Stary okrętNa dnie morza, naprawdę na samym dnie, leżał, oparty o wielką czerwoną rafę koralową, antyczny okręt.Dwie burty były prawie zupełnie zniszczone, rufa zaś miała tak dużą i okrągłą dziurę, że na pierwszy rzut oka mogła wydawać się iluminatorem; dziób okrętu zachował jeszcze kształt kobiecej głowy o rozwianych włosach. Jego kształt i konstrukcja świadczyły o umiejętności żeglowania i odwadze starożytnych ludzi. Sam okręt natomiast nigdy "nie zaakceptował)) pozostawania w bezczynności na dnie niebieskich wód. Obserwując uważniej jeden kąt tego, co kiedyś musiało być ładownią, można było zobaczyć śpiącą, piękną Solę o spłaszczonym ciele, która uciekła przed żarłocznością ryb o wiele większych od siebie, dzięki umiejętności przybierania barw dna. Tego właśnie dnia już zasypiała, gdy usłyszała wołanie: - Ratunku, ratunku! Wołała tak ładna rybka, Bojownik Syjamski, o żywych kolorach niebieskich, fioletowych i czerwonych, która przyciągnęła uwagę Okularnika. Na szczęście Sola zakryła małą rybkę i napastnik, nie widząc jej, zatrzymał się, by porozmawiać z rozgwiazdami. - Gdzie są twoi rodzice? - spytała Sola. - Postanowili zrobić zapasy wodorostów, aleja się zmęczyłam. Chciałam trochę pokręcić się wokoło i zgubiłam się. Ale ty mieszkasz tutaj? Jaki dziwny jest twój dom! - Musisz wiedzieć, że jest to coś na kształt domu: to jest okręt. - A co to jest okręt? - Jest to bardzo, bardzo wielka łódź, jaką ludzie skonstruowali, aby mogła utrzymywać się na wodzie i służyć do pływania na morzu. - A dlaczego znajduje się teraz na dnie morza i nie pływa? - To jest długa historia. Płaszczka powiedziała mi, że dziadek jej dziadka, przed wielu laty usłyszał straszny huk, a zaraz potem zobaczył dwie żelazne kule, szybko nadlatujące, następnie tonący okręt, o pięknych żaglach i wielkim rozdarciu na swym kadłubie. - Och! A potem? - Widzisz... Płaszczka nie zdołała mi więcej nic powiedzieć, gdyż zbliżał się rekin i musiałyśmy uciekać w pośpiechu. Wiem tylko, że ten statek jest dla mnie bardzo wygodny, choć popsuty, gdyż chroni mnie przed niebezpieczeństwem. Przed kilku dniami ta stara drewniana ściana uratowała mi życie. - Ale jak to możliwe? - Bojowniku, jesteś naprawdę niecierpliwy. Pozwól mi dokończyć, a zrozumiesz. - Wybacz mi. - A więc mówiłam... tak o moim życiu! Obserwowałam Ślimaka, który przenosił swój domek w kierunku pewnej Meduzy, gdy nagle zauważyłam Trygona, który skierował na mnie swój trujący kolec. Zdążyłam jedynie dopłynąć za ścianę, a on nie mogąc wyhamować, wpakował swój kolec w drewno. Było rzeczywiście zabawne obserwować, jak ruszał płetwą. Udało mu się uwolnić dzięki rybie, która się nazywa Piła. - Można pęknąć ze śmiechu, szkoda, że nie widziałam tej sceny! Ale mieszkasz tu sama? - Przez pewien czas sądziłam, że jestem sama, tymczasem pewnego wieczoru przybył tu Dorsz i mnie zawołał. Przypominam sobie jeszcze jego szczęśliwy wyraz pyszczka. Musiałam szybko popłynąć za nim, a potem... zobaczyłam wśród muszli i korali panią Dorszową, w otoczeniu ogromnej liczby jajek. Wierz mi, narodziny rybek trwały bardzo długo! I tak nasza rodzina powiększyła się. Jest nas tu wielu mieszkańców i wszyscy bardzo się kochamy. Jak widzisz jest tutaj dość miejsca dla wszystkich. - To prawda! - powiedział Bojownik Syjamski. Dzisiaj i ja znalazłem tu schronienie. Popłynę powiedzieć o tym moim rodzicom. Flora Bresciani Nicassio
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |