Ile szynki w szynce
Obecnie coraz bardziej zasadne jest pytanie, ile mięsa jest w wędlinie. Bo jak wiadomo, piękna różowa szyneczka bez żadnej żyłki to standard w naszych sklepach, ale czy możliwe jest wyprodukowanie takiego mięsa? -Jasne, że nie! - odpowiada bez wahania Krzysztof Kowalski, masarz i rzeźnik od 30 lat. - Od kilku lat mamy przecież wędlinę pakowaną, gdzie na etykiecie wypisany jest "skład polędwicy", który zaczyna się zwykle na "E" z przyporządkowanymi cyferkami. To nic innego jak emulgatory, które nie dość, że wpływają na smak, to jeszcze na objętość mięsa. Kupując więc wędlinę w cenie około 20 złotych za kilogram możemy mieć tam około 10% mięsa. - Reszta to barwnik, który jest najbardziej szkodliwy dla zdrowia - zaznacza masarz. - Najprościej poznać więc mięso po cenie. Kolor też może być złudny, bo niektóre zakłady nie stosują już nawet wędzenia, tylko farbowanie. W tańszych parówkach jest może kilka procent prawdziwego tłuszczu, reszta to jakieś skóry, kasza, emulgator. Wszystko się potem ładnie zmiele i czasem te parówki to nawet mięsa nie zobaczą! - śmieje się Krzysztof Kowalski. Jeśli chodzi o proces produkcji, to najpierw następuje ubój, potem rozbiór mięsa na części, klasyfikacja, a następnie peklowanie czyli zasolenie i doprawienie przyprawami naturalnymi. Mięso musi potem odleżeć jakieś 3 dni w marynacie i następuje przygotowanie wyrobów. Potem jeszcze proces ich wędzenia, koniecznie w dymie z drzew owocowych, a najlepiej gruszy. I tak ze średniej wielkości świniaka, czyli około 120 kg, powstaje około 8 kg szynki, 2-3 kg baleronu, 4 kg polędwicy, 25 kg kiełbasy, robi. się też kaszanki, golonki, rolady, balerony, boczki i salcesony. Proporcja różnych rodzajów mięsa na przykład w kiełbasie to już kwestia smaku, a dodatki są zwykle najprostsze: na 100 kg mięsa 1 kg czosnku, pieprz, sól i majeranek. Klientów wciąż przybywa, a w "dzień wyrobów" kolejka pod bramą domowej wędzarni ustawia się już o 5 rano. Część smakoszy odejdzie z kwitkiem. Tuż po uboju, w domu przygotowuje się największy przysmak. Jest nim świeżyna, czyli ciepłe jeszcze mięso, które za kilka godzin dopiero zacznie tężeć. Ta prosta potrawa potrafi zachwycić najbardziej wymagające podniebienia.
Marta Troszczyńska Tekst pochodzi z Tygodnika Idziemy, 16 maja 2010
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |