Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wspomnienie sapera spod Monte Cassino

     Maj 1944. Monte Cassino. Z grupą saperów wyszukujemy miny na lewym brzegu rzeki Rapido. Za rzeką, na lewo w skos góra z klasztorem na szczycie; na wprost wznosząca się dolina, a na prawo w skos zbocza góry, na których okopali się Polacy czekający na rozkaz natarcia.

     Noc ciemna, bezksiężycowa, godzina 10 wieczorem.

     Dojechaliśmy samochodem bez świateł, potem kilometr marszu i wreszcie przedpole.

Wykrywacz min zawiódł. Szedłem za wykrywaczem. Bagnety na karabinach, szukające po omacku min, zawiodły, aż doszliśmy do rzeki. I tu dopiero pierwszy wybuch. Gdy postanowiłem skręcić wzdłuż rzeki w prawo, saper z lewej strony nadepnął na minę.

     Zatrzymałem wszystkich w miejscu i pochylony, z bagnetem w ręku, szukając, szedłem powoli w kierunku rannego. Miał urwaną nogę poniżej kolana. Obwiązałem ranę i ścisnąłem bandażem powyżej kolana. Okazało się wtedy, że nie za rzeką, jak nas informowano, lecz tu gdzie staliśmy i gdzie szliśmy przez 20 minut (odległość 150 m.) było pole minowe.

     Czyżby pod kablem telefonicznym, który kładliśmy idąc w kierunku rzeki nie było min? Jakiego rodzaju miny? Ani wykrywacz ani bagnet nie zdradził ich obecności. Dopiero zboczenie z trasy... Nie, to coś niesamowitego!

     Zwróciłem się do Matki Najświętszej

     Niosąc we dwójkę rannego usłyszałem drugi wybuch. To żołnierz stojący o krok od kabla nadepnął na minę. Na dobitkę obrzucono nas pociskami, prawdopodobnie moździerzowymi. Zabandażowałem drugiemu nogę w podobny sposób jak i pierwszemu. Czyniłem to po raz pierwszy w życiu. Trzeci żołnierz stracił oko. Posłałem go do grupy saperów, torujących nową drogę, z prośbą o pomoc, mówiąc: Trzymaj się kabla. Pozostało nas dwóch. Nosze był. potrzebne. Ranni krzyczeli z bólu, gdy próbowaliśmy nieść ich na ramionach. Wtedy to siedząc przy rannych, którzy prosili o wodę wśród zapachu trupów z poprzedniego ataku usłyszałem śpiew słowików. Wyjąłem różaniec z kieszeni i chciałem się modlić, ale jakoś nie mogłem się na modlitwę zdobyć w tych warunkach. Przeszkadzała mi w modlitwie myśl, jakby tych rannych znieść na dół. Zwróciłem się wtedy do Matki Najświętszej i obiecałem Jej, że ogłoszę w "Rycerzu Niepokalanej", gdy pomoże nam znieść rannych z pola minowego i przeprowadzi szczęśliwie posłańca o pomoc i nas przez pole minowe. Obiecałem wtedy również, że wywdzięczając się za tę wielką łaskę dołożę wszelkich starań, ażeby wychować troje moich dzieci w wieku 6, 7 i 8 lat na wielbicieli Maryi. Zostawiłem je z żoną na Węgrzech udając się sam do Syrii, do tworzącej się Brygady Kopańskiego.

     I pomoc rzeczywiści nadeszła. Przyszedł starszy saper podchorąży i starszy saper ranny w oko. We czwórkę, niosąc rannych jednego po drugim doszliśmy do równoległej do rzeki Rapido drogi. Udeptaliśmy ścieżkę na leżącym kablu niosąc jednego rannego, a potem wróciliśmy po drugiego. Następnej nocy na tym samym kablu dwóch innych saperów stanęło na miny. Bandażowałem ich sam i ściągnąłem do tyłu, do rowu, gdzie czekała reszta patrolu.

     Wtedy to uprzytomniłem sobie, że muszą to być miny, o których istnieniu wywiad nie zdążył nas powiadomić. Były tó miny w formie pudełek z drzewa, zaopatrzonych w materiał wybuchowy i zapalnik. W ciągu najbliższych nocy wydobyto około 100 takich min, wytyczono drogę, zbudowano most na rzece, który miał być używany tylko w nocy. Droga z prawej strony rzeki była pod ciągłym obstrzałem, dlatego nie korzystano z niej w czasie natarcia. Byłem chyba jednym z pierwszych, który po zakończonej wojnie wysłał podziękowanie do Niepokalanowa. Nie zostało ono jednak wydrukowane, gdyż zlikwidowanego wpierw przez Niemców "Rycerza" zabroniono po wojnie wydawać dalej w Polsce.

T. C. WŁODARCZYK


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Humor | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej