|
|
Jedenaście fałszywych powodów do zawarcia małżeństwa
Istnieje wiele motywów, stanowiących niejako podłoże małżeńskiego niepowodzenia. Chodzi tu głównie o małżeństwa, które były, jak to się zazwyczaj mówi, nieporozumieniem od samego początku. Może być wiele fałszywych powodów prowadzących do zawarcia, które nie będzie szczęśliwe. Wskażmy te najczęstsze:
- Zwracanie uwagi jedynie na zewnętrzną atrakcyjność drugiej osoby, a zapominanie lub nieprzywiązywanie wagi do ważniejszych aspektów, jak jej charakter, osobowość, wspólne zainteresowania, koncepcja życia.
- Idealizowanie jej (jego) zalet bez uświadomienia sobie, że są one po części owocem własnego romantycznego uniesienia, nie w pełni zatem prawdziwego.
- Strach przed samotnością lub śmiesznością. Pomimo że dzisiaj średni wiek zawierania małżeństw znacznie się podniósł, nie brakuje osób, które - nie chcąc podejmować ryzyka zostania "starym kawalerem" lub "starą panną" i z obawy przed zbyt szybkim zestarzeniem się - biorą ślub przy pierwszej okazji, z tym, kto się pierwszy pojawi, i najczęściej bez odpowiedniego przemyślenia tej ważnej życiowej decyzji.
- Pragnienie uniezależnienia się od rodziców. Kto cieipi z powodu nadmiernego podporządkowania swej rodzinie, ma skłonność do widzenia w małżeństwie swego rodzaju "wyzwolenie", a decyzja o ślubie, nawet podjęta w pośpiechu, może być zdeterminowana przez chęć emancypacji.
- Punkt honoru dla osoby, która szuka afirmacji, wobec opozycji rodziców, co do wyboru współmałżonka. Trwanie przy własnej decyzji może być czymś dobrym pod warunkiem, że nie robi się z małżeństwa sprawy "osobistego zwycięstwa". Perspektywą dla każdej osoby zawierającej ślub powinno być zawsze szczęście współmałżonka, a nie pragnienie własnej afirmacji.
- Strach przed zerwaniem oficjalnych i uznanych w społeczności zaręczyn. Dla tych, którzy nie są przyzwyczajeni do podejmowania decyzji w sposób wolny i odpowiedzialny, zwłaszcza pod silną presją rodziców, członków rodziny lub przyjaciół, może się to okazać poważną trudnością. Obawa przed wywołaniem niezadowolenia u bliskich, pełnych entuzjazmu dla określonej "partii" lub materialnie zainteresowanych, niejedną osobę doprowadziła do ślubu z kimś nieodpowiednim.
- Strach przed skandalem z powodu ciąży. W takiej sytuacji należy odradzić spieszenie się ze ślubem, chyba że został on przewidziany jeszcze przed poczęciem. Lepiej byłoby poczekać na urodzenie dziecka, a potem, w spokoju podjąć, roztropną decyzję.
- Małżeństwo ze współczucia do kogoś, kto znajduje się w trudnej sytuacji, i w nadziei, że w ten sposób uda się mu pomóc. Nawet jeśli współczucie jest czymś bardzo szlachetnym, małżeństwo takie skazane jest na niepowodzenie... i jako małżeństwo, i jako uczynek miłosierdzia.
- Myśl, iż małżeństwo mogłoby stanowić lekarstwo na własne anomalie psycho-afektywne (jak na przykład homoseksualizm). Komu nie udaje się przezwyciężyć niektórych odchyleń afektywnych, ten nie powinien robić sobie złudzeń, że w małżeństwie znajdzie uniwersalne panaceum. Przeciwnie, winien rozważyć poważną niesprawiedliwość, jaką popełnia w stosunku do współmałżonka. Pamiętać też nałeży, iż gdyby udowodniono, że małżeństwo zawarto w sposób oszukańczy, także Kościół uznaje za nieważne.
- Poszukiwanie w mężu - ojca, a w żonie - matki. Obraz matki czy ojca, wyniesiony z dzieciństwa pomaga nam ocenić potencjalnego kandytata na współmałżonka. Słusznie wymagamy od niego posiadania pewnych pozytywnych cech, które mieli nasi rodzice. Zdarza się jednak, zwłaszcza osobom o niedojrzałej uczuciowości, że chcieliby, aby współmałżonek niejako zastąpił im ojca czy matkę i ustawiają się w niesymetrycznej relacji "podopieczny - opiekun". Taka nieświadoma identyfikacja powoduje zamęt w normalnych stosunkach małżeńskich i należyjej unikać.
- Stawianie zbyt niskich wymagań wobec kandydata na małżonka ("byleby mnie kochała", "byleby nie pił"). Rezygnacja z ideałów (lub ich brak). Pochopny wybór.
Powyższe uwagi zostały napisane dla narzeczonych, jako przestroga przed popełnieniem błędu. Jeżeli małżeństwo zostało już zawarte, to złączył je Bóg i człowiekowi nie wolno nazywać sakramentu małżeństwa "nieudanym". Od momentu ślubu można być pewnym, iż jest wolą Bożą, by małżeństwo trwało i było szczęśliwe, a Bóg da siły do pokonania wszelkich trudności. Fakt, że zostało być może zawarte z niewłaściwych pobudek albo bez należytego przygotowania, nie oznacza, że nie może być ono przepełnione szczęściem i miłością. Przeciwnie, rzetelny rachunek sumienia i szczere spojrzenie na swoje intencje powinny służyć ich oczyszczeniu. Niejeden rozlatujący się zabytek został matowany przez wprowadzenie elektrod do piasku, na którym był zbudowany. Przepuszczenie prądu spowodowało przemienienie piasku w skałę. Podobnie, zbudowane na piasku i "rozlatujące się" małżeństwo może uzyskać solidny fundament, jeżeli otworzy się na działanie łaski Bożej.
|
|