Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

"Idzie nasza karawana, prowadzi ją sam Bóg"

XV Warszawska Akademicka Pielgrzymka

Już starotestamentowi Izraelici przekonali się, że kiedy niemożliwe stawało się możliwym, było to oczywistym dowodem interwencji Bożej. Tak było i na naszej pielgrzymce. Nieraz powstawały trudne sytuacje; zdarzały się nawet dramatyczne incydenty, ale zawsze rozwiązywały się w zdumiewająco prosty sposób. To zaś wzbudzało powszechne przekonanie, że Pan Bóg ma pielgrzymki w szczególnej pieczy i osobiście prowadzi je do celu.

A oto dowody: Iza z warszawskiego Bemowa, pracująca w wolskim szpitalu zakaźnym, wybrała się wraz z synkiem, który mając 6 lat i 8 miesięcy przemierzał pątniczy szlak już po raz szósty. - Jak sobie radziłaś przed laty z 8 - miesięcznym maleństwem? - spytałam. - Pod wózkiem - odpowiedziała - miałam butlę turystyczną z gazem, więc na postojach mogłam mu przyrządzać świeże pokarmy. Pieluszki suszyłam na parasolce, a we wszystkim pomagli mi bracia i siostry - dobrzy ludzie z grupy. Potem chodziliśmy już rodzinnie z mężem i drugim synkiem, który w międzyczasie przyszedł na świat. Ale w tym roku mąż nie mógł otrzymać urlopu w odpowiednim okresie, więc poszłam tylko ze starszym i radzę sobie. Jak do tego odnosi się twoje otoczenie? - pytałam dalej. - Sądy są różne - odpowiedziała Iza. - Jedni użalają się nade mną, inni wyśmiewają, ale są i tacy, którzy darzą mnie szczerym podziwem. Ci robią wszystko, by dopomóc i ułatwić zamierzone przedsięwzięcie.

W tej samej biało-czerwonej grupie jechał jeszcze drugi wózek, a w nim pięcioletni Adaś ze Skierniewic. Razem z nim i rodzicami szła starsza siostrzyczka Ania. Ewa i Tadeusz postanowili wyruszyć na pielgrzymkę z całą rodziną, by na Jasnej Górze ofiarować dzieci Matce Najświętszej. Chcieli także prosić Boga o kapłańskie powołanie dla synka, który już teraz jako ministrant z wielką radością służył przy ołtarzu. Pierwszy dzień przetrwali bez większych kłopotów, ale już następnego okazało się, że wysiłek na trasie przekracza możliwości dziecka i siły jego ojca. To sprawiło, że w drodze do Niepokalanowa matka wraz z synkiem odłączyła się od grupy, próbując pogodzić się z myślą, iż będzie musiała wrócić z nim do domu. Czekając na poboczu, by ktoś okazyjnie podwiózł ich do sanktuarium, zauważyła jeden z samochodów pielgrzymkowych, który jechał we właściwym kierunku. Był on jakby odpowiedzią na jej modlitwę do Ducha Świętego, którą w czasie oczekiwania zanosiła do nieba, kierowca bowiem oświadczył, że na tej drodze znalazł się zupełnie przypadkowo. Na widok pierwszych pątników wchodzących na dziedziniec bazyliki, Ewa nie mogła powstrzymać gwałtownego płaczu, który wstrząsnął jej ciałem. Wówczas podszedł do niej młody zakonnik i poznawszy przyczynę tego rozżalenia, zaprowadził do niepokala- nowskiego proboszcza. Ten wręczył strapionej nowiutki, masywny wózek, otrzymany z darów zagranicznych. Radość całej rodziny nie miała granic, tym bardziej, że w owym zdarzeniu wyczuwało się wyraźny dowód interwencji Bożej. Myśl o rezygnacji z pielgrzymki w niespodziewany sposób oddaliła się, więc dalej już bez przeszkód mogli zmierzać do celu.

Obok znacznej, ilościowej przewagi uczniów szkół średnich i studentów - w pielgrzymce szli także ludzie pracujący, o różnych zawodach, różnych stanowiskach (nauczyciele, prawnicy, lekarze, pracownicy naukowi itp) i w różnym wieku. Jednak jej przekrój społeczny był na tyle wąski, iż reprezentowali oni głównie środowisko inteligenckie; była to bowiem pielgrzymka akademicka. Ale intencje, które skłoniły ich do podjęcia pielgrzymkowego trudu, były różne. Świadczyły o tym anonimowe intencje, odczytywane przed każdą cząstką wspólnie odmawianego Różańca. Wśród nich najczęściej powtarzały się te, w których proszono o nawrócenie bliskich osób.

Podejrzewałam, że ludzie, którzy nieśli je w swych sercach, odznaczali się wprost heroizmem i nie pomyliłam się. Tak było istotnie.

Oto 61-letni Tadeusz, nauczyciel akademicki, wybrał się po raz pierwszy, w intencji "nawrócenia samego siebie i innych bliskich w rodzinie". Już w Warszawie boleśnie skręcił nogę w stawie skokowym, lecz szedł dalej mimo rozległego krwiaka. Każdego dnia dochodziły nowe dolegliwości - pęcherze, otarcia i odparzenia - mimo to z determinacją kroczył do przodu. - Przezornie wziąłem trzy pary butów - powiedział - niestety, płytka dużego paznokcia u nogi kwalifikuje się do zerwania. Nie zważając na ból i trudności w chodzeniu, na własnych nogach dotarł jednak na Jasną Górę, gdzie straszliwe zmagania z samym sobą mógł ofiarować Matce Bożej dowodząc, jak bardzo pragnie wybłagać łaskę, po którą przyszedł.

Podobne cierpienia znosiła także dość młoda jeszcze, ale ogólnie schorowana, "babcia Basia" ze Starej Miłosnej. Ta codziennie wieczorem mówiła: "Dziś przeszłam, a co będzie jutro, tylko Pan Bóg wie". I ona o własnych siłach doszła na Jasną Górę, ale nie wątpię, iż niosły ją modlitwy wspólnoty parafialnej i kapłana z miejsca zamieszkania, o których często wspominała. Inny brat, 72-letni Władysław, lekarz z Warszawy, szedł w intencji religijnego wychowania dziecka w rodzinie. - Trud fizyczny - powiedział w rozmowie ze mną - to drobnostka. Mimo to nigdy nie poszedłbym w tym wieku na pielgrzymkę, gdyby nie ważność sprawy, którą chcę wyprosić.

Mój Boże - myślałam nieraz - gdyby te dzieci i wnuki zobaczyły swych najbliższych, jak zmagając się z bólem i pragnieniem, walcząc z upałem i odległością, pokonując samych siebie zdążają przed oblicze Pani Jasnogórskiej, by błagać o łaski dla nich, o ratunek, o życie wieczne - na pewno skruszyłyby się ich serca. Gdyby też młodzi rodzice, dziś beztrosko oddalający się od Boga, pomyśleli o tym, że za kilka lub kilkanaście lat oni sami, widząc upadek swoich domów wzniesionych na piasku, będą szukali pomocy w znoju i upokorzeniu - czym prędzej wróciliby na łono Kościoła, aby kiedyś nie musieli przedzierać się do niego jak robaki, poprzez proch...

Nie zważając na to, że pielgrzymka będzie stanowiła dla niego większy trud niż dla innych, w drogę wybrał się także Witek z Warszawy, który od dzieciństwa był ociemniały. Na pątniczym szlaku był już po raz szósty i jak zawsze doświadczał serdecznej opieki ze strony braci oraz sióstr. Mówił mi, że kocha pielgrzymowanie i wszelkie podróże, a rekolekcje w drodze umacniają jego formację duchową, której podstawy zawdzięcza marymonckiej wspólnocie ruchu "Światło-Życie". Jest z nią związany na co dzień, udzielając się jakD lektor i instrumentalista. Witek uczy się w Centrum Kształcenia Ustawicznego, ale marzy o studiach na muzykologii, choć wie, że to kosztowna edukacja i nie stać go na nią. - Mój drogi - pomyślałam - nie martw się na zapas, gdyż u Boga wszystko jest możliwe. Pielgrzymi mieli też inne różne zmartwienia, ale idąc do Maryi nie tracili nadziei na wysłuchanie próśb. Modlili się więc o zdrowie dla siebie i bliskich, o wyrwanie z nałogu alkoholizmu, o mądrość życiową i o pokój dla narodów znękanych wojnami. Modlili się za tych, którzy prosili o pamięć modlitewną, i za tych, którzy już opuścili swych najbliższych.

W grupie biało-zielonej zwanej intelektualną, podążała czołówka władz Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej, z wiceprezesem Andrzejem na czele. W rozmowie z nim dowiedziałam się, że program SKMA opiera się na katolickiej nauce Kościoła w sferze publicznej. Podkreślił, iż jest to szczególnie ważne właśnie teraz, w obliczu nasilających się prądów indywidualistycznych, gdyż uczy współdziałania wszystkich katolików. Stowarzyszenie opracowało zwięzły informator wakacyjny z założeniami programowymi, który wręczono najmłodszym, pierwszorocznym studentom-pątnikom.

Pielgrzymowali także młodzi członkowie warszawskiego oddziału "Opus Dei", którego zadaniem jest także formowanie inteligencji katolickiej i przygotowanie jej do pracy dla dobra Kościoła i Ojczyzny.

Mimo rozmaitych osobowości i upodobań, mimo różnych organizacji i problemów - XV WAPM jako całość, stanowiła wielką rodzinę dzieci Bożych, która wspólnie, pełna troski i wzajemnej życzliwości, zmierzała do celu wierząc, iż prowadzi ją sam Bóg.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej