Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

To cudowne! Odejdę stąd z sercem czystym, odmienionym na lepsze

DZIEŃ DZIEWIĄTY
Czwartek, czternasty sierpnia

Ostatni dzień pielgrzymki. Godzina 8.00. Rozpoczyna się Msza święta na zboczu w Mstowie. Bracia z grupy czarno-białej postawili na stoku swój wielki, ciężki krzyż z surowej brzozy, który zaczepia aż o nisko płynące chmury. Msza święta daje nam spokój i skupienie.

JASNA GÓRA ZWYCIĘSTWA

Zbliża się Komunia święta. Od ołtarza biegną w różnych kierunkach żywe, falujące korytarze powstałe z rzędów ludzi zwróconych twarzą ku sobie. Czekają na przyjęcie Jezusa Chrystusa. W czasie rozdawania Komunii świętej, które trwa długo, rozlegają się śpiewy. Przyjdź do mnie Panie, Mój dobry Boże, Przyjdź i nie spóźniaj się...

Przed błogosławieństwem ksiądz Tadeusz Uszyński, przewodnik całej "siedemnastki", podaje informacje: "Jest wśród nas dwustu sześciu księży, dwustu kleryków, czterdzieści sześć sióstr zakonnych i prawie trzynaście tysięcy pielgrzymów. Cała zaś Piesza Pielgrzymka Warszawska liczy w tej chwili czterdzieści dziewięć tysięcy dziewięćset osób".

Bezpośrednio po Mszy idziemy na trasę. Przy wchodzeniu na drogę zrobiło się zamieszanie. Porządkowy rzucił się na brata idącego z tubą w złym kierunku: "Gdzie leziesz, ty idioto!" Wyrwał go z tłumu i całą siłą ciągnął w przeciwną stronę. Wszyscy byliśmy wstrząśnięci takim zachowaniem, ale nikt nie powiedział mu ani jednego słowa uwagi. Po chwili porządkowy zreflektował się i przepraszał.

- Alu, przepraszam, że ci docinałem - zwracam się do mojej siostry.

- Nie szkodzi, Romek - Ala uśmiecha się.

W dolinie pełnej zieleni i wody słyszymy słowa księdza przewodnika: "Zbliżając się do przeprośnej góry spójrzmy jeszcze raz w głąb naszych serc, by w nich dopatrzeć się tego wszystkiego, co mogłoby stanowić przeszkodę dla pełnego naszego zjednoczenia z braćmi i siostrami. Bo może też i niejeden raz szukaliśmy na naszej pielgrzymiej drodze tylko tego, co nam się należało, szukaliśmy wygody, a nie byliśmy wrażliwi na to, że brat i siostra obok nas potrzebuje odpoczynku, noclegu, potrzebuje może dobrego słowa, pokrzepienia na duchu. I tak bardzo byliśmy zajęci sobą, że nie potrafiliśmy dostrzec Boga w drugim człowieku. Dzisiaj to wszystko, co mogłoby nas odgradzać od braci, chcemy odrzucić od siebie jak najdalej i zdecydowanie, z pełną świadomością i miłością ku bliźniemu wyciągamy po bratersku ręce i zwracamy się ku braciom i siostrom z przebaczeniem".

Godzina 10.30. Jesteśmy na przeprośnej górce. Stąd, gdy jest dobra widoczność, widać klasztor jasnogórski. Tu, w zasięgu wzrokowej widoczności Jasnej Góry, zwyczajem wielu lat, przepraszamy się wzajemnie i wybaczamy sobie winy. "A kto by był zatwardziały, niech bierze kamień z tej góry i nosi tak długo, aż mu serce zmięknie" - głosi pątnicza przestroga.

Odmawiamy spowiedź powszechną: "Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu i Wam, bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem..."

Spojrzałem w zmęczone oczy brata porządkowego. Przeprosiłem go za nieżyczliwość.

Przepraszają się dwie dziewczyny - wtuliły się w ramiona, płaczą ze wzruszenia.

Zbieram na łące polne kwiaty dla Matki Bożej. Obok mnie robi to samo młoda dziewczyna. Rozmawiamy. Danusia ma zamiar pójść do zakonu, ale nie wie, jak tam jest.

- Musi być więcej ludzi gotowych złożyć ofiarę ze swojego życia Bogu, Ojczyźnie i ludziom. Inaczej nie obronimy Kościoła i narodu - popieram jej zamiar i zachęcam.

Przychodzi mi pomysł zapoznania Danusi z idącą w naszej grupie siostrą zakonną Konsolatą. Danusia zgadza się. - Chodźmy, porozmawiamy - uśmiecha się siostra Konsolata do Danusi.

Wracam do zbierania kwiatów i modlę się o rozkwit powołania u Danusi, u tego ludzkiego kwiatuszka.

Zwartymi grupami wchodzimy w granice Częstochowy. Sercem i wyobraźnią jesteśmy przy Cudownym Obrazie Matki. Śpiewamy.

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród.
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my Naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy.

- Tak was mało w biało-czerwonej? Nas z Torunia szło pięć tysięcy - zagadują mnie jedni z pierwszych witających.

- Bracia, za nami jest czterdzieści siedemnastek!

- Czterdzieści?! - nie mogą uwierzyć, że idzie nas aż tyle.

Dochodzimy do Alei Najświętszej Maryi Panny. Idziemy drogą wyznaczoną gęstym szpalerem witających nas ludzi. W wielu oczach łzy wzruszenia. Ubrany na biało chłopczyk wybiega przed grupę i podaje nam kwiaty.

Jasnogórska wieża wskazuje nam kierunek na siebie niczym latarnia morska. Między koronami drzew widać miejsce osobliwego pobytu wśród nas Matki Bożej, kaplicę Najświętszej Maryi Panny.

Im bliżej jasnogórskiego sanktuarium, tym bardziej mamy pod górę. Aleja wygląda tak, jakby unosiła do nieba różnokolorowy dywan rozpromienionych pielgrzymów.

Spod znaku Maryi rycerski my hut,
Błogosław nam, Chryste, na bój;
Stajemy jak ojce, by służyć Ci znów,
My Polska, my naród, lud Twój...

Oczom naszym ukazuje się zapełniony plac i olbrzymi klasztor. Pod jego murami grupa czarno-biała licząca stu pięćdziesięciu sześciu pielgrzymów klęka pod ciężarem długiego na całą grupę, brzozowego krzyża. Jego ramiona obejmują ich jak ramiona Chrystusa. "Nie zabijaj!" - krzyczy podpis pod niesionym plakatem przedstawiającym dziewczynę, u której stóp leżą martwe dzieci, bezbronne ofiary, ukrzyżowane jeszcze przed narodzeniem.

Na krwawiących kolanach czołga się czterdziestoletnia kobieta. Modli się żarliwie i błagalnie, prosi jak człowiek w pełni uświadamiający sobie zagrożenie: "Matko Boska Częstochowska, ratuj Polskę i cały świat; Matko Boska Częstochowska, ratuj Polskę i cały świat..."

- Matko Boża - modlę się w myśli - wyznaczaj nam przyszłość z wielkimi horyzontami, z wielką perspektywą. Przecież u Boga nie ma nic niemożliwego.

Mijamy bramę wejściową w murach jasnogórskiego klasztoru o godzinie 17.17. Stawiamy pod murami lub zawieszamy na kratach tysiące krzyży zrobionych własnoręcznie i zostawiamy przyniesione kwiaty. Śpiewamy staropolską pieśń maryjną, pierwszy hymn Polski.

Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiena Maryja.
Twego Syna, Gospodzina,
Matko zwolena, Maryja,
Zyszczy nam, spuści nam.
Kyrie elejson.

Przechodzimy do pierwszej części Kaplicy, bezpośrednio przed Cudownym Obrazem Pani Jasnogórskiej. Klękamy. Każdy indywidualnie wita się z Maryją Częstochowską. Nastaje głęboka cisza.


O Matko moja! Uświadamiam sobie w pełni dopiero teraz - choć myśl ta często mnie nawiedzała - że moja prośba do Ciebie o spokój wewnętrzny, zanoszona tutaj w 1978 roku, podczas pierwszej mojej pielgrzymki, została przecież wysłuchana! Przecież tamta moja pielgrzymka to był czas nieustannego zaprzeczania Tobie i sporu z Bogiem, którego Ty uwielbiasz.

- To niemożliwe, że Ty jesteś! Nie ma Cię! Nie istniejesz! - mówiłem ciągle do Niego przez dziewięć dni.

Przecież Ty, Matko, znałaś moją zarozumiałość, pychę i nędzę, moje straszne grzechy, a jednak pospieszyłaś mi z pomocą i w jednej chwili pokonałaś tę męczące mnie napięcia zła i podniosłaś złamanego ducha.

Czyżbyś raczyła wysłuchać nawet mojej modlitwy bez wiary, powtarzanej z przyzwyczajenia za tradycją rodzinną: "Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!..."?

DZIEŃ DZIESIĄTY Piątek, piętnasty sierpnia

Poszedłem do generalnej spowiedzi świętej. Myśli miałem z początku niejasne, nieprecyzyjne, więc spowiadałem się z przeczuć, z niepokojów, wątpliwości i lekkich grzechów, ale w trakcie spowiedzi jakby mnie ktoś ciągnął za język i niby nieważne grzechy zaczęły wyraźnie krystalizować się w grupy i stawać przed oczyma jako wielkie ciężary. Wyspowiadałem się Panu Bogu z pomocą Matki Bożej ze wszystkiego, przyrzekłem mocną poprawę i poczułem ulgę. Teraz zrozumiałem nazwę: Jasna Góra Zwycięstwa.

To cudowne! Odejdę stąd z sercem czystym, odmienionym na lepsze. Czy to nie dlatego pielgrzymują tutaj kolejne pokolenia Polaków? Właśnie w imię tego pragnienia wypływającego z najgłębszych pokładów duszy: być w zgodzie z sumieniem kształtowanym w prawdzie przez naszą tysiącletnią tradycję chrześcijańską.

Wielkie to szczęście dla nas mieć miejsce, gdzie cały naród może odnawiać swe życie ku dobru. Nawet najbardziej winny wobec nas zdrajca Boga i naszej polskiej wspólnoty spotka się tutaj z przebaczeniem i ufnym przyjęciem przez Matkę Bożą. Dla nas wszystkich jest szansa na Wielką Przemianę, na chrześcijańskie ukierunkowanie naszych pragnień i dążeń, prywatnych, publicznych i politycznych. Tu nabieramy wiary, że trzeba wprowadzać katolicką moralność do wszystkich dziedzin naszego życia.

Ala, jedna jedyna na kilkadziesiąt tysięcy ludzi, trzyma w górze mdlejącymi rękoma flagę biało-czerwoną, jakby wyłaniającą się z morza modlitwy o jej czystość. Oby nasza narodowa flaga zawsze była bez plamy i doznawała przed złem tego świata Twojej, Matko Boża, ochrony!

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej