Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Skąd i dokąd jechał pociąg z dziećmi, który po wojnie zatrzymano w Rawiczu?

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć dlaczego odebrano nas tylko dwanaścioro

W drodze po śmierć

Dochodziła 20. Zmierzchało. Stanisław Stachowiak, zawiadowca na stacji PKP Rawicz, już z daleka usłyszał nadjeżdżający pociąg. Wyszedł na peron. W dali czarnym dymem kopcił komin lokomotywy. Dwa ślepia świecących reflektorów były coraz bliżej. Nie wiedział jeszcze, że na dworzec w Rawiczu wtacza się pociąg śmierci. Był 7 czerwca 1945 roku.

Zawiadowca nałożył kolejarską czapkę, podniósł w górę chorągiewkę. Pociąg stanął w oparach pary. Stanisław Stachowiak najpierw spojrzał na wysiadającego z wagonu mężczyznę, a potem wolno wspiął się na stopień i wszedł do środka.

Dzieci w wagonach

Andrzej Cichy 7 czerwca 1945 roku miał chyba rok, a może więcej o kilka miesięcy. Tego nie potrafi powiedzieć. Potrafi jednak podać każdy znany szczegół tamtego dnia. Na podstawie akt, dokumentów i relacji.

Opowiada: - Mężczyzną, który wysiadł z pociągu był Willi Rochowski, Niemiec, kierownik tego składu. Tymczasem zawiadowca Stachowiak dokładnie lustrował cały pociąg.

W dwóch wagonach znalazł małe dzieci. Ile dokładnie - do dziś nie wiadomo. Stanisław Stachowiak był zaniepokojony: część maluchów nie była w dobrym stanie. Widział, że nie mają sił, są chore i wyczerpane. W wagonie śmierdziało i było duszno. Szalała biegunka. Zaalarmowano władze Rawicza. Pociąg, mimo protestów Rochowskiego, nie otrzymywał zgody na odjazd. Kolejarze i milicjanci nie chcieli go puścić. Uważali, że dzieci potrzebują pomocy.

Andrzej Cichy był w jednym z tych wagonów. Być może to nawet stan jego zdrowia tak bardzo zaniepokoił rawickiego zawiadowcę.

Wiadomość o pociągu rozeszła się lotem błyskawicy po mieście. Na dworzec przyjeżdżało coraz więcej rawiczan: kobiet i mężczyzn. Zjawiły się siostry elżbietanki i burmistrz Stefaniak. Ludzie nieśli chleb, mleko, pieluchy, nawet lekarstwa.

Przesłuchiwany Rochowski próbował tłumaczyć sytuację. Według niego pociąg jechał z Czechosłowacji, z miejscowości Saaz (przed aneksją Sudetów w 1938 roku był to czeski Zatec). Zdaniem Rochowskiego, dzieci transportowano z tamtejszego szpitala do Wrocławia. Ale do Wrocławia, który jako twierdza długo bronił się przed Rosjanami i był niemal doszczętnie zniszczony, wjazdu od południa nie było. Dlatego pociąg okrężną drogą, zapewne przez Legnicę, dotarł do Rawicza i miał jechać na południe. Rochowski oświadczył do protokołu, że dzieci w obu wagonach są polskiego pochodzenia.

Szczęśliwa dwunastka

Z obu wagonów w Rawiczu wyjęto dwanaścioro dzieci. Tych najbardziej chorych, które prawdopodobnie do Wrocławia nie byłyby w stanie dotrzeć i umarłyby gdzieś po drodze. Jednym z tej dwunastki był Andrzej Cichy.

Siedzi naprzeciw mnie w podziemiach rawickiego przedszkola, w małym pokoiku udostępnionym powstałemu dziesięć lat temu Stowarzyszeniu Więźniów - Byłych Dzieci Niemowląt Hitlerowskich Obozów Zakłady i Eksterminacji. Opowiada rzeczowo, starannie dobierając słowa, ale z trudem utrzymuje emocje na wodzy.

- Nigdy nie potrafiłem zrozumieć dlaczego odebrano tylko dwanaścioro z nas - to pytanie trapi go od co najmniej 25 lat.

- Nie wiem.

Nie wiadomo, jak to się odbyło. Być może to Willi Rochowski korzystając z zamieszania dał maszyniście znak do odjazdu. Faktem jest, że pociąg odjechał... I zniknął.

- Rochowski podał, że we Wrocławiu przy ulicy Klasztornej mieszkają jego krewni, ale tam nikt o kimś takim nigdy nie słyszał - opowiada Andrzej Cichy.

W stowarzyszeniu poświęcono mnóstwo czasu, by odnaleźć choć ślad pociągu. We Wrocławiu nie ma żadnego - jak oświadczyli pracownicy tamtejszego archiwum. Być może z Rawicza pociąg pojechał torami na Kobylin. Podobno ludzie przywożący do rawickiej mleczarni z tamtych okolic mleko wspominali kiedyś, że w Kobylinie przyjmowano po wojnie jakieś dzieci, ale potwierdzić się tego nie udało.

- Kilkadziesiąt, a może sto czy dwieście dzieci, bo nikt nie wie ilu nas było naprawdę, zniknęło i rozmyło się bez śladu - mówi Cichy.

Miał dobre dzieciństwo

Dzieci wydobyte z pociągu dano na wychowanie rawickim rodzinom.

Z pozostawionej w Rawiczu dwunastki jedna dziewczynka zmarła po kilku dniach, jeden chłopiec trafił do podgnieźnieńskiej Dziekanki, do szpitala psychiatrycznego. Dziś pozostało sześcioro.

Ktoś wspomina: - Byłem wychudzony owrzodzony, nerwowo chory, byłem w ciężkim stanie psychicznym, zrywałem się w nocy, zdawało mi się, że ktoś chce mnie zabić i strasznie krzyczałem i bardzo długo byłem leczony w szpitalach.

- Miałem dobre dzieciństwo, bo trafiłem do najwspanialszych ludzi - mówi Andrzej Cichy.

Dostał w zęby

Po raz pierwszy nazwano go znajdą i podrzutkiem w szkole podstawowej. Tamten chłopak, który to powiedział, dostał w zęby. Pomogło na krótko.

Andrzej nie pytał mamy i taty. Instynktownie natomiast zbliżył się do o rok starszego kolegi, Janka. Jego też nazywano w szkole znajdą.

Janek nie pochodził z czeskiego transportu, ale z utworzonego w 1943 roku obozu w Wąsoszu, w którym hitlerowcy umieszczali dzieci odebrane polskim robotnikom przymusowym z tych okolic. Z dokumentów wynika, że w prowadzonym przez niemieckie zakonnice obozie przebywało 489 dzieci. Trzydzieści dziewięć, które przeżyły, wiosną czterdziestego piątego roku adoptowały rawickie rodziny.

Andrzej poznał całą prawdę mając 17 lat. Wtedy uciekł. Przez kolejne 15 nie utrzymywał żadnych kontaktów z rawickim domem.

- To był dla mnie szok - wyjaśnia krótko. - Nikt nigdy nie zrozumie, co wtedy działo się w moim sercu i co przeżyłem.

Na swoich rawickich rodziców natknął się zupełnie przypadkowo 15 lat później w Kołobrzegu koło hotelu Skanpol.

Latem. Chyba byli na wczasach. Pamięta to miejsce i tę chwilę zakończoną suchym: "Dzień dobry!". Pamięta też pisane później listy i pierwszy po latach matczyny uścisk, gdy wreszcie wrócił do domu.

Mieliśmy umrzeć

- Transport został wysłany po to, byśmy po prostu umarli w drodze. Dlatego nie było żadnej listy z naszymi nazwiskami, nie było żadnego opiekuna ani pielęgniarki, dlatego karmiono nas surowymi ziemniakami i czekano aż pomrzemy - mówi Andrzej Cichy.

- To co przeżyłem we wczesnym dzieciństwie, udział w tym transporcie śmierci, okaleczył moją duszę. Tak samo jak okaleczone dusze mają dzieci z obozu w Wąsoszu i wszystkich innych obozów eksterminacji stworzonych w czasie wojny. Jesteśmy kalekami: z ukradzionym dzieciństwem, nad którym zapadła kurtyna milczenia i z odciętymi korzeniami.

Cichy zrozumiał, że ludzie, którzy ich wychowali, na zawsze pozostaną rodzicami. A jednak gdzieś na dnie serca czai się nieokreślona tęsknota. To ona każe poszukiwać. Andrzej Cichy szuka od lat i pomaga szukać innym.

- Nie wiemy na pewno, czy rzeczywiście pociąg jechał z czechosłowackiego Saaz. Transport dzieci ze szpitala bez pielęgniarki? To mało prawdopodobne. Rochowski podawał dwie nazwy. Raz Saaz, raz Saar. Może więc jechaliśmy z Zagłębia Saary? - te pytania gnębią go bez przerwy.

Nie dowie się chyba tego nigdy. Ale nie przestanie szukać. W 1985 roku zebrali się razem. W 1991 założyli stowarzyszenie. Oni, już dorosłe dzieci z obozu w Wąsoszu i czeskiego transportu. Od tego czasu są razem.

ARKADIUSZ JAKUBOWSKI

Korzystałem z opracowania pod redakcją Piotra Bauera i Andrzeja Cichego "Skradzione dzieciństwo".



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Tomasza z AkwinuModlitwa do św. Tomasza z Akwinu

Litania do św. Tomasza z AkwinuLitania do św. Tomasza z Akwinu

Czy słuchać rodziców? - historia św. Tomasza z AkwinuCzy słuchać rodziców? - historia św. Tomasza z Akwinu Modlitwa do o bł. Juliana MaunoiraModlitwa do o bł. Juliana Maunoira

Modlitwa do bł. Mojżesza ToviniegoModlitwa do bł. Mojżesza Toviniego

Modlitwa do św. Kalinika z FrygiiModlitwa do św. Kalinika z Frygii

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej