Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Boso na Via Dolorosa

     Gdy miałem jedenaście lat, przeżyłem obchody milenijne 1966 roku. Tak się zaczęła moja tęsknota do Pana Boga.

     Co roku uczestniczyłem w biegu ulicznym na około 25 km w Namysłowie. Stamtąd było już blisko do Częstochowy. Pewnego razu postanowiłem pojechać na Jasną Górę. W pracy załatwiłem dni wolne, a w domu oznajmiłem żonie, że jako człowiek wierzący chcę pojechać do sanktuarium. Udałem się tam na drugi dzień po biegu. Już na schodach Jasnej Góry łzy leciały mi z oczu jak groch. Zostałem w klasztorze do późnego wieczora. Uczestniczyłem w Apelu. Było to dla mnie ogromne przeżycie.

     Będąc kiedyś w Lublinie, wpadłem do kościoła przy Placu Litewskim na krótką modlitwę. Zbierano tam właśnie podpisy pod protestem wobec władz PRL, które obok klasztoru jasnogórskiego zamierzały wybudować trasę szybkiego ruchu. Pod protestem podpisałem się i ja, "obiema rękami". Nie pamiętam, który to był rok, ale to były trudne czasy dla narodu i Kościoła. Czułem, że działa na mnie moc Boża!

     Był rok 1992. Podjąłem pracę na morzu w maszynowni. Taki był mój wybór, jestem nauczony w domu rodzinnym ciężkiej pracy i odpowiedzialności. Gdy byłem już asy stentem maszynowy na m/s "Uniwersytet Warszawski", popłynęliśmy po węgiel do Kartageny w Kolumbii. Dowiedziałem się, że w odległości około 40 km od miejsca naszego postoju był Papież. Temperatura powietrza dochodziła do czterdziestu stopni Celcjusza. Korzystając z wolnego czasu postanowiłem dotrzeć pieszo do katedry. Zabrałem do torby prowiant i wyruszyłem po łuku wzdłuż zatoki. Do miejsca, gdzie był Jan Paweł II dotarłem po paru godzinach marszu. Pomodliłem się w katedrze. Naród tam jest biedny, ale wierzący; w świątyni nie byłem sam. Późnym wieczorem tą samą trasą, także pieszo (mimo że kursowały autobusy) dotarłem na statek.

     W ubiegłym roku z Grecji przyszła dyspozycja, że mamy płynąć do Ashdod w Izraelu po sól potasową i później z tym ładunkiem do Francji. Jedyna okazja, by być w Jerozolimie. Kapitan oświadczył, że on nic nie organizuje, bo Arabowie mogą urządzić zamach i komuś urwie rękę czy nogę. Pracuję już jako trzeci mechanik i nie mam nic poważnego do roboty w swoim dziale, tylko zamienić się wachtami z drugim mechanikiem. Zamówiliśmy taksówkę po 30 USD i przewodnika w języku angielskim. Pojechaliśmy do Betlejem i Jerozolimy. Ucałowałem ziemię w miejscu narodzenia Pana Jezusa. Może wyobrażałem je sobie trochę inaczej. Pomodliłem się za żywych i umarłych. Inni robili zdjęcia, ja nie chciałem.

     W Jerozolimie na Via Dolorosa, gdzie Pan Jezus dźwigał Krzyż święty, zdjąłem buty. Chciałem przejść boso paręnaście metrów jak Chrystus. Kolegi motorzysty do Grobu Pańskiego nie wpuszczono, gdyż nie miał koszuli, a na jego ramieniu widniał tatuaż. Któraś z kobiet pielgrzymujących podała mu sweter, by okrył ramiona. Wówczas pop, który pilnuje, porządku wpuścił go do wnętrza.

     Pobyt w tych miejscach świętych był dla mnie szokiem. Czuliśmy się umocnieni w wierze. Kupiliśmy album o Ziemi Świętej, jak też kasety. Tego samego dnia wróciliśmy do portu i na statek. Teraz spokojnie z rodziną i znajomymi możemy oglądać film o Ziemi Świętej. Gdy jestem na statku, staram się codziennie odmawiać różaniec oraz "Anioł Pański", spełniając prośbę Ojca Świętego wyrażoną na początku pontyfikatu.

     Moim cichym marzeniem jest uczestniczyć w pieszej pielgrzymce, na 15 sierpnia, ze Szczecina na Jasną Górę. Opatrzność sprawiła, że w ubiegłym roku podczas nawiedzenia figury Pani Fatimskiej uczestniczyłem w uroczystościach wraz z rodziną, w Policach. To są znaki, że Matka Boska opiekuje się mną i moją rodziną.

Józef Flak

Miejsca Święte 7/97


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej