Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pielgrzymka na dwóch kółkach do Ziemi Świętej

Skąd pomysł pielgrzymowania po Ziemi Świętej rowerem?

- O wyjeździe do Ziemi Świętej marzyłem od bardzo dawna. W związku z tym, że rok 2000 był rokiem Wielkiego Jubileuszu, chciałem go uczcić w jakiś niezwykły sposób i wymyśliłem pielgrzymkę rowerową.

Projekt wyjazdu wydawał się dość szalony, bo nigdy nie brałem udziału w żadnej wyprawie rowerowej, mało tego, nie miałem nawet swojego roweru. Poza tym mam sześćdziesiąt lat, słabe serce i nie znam języka angielskiego. Jednak najtrudniejszym problemem było przekonanie mojej żony, aby zaakceptowała mój pomysł, a potem szukanie sponsorów.

18 maja, w dzień osiemdziesiątych urodzin Ojca Świętego, wylądował pan w Teł Awiwie.

- Tak się pięknie złożyło, że moją wędrówkę po Ziemi Świętej rozpocząłem właśnie w tym uroczystym dniu. Trasę miałem już ustaloną. Właściwie opracowane miałem trzy warianty podróży o różnej skali trudności. Na dystans krótki, średni i długi. Pierwotnie planowałem przejechać Ziemię Świętą trasą Mojżesza spod piramid przez Synaj do Jerozolimy, ale ten pomysł odradzili mi pracownicy ambasady egipskiej, uważając, że nie jest to bezpieczna droga.

Jaką trasą zdecydował się pan ostatecznie wyruszyć?

- Wymagającą najmniejszego wysiłku. Nie byłem pewny swojej kondycji, a także możliwości roweru. Tak więc skierowałem się najpierw na północ, bo to płaski teren. Postanowiłem jechać przez Autonomię Palestyńską. W pierwszym dniu spotkała mnie przykra przygoda - przez jakieś rozruchy nie zostałem wpuszczony na jej teren i zmuszony byłem spać pod gołym niebem. Następnego dnia ruszyłem w dalszą podróż przez zagubione w górskich pustkowiach osady. Gdy je mijałem, ludzie serdecznie mnie pozdrawiali, mój styl pielgrzymowania wywoływał wielką sympatię i zaciekawienie.

Do Nazaretu wjechał pan ostatecznie dopiero trzeciego dnia.

- Tak, i najpierw poszedłem do bazyliki Zwiastowania. W pierwszym momencie błysk fleszy, szmer kamer oraz niewyobrażalny tłum pielgrzymów zniechęcił mnie do jej zwiedzenia. Jednak dzięki temu, że byłem panem swojego czasu, spokojnie odczekałem aż w środku zrobi się w miarę pusto. W pewnym momencie pełćn zdumienia zauważyłem, że w świątyni jestem zupełnie sam. Trudno wyrazić uczucia jakie mi wówczas towarzyszyły.

W górnej części bazyliki trwało nabożeństwo, wszystkie drzwi i przejścia zostały zamknięte i tylko dzięki pomocy przypadkowo spotkanego polskiego franciszkanina zostałem wpuszczony do środka i przystąpiłem do Komunii św.

I ruszył w dalszą drogę.

- Przejechałem przez Kanę Galilejską, Tyberiadę i dalej wzdłuż Jeziora Galilejskiego, ku Górze Błogosławieństw, na którą prowadzi wyboista wąska ścieżka. Podchodziłem, pchając przed sobą rower. Upał był tego dnia niesamowity, ale widok ze szczytu oraz niezwykły urok tego miejsca, które niemal nie zmieniło się od czasów Chrystusa, wynagrodziły mi trud wspinaczki.

Przez Kafarnaum podążałem dalej brzegiem Jeziora Galilejskiego, czując już znużenie i zbliżającą się noc. Przekroczyłem rzekę Jordan i wjechałem na tereny zajęte przez Izrael w roku 1967, opustoszałe i trochę dzikie. Nie zdołałem przed zmrokiem dotrzeć do żadnej osady, więc swój śpiwór rozłożyłem pod palmą. Obudził mnie warkot samochodów i światła reflektorów. Tuż obok mnie zatrzymały się izraelskie wojskowe samochody patrolowe. Leżałem cichutko z nadzieją, że nikt mnie nie zauważy. Byli tak blisko, że słyszałem każde ich słowo. Na szczęście żołnierze odjechali, a ja ponownie pogrążyłem się we śnie.

Potem była Jerozolima.

- Tak, rankiem następnego dnia wyruszyłem w kierunku Jerozolimy, która położona jest na wysokości około 800 metrów nad poziomem morza. W upale podążałem drogą, która raz pnie się w górę, raz opada w dół. Często rower prowadziłem, gdyż brakowało mi sił na pedałowanie. Tam niespodziewanie zatrzymał się przy mnie wojskowy samochód. Zaciekawiony kierowca podszedł do mnie, wypytując o mój dziwny sposób podróżowania. Okazało się, że jest rosyjskim Żydem. Zaproponował mi podwiezienie do Jerozolimy. Trochę się wahałem, w końcu dałem się namówić. W Jerozolimie miałem zamiar zatrzymać się w Domu Polskim, ale nie wiedziałem, gdzie go szukać. Dzięki pomocy mojego towarzysza podróży udało mi się po wielu trudach zapukać do upragnionych drzwi. Wprawdzie nie było wolnych miejsc, ale przełożona polskich elżbietanek znalazła dla mnie nocleg nieopodal.

Co było szczególnie urzekającego w Świętym Mieście?

- Myślę, że największe wrażenie wywarła na mnie Ściana Płaczu. Dla Żydów jest to najświętsze miejsce, którego według nich Boża obecność nigdy nie opuściła. Przez wieki pozbawieni swojej świątyni, pielgrzymowali właśnie do tej Ściany i przy niej opłakiwali swoich najbliższych i powierzali Bogu swoje sprawy. Uderzyła mnie niezwykła prostota tego miejsca i widok Żydów, którzy ubrani na czarno modlili się. Niezapomniane wrażenie wywiera ich charakterystyczne kiwanie się, bądź bezruch. Nie zapomnę dotyku gładkich i zimnych kamieni tego muru.

Plac przed Ścianą podzielony jest na dwie części, mniejsza południowa przeznaczona jest dla kobiet, zaś większa północna dla mężczyzn. Cały teren pilnie strzeżony jest przez izraelslde posterunki wojskowe.

W Jerozolimie chciałem pozostać dzień, najwyżej dwa... a zostałem cztery. Zauroczyła mnie atmosfera tego miasta i zgiełk zatłoczonych wąskich uliczek z niezliczoną ilością arabskich sklepików, do których zapraszają rozkrzyczani sprzedawcy.

Czy był pan na Górze Oliwnej?

- Oczywiście. Moją pielgrzymkę po Jerozolimie rozpocząłem właśnie od Góry Oliwnej, z której rozpościera się wspaniały widok na Jerozolimę. Schodząc z niej odwiedziłem ogród Getsemani. Rośnie w nim osiem starych oliwek, które według naukowców liczą sobie dwa tysiące lat. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że były świadkami opisywanych w Ewangelii wydarzeń.

Przeszedłem też Drogą Krzyżową razem z meksykańskimi pielgrzymami, którzy ubrani na biało w niezwykłym skupieniu i rozmodleniu podążali stacja za stacją, aż do bazyliki Grobu Pańskiego. Klucze do bazyliki, która jest pod wspólnym zarządem Kościołów rzymskokatolickiego, ormiańskiego, greckiego, koptyjskiego i syryjskiego posiada pewna turecka rodzina, która każdego dnia otwiera i zamyka drzwi tej świątyni. W bazylice brałem udział we Mszy św. odprawianej przez japońskiego franciszkanina.

Dokąd prowadził dalszy szlak?

- Na południe. Jechałem brzegiem Morza Martwego, przez dość dziką i zupełnie bezludną Pustynię Judzką. Tam znalazłem się w najgłębszej depresji świata - przeszło czterysta metrów poniżej poziomu morza. Zwiedziłem żydowską twierdzę Masabę, która położona jest nad brzegiem jeziora na stromej i trudno dostępnej skale. Następnie podążyłem w kierunku Betlejem. Jechałem kamienną pustynią wciąż w górę i w górę. Strome podejścia pokonywałem pieszo. Prawie cała trasa wiedzie przez bezludny górski teren. Niezwykle ciężki wysiłek wynagrodziły wspaniałe, dzikie krajobrazy. Po czterech dniach, późnym popołudniem stanąłem przed bazyliką Narodzenia w Betlejem. Tu był kres mojej pielgrzymki.

Czy podczas drogi kontaktował się pan z rodziną?

- Taki warunek postawiła moja żona. Prawie każdego dnia zdawałem jej relację, gdzie jestem i jak się czuję.

A jak można było wytrzymać w tamtejszych niezwykle wysokich temperaturach?

- Jestem bardzo odporny na upały i dobrze je znoszę. Zmuszały mnie one jedynie do częstego picia wody, której dziennie wypijałem od ośmiu do dziesięciu litrów. Natomiast jadłem praktycznie na siłę, żeby nie opaść z sił. Żywiłem się właściwie tylko tym, co przywiozłem z kraju.

Pielgrzymka trwała szesnaście dni, w ciągu których przejechał pan blisko dziewięćset kilometrów. Nie było to zbyt męczące?

- Nie. I zamierzam tam wrócić, by pojechać jeszcze dłuższą trasą. Zobaczymy, czy mi się uda. W każdym razie jestem ogromnie wdzięczny Panu Bogu za to, że mogłem przemierzyć Żiemię Jezusa.

Rozmawiała JADWIGA KNIE-GÓRNA



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

św. Cezary z Nazjanzuśw. Cezary z Nazjanzu

Modlitwa do św. Cezarego z NazjanzuModlitwa do św. Cezarego z Nazjanzu

św. Tarazjuszśw. Tarazjusz

Modlitwa do św. TarazjuszaModlitwa do św. Tarazjusza

Modlitwa do bł. Marii Adeodaty PisaniModlitwa do bł. Marii Adeodaty Pisani

Druga Niedziela Wielkiego Postu (Mk 9, 2-10)Druga Niedziela Wielkiego Postu (Mk 9, 2-10)

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej