Dzieci z Zambii w PolscePrzyjechali...Oczekiwana grupa dzieci i sióstr salezjanek z Zambii wylądowała na Okęciu w samą uroczystość Bożego Ciała - 22 maja. Pierwszą dziwną rzeczą, którą zauważyli był brak słońca i zimno. Ale przy wielu mocnych przeżyciach nawet zimno było mniej dokuczliwe. Słońca za to nie brakowało w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym, gdzie bardzo ciepło powitaliśmy naszych Gości. Po krótkim odpoczynku pierwsze spotkanie z większą grupą ludzi - popołudniowa Msza św. i procesja Bożego Ciała z kościoła św. Katarzyny do dominikanów na Służewiu. Wszyscy z wielką życzliwością odnosili się do dzieci. Każdy chciał, aby czuły się jak w domu. Gość w dom, Bóg w dom - to staropolskie przysłowie wciąż jest respektowane. Jak na pierwszy dzień, wrażeń było aż nadto, dlatego po kolacji nasi Goście chętnie poszli odpoczywać. Od tamtego dnia, codziennie w Ośrodku od rana słychać było śpiew i bębny, które prawie nie milkły. Uśmiechnięte i zaciekawione dzieci nieśmiało próbują nawiązać kontakt i choć sporą barierą jest język, więzy serca są od początku mocne i pełne życzliwości. Hołd Wdzięczności dla Darczyńców Sobota - 24 maja, uroczystość Maryi Wspomożycielki. To jeden z najważniejszych dni pobytu naszych Gości w Polsce. Dzieci ubrane w stroje regionalne oczekują na spotkanie z ludźmi, dzięki którym mogą się uczyć i patrzeć z nadzieją w przyszłość. Joseph ma trochę tremy, Esnarth wytrwale ćwiczy piosenkę po polsku, którą chce zaśpiewać, Hilde obserwuje wszystko uważnie, Freddy kończy robić typową zabawkę dzieci z Zambii - samochód z drutu, Grace nuci jakąś melodię i porusza się w jej rytm, a młodsza Esnarth poprawia sobie włosy, splecione w dziesiątki drobnych warkoczyków. Misjonarki doglądają ostatnich szczegółów, by wszystko wypadło jak najlepiej. Dom tętni życiem. To także za sprawą wolontariuszy z Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco, którzy od piątku (23 maja) mają swoje ostatnie przed wakacjami ogólnopolskie spotkanie.
Program podobał się wszystkim, nie milkły brawa, co dodawało dzieciom odwagi i ośmielało je całkowicie. Kiedy siostry zapowiedziały, że na koniec Esnarth wraz z dziećmi zaśpiewa po polsku, zrobiło się cicho. Słowa refrenu: Drodzy Polacy, dziękujemy Wam... sprawiły, że na wielu twarzach pojawiły się łzy szczęścia i wzruszenia. Potem był czas na rozmowy, a po nich obiad - bigos z "wkładką". Czy dzieciom smakował? Wydawało się, że tak, bo jadły ze smakiem. Po raz pierwszy w życiu, jak zresztą prawie wszystko. Głównym momentem tego dnia była uroczysta Eucharystia, celebrowana w ogrodzie, wśród świeżej przyrody i śpiewu ptaków. Wszyscy stanęliśmy przy ołtarzu, wpatrując się w oblicze Cudownej Wspomożycielki, Matki i Mistrzyni całego dzieła salezjańskiego. Misjonarze i misjonarki, pracownicy Ośrodka i wolontariusze, Darczyńcy i dzieci z Zambii, wszyscy czuliśmy potrzebę podziękowania Bogu za wielkie łaski, jakich nam udziela. Modliliśmy się razem z całym Kościołem Powszechnym także za Kościół w Chinach i za naród chiński, do czego zachęcał w tym dniu Papież Benedykt XVI. Polecaliśmy też intencje wszystkich tych, którzy włączyli się tak bardzo licznie w nowennę do Maryi Wspomożycielki. Eucharystia z elementami liturgii afrykańskiej była niezwykłym przeżyciem. Mszę św. zakończyło nabożeństwo majowe i błogosławieństwo Maryi Wspomożycielki, którego tak chętnie udzielał Ksiądz Bosko, otrzymując od Matki Bożej wiele łask i doświadczając cudów. Potem jeszcze tylko ostatnie wspólne zdjęcia, rozmowy, pożegnania. Nikt z obecnych nie miał wątpliwości, co do ważności i słuszności pomocy ludziom, żyjącym w krajach misyjnych, szczególnie dzieciom i młodzieży, będącym nadzieją świata. To dzięki tej pomocy płynącej z miłości oni mogą się uczyć, nie umierają z głodu, mają szansę na godne życie. Dzisiaj szóstka nastolatków z Zambii zobaczyła tę miłość z bliska, na dotknięcie dłoni. Takich gestów miłości dzisiejszy świat bardzo potrzebuje. Rozchwytywani...
Było też trochę atrakcji oraz miłych chwil odpoczynku i rozrywki. Każdy dzień naszych Zambijczyków kończył się późno, ale nigdy uśmiech nie schodził z ich twarzy. Pełnymi garściami czerpali szczęście i radość z każdej ofiarowanej im w Polsce chwili. Piątek - 30 maja pewnie na długo pozostanie w pamięci, zwłaszcza 18- letniej Esnarth. Tego dnia pobudka była bardzo wcześnie. Już o 6.40 dzieci stawiły się w siedzibie TVP na ul. Woronicza, aby tam o 7.05 wejść na antenę programu "Kawa czy herbata". Kiedy prowadząca zapytała, kim dzieci chciałyby zostać w przyszłości, rezolutna Esnarth oznajmiła, że dziennikarką telewizyjną. Dostała więc zadanie na żywo, aby za prosić widzów do oglądania programu "Kawa czy herbata", tak jakby to zrobiła w zambijskiej telewizji. Esnarth zadanie wykonała celująco, bez stresu, z wielką energią i uśmiechem. Nad Bałtykiem Wreszcie nastąpił też długo oczekiwany wyjazd nad Bałtyk. Trasa prowadziła przez Czerwińsk nad Wisłą, gdzie Zambijczycy odwiedzili ks. Józefa Ziółkiewicza, wieloletniego misjonarza w Zambii, od kilku lat sparaliżowanego w wyniku malarii mózgowej. Potem jeszcze krótka wizyta w Salezjańskim Ośrodku Wypoczynkowym nad jeziorem w Ostródzie, gdzie wielką atrakcją była przejażdżka na rowerach wodnych. No i kierunek - Rumia, dom salezjanów. Czerwcowe słońce świeciło pełnym blaskiem, kiedy grupa wybrała się nad morze. Taką wielką wodę widzieli po raz pierwszy, a z kolei plaża w Jastrzębiej Górze z wielkim zainteresowaniem patrzyła na niezwykłych Gości. Liczne grupy dzieci z wycieczek szkolnych odpoczywające na plaży żywo interesowały się grupką "mocno opalonych". Wspólne śpiewy, gra w piłkę, zdjęcia..., ale niestety, ze względu na silny wiatr i zimno, radość plażowania trwała tylko dwie godziny. Niezapomniane było też spotkanie z dziećmi z salezjańskiego przedszkola i szkoły podstawowej w Rumi. Życzliwość tamtejszych salezjanek i uśmiechnięte twarze dzieci oczekujących na afrykańskich Gości sprawiły, że wszyscy poczuli się natychmiast jedną kochającą się rodziną. Potem było już tylko zwiedzanie Gdańskiej Starówki, a po powrocie do domu gorąca herbata, prewencyjnie aspiryna i do łóżek. Tournee po Polsce... Wielką życzliwość odczuły dzieci i misjonarki w Toruniu - występując w Telewizji Trwam i Radiu Maryja. Czuły się tam zupełnie swobodnie, próbując nawet "doprawiać rogi" za plecami o. Benedykta Cisonia, prowadzącego program. Po drodze na Kongres Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci w Krakowie-Łagiewnikach nasi Goście odwiedzili Licheń, zachwycając się pięknem sanktuarium oraz Ostrów Wielkopolski, gdzie odwiedziły zespół szkół sióstr salezjanek, nocując u rodzin uczniów. Była to okazja, aby zobaczyć, jak żyją polskie rodziny. Odwiedziły jeszcze Pieszyce, Mielec, Dubiecko, Zakopane, Częstochowę... Potem już tylko powrót do Warszawy i odlot do Zambii. Każdy z naszych Gości ma wrażeń co niemiara. Polska bardzo im się podoba, ale najbardziej ich serca podbili Polacy. Okazali tyle miłości, ile tylko się dało. W imieniu sióstr misjonarek i dzieci DZIĘKUJEMY Wam, nasi Rodacy, za tyle serca, za wielką wrażliwość na drugiego człowieka, za to, że jesteście właśnie tacy - Wspaniali, Bezinteresowni, Miłujący. DZIĘKUJEMY wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel w "Gościu Niedzielnym" i "Niedzieli" i przesłali ofiarę na rzecz Dzieci z Zambii. Niech Bóg hojnie wynagrodzi każdemu z Was! s. Grażyna Sikora CMW
Tekst pochodzi z Pisma
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |