Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Byłam tzw. osobą wierzącą, ale niepraktykującą

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Mam na imię Magda i pragnę podzielić się z Wami moim świadectwem.

Pochodzę ze zwykłej, katolickiej rodziny, w której wiara pojmowana była w sposób "tradycyjny". Tradycyjny, czyli obejmowała uczestnictwo w coniedzielnej i świątecznej Mszy Św. Każda osoba z rodziny, na pytanie czy wierzy w Boga odpowiedziałaby – tak, oczywiście wierzę, i na tym koniec. Pismo Święte leżało głęboko schowane, nie używane. Święta Bożego Narodzenia kojarzyły się tylko z prezentami pod choinką, a święta Wielkanocne z przygotowaniem i święceniem pokarmów w Wielką Sobotę. W takiej "wierze" wzrastałam. Nie było Słowa Bożego, katechizmu, życia zgodnego z przykazaniami Bożymi.

Dorastając stwierdziłam, że to wszystko jest udawane, sztuczne i ja nie chcę w tym uczestniczyć, nie chcę robić niczego na pokaz, tylko dlatego, że inni tak robią. Przestałam chodzić do kościoła, mówiłam, że wierzę w Boga, ale do Kościoła miałam pełno uwag. Stworzyłam sobie wiarę na swój użytek, przyjmowałam tylko to co wygodne, a resztę odrzuciłam, to samo uczyniłam z przykazaniami. W ten sposób minęło ok. 12 lat, byłam tzw. osobą wierzącą, ale niepraktykującą. Żyłam po swojemu, w grzechu. Byłam bardzo daleko od Pana Boga. Dziś wiem, że On był cały czas blisko. Otaczał mnie nieustannie opieką, dokonywał w moim życiu wielu cudów, choć wówczas nie chciałam tego widzieć i nawet nie umiałam za nie podziękować.

Dzisiaj najbardziej jestem wdzięczna Panu Bogu właśnie ze tę Jego cierpliwość. Jak bardzo On nas kocha, że pomimo takiego życia jak moje, kiedy wciąż odrzucałam Jego Głos, Jego dzieła, On był i czekał, nie naruszając mojej wolnej woli. W 2005 roku stało się jednak coś, co skruszyło i moje serce. To było tuż przed świętami Wielkiej Nocy. Zaczęły napływać informacje o pogarszającym się zdrowiu papieża Jana Pawła II. O moim pokoleniu wiele osób mówi – pokolenie JPII. Był przecież w naszym życiu od zawsze, miałam dwa lata kiedy zasiadł na tronie Piotrowym. Był od zawsze, ale czy słuchany? Przeze mnie niestety nie.

Jego mądre słowa nie mogły do mnie dotrzeć, bo nawet jak słuchałam, to nie słyszałam, nie przyjmowałam do serca. Nie przyjęłam słów, ale najwspanialszym świadectwem, które dotarło do mojego serca i zaczęło kruszyć lód, był ostatni tydzień życia Papieża. Jego przechodzenie z tego świata do domu Ojca. Wtedy poczułam PRAWDĘ. Zobaczyłam, że Jan Paweł II wie dokąd idzie, że się nie lęka. Ojciec Święty wiedział, że idzie do Boga i nam to pokazał, bez słów, ze spokojem i godnością. Dla mnie to było najpiękniejsze świadectwo jakie po sobie zostawił. PRAWDĘ.

Od tego momentu rozpoczęło się moje nawracanie. Po raz pierwszy przystąpiłam do Sakramentu Pojednania z potrzeby serca. Zostawiłam stare życie i wybrałam Pana Boga. Oddałam całkowicie moje życie w ręce Pana, postawiłam Go na pierwszym należnym Mu miejscu. Zaufałam Mu. Miłości, którą czuję, którą On nas obdarza nie jestem w stanie wyrazić słowami. Dokonał w moim życiu wiele zmian, w zasadzie stworzył mnie na nowo. Na łaski, którymi mnie obdarza i dobra, które otrzymuję w żaden sposób nie zasłużyłam, ale wielkie jest Jego Miłosierdzie. Chwała Panu.

Magda

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 8, zima 2008


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej