Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Makaron z dynią i grzybami

     Uwielbiam niedzielne obiady u teściów - a szczególnie o tej porze roku. Jest wówczas spora szansa, że na stole pojawią się duszone grzyby, które wyśmienicie smakują jako dodatek do ziemniaków i mięsa. Wyjątkowości nadaje im fakt, że nie są kupione, lecz zebrane własnoręcznie. Rodzice mojego męża zbierają grzyby od lat, mają swoje sprawdzone miejsca. Zwykle przyjeżdżają do lasu bardzo wcześnie rano, jeszcze przed świtem, czasem nawet w dzień powszedni, zanim pójdą do pracy. Część grzybów jest przeznaczona do duszenia, część do suszenia.

     Leśne skarby

     - Suszymy tylko borowiki i podgrzybki. Kiedy grzybów jest dużo, robimy to w piecu, ale zawsze mamy problem z odpowiednią temperaturą. Nie może być za wysoka, bo wtedy grzyby się pieką, a nie suszą. Dlatego musimy zostawiać uchylone drzwiczki od piekarnika - tłumaczy teść.

     Jeśli grzybów jest mało, teściowie stosują inną metodę: gotują wodę w dużym garnku, na pokrywce kładą papier do pieczenia, a na wierzchu pokrojone grzyby. - Takie suszenie trwa zwykle całą noc. Rano jeszcze ciepłe grzyby wkładamy do słoika i mocno zakręcamy, wtedy wieczko robi się lekko wklęsłe. Przechowujemy też suszone grzyby w płóciennym worku - opowiadają. I z nostalgią opowiadają, jak kiedyś, będąc na biwaku pod namiotem, nawlekali zebrane grzyby na sznurek i suszyli na słońcu. - Niestety, wtedy były za bardzo stłoczone i słońce nie docierało do środka. Do skutecznego suszenia potrzebna jest jednak duża powierzchnia - przyznają.

     W ich domu suszone grzyby zwykle przechowuje się do grudnia. Później są zużywane do zupy grzybowej, a także wigilijnych uszek z farszem grzybowym. Wywar z gotowania grzybów dodaje się też do czerwonego barszczu. Za to świeże grzyby najlepiej udusić z cebulką i pokrojoną włoszczyzną, a później doprawić śmietaną i zagęścić odrobiną mąki. Dawniej w rodzinie męża przysmakiem były smażone kanie i surojadki, które zjadało się tylko z solą i chlebem. Niestety, są to grzyby blaszkowe, które łatwo pomylić z trującymi. Od kiedy w rodzinie przydarzyło się zatrucie, teściowie zbierają już tylko grzyby rurkowe. A kiedy przyjdzie im ochota na smażone grzyby, kupują boczniaki - bezpieczne, bo hodowlane.
     Składniki:
     200 g makaronu 500 g dyni 200 g grzybów 4 łyżki śmietany 18 proc. 4 łyżki parmezanu 1 cebula 2 ząbki czosnku sól pieprz 1/2 łyżeczki tymianku 1/2 łyżeczki rozmarynu garść orzechów włoskich kilka gałązek natki pietruszki

     Sposób przygotowania:

     Dynię pokroić na kawałki i upiec lub udusić do miękkości (dyni Hokkaido nie trzeba obierać ze skóry, inne rodzaje już tak). Grzyby dokładnie umyć i pokroić, sprawdzając, czy nie są robaczywe. Cebulę i czosnek drobno pokroić i zeszklić na maśle, dodać grzyby i dusić przez kilka minut, aż będą miękkie. Dodać dynię lekko rozgniecioną widelcem, wsypać przyprawy, dodać śmietanę i parmezan i dusić jeszcze kilka minut. Dodać ugotowany makaron i wymieszać. Posypać orzechami i natką pietruszki.


Hanna Michniewicz

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 732


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej