Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Antoni i Józefina Ledóchowscy - świątobliwi rodzice

Ród Ledóchowskich, który w historii naszej Ojczyzny niejednokrotnie upamiętnił się dzielnością, religijnością i patriotyzmem, wziął swój początek od rycerza Halki, znanego już od X wieku. Z niego wywodził się także hrabia Ignacy Ledóchowski, ostatni generał Wojska Polskiego, który po upadku powstania w 1831 r. musiał wyemigrować do Austrii.

Jego syn Antoni miał wówczas zaledwie 8 lat. Odtąd niemal całe swoje życie spędził poza granicami kraju. Na obczyźnie zdobył wykształcenie prawnicze, próbował zrobić karierę wojskową, aż wreszcie założył rodzinę. Po kilku latach szczęścia małżeńskiego owdowiał, lecz mając na wychowaniu troje nieletnich dzieci, którym bardzo brakowało matki, wkrótce ożenił się po raz drugi.

Józefina, z domu Sałis-Zizers, pochodziła ze starej rodziny rycerzy szwajcarskich. Jej ojciec, związany karierą wojskową z dworem cesarskim i arcyksiążęcym, osiedlił się niedaleko Wiednia. Tam właśnie w 1831 r. przyszła na świat, jako jedno z dziesięciorga dzieci, z drugiego małżeństwa swego ojca. Mając 31 lat, po głębokim rozważeniu swojej decyzji, wyszła za mąż za 39-letniego wówczas hr. Antoniego Ledóchowskiego, który od ponad roku był wdowcem i ojcem trzech synów w wieku 7, 6 i 5 lat.

Obok wielkich wartości moralno-patriotycznych, oboje wnieśli do swego związku niezłomną i silną wiarę katolicką. U Antoniego wyrastała ona z korzeni rodowych, natomiast Józefina swą niezwykłą gorliwość w wierze odziedziczyła głównie po matce, która, porzuciwszy protestantyzm wyniesiony z domu, całą swą duszę oddała religii katolickiej, jak gdyby chcąc zadośćuczynić Panu Bogu za tak późne jej odkrycie.

Małżeństwo Józefiny i Antoniego, zawarte właściwie z rozsądku, wkrótce okazało się udanym związkiem, w którym mimo zróżnicowanych temperamentów obojga małżonków - zapanowała głęboka miłość, zrozumienie i obopólne poważanie. Kobieta, z natury wesoła i pełna entuzjazmu, podzieliła swój los z mężczyzną, który mimo zalet umysłu i serca, nie był łatwy w codziennym pożyciu. Poważny i skłonny do melancholii, często popadał w depresje neurasteniczne, ale żona jego stany znosiła cierpliwie i z miłością. Poprzez swoją równowagę wewnętrzną czyniła wszystko, by go podnosić i "przywracać do życia", a najtrudniejsze sprawy składała w ręce Pana Boga. Mimo bardzo żywego usposobienia, zawsze była pogodna i pełna spokoju, toteż nigdy nie widziano jej zdenerwowanej albo niecierpliwej.

W ciągu 23 lat trwającego związku, Pan Bóg obdarzył ich dziewięciorgiem potomstwa, z którego troje zmarło w dzieciństwie.

Dzieci były chrzczone zaraz po narodzeniu lub następnego dnia i tylko wyjątkowe okoliczności mogły wpłynąć na przesunięcie chrztu. Józefina była wspaniałą panią domu; praktyczna i pracowita, zaradna i przewidująca; z niezwykłą zręcznością zabezpieczała wszelkie potrzeby domowników, począwszy od rodziny aż po służbę, bowiem przepełniała ją miłość do całego świata. Dzięki niej w domu nie brakowało niczego. Ale największą wagę przykładała do wychowania dzieci. To odpowiedzialne zadanie było dla niej o tyle łatwe, że oboje z mężem uznawali takie same zasady wychowawcze, zatem nawzajem mogli zawsze liczyć na poparcie.

Młodemu pokoleniu Ledóchowskich stawiano wysokie wymagania. Przyuczano je do posłuszeństwa i karności, do sumienności, punktualności i porządku; mobilizowano do wysiłku. Kaprysy, humory, nieopanowanie nie były tolerowane. Wpajano konieczność poświęcenia egoistycznych zachcianek na rzecz innych oraz gotowość do ofiar. "Wychowując się z licznym rodzeństwem, dzieci uczyły się wzajemnego ustępowania sobie i hamowania przerostów indywidualizmu". Pracę przedstawiano im jako wartość, do której należy podchodzić z radosnym umiłowaniem, zalecano też oszczędność i umiar we wszystkim.

Jedna z rodzeństwa - Franciszka - tak oceniła rodzinny model wychowawczy: "Wychowanie nasze było poważne, roztropne, raczej surowe, choć pełne miłości. Spaliśmy na twardych posłaniach, pod głową mieliśmy małą, twardą poduszkę z włosia. Nie pozwalano nam na kaprysy w jedzeniu. Od dzieciństwa uczono nas odwagi, wstydem było rozczulać się nad sobą".

Mimo to matka "twardą szkołę życia łączyła z wielkim ciepłem macierzyńskiego serca i wielką wyrozumiałością, tak bardzo potrzebną każdemu wychowawcy". Przy tym jej dewizą życiową były słowa: "Jak Bóg zechce", co wykluczało wszelki upór i nadmierną ufność we własne siły: wyzwalało pokorę i poddanie się woli Bożej.

Bóg w rodzinie Ledóchowskich był początkiem i końcem wszystkiego, cokolwiek w niej się działo. Rodzice, którzy z własnego dzieciństwa wynieśli szczególną głębię wiary, żyli nią na co dzień; z niej wyrastała ich miłość do Boga i bliźniego. Przekazanie dzieciom gruntownej wiedzy religijnej i wdrożenie ich do życia opartego na wierze, stanowiło największą troskę obojga rodziców. Zadanie to realizowali głównie poprzez dawanie dobrego przykładu i kultywowanie ducha modlitwy. "Często, gdy niespodziewanie wchodziłam do pokoju mojego ojca - wspominała bł. Maria Teresa - zastawałam go zatopionego w modlitwie na klęczniku przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej". W jej pamięci zachował się również podobny obraz matki: "Gdy tylko dopisywały zdrowie i pogoda, dzień mojej matki zaczynał się od pójścia na Mszę św. Codziennie też widywaliśmy naszą matkę modlącą się z książeczki już nieco podniszczonej. I wtedy z tej wielkości i godności modlitwy nam, dzieciom, się udzielało. A gdy patrzyłyśmy na matkę zawsze pogodną, spełniającą dobrze swoje obowiązki, to w naszych dziecięcych duszach wyczuwałyśmy, że to wynik jej obcowania z Bogiem. Gdy zadzwonił dzwon na "Ave", matka przerywała pracę, składała ręce, by odmówić Anioł Pański".

Praktyki religijne, takie jak wspólne regularne uczęszczanie na Mszę Św., częste przystępowanie do sakramentów świętych czy też udział w nabożeństwach i procesjach - wypełniano nie tylko sumiennie, ale i z wielką czcią pamiętając, że nie ma takiej uroczystości, w której człowiek miałby być wywyższony ponad Pana Boga.

Nawet w nadzwyczajnym dniu pierwszej Komunii, wobec Jego Majestatu, dzieci musiały zająć pozycję drugoplanową. "Chcąc ustrzec od rozproszenia, a całą uwagę skierować do Boga wstępującego do duszy - wspominała Franciszka - nie strojono nas na tę uroczystość w białe sukienki i welony, ale przystępowałyśmy do Stołu Pańskiego w zwykłym niedzielnym stroju". Także uroczystości imienin lub urodzin któregoś z członków rodziny obchodzono przede wszystkim wspólnym uczestnictwem we Mszy św. odprawianej w intencji solenizanta.

Wiarę ojca i matki odzwierciedlał także stosunek ich obojga do Kościoła.

W wystąpieniach publicznych i artykułach prasowych, Antoni popierał tworzący się w Austrii ruch katolicki i współpracował z miejscowym duchowieństwem. Natomiast Józefina dała się poznać jako wielka dobrodziejka Kościoła głównie na terenie Polski i Lipnicy Murowanej, dokąd Ledóchowscy przenieśli się w 1882 r. i pozostali aż do śmierci. Objąwszy patronat nad kościołem lipnickim, składała hojne ofiary pieniężne, wyposażała w szaty i naczynia liturgiczne, pokrywała szóstą część kosztów wszystkich remontów i prac podejmowanych przy kościele, dofinansowywała świątynie budujące się w okolicy, składała ofiary na świętopietrze itp.

Ale przez całe życie przede wszystkim "była matką i niczym innym być nie chciała (...). Miała głęboki szacunek dla macierzyństwa, więc z niegasnącą miłością i czułością pochylała się nad każdą kołyską". Dzieci zaś różniły się między sobą tak pod względem zdolności, jak i charakteru, ale żadne z nich nie było zapomniane czy pominięte, "każde otrzymywało to, co było mu potrzebne i dla niego najlepsze". Mimo pomocy guwernantek, oboje rodzice "nie wyręczali się nikim w ważniejszych sprawach wychowawczych", a w indywidualnym kontakcie z każdym dzieckiem, współpracowali w kształtowaniu jego osobowości. Wzajemna miłość rodziców wyzwalała w dzieciach dobro i piękno, a panująca atmosfera sprzyjała wszechstronnemu i harmonijnemu ich rozwojowi. Ojciec był utalentowanym malarzem, więc osobiście wprowadzał dzieci w świat artyzmu wyrabiając ich smak artystyczny.

Często rozmawiał z nimi o Bogu. Niezależnie od nauczycieli i księdza, sam uczył dzieci religii, a podczas długich wieczorów zimowych czytał żywoty świętych albo inne książki o tematyce religijnej. Jak wspominała bł. Maria Teresa, "dziecięce serca przykład owych wybitnych postaci zapalał do czynów niemal heroicznych". Matka łączyła wychowanie potomstwa z miłością Boga i bliźniego. Nakłaniała swe córki do niesienia pomocy chorym i opuszczonym oraz wspomagania ich jałmużną. Wraz z nimi odwiedzała najuboższych, a ponieważ słabo znała język polski, jedna z dziewcząt (Ernestyna) służyła jej jako tłumaczka.

W domu Ledóchowskich pierwsze miejsce po Bogu zajmowała Ojczyzna, czyli Polska, której wprawdzie nie było na mapach Europy, ale która żyła w ich sercach. Antoni nie zaprzepaścił wartości odziedziczonych przez tradycję pokoleniową, ale je wiernie przekazywał i rozwijał w sercach własnych dzieci. Wiele opowiadał im o Polsce, uczył mowy ojczystej, zapoznawał z literaturą i historią narodową - słowem wpajał miłość do wszystkiego, co polskie.

Skutki ojcowskiego wychowania patriotycznego wydały tak wspaniałe owoce, że najstarsza córka, która miała szczęście poznać polską ziemię, mimo że - podobnie jak reszta rodzeństwa - urodziła się, wychowała i wykształciła w Austrii, napisała: "Dla mnie Polska (...) to jest moja Ojczyzna, cel moich pragnień, marzenie i ideał mego dzieciństwa. Z nią łączyły mnie więzy i uczucia, które po religii są dla mnie najświętsze ze wszystkiego, co jest na ziemi". Zapis ten zakończyła słowami poety: "Jestem Polką, Ojczyzno! moja krew, moje życie i śmierć są twoją własnością".

Żona podzielała patriotyczne zaangażowanie małżonka, toteż po jego śmierci, choć nie było jej łatwo, pozostała w zakupionej niedawno Lipnicy wiedząc, że dzieci kochają ten kraj i chcą w nim żyć. Jeszcze przez 24 lata po stracie męża, trwała na swym matczynym posterunku żyjąc jedynie dla dzieci. Dla siebie nie żądała niczego. Była również bardzo dobrą matką dla swych pasierbów, którzy ją kochali i szanowali, dając liczne dowody życzliwości. W pamięci Lipniczan pozostała jako pani, która, "choć małego wzrostu, to jednak była wielka duchem". Jedna z lipnickich parafianek, która pamiętała "starą hrabinę", stwierdziła: "Ona była rzeczywiście na świętą stworzona, ona powinna być wcześniej ogłoszona świętą niż jej córki".

Dwie córki Antoniego i Józefiny: Maria Teresa, założycielka żeńskiego zgromadzenia misyjnego (Klawerianek), oraz Urszula (Julia), założycielka Urszulanek Serca Jezusowego, zostały przez Kościół obdarzone godnością błogosławionych. Dwaj synowie: Włodzimierz (w latach 1915-1942 generał zakonu Jezuitów) i Ignacy (generał WP, zmarły w 1945 r. w obozie jenieckim) oraz ich matka Józefina Ledóchowska zmarli w opinii świętości i są kandydatami na ołtarze. Pozostałe dwie córki: Franciszka i Ernestyna, przez całe swe życie świeckie trwały przy Bogu. Ernestyna, będąc kanoniczką świecką, nie założyła rodziny, ale córka Franciszki oraz dwoje dzieci ich przyrodnich braci - także poświęciły się na służbę Bogu. Rodzina Ledóchowskich, dzięki właściwemu wypełnianiu obowiązków rodzicielskich przez ojca i matkę, zasłużyła sobie na miano jednej z najjaśniejszych gwiazd na polskim firmamencie.

Julia Szwarc
Literatura: Ks. Stanisław Wiśniowski, Rodzina Bogiem silna, Wyd. Diec. Tarnowskiej "Biblos", Tarnów 1994



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

św. Agnieszka z Montepulcianośw. Agnieszka z Montepulciano

Modlitwa do św. Agnieszki z MontepulcianoModlitwa do św. Agnieszki z Montepulciano

Litania do św. Agnieszki z MontepulcianoLitania do św. Agnieszki z Montepulciano

Do La Salette przybywają pielgrzymi z całego świataDo La Salette przybywają pielgrzymi z całego świata

Drugi znak - wielki smok (Ap 12,3-6)Drugi znak - wielki smok (Ap 12,3-6)

Czy apostolskie zalecenie powstrzymywania się od krwi dziś już nie obowiązuje?Czy apostolskie zalecenie powstrzymywania się od krwi dziś już nie obowiązuje?

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej