Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Sztukmistrz Madonny

     Przed wiekami żył biedny sztukmistrz o imieniu Barnaba, który wędrował od wsi do wsi, rozśmieszając ludzi swymi skokami i pokazami zręcznościowymi.

     W dniach jarmarku rozpościerał na placu stary, zniszczony dywanik, przyciągając dzieci i leniuchów śmiesznym opowiadaniem, zaczynał wykonywać błazeńskie ruchy, umieściwszy sobie na nosie cynowy talerzyk.

     Tłum najpierw patrzył na niego obojętnie, ale gdy stawał na rękach, z głową w dół, wyrzucał w powietrze i łapał stopami sześć brązowych piłek, które błyszczały w słońcu, albo gdy wygiąwszy się i dotykając karkiem pięt, nadawał swemu ciału kształt doskonałego koła, gdy bawił się w takiej pozycji dwunastoma nożami - wznosił się pomruk podziwu, a monety padały na dywanik.

     Ale pewnego dnia Barnaba zmęczył się wędrowaniem po świecie. Wprawdzie nie sprzykrzył mu się taniec i pokazywanie sztuczek, ale nie znosił więcej hałasu knajp i szynków. Czuł wielką wewnętrzną potrzebę spokoju i milczenia.

     Spokojny klasztor

     Pewnego wieczoru po deszczowym dniu Barnaba wędrował smutny i przygarbiony. Niósł pod pachą swe piłki i noże, zawinięte w stary dywanik. Szukał jakiejś stodoły, gdzie by mógł spędzić noc, gdy nagle zobaczył na drodze zakonnika, który szedł w tym samym kierunku. Pozdrowił go uprzejmie i zaczęli rozmawiać. Niezauważenie doszli do cichego klasztoru, który spokojnie drzemał w zielonej dolinie. "Oto, gdzie pragnąłbym się zatrzymać!", pomyślał Barnaba. Braciszek, który wysłuchał go przedtem z wielką uwagą, czytał teraz w jego myślach i uśmiechając się powiedział: "Zatrzymaj się u nas, bracie Barnabo. Może to Pan postawił mnie na twej drodze. Nasze reguły są proste. Tutaj chleb i spokój będziesz miał zapewniony".

     Barnabie od razu spodobał się klasztor. Zakonnicy, którzy w nim przebywali, prześcigali się w oddawaniu czci Maryi i każdy wkładał w służbie Jej cały swój talent, jakim go Bóg obdarzył.

     Opat pisał księgi, które mówiły o cnotach Matki Bożej. Brat Serafin doświadczoną ręką kopiował te pisma na pergaminie. Brat Guerrino malował na nim delikatne miniatury. Widać było na nich Królową Nieba, siedzącą na tronie Salomona, a u Jej stóp czuwały cztery lwy. Wokół głowy Madonny, otoczonej aureolą, krążyło siedem gołębi, przedstawiających siedem darów Ducha Świętego. Brat Gualtiero był również jednym z najczulszych synów Maryi. Wykonywał bezustannie Jej podobizny w kamieniu i dlatego jego broda, i brwi oraz włosy były białe od pyłu, a oczy zawsze zaczerwienione. Mimo to pełen był zapału i radości. Gualtiero czasami przedstawiał Madonnę jako Królową, innym razem nadawał Jej rysy dziewczynki, pełnej wdzięku. Byli również w klasztorze poeci, którzy układali po łacinie hymny na cześć Maryi Panny.

     Biedny sztukmistrz czuł się zawstydzony własną ignorancją i prostotą. "Och!" wzdychał przechadzając się sam po krużgankach klasztoru. "Jestem naprawdę nieszczęśliwy, nie mogąc, jak moi współbracia, godnie chwalić Matkę Boga. Jestem człowiekiem prostym i niewykształconym, nie umiem tworzyć poematów ani pisać mądrych książek, ani malować obrazów, ani rzeźbić posągów. Nie umiem niestety nic!"

     Opuszczona kaplica

     Nie mogąc więc spędzać nie kończących się godzin na studiowaniu i opracowywaniu ksiąg, pomyślał, że może być użyteczny zajmując się ogrodem i warzywnikiem. I tak też codziennie Barnaba podlewał kwiaty i warzywa, usuwał ślimaki i szkodliwe insekty, prostował pochylone przez wiatr drzewka, cieszył się ptakami, którym rzucał okruchy chleba.

     Bracia jednak nie bardzo doceniali jego pracę i od czasu do czasu rzucali mu spojrzenia pełne wyrzutu.

     Często sztukmistrz błąkał się smutny po korytarzach. "Jestem naprawdę do niczego", powtarzał. Pewnego dnia Barnaba odkrył w podziemiach klasztoru opuszczoną kapliczkę. Na marmurowej kolumnie stała figurka Madonny, która trzymała Dzieciątko Jezus na ręce. Właśnie w tym momencie, w dużym kościele nad kaplicą bracia rozpoczęli śpiew nieszporów. Barnaba zwrócił swe oczy na figurę Madonny. "O Panno Maryjo!", prosił. "Tam w kościele modlą się pobożni i mądrzy bracia. Ja natomiast nie umiem nic robić. Nie wiem doprawdy jak mam służyć Bogu". Nagle sztukmistrz usłyszał głos Madonny. "Służ Mu tym, co umiesz robić", powiedziała mu. "Tym co... ja umiem?", spytał zdziwiony Barnaba. "Tańcząc i skacząc?" "Tak, tańcząc i skacząc", powiedziała Maryja. "A więc popatrz na mnie!", poprosił uszczęśliwiony sztukmistrz. "Będę modlił się rękoma i nogami". I wykonał wzdłuż kaplicy swoje ulubione tańce, odważne salto mortale i inne sztuczki.

     Gdy cisza w górnym kościele wskazała, że nieszpory się skończyły, Barnaba powiedział: "Maryjo Panno, teraz muszę zająć się kwiatami i warzywami, ale powrócę szybko", przyrzekł, wychodząc z kaplicy.

     "Z pewnością zostanie wypędzony"

     Jeden z zakonników zdziwiony, że nie widzi Barnaby na nabożeństwach, poszedł kiedyś za nim i odkrył, że Barnaba sam udaje się do opuszczonej kaplicy. A to, co zobaczył wprowadziło go w osłupienie. "Podczas, gdy my modlimy się i umartwiamy, Barnaba traci tylko czas na zabawę. Zostanie z pewnością wypędzony z klasztoru!", pomyślał zakonnik i pobiegł powiedzieć o wszystkim opatowi. "Chcę to zobaczyć na własne oczy!", zdecydował opat, gdy go wysłuchał. "Jutro zejdziemy do kaplicy!"

     Nazajutrz ukryci za kolumną, opat i zakonnik obserwowali sztukmistrza. Przed figurą Maryi Barnaba z głową zwróconą w dół, z nogami w powietrzu, bawił się sześcioma kulami brązowymi i dwunastoma nożami. Wykonywał swe najładniejsze sztuczki ku czci Matki Bożej. Na koniec upadł na ziemię zmęczony. Opat już miał go upomnieć, gdy nieoczekiwanie Maryja Panna wyciągnęła swój niebieski welon ku Barnabie i otarła pot z jego czoła, a potem pobłogosławiła go. Opat i zakonnik byli wstrząśnięci. Ich serca biły gwałtownie. Nie mówiąc nic, na palcach wyszli i poszli się modlić.

     Tego wieczoru opat kazał zawołać Barnabę. "Wzywa mnie, by wyrzucić z klasztoru, gdyż nie chodzę na nieszpory", pomyślał sztukmistrz zmartwiony. Ale opat przyjął go uprzejmie. "Wiem, że nie umiesz czytać i pisać, i że nie możesz dlatego służyć Panu, jak my", powiedział. "Od kiedy Barnabo chodzisz do kaplicy?" Barnaba upadł na kolana u stóp opata i wybuchnął płaczem. "Nie wyrzucaj mnie!", błagał i wyznał, co robi przed Maryją. Opat kazał mu wstać i uściskał go. "Widziałem wszystko, synu", powiedział wzruszony. "W przyszłości będziesz mógł służyć Panu w sposób jaki będziesz chciał, tańcem i twymi sztuczkami".

     Odtąd Barnaba nie martwił się już więcej, a współbracia zrozumieli, że można czcić Pana Boga również pracując i modląc się z radością. Po raz pierwszy w historii pozwolono dzieciom wejść do klasztoru i cieszyć się przedstawieniami Barnaby, sztukmistrza Madonny.

Bruno Ferrero



   


Dzieci z Bullerbyn Dzieci z Bullerbyn
Astrid Lindgren
Opowieść o grupie dzieci zamieszkujących małe miasteczko Bullerbyn. Autorka barwnie opisuje liczne przygody, które przytrafiły się grupie przyjaciół oraz ich rodzinom. Ciepła historia podkreśla siłę przyjaźni i jej rolę w życiu... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej