Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Magnificat - pieśń i uwielbienie

     Miriam - mała Córka Izraela, która przyjęła Słowo do tego stopnia, że stało się w niej Rzeczywistością. Stała się cieniem Boga: oddychała Jego oddechem, poznała i Ciszę, i pieśń, i płonący świat aniołów... Tańcząca córka Jeruzalem. Biegnąca łagodnie po kartach Pisma jak promień światła po drżących liściach odwiecznego Drzewa.

     Ona wie, co znaczy wejść w tajemnicę Boga; stawać się w Nim. Być tak blisko Niego, jak to jest tylko możliwe i ujrzeć to, co jest najważniejsze - przeogromną miłość przelewającą się na ziemię, niczym potężny i niewyczerpany wodospad. Poznała, dlaczego tak ważne jest, by stanąć z wyciągniętymi dłońmi i chwytać tę spadającą miłość, jak Krew spływającą po drzewie krzyża, by nie uronić żadnej kropli, bardziej . drogocennej niż wszystkie bogactwa ziemi. Nauczyła się budzić się codziennie w świecie Najwyższego, przechadzać się po Jego dziedzińcach i mieszkać w Jego Domu - w świątyni wszechświata. Odkryła, że tak naprawdę nie ma nikogo, kto by Mu się sprzeciwił, kto by podniósł swój głos przeciw Jego głosowi i swoją nieprawość - przeciwko Jego Miłości; że nie istnieje żadna ciemność która mogłaby przesłonić Jego światło. Wie zatem, jak odnaleźć jedyną bliskość, której człowiek pożąda w głębi serca, jak zrozumieć w końcu, Kim jest Bóg, Czym naprawdę jest Jego królestwo i Kim jesteśmy my sami. Wie zatem, jak stanąć tuż poza granicą śmierci w obliczu wiecznego Życia, jak pić światło niczym drogocenny napój i słyszeć nigdy nie milknący śpiew aniołów...

     Nie można wypowiedzieć Niewypowiedzianego. Ale też nie można o Nim milczeć. Jest On jakąś koniecznością, która otwiera nasze usta i każe nam pytać. Tak jak koniecznością jest, dla tego który spragniony błądzi po pustyni, istnienie źródła. I trzeba nam przypominać sobie o tym źródle, ukrytym w pustyni i poza nią. Trzeba nam każdego dnia raz jeszcze wyruszyć z zaufaniem coraz bardziej w głąb pustyni, aby pewnego ranka zanurzyć spragnione usta w wodzie z cienistej studni, aby nie zginąć, biegając za fałszywymi obrazami odbitymi w gorącym piasku. Tam, pośród pustkowia, na którym już nie ma nic prócz nas i Boga, przerażającego i fascynującego jednocześnie, obecnego jak cisza otaczająca nasze słowa, kształtuje się nasza pieśń - muzyka bez słów, rytm naszego oddechu, odmierzający dni dzielące nas od wieczności.

     Nieustannie obecna cisza Boga. W niej rodzi się nieustannie odwieczne Słowo stwarzające i podtrzymujące, przychodzące i powracające jak fala u brzegów oceanu dotykająca lądu to łagodnie, to znowu z gwałtownością. Bóg - cisza, która nas nieustannie otacza. Cisza wsłuchująca się w bicie naszego serca, przepływająca przez nas jak zapach dalekiego Ogrodu. Cisza, która pragnie naszej pieśni. Która nadaje głębię naszym słowom, zanurzając je na powrót w jedynym Słowie, pociągając nas ku Temu, od którego wyszliśmy i z którym byliśmy, zanim grzech nie rozłamał świata. Cisza Najwyższego, w której rodzi się nasza pieśń-magnificat, modlitwa zachwytu wznosząca się jak cedr i spadająca jak górski strumień, drobna jak wróbel i mocna jak orzeł przecinający przestworza, ruchliwa jak leśna polana przed wschodem słońca, potężna jak wicher i ła godna jak trawa, ale przede wszystkim nigdy nie milknąca jak szum morza zaklęty w muszli w nim zrodzonej. Magnificat. Wejście poprzez niewidzialne bramy w płonący świat aniołów, w srebrną i złotą rzekę tańczących żywiołów, w nigdy niewiędnący Ogród, piękny i nieujarz- miony, w świat jedynego Słowa rozbrzmiewającego nad przepaściami światła. Tam, poza granicami wyobraźni, jest już tylko sama Rzeczywistość, straszna i piękna, bez cienia nieprawości, przepojona miłością jak tchnieniem napełniającym ziemię, potężna jak czas obalający najwyższe góry i łagodna jak światło gwiazd pośród nocy.

     Któż opisze modlitwę zachwytu? Czym jest i dokąd prowadzi? Jest wstępowaniem i zstępowaniem, tańcem, pieśnią, powrotem do domu, przebudzeniem ze złego snu i potężną ochroną przed tym, który chce nas powstrzymać od wejścia w niewidzialne bramy i zatrzymać tylko w świecie, którego możemy dotknąć i który możemy zmierzyć, chociaż nie jesteśmy w stanie dotknąć i zmierzyć naszej własnej głębi wołającej w ucisku. Pieśń zachwytu rodzi się z posłuszeństwa względem skrzydlatych i ognistych słów Pańskich, z pokornego oddania, z fiat, które wejdzie w nasze uwielbienie i uniesie naszą modlitwę, sprawiając, że stanie się ona skrzydlata i ognista, wzniosła, jaśniejąca i wspaniała magnifi(c)at.

     Chrystus, który przybył zza przepaści dzielącej ą Boga od człowieka czarnym ogniem grzechu, podniósł naszą modlitwę i przemienił ją w pieśń Pańską, w Magnificat, w nieustanne uwielbienie. Wybawił nas z obcej krainy, na której topolach zawieszone były harfy naszego zachwytu. Ci, co za Nim poszli ze łzami do ciemnej krainy śmierci, powrócili z radością niosąc odzyskaną własność - godność królewską. Wraz z Nim wspięli się ku wyżynom, których nie można opisać słowami, wobec których stają się puste i milkną słowa. Tam przygotowano im trony domu Dawida, domu królewskiego, tam tańczą, wołając: wszystkie moje źródła są w Tobie. Chrystus, ten który połączył rozdzielone światy i stał się mostem nad przepaścią, statkiem niosącym nas przez morze rozbijające się dotąd u naszych stóp. Sprawił, że nasza modlitwa odtąd nie musi być zanoszona przez bystrookich posłańców, ale że sami staliśmy się mieszkańcami Domu -już nie przechodniami, ale dziedzicami świętych - tymi którzy przed Bogiem stają twarzą w twarz i rozmawiają tak, jak się rozmawia z przyjacielem. On odmienił naszą modlitwę. Zmienił płacz w radość. A ci, którzy pragną wejść za Nim w niewidzialne bramy, w świat istniejący i trwalszy niż ten, którego dotykają i który mierzą... Wejdą w pieśń tańczącej Córki Jeruzalem, Miriam, żony Józefa i oblubienicy Najwyższego, Tej, która żyła w Obecności Boga, po to, by Bóg mógł zstępować po stopniach Jej radości w nasze człowieczeństwo podobny to świetlistego wodospadu napełniającego naszą noc bliskim brzaskiem wschodzącego już dnia.

Agnieszka Myszewska

Espe 57

   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej