Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wyruszyliśmy w kierunku Jasnej Góry

... Niech was błogosławi Bóg wszechmogący - Ojciec i Syn, i Duch Święty... Opuściwszy dłoń, ksiądz Prymas, kard. Józef Glemp, jeszcze przez chwilę patrzył z powagą i miłością na wielką rzeszę młodych ludzi, która posilona Chlebem Żywota, pośpiesznie opuszczała kościół akademicki Św. Anny, by udać się w kierunku Placu Zamkowego. Każdy z wychodzących miał na piersi odpowiedni znaczek, świadczący o przynależności do wielkiej rodziny pątniczej, która za chwilę miała wyruszyć w kierunku Jasnej Góry. Rozmaite barwy znaczków pełniły funkcje identyfikatorów, co pozwoliło sprawnie rozczłonkować kilkutysięczny tłum na poszczególne grupy. Te zaś, połączone w legiony, niemal natychmiast gotowe były do wymarszu.

Jeszcze kilka błysków fleszy, kilka wyciągniętych rąk z mikrofonami różnych mediów, ostatnie, pożegnalne pocałunki odprowadzających, znaki krzyża na czołach... Jeszcze krótkie, serdeczne słowa przewodnika pielgrzymki, ks. rektora Zygmunta Malackiego, i ... w drogę. Niech Bóg prowadzi.

Niebo było pokryte chmurami, w powietrzu wyczuwało się wilgoć; zapowiadało się na deszcz. Poranny chłodek miał działanie orzeźwiające, toteż kolumna od razu ruszyła szybkim krokiem. Prowadził ją krzyż Chrystusowy. Za nim widniała tablica, informująca, iż jest to "XV Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna", a po niej co kilkadziesiąt metrów wystrzelały w górę różnokolorowe tabliczki, którymi oznakowane były poszczególne grupy. Był też francuski sztandar narodowy, jako że z Rouen przybyła dość liczna, zorganizowana grupa młodzieży parafialnej. Pielgrzymi mijali kolejne ulice: Senatorską, Plac Bankowy, Elektoralną... Radosne śpiewy odbijały się od milczących domów, ale Warszawa jeszcze spała. Jeden z dzwonów od Karola Boromeusza zanosił się spontaniczną serdecznością, ale Warszawa spała nadal...

Wczesna godzina poranna, wolna sobota i zapewne zbyt małe zainteresowanie tym, co dzieje się w mieście, sprawiły, że na ulicach było niewielu przechodniów. Jednak ci, co byli - serca rzucali pod nogi przechodzących. Pozdrawiali ich wymachując rękoma i polecali Bogu; niejedne oczy wypełniły się łzami... Niektórzy włączali się do szeregów pielgrzymkowych, by choć przez chwilę, choć przez kilkadziesiąt metrów iść pośród nich. Przy rogu Alei Solidarności stały cztery młode dziewczyny, które słysząc radosny śpiew: Boża miłość jak rzeka... - zaczęły rytmicznie przytupywać, kołysać biodrami i klaskać w dłonie. Ale Warszawa nie obudziła się!!! Historyczne bruki przemierzały jej dzieci, polskie dzieci... duma i przyszłość narodu, ale ona, ich stolica - nie była tego świadoma! - Oby cię, piękna Warszawo, Pan. gdy przyjdzie - zastał czuwającą...

Po dwóch godzinach energicznego marszu - pierwszy odpoczynek i pierwszy posiłek. Na rozległym trawniku wzdłuż ul. Górczews- kiej i przyległych nieużytkach, gromadnie rozsiedli się pątnicy. Bracia i siostry - bo tak zwracają się do siebie pielgrzymi - zaczęli dzielić się tym, co wzięli z domów. Obok zatrzymywały się towarzyszące samochody dostawcze oferując zimne napoje i pieczywo, ale wkrótce dostępna była także gorąca herbata, bowiem mieszkańcy okolicznych domów w ten sposób dali wyraz swojej życzliwości i wielkoduszności.

Dalej - ludzka serdeczność była już nieodłączną towarzyszką pątników. Przed wieloma domami stały wiadra pełne napojów, skrzynki z jabłkami i pomidorami, miski z ogórkami kiszonymi i tace kopiasto wypełnione kanapkami. Na postoju obiadowym buchały parą kotły smakowitych zup.

Ludzie radośnie witali przechodzących, ci zaś słali im uśmiechy i chrześcijańskie pozdrowienia: obdarzali śpiewem o wielkiej miłości Bożej. Pewna starsza kobieta, stojąca na tle okna udekorowanego wizerunkiem Czarnej Madonny, ze łzami w oczach, każdą nadchodzącą grupę błogosławiła znakiem krzyża.

Gromady dzieciaków, skupione przy drodze, patrzyły z ciekawością na swych rówieśników, którzy tu i ówdzie maszerowali obok opiekunów.

Chmury gdzieś się podziały i nie wiadomo kiedy całe niebo ozłocił jaskrawy blask słoneczny. Zrobiło się upalnie. Jednak pątnicy, bez względu na pogodę, nie tylko podążali przed siebie, ale z każdym kilometrem coraz bardziej zagłębiali się w sprawy duchowe. Miały one na celu przygotowanie ludzi do spotkania z Bogiem i wyrażały się przez modlitwy, rozważania i konferencje. Pielgrzymka bowiem to nie rajd i nie obóz turystyczny, ani nie wycieczka, ani spotkanie towarzyskie, ale "sposób wyrażania naszej miłości do Boga; podejmowania trudu publicznego wyznawania naszej wiary i świadczenia o prymacie Boga...; oddania jemu należnej czci i głoszenia Jego chwały" (z deklaracji grupy biało-czarnej). Wiedząc o tym, kapłani towarzyszący każdej grupie, już od początku zapoznawali pątników z odpowiednimi treściami.

W myśl słów Jezusa: "Posyłam was", które były rdzeniem tegorocznych rozważań, przygotowywali swych słuchaczy do apostołowania we własnych środowiskach po powrocie z pielgrzymki. Nadto, od chwili opuszczenia stolicy, przez cały czas gotowi byli do posługi sakramentalnej w Sakramencie Pokuty i Pojednania.

Słońce przypiekało. Pierwsze nagniotki i pęcherze na stopach boleśnie dawały znać o swoim istnieniu, a pierwsze skręcenia stawów i naciągnięcia ścięgien znaczyły swoim piętnem każdy krok. Mimo to nikt nie narzekał, bowiem pielgrzymka miała charakter pokutny. Niejeden brat czy siostra dziękowali Bogu za te drobne przypadłości, ofiarując wszelkie cierpienia i umartwienia jako wsparcie intencji niesionych przed oblicze Królowej Polski. Nie skarżyli się nawet nowicjusze, którzy, w liczbie 1360 osób, po raz pierwszy przemierzali pielgrzymkowy szlak.

Na trasie panował wzorowy porządek. Przewody aparatury nagłośniającej zabezpieczały lewy bok kolumny sąsiadujący ze środkiem szosy, a porządkowi zamykający pochód nie dopuszczali do rozciągnięcia szyku.

Dwaj inni, idący lewym poboczem, przy pomocy czerwonych i zielonych chorągiewek, ostrzegali grupę przed nadjeżdżającymi pojazdami, zapewniając im jednocześnie bezkolizyjną przelotowość.

Już pierwszego dnia w niektórych grupach gościły znane osobistości ze świata polityki i nauk społecznych. Uznane przez Kościół katolickie autorytety moralne, od pierwszych kilometrów, uświadamiały pątników o prymacie wartości chrześcijańskich, w szczególności omawiając zagadnienie ochrony życia ludzkiego od jego poczęcia.

Dzień miał się już ku końcowi, gdy w docelowej wsi gościnne stodoły otworzyły przed znużonymi swoje podwoje.

Chwila wytchnienia, a potem - toaleta wieczorna pod gołym niebem, opatrywanie zdrożnych nóg.

"Tak nastał wieczór dnia pierwszego..." Czy był dobry? Pan Bóg sam najlepiej osądzi. Wielu po raz pierwszy mogło osobiście przekonać się o ludzkiej serdeczności i dobru świadczonym na rzecz innych. Niejeden może po raz pierwszy - trud, ból i niewygody znosił bez szemrania. Niektórym po raz pierwszy dane było zrozumieć, że ich sprawy i intencje nic są obojętne pozostałym braciom i siostrom: że wszyscy wspólnie modlą się za nie w imię Boże, a Bóg j est między nimi. Na pewno byli i tacy, którzy po raz pierwszy bez skrępowania mogli słuchać o Bogu i rozmawiać o Nim jak o kimś bliskim i drogim. Po raz pierwszy dotknęli Go swoim sercem, a może to On ich dotknął...?

Zmierzch szybko zamieniał się w ciemność, ale nikt o tym nie myślał. Pod kopułą rozgwieżdżonego nieba - spokojne, ciepłe słowa modlitwy dziękczynnej topiły wszystkie serca. Trwał apel wieczorny. Dyskretny akompaniament instrumentalny i przytłumione, półgłośne śpiewy dopełniały kolejnego, ale jakże innego dnia.

Wieczorne spotkanie z Panem przebiegało w uroczystej ciszy i głębokiej zadumie. Ludzkie serca przenikały się i jednoczyły z sercem Boga. Głośno, aż pod gwiazdy popłynął jedynie Apel Jasnogórski, a potem znów zaległa cisza... Święta cisza, której nie były w stanie zakłócić nawet tysiące cykających wokoło świerszczy. Błogosławiona cisza...

Julia Szwarc


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Władysława, królaModlitwa do św. Władysława, króla

Dialog wychowawczyDialog wychowawczy

Jak się porozumieć?Jak się porozumieć?

Rozmawiajmy z dzieckiem. Nie warto zwlekać aż doroście – wówczas będzie już za późnoRozmawiajmy z dzieckiem. Nie warto zwlekać aż doroście – wówczas będzie już za późno

O czym nie rozmawiać z dziećmi?O czym nie rozmawiać z dziećmi?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej