Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Najważniejsze jest środowisko rodzinne

Z Teresa Dyrcz, prowadząca wraz z mężem rodzinę zastępczą, rozmawia Maria Tota

Macie Państwo 25-letni staż małżeński, trzech własnych synów, a podjęliście się jeszcze prowadzenia rodziny zastępczej dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Co wpłynęło na taką decyzję?

Po urodzeniu trzeciego syna, mąż - odwiedzając mnie w szpitalu - powiedział, że bardzo się cieszy z narodzin kolejnego syna, ale oznajmił mi, że będziemy mieć też córeczkę. Wszyscy w domu kochaliśmy się i modliliśmy się wspólnie. Synowie rośli, a dziewczynki w rodzinie wyraźnie brakowało. Gdy najstarszy syn ukończył 11 lat, zdecydowaliśmy się z mężem na kontakt z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Podjęliśmy kurs dla rodziny zastępczej, który trwa! sześć miesięcy. Kurs byl pomocny w rozpoznawaniu w przyszłości wielorakich trudności, statusu prawnego przyjmowanych dzieci, itp. Jako rodzina, spełnialiśmy wszystkie regulaminowe warunki, aby podjąć opiekę nad dzieckiem, które przydzieli nam PCPR. Byliśmy zdecydowani na przyjęcie każdego dziecka, będącego w potrzebie. Czy nie miała Pani obawy, że synowie nie zgodzą się na obecność w domu innych dzieci? Czy podoła Pani nowym obowiązkom?

Krótko mówiąc - nie! Macierzyństwo jest takim pięknym powołaniem do miłości. Każda nasza decyzja jest poparta modlitwą. Wraz z koleżanką odwiedziłam dom dziecka i chciałam zobaczyć dzieci, które tam przebywają. Na nasze spotkanie wyszła siostra zakonna, a za jej habi- temkryła się mała dziewczynka woku- łarach, z zespołem Downa, o imieniu Ania. Dziecko podeszło do mnie, położyło rączki na moich kolanach - wzruszyłam się. Szukałam w myślach odpowiedzi, czy to ma być ta oczekiwana dziewczynka? I tak Ania jest z nami już 11 lat. Wszyscy ją bardzo kochamy. Matka Ani miała ograniczone prawa rodzicielskie, ponadto jest samotna i zaangażowana w pracę naukową. Po wielu latach, znając rodzinę zastępczą córki, zgodziła się na adopcję Ani przez nas - rodziców zastępczych. Teraz Ania będzie naszą córką adoptowaną. Najstarszy syn jest studentem IV roku. Zapytałam go, czy wyraża zgodę na taką decyzję? Był tym pytaniem bardzo zaskoczony i oznajmił: - To jest nasza siostra i bardzo ją wszyscy kochamy.

Jakie dzieci znalazły się w waszej rodzinie?

Wiktor miał 9 lat. Został przysłany przez PCPR w okresie zimowym. Mieszkał na wsi z matką alkoholiczką, w bardzo trudnych warunkach. Matka w nocy pozostawiała go samego. Bał się, wychodził z domu i szukał pomocy. Był dzieckiem rozchwianym emocjonalnie, bez nawyków higienicznych, niespokojny i nieufny. Już po dwóch tygodniach, mając zapewnione poczucie bezpieczeństwa i opieki, bardzo się zmienił. W tym też roku przystąpił do I Komunii Świętej. W szkole osiągał dobre wyniki w nauce. Jego biologiczna matka odwiedzała go. Nabrała zaufania, spodobała się jej atmosfera rodzinna. Tutaj uczyła się, jak być matką i żoną. Po dwóch latach zmieniła swój tryb życia. Założyła własną rodzinę i przyjęła go z powrotem do siebie. Pozostają z nami w kontakcie.

Marek został porzucony przez matkę po urodzeniu. Był bardzo słabym noworodkiem. Zdobywałam dla niego mleko od innych karmiących matek. Dzisiaj ma już 4,5 roku. Jest naszą radością. Jego ojciec przebywa w więzieniu. Interesuje się synem. Odwiedzamy go w więzieniu, pomagamy, jest dobrym człowiekiem. W przyszłości ma zamiar odebrać syna i samodzielnie go wychowywać. Arkadiusz to dziecko porzucone przez matkę. Byi w naszym domu prawie 7 miesięcy. Został adoptowany przez nową rodzinę. Znamy tę rodzinę i jesteśmy z nimi w bliskich kontaktach. Wojtek ma 15 lat. Został odebrany z rodziny patologicznej, gdzie alkohol i narkotyki są normalnością. Jest on dobrym dzieckiem. Chce zdobyć zawód i w przyszłości usamodzielnić się. Uczęszcza do szkoły, nie stwarza żadnych trudności wychowawczych.

Jurek ma 2 latka. Został odebrany matce jako kolejne, czwarte dziecko. Jest dzieckiem zdrowym i mądrym, będzie zgłoszony do adopcji.

Czy trudno jest rozstawać się z dziećmi, które już wrosły w atmosferę domu?

Rozstanie z dzieckiem, które kochałam, karmiłam, pielęgnowałam i muszę oddać innej rodzinie jest bardzo bolesnym przeżyciem. Każde dziecko jest inne, lecz każde jest kochane. W naszej rodzinie zasadą jest wspólna modlitwa za przyszły los adoptowanego dziecka, o jego błogosławieństwo - to pomaga. Ponadto nawiązujemy bezpośredni kontakt z jego rodziną adopcyjną, co ułatwia dziecku i nam komunikację.

Pragnę podkreślić, że tylko środowisko rodzinne może zapewnić normalny rozwój dziecka. Dom rodzinny zapewnia bezpieczeństwo, opiekę, wychowuje - kształtując postawy etyczne, prospołeczne... Domy dziecka nie spełniają tych wymogów. Dzieciom brak przygotowania do samodzielnego życia. Nie mają wzorców rodzinnych, często dominującą cechą ich osobowości jest cwaniactwo, nieufność... Rodzina zastępcza, przejmując funkcję rodziny naturalnej, spełnia jej obowiązki opiekuńcze i wychowawcze. Nasza rodzina obecnie to troje dzieci własnych i czwórka pozostających pod naszą opieką. No i oczywiście (w trakcie procesu adopcyjnego) Ania.

Dziękuję za rozmowę.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej