nie mamy zaufania. Polityka może być i często jest brudna. Ale wcale brudną być nie musi. Wręcz przeciwnie, dążyć musimy do tego, by była dziedziną czystą, dziedziną, gdzie funkcjonują klarowne, jasne zasady i przeważają ludzie prawi. Nie osiągniemy tego odwracając się od polityki. Polityka przyciąga cwaniaków, egocentryków, a nawet ludzi nienormalnych. To oni będą przeważać, jeżeli ludzie prawi i normalni będą od polityki stronili.

Wreszcie sprawa może najważniejsza. Działania polityczne zaczynają się na dole, lokalnie. Od spraw małych przechodzi się do większych. Zorganizowanie ludzi do załatwiania jakiejś sprawy lokalnej prowadzi do wzrostu poczucia własnej wartości, daje doświadczenie, przygotowanie do działania na arenie szerszej. Inicjatywa lokalna może się przerodzić w ogólnopolską. Może urosnąć i przerosnąć ramy samorządowe. Tak więc aktywność lokalna i na arenie państwowej łączą się i wzajemnie wzmagają.

Bierność również!

Maciej Giertych
Rycerz Niepokalanej nr 468


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej