Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nogi na wolności

     Pani nauczycielka Gelsomina bardzo kochała swe dzieci i pewnego dnia postanowiła zabawić je malowaniem przy pomocy nóg. Rano zawiadomiła o tym swych malców.

     - Nogami? Pani żartuje? Do malowania służą pędzelki...

     - Można posłużyć się również nóżkami! Spróbujmy! Wszyscy zdejmijcie buty i pończochy.

     Dzieci były bardzo podniecone i zaciekawione. Te starsze zaczęły pomagać maluchom rozwiązywać sznurowadła bucików, ale Fer- ruccio nie chciał o tym słyszeć.

     Wszyscy jego koledzy, umoczywszy bose stopy w misce, w której nauczycielka rozpuściła niebieską farbę, chodzili teraz po dużych arkuszach papieru, zostawiając ślady stóp i śmiali się szczęśliwi. Ale mimo to nasz przyjaciel nie wziął udziału w tej cudownej zabawie. Tego wieczoru, przed udaniem się na spoczynek, ucałował tatusia i mamusię, spojrzał na fotografię przedstawiającą ładne nogi na plakacie, zawieszonym na ścianie i zasnął.

     Pozornie ta noc była podobna do wielu innych. Co jednak właściwie się działo? Cichutko, nie robiąc najmniejszego hałasu, nóżki zeszły z plakatu i zaczęły wędrować po pokoju, szukając kogoś, z kim mogłyby porozmawiać. Spotkały konia na biegunach, który stał przy białej zasłonie okiennej.

     - Hej, gdzie idziecie? - spytał.

     - Jesteśmy zmęczone tym ciągłym przebywaniem na ścianie pokoju Ferruccia. Chcemy wędrować i oddychać czystym powietrzem!

     Koń odsunął pyskiem firankę i nagle wpadł lekki powiew wiatru, wywołując kichanie nóżek.

     - Brrr... co za chłód!

     - Pssst - zarżał koń - jeżeli będziecie hałasować, obudzicie Ferruccia i nie będziecie mogły pójść na spacer.

     Ale ten szmer i to kichanie obudziły jednak chłopca, który zdołał zauważyć cichutko wybiegające nóżki do ogrodu. Zdumiony i zaciekawiony poszedł za nimi w pewnej odległości - bardzo ostrożnie - aby go nie zauważyły. Jakie było jego zdumienie, gdy usłyszał, że te nóżki rozmawiały między sobą!

     - Jak miło jest czuć tę miękką, świeżą ziemię! Popatrz, jak sobie wędruje dziwny, różowy robaczek. Kim jesteś?

     - Jestem dżdżownicą.

     - Co robisz?

     - Drążę bardzo głębokie korytarze, by umożliwić oddychanie ziemi.

     - Dlaczego?

     - Aby użyźnić ziemię! - odpowiedział bławatek, który stał blisko i przysłuchiwał się rozmowie.

     Dialog został przerwany dziwnym dźwiękiem i nóżki zobaczyły, że tak cykał jakiś owad o szerokiej i zaokrąglonej główce, zaopatrzonej w długie czułki, błyszczące i czarne. Stał sobie samotnie przy źdźble trawy.

     Nóżki zwróciły się do mądrego kwiatka, by dowiedzieć się, kim jest ten dziwny owad.

     - To jest świerszcz polny - powiedział bławatek.

     Dżdżownica, która czuła się trochę zapomniana, zachęciła zaraz nóżki, by udały się do pobliskiego drzewa, gdzie będą mogły zobaczyć "bożą krówkę", ślicznego owada o czarnej główce i stwardniałych czerwonych skrzydłach w czarne kropki. To jest biedronka - uzupełnił nasz kwiatek, który znał się na wszystkim.

     - Świat jest bardzo piękny i interesujący! A my, ciągle zamknięte w tym pokoju, nigdy nie możemy niczego zobaczyć - stwierdziły z żalem nóżki. Ferruccio, który szedł za nimi, śledząc je, słuchał zachwycony, o czym rozprawiano w jego ogrodzie. Te nóżki miały naprawdę rację, czując się tu szczęśliwe. Również i on będąc na bosaka, cieszył się wolnością, której nigdy dotąd nie zaznał.

     Gdy tak rozmyślał, nie zauważył, że nóżki nagle skręciły i szybciutko wróciły do pokoju, aby zająć swe miejsce na plakacie. Niebo powoli rozjaśniało się, chłopiec też musiał szybko wracać, gdyż czuł, że chłód przenika mu plecy. Przyspieszył kroku, dotarł do swego pokoiku i wskoczył pod kołdrę.

     Słońce stało już wysoko, gdy zbudziła go mamusia. Przecierając oczy, spojrzał szybko na plakat: nóżki oczywiście tam były, różowe i tłuściutkie jak zawsze: wydawało się, że nigdy się stamtąd nie ruszały. A więc to wszystko, co zdarzyło się w nocy było snem? A jednak... Spojrzał na swoje nogi. Były zabrudzone ziemią, ale wydawały się bardziej żwawe i szczęśliwe.

     - Mamusiu, mamusiu, dzisiaj ja też chcę malować nóżkami! Muszę powiedzieć to mojej nauczycielce.

     W szkole istotnie znajdował się duży, biały arkusz papieru, z wielu niebieskimi śladami nóg dzieci. Brakowało jedynie śladów Ferruccia.

     - Pani Gelsomino, czy pozwoli mi pani zostawić ślady moich nóżek?

     - Naturalnie - odpowiedziała nauczycielka, pomagając mu zdjąć skarpetki.

     Dziwne! Dwa duże palce mrużyły ślepki i uśmiechały się uradowane.

Flora Bresciani Nicassio


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej