Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jacy są ludzie, którzy wędrują trasami pielgrzymek

     O fenomenie polskiej religijności masowej łatwo jest dyskutować, ale żeby go zrozumieć, trzeba sobie zadać trud pójścia na pielgrzymkę.

     W zwykły dzień toczą się w ich życiu normalne sprawy i byłoby źle, gdyby nie mogły się toczyć. Uczą się, pracują, śmieją, plączą. Rozmawiają o wszystkim i o niczym z przyjaciółmi, znajomymi, rodziną. Słuchają muzyki, piszą, czytają, wychodzą z psem na spacer, biegają, spotykają się czasem na kawie, w kinie. Przy tym, jak każdy, mają lepsze i gorsze chwile, niekiedy się kłócą, choć być może wcale tego nie chcą; pada deszcz i padają przykre słowa, ale przecież znów może wzejść słonce. I dobrze, gdy tak się dzieje, gdy mija gniew, umykają negatywne emocje, bo jak mogliby inaczej, później...

     Jeszcze nie wstał świt, bo na niebie wspomnienia gwiazd; jeszcze nie opadły krople rosy, nie podniosła się leniwa mgła; jeszcze śpi zmęczona dniem ziemia; jeszcze ulice zalega głucha cisza; jeszcze w zakamarkach tańczy czarny mrok... A w rogu placyku, oddzielonego od innych drewnianą poręczą, siedzi wtulona w koc starsza kobieta. Próbuje zasnąć, ale nie jest jej zbyt wygodnie, trochę przecież chłodno. Jej krzesełko mogłoby być świadkiem historii, gdyby umiało mówić, bo ile to już razy...? Ale, po co liczby, chociaż i to coś znaczy. Małe szmaciane krzesełko, które łatwo można złożyć, do tego poręczne i lekkie. Towarzyszyło jej na każdym spotkaniu z papieżem. Także i teraz jest tutaj. Czeka. W domu została rodzina i na ten jeden dzień - cała jej codzienność. Na ten krótki czas porzuciła wszystko i czeka. Co usłyszy tym razem? Co w jej życiu się zmieni? Może nic, a może wszystko.

     Grupka młodych ludzi niecierpliwie wygląda słońca, a bardziej chyba osoby, dla której tu przyszli. (Czy rzeczywiście?) Choć ciszy nocnej nikt jeszcze nie odwołał, choć pozostaje kilka godzin do pojawienia się Ojca Świętego, już wyciągnęli swoje gitary : radosny śpiew rozgrzewa chłodny poranek, gardła i serca. Jak setki innych mogły zostać w domu? Spać we własnym łóżku spokojnym letnim snem - bo przecież są wakacje - albo mogli wybierać się w góry, wyczekiwać nad morzem złotego krążka na porannym niebie lub w spokoju delektować się wolnym czasem. Mogli, a przyszli tutaj. Inni jeszcze dojdą prosto ze swoich autobusów, ze swymi bliskimi, z sercami pełnymi nadziei, a może... To, co mieli już :m nie wystarczało, czy chcieli odnaleźć fragment siebie w modlitwie, śpiewie, ciszy, w każdym wymówionym z ambony słowie? A może najzwyczajniej w świecie chcieli pobyć razem, a każda okazja jest dobra.

     Trzeba zrywać się o świcie. Szybka toaleta w zimnej wodzie, jeśli jeszcze jakaś została "z wczoraj" w malej plastikowej miseczce i ...znów walka z namiotem, bo gdzieś zapodział się kolejny śledź. Jeszcze ostatni rzut oka, czy coś przypadkiem nie zostało. Wszystkie plecaki ułożone w równym rzędzie, więc można już zawiązać szereg na całą długość kabelka - od jednego do drugiego głośnika. Porządkowi już ponaglają, już pojawił się znak grupy na przedzie. Muzyczni - choć troszkę zaspani - sprawdzają mikrofony. Nogi trochę bolą, ale to nic - ruszają z modlitwą i śpiewem na ustach, i tak jest codziennie - w pierwszy, drugi, trzeci... ostatni dzień pielgrzymki. A po drodze kamienie, gałęzie, pył, rozgrzany asfalt. Z nieba na zmianę leje się to żar to deszcz. Niekiedy nocą pływają namioty. Ciągła walka ze sobą o siebie. Trzeba się bardzo starać, by nie zasnąć na Eucharystii - najdłuższej przerwie w tym dziwnym wędrowaniu do Matki. Mimo to owo wędrowanie zaczyna się wciąż i wciąż, co roku, choć nikt tak naprawdę nie wie, jak się skończy. Nie brak młodzieży, dorosłych, starszych, dzieci. Śladem pielgrzymki podążają całe rodziny, samotni, grupy przyjaciół, rozczarowani życiem, smutni, pełni wdzięczności za każdy ofiarowany dzień, radośni.

     Jacy naprawdę są ci ludzie, którzy tak licznie wędrują trasami pielgrzymek, śladami świętych; którzy tak dzielnie walczą o jak najlepsze miejsce w sektorach, gdy ma przyjechać papież albo Kościół kolejnych oddanych do cna Bogu wynosi na ołtarze? Którzy pomimo słońca, deszczu, wiatru, mimo zmęczenia, trudu, potu stoją godzinami, wchłaniając słowa i niezwykłą atmosferę? Jacy są? Jeśli byłeś z nimi, choć jeden raz - sam potrafisz odpowiedzieć. Zagubieni, poszukujący i tacy, co już trochę znaleźli, ufający, że może tym razem coś się zmieni, więc pełni nadziei, a przede wszystkim - wierzący, choć ta wiara niekiedy ukryła się w natłoku codzienności.

     Wędrowanie zaczyna się wciąż i wciąż, co roku, choć nikt tak naprawdę nie wie, jak się skończy. Nie brak młodzieży, dorosłych, starszych, dzieci. Śladem pielgrzymki podążają całe rodziny, samotni, grupy przyjaciół, rozczarowani życiem, smutni, pełni wdzięczności za każdy ofiarowany dzień, radośni.

Elżbieta Tąta
Espe, nr 61


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej