Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Dariusz Malejonek 'Maleo'

     Owce w wilczej skórze

    Dariusz Malejonek: Pan Bóg mi dał ten Kościół od strony wspólnoty, i to wspólnoty małej. Także ja mogę odkrywać wszystkie sakramenty, liturgię całą od strony wspólnoty. I ten wzrost nie jest taki anonimowy, jak w takiej parafii wielkiej. W małej wspólnocie nie da się ukryć pewnych rzeczy, nie da się obejść, nie da się oszukać łatwo. A poza tym pomagają mi bracia. Kiedy człowiek upada, to wtedy łatwiej jest stanąć i łatwiej jest o sobie prawdę zobaczyć, siebie. Przez to, że ktoś ci zwraca uwagę, mówi ci, wtedy jest bunt od razu w pierwszej chwili, ale potem widzisz, że jednak coś chyba nie jest tak pięknie.

    SŁUCHACZ: - Szczęść Boże. Witam was, cześć. Chciałem dwa słowa do Darka. Ja mam bardzo podobne doświadczenia jak ty. Ja jestem trochę młodszy, mam 28 lat, ale też przeszedłem przez punkowanie, kontestację różnych rzeczy. Wiadomo skąd to się wtedy brało, z buntu wobec rzeczywistości i zastanego świata. Mi chodzi o to, jaki jest twój stosunek do kultury punkowej i subkultury punkowej. Co możesz powiedzieć o nawróceniach w tej subkulturze. Ja mam wrażenie, że jest to subkultura, której najbliżej jest do Chrystusa. Jeśli się poszukuje prawdy nawet odchodząc od Chrystusa, łatwo wpaść w Jego ramiona. Czy mógłbyś trochę powiedzieć tej młodzieży, która teraz przychodzi na koncerty, którzy wyglądają tak, że pobożne babcie patrzą na to z przerażeniem. Opowiedz trochę o tym, bo to mi się wydaje dosyć mocnym doświadczeniem prawdy o świecie. To odrzucenie świata, które było w punkowym myśleniu, do tej pory myślę trochę punkowo, niby nie ma przyszłości. Ale nie ma przyszłości w tym świecie, natomiast jest nadzieja w Chrystusie. Dziękuję bardzo. Z Bogiem. Cześć.

     Co do tych babci, to jak szedłem z tym irokezem, w skórze z ćwiekami, to pamiętam, że wielką frajdę mi sprawiało, kiedy babcie na mój widok robiły takie wielkie oczy i się żegnały znakiem krzyża, mówiłem wtedy: -O, jednak działa, wyglądam nieźle. Ja też uważam, że ruch punk-rockowy jest najbliższy temu co..., jest to takie chrześcijaństwo bez Chrystusa. Na przykład św. Paweł powiedział, że jest śmieciem, że chrześcijanin jest śmieciem świata, jest marginesem (a punk znaczy śmieć, odpad). Jest takim outsiderem, dezerterem życiowym, jest nawet nazwa kapeli jednej. Nie bierze udziału w wyścigu szczurów, nie bierze udziału w tym polowaniu na zaszczyty, na funkcje, na pieniądze, itd. Jest wspólnota, tylko to się nazywa załoga. Tylko że to są pobożne chęci i są to idee, które bez Ducha Świętego nie można wcielić w życie. Ja to poznałem na sobie. W załodze nie ma deklarowanej równości, bo ten co ma na przykład wyższego irokeza jest silniejszy, albo gra w kapeli jest lepszy, jest od razu w wyższej kaście. Walka ze stereotypem była też nie do końca. Ja później zobaczyłem, że dla mnie każdy milicjant, później policjant, był jak płachta na byka. Nie ważne było kto to jest, czy to jest człowiek, który ma żonę, dzieci, czy jest uczciwy, itd. On już w tym uniformie był dla mnie wrogiem. To myślenie pozastereotypowe okazało się stereotypem, kanonem. Nie odróżnia się człowieka od munduru. Pismo Święte przestrzega nas, żebyśmy uważali na te wilki w owczych skórach. Sataniści na przykład wyglądają jak businessmani, jak ludzie, którzy się w ogóle nie wychylają i jest bardzo trudno ich poznać, bo oni tego nie chcą. Oni chcą się właściwie wtopić w tłum. Nie tacy jak dzieciaki, które się bawią w satanizm na koncertach i wypisują różne sprawy, bo to jest jeszcze zabawa, ale ci poważni. A z drugiej strony punkowcy, którzy wyglądają jak te wilki, w środku właściwie są jak te owce. To są właśnie te owce w wliczych skórach. Ten ruch został bardzo szybko zdegenerowany przez butapren, przez alkohol, który w naszym kraju nie omija żadnych środowisk. Można mówić wiele, ale na pewno punkowiec jest w stanie przyjąć Jezusa bardzo prędko, bo podświadomie każdy punkowiec czeka na Mesjasza. On sobie zdaje sprawę, że świat sam z siebie nie jest w stanie się polepszyć. Świat umiera, jest w agonii i nie jest wcale fajny. Tylko ingerencja z zewnątrz, jakiejś siły, jakiejś Osoby może ten świat uratować.

    Dariusz Malejonek: Ojciec Święty dał przykład przez to, że wziął udział w koncercie, zresztą na swoją cześć, gdzie grał dla Ojca Świętego jeden z bardów kontestacji muzycznej i nie tylko, czyli Bob Dylan. Ojciec Święty wziął w tym udział. Myślę że jest to najlepszy przykład. Jeżeli ktoś się czuje bardziej święty od samego Papieża, ktoś jest bardziej pobożny, to jest jego sprawa. Dla mnie jest to ewidentny przykład tego. Zespół Tymoteusz, w którym gram, dostał list od Ojca Świętego, w którym dziękuje nam i błogosławi nas, naszą pracę. Chyba nic więcej nie będę mówił.

Zapis audycji: Pocieszenie i strapienie


   

Targ zamknięty. Droga do zbawienia - lekcje Hioba Targ zamknięty. Droga do zbawienia - lekcje Hioba
o. Adam Szustak OP
To konferencja, która całkowicie odrzuca w kąt starotestamentalną zasadę handlowania z Panem Bogiem. O. Adam Szustak na pierwszy plan wysuwa tutaj to, co mamy najcenniejsze, czyli... naszą relację z Bogiem, opartą na wolności. Żeby Ci to pokazać, o. Adam Szustak sięga po historię Hioba i... niemal odwraca ją do góry nogami, ukazując nieznane dotąd spojrzenie. ... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej