Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Apostoł rumuńskich więzień

     Podeszły już wiekiem mężczyzna ma twarz pooraną tysiącem zmarszczek. Wokół wychudzonej, żylastej szyi koloratka. Na prawe oko nie widzi. Stracił je w więzieniu. Za to drugie błyszczy mądrością i dobrocią za oba. W małym pokoiku pełno książek i świętych obrazów. Horia Cosmovici urodził się w znanej rumuńskiej rodzinie prawosławnej. W latach 40. był wybijającym się politykiem, a jako adwokat po mistrzowsku bronił wiele trudnych spraw. Włada doskonale kilku językami. Sam pochodząc z arystokratycznej rodziny był też mile widzianym gościem rodzin z wyższych sfer. Po spotkaniu z ks. biskupem Ghika został katolikiem, co oczywiście wywołało skandal w jego środowisku.

     Nawrócenie, "eksplozję łask", przeżył bardzo. Kierował się zasadą: Nic połowicznie, nawet zabawa, wszystko robić na sto procent. Po nawróceniu oświadczył mamie, że odtąd zamierza przede wszystkim bronić sprawy Jezusa Chrystusa. I dotrzymał słowa.

     W1940 r. Rumunia przeżyła trudny czas wyboru między Niemcami hitlerowskimi a komunistyczną Rosją. Horia Cosmovici wszedł do rządu króla Michała jako podsekretarz stanu. Po miesiącu i 20 dniach zrzekł się swego urzędu. Wysłano go natychmiast na front wschodni. Wrócił do domu w 1944 r. Jak wielu innym, zarzucono mu kolaborację z Niemcami i uwięziono.

     15 września 1944 r., w trzy dni po ślubie cywilnym został osadzony w więzieniu. Zwolniono go w grudniu. Przed ponownym uwięzieniem miał zaledwie czas, aby zawrzeć kościelny związek małżeński. Osądzono go najpierw na rok więzienia, a potem na dziesięć lat, które przeciągnęły się do 18 lat. W sumie był 7 razy więziony. W 1964 r. amnestia. Opuścił więzienie razem z wielu więźniami politycznymi. Ważył 40 kg. Żona nie wiedziała nic o jego losie. Nie znał też swoich dwóch synów.

     Gdy tego dnia - wspomina syn Emanuel - dowiedziałem się, że ma przybyć wieczorem do Bukaresztu pociąg z więźniami, poleciałem na dworzec. Właśnie nadszedł ów pociąg. Wysiadali zwolnieni więźniowie. Ludzie z płaczem rzucali się sobie w ramiona. Pobiegłem na peron, ale nie wiedziałem, jak ojciec wygląda. Byłem jednak pewny, że mnie rozpozna. W pewnym momencie zbliża się do mnie mały, wychudzony mężczyzna. Nasze spojrzenia skrzyżowały się. Wyszeptał: "Emanuel!" Padliśmy sobie w ramiona. Tak, to był mój ojciec. Choć mnie nie znał, rozpoznał mnie!

     A jaka może być zbieżność między Chrystusem, starym księdzem i kluczem, który trzyma w dłoni i od czasu do czasu postukuje w rurę centralnego ogrzewania? W ten sposób zamieniłem więzienie w salę katechetyczną. Adwokat poprzez wystukiwanie alfabetu Morse'a bronił sprawy Jezusa Chrystusa. W więzieniu w Aiud warunki życia więźniów były straszne. Władze więzienne chciały zniszczyć w nich człowieka. Wtedy Horia za pomocą alfabetu Morse'a zaczął ewangelizować więźniów. Stukając w rurę wodociągu dyktował więźniom w sąsiednich celach katechizm. W komunistycznym więzieniu z celi nr 40 rozchodziło się ciche stukanie Słowa Bożego. 15 000 słów, których wyuczył się kiedyś na pamięć. Nie zapomniał ani jednego i to było też łaską.

     Więźniowie zapisywali kawałkiem słomy te słowa na podłodze pociągniętej delikatną warstewką mydła. Uczyli się tekstu na pamięć i "tablicę" zmazywali. W ten sposób ludzie stęsknieni za Bogiem w piekle komunistycznego więzienia nawracali się. Żyliśmy jak mnisi i pogłębialiśmy znajomość wiary w sposób nieprawdopodobny. Historia Kościoła nie jest piękną poezją a raczej historią męczenników. Od tamtych dni pozostał u Horii nawyk stukania kluczem w kaloryfer. Mam już takiego bzika.

     W tych trudnych dniach żona Horii, Helga, nie miała żadnych informacji o mężu. Dowiedziała się o nim zupełnie przypadkowo. Na ulicy Bukaresztu spotkała pewnego dnia wynędzniałego człowieka. "Czy mogę panu w czymś pomóc?" "Dziękuję, ja naprawdę nie mam nic, zupełnie nic..." Człowiek ten właśnie wyszedł z więzienia. Nie miał rodziny, żadnych przyjaciół. "To, że przeżyłem więzienie w Aiud, zawdzięczam Bogu. To wielka łaska Boża. Zawdzięczam to też Słowu Bożemu, które pewien człowiek wystukiwał nam na rurze wodociągowej ze swojej celi." "A jak się on nazywa?" "Horia Cosmovici, szanowna pani. Tego nazwiska nie zapomnę do końca życia."

     Najpiękniejsze dni mojego życia były właśnie te w więzieniu, choć szczerze mówiąc bałem się też. Ręce drżały mi, dusza drżała od strachu, a mimo to robiłem to, co zdawało mi się, że powinienem robić.

     To właśnie w więzieniu rozpoznał, że ma powołanie do kapłaństwa. Były też puste dni w więzieniu. Siedząc w celi na krawędzi twardej pryczy rozmyślał wtedy o swojej wierze. Kopiąc kanał wzdłuż Dunaju, - co to była za straszliwa i mordercza praca! - widział gramolących się w błocie pod razami strażników wycieńczonych cholerą i biegunką więźniów i umacniał wiarą swoją nadzieję.

     W więzieniu w Jilava, niedaleko Bukaresztu, w którym cele są prawie pod ziemią, a w każdej, wielkiej na 10 x 5 m, znajdowało się 150 mężczyzn i okna były szczelnie zamknięte, Horia po siedmiu nieprzespanych nocach zrozumiał społeczną wartość różańca. Przy odmawianiu różańca zawsze mi czegoś brakowało. Między dziecięctwem i radosnymi tajemnicami, a męką i bolesnymi tajemnicami nie ma nic. Nic z publicznego życia Chrystusa. Zrozumiałem wtedy, że właśnie tę pustkę zostawił Pan dla naszych czasów. Całe życie społeczne chrześcijan opiera się na dwóch sakramentach: sakramencie małżeństwa i kapłaństwa. Kapłaństwo sprasza Boga na ołtarz, małżeństwo poprzez rodzinę wprowadza chrześcijan w świat.

     Po wypuszczeniu z więzienia Horia znalazł się na marginesie życia społecznego. Poznał smak pogardy i odrzucenia. Za zgodą żony postanowił zostać księdzem w obrządku wschodnim. Kościół w Rumunii działał wtedy w podziemiu. Pięć lat potem, w 1969 r., mając 60 lat przyjmuje święcenia. Oficjalnie pracuje jako robotnik. Gdy skończyły się czasy Ceauęescu, zaproponowano mu rehabilitację i wynagrodzenie za doznane krzywdy. Nie przyjął. To jest sprawa Pana Boga a nie komunistów dawnych czy dzisiejszych. On się mną opiekuje i nie potrzebuję ich łaski.

     Horia mieszka w obrzydliwym bloku betonowym w Bukareszcie. Bogu dzięki rozklekotana winda psuje się zwykle co drugi dzień.

     Choć wiek - 87 lat! - i przeżycia nadwątliły ciało, duchem pozostał młody. W więzieniu usunięto mu jedno oko, na żywo, bez narkozy. Drugie zaczyna dziś też ślepnąć. Już nie może czytać, malować, a zwłaszcza pisać, a fascynują go dwa tematy: Kościół i cierpienie.

     Nie wygasł w nim tylko wewnętrzny żar. Widać to, gdy się modli i gdy rozmawia z ludźmi, którzy szukają u niego kierownictwa duchowego i rady. Stary arystokrata lubi ubierać swe myśli w mądre przypowieści. Oto historia pewnego ateisty, który wpadł w przepaść. Lecąc w dół chwycił się za wystającą kępkę trawy. Wisząc bezradnie nad przepaścią czuje, że trawa zaczyna ustępować pod ciężarem. Zrozpaczony woła do Boga, w którego nie wierzy: "Jeżeli mnie ocalisz, uwierzę." Słyszy głos: "Puść się!" Ateista rozsądnie odpowiada: "Nie, jeszcze nie zwariowałem!" A chrześcijanin jest właśnie tak zwariowany, że wisząc nad przepaścią gotów jest na wszystko, byle tylko być posłusznym Chrystusowi. Ija w swoim życiu postawiłem na Chrystusa aż do szaleństwa.

     (por. "Familie Chretienne", 6 (1997)

ks. Stanisław Szmidt


   

O Mszy Świętej najprościej [mały format] O Mszy Świętej najprościej [mały format]
Ks. Jerzy Stefański
Człowiek, który w pełni uczestniczy we Mszy Świętej, jest największym bogaczem świata. Zostaje bowiem obdarowany samym Bogiem, Jezusem Chrystusem. Z miłości do nas stał się On człowiekiem, a potem, by być jeszcze bliżej, stał się dla nas pokarmem i każdego z nas pragnie karmić Sobą... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 grazyna: 08.10.2018, 21:48
 jakie piekne swiadectwo jezu tylko z toba swiat zwyciezy zlo
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej