Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Eleonora Niemen

"Bądźcie mocni a serce wasze niech będzie dzielne, wy wszyscy, którzy macie nadzieję w Panu"

ROBERT:

- Dobry wieczór, witam wszystkich serdecznie. Dziś moim i państwa gościem jest Eleonora Niemen.

ELEONORA NIEMEN:

Dobry wieczór.

- Dobry wieczór. Czy mogę mówić: Nora? Tak, tak. W skrócie Nora.

- Ja mam taką propozycję, abyśmy najpierw czegoś posłuchali. Posłuchajmy, jak nasz gość śpiewa.

Czekam chwili kiedy we mnie
Będzie więcej Ciebie niż mnie
Kiedy nie będę prosić
A wszystko będzie mi dane
Czekam chwili kiedy we mnie
Będzie więcej Ciebie niż mnie
Kiedy nie będę wielbić
Bo Ty uwielbisz się we mnie Sam
Ufam, czekam Panie
Ufać to milczeć i czekać cierpliwie aż się spełni
Błogosławieni którzy zaufali Bogu
Błogosławione usta które wołają do Pana
Radosne serce które przyjęło Chrystusa
Szczęśliwi łaską usprawiedliwieni
Krwią obmyci, z Ducha zrodzeni
Tobie podobni
Ciebie nie godni
Twoi na zawsze
Na zawsze
Żyję już nie ja
Ale żyje we mnie Chrystus
Żyję nie ja, nie ja
Ale Chrystus żyje we mnie

- Jaka droga prowadzi to tego, aby śpiewać takie słowa?

Kontakty. Kontakty z ludźmi. W moim Kościele pojawił się taki człowiek, który prowadzi chór Trzecia Godzina Dnia, który śpiewał w tej piosence również, bo to jest płyta tego chóru w ogóle i zaproponował mi śpiewanie w chórze i w tej piosence.

- W tej chwili śpiewasz.

Tak.

- I to jest ta rzecz, którą chcesz robić w życiu.

Tak jest. Między innymi.

- Jesteś bardzo młodą osobą i ta przygoda, która owocuje tym, że możesz te słowa, które przed chwilą słyszeliśmy, śpiewać z przekonaniem. To trwało jakiś czas, prawda? A zaczęło się od czego?

Pewien człowiek, chyba trzy lata temu, zaczął mi zwiastować Ewangelię.

- Kim wtedy byłaś?

Wtedy mój poziom duchowy był kompletnie inny. Ja właściwie zawsze szukałam Boga, ale bardziej w sobie niż na zewnątrz. Wierzyłam również w jakąś tam energię, która jest, ale zawsze uważałam, że wszystko ode mnie zależy. Był okres, kiedy zaczęłam się w tym wszystkim troszeczkę plątać, w tym swoim spojrzeniu. Zaczęłam szukać Kogoś, kto jest poza mną.

- W czym się wyrażało to plątanie?

W czym się wyrażało?

- Nie musisz mówić konkretnie...

Ja wiem. To taki trochę okres buntu. Bardzo młody człowiek myśli, że już jest dorosły i wszystko wie. Robi pewne głupie rzeczy myśląc, że właściwie wszystko jest OK i życie generalnie trwa wiecznie. Brak świadomości, no.

- Co czujesz? Jak to splątanie czujesz? Dzieją się jakieś niedobre rzeczy?

Błądzi się. Popełnia się dużo błędów.

- Ale jak się błądzi, to się nie wie, że się popełnia błędy. Czy wiedziałaś?

Ja myślę, że ja nie zdawałam sobie sprawy co to jest zło i co to jest dobro. Chyba miałam kłopoty z rozróżnianiem tego. To chyba było to.

- I co czułaś? Niepokój, smutek?

Tak, niepokój, smutek, zagubienie, samotność, bo to też jest bardzo ważne. Generalnie mi się jakoś tak życie nie układało.

- I ktoś przychodzi...

Tak. Tak się zdarzyło, że ktoś przyszedł. Dużo czasu spędziłam z tą osobą, bo to była akurat podróż. Ja oczywiście najpierw że nie, ty mi cytujesz Biblię, a ja chcę prawdziwego życia. On wtedy zaczął mi faktycznie mówić o swoim życiu i o Biblii, bo wiadomo, że Słowo jest żywe. Ja go zaczęłam słuchać, byłam ciekawa. Mówił takie rzeczy, wiarygodne, że po prostu uwierzyłam. Zaczęłam się uśmiechać, kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Było to dla mnie fajne przeżycie, bo on mówił takie rzeczy, o których ja w podświadomości wiedziałam, że są słuszne. Tak jak się rodzi dziecko, jeszcze nie ukształtowane, nie skażone pewnymi rzeczami, którymi skaża czas.

- Miałaś poczucie oczywistości.

Tak, że to takie proste. Świetnie się wtedy poczułam i stwierdziłam, że to jest to. To nie będzie buddyzm, bo był buddyzm, nawet czerpanie energii z kamieni. Poczułam, że znalazłam.

- I co dalej?

Co dalej? Co dalej...

- Radość.

Przestałam z nim rozmawiać, ale zainteresowałam się. Pierwszy raz spotkałam takiego człowieka, który czuł, czuje Boga. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam.

- Mówił o doświadczeniu i było widać, że mówi o czymś co naprawdę przeżył.

Tak, dokładnie. W Kościele katolickim, jako małe dziecko, nie było mi to jeszcze dane odczuć. Pierwszy raz spotkałam się wtedy z żywą wiarą. Nawiązałam kontakt z tym człowiekiem. I tyle. Potem oczywiście od razu Biblia. Czytanie, czytanie. Bardzo miłe zaskoczenie, chyba dobra praca Ducha Świętego, bo czytałam w Biblii różne rzeczy, o których już wiedziałam przez to, że otrzymałam Go w tamtej chwili. Naprawdę, pierwszy raz poczułam Ducha Świętego. To niesamowite.

- Ale co poczułaś?

No, ja to nazywam miłością. W pewnym sensie to jest miłość. To jest trudne do opisania...

- No wiem...

... ale może to List św. Pawła na temat miłości. To na pewno to było. I czytając Pismo zauważałam, że pewne rzeczy już wiem, pewne zasady, które Chrystus mówił. To było dla mnie jeszcze bardziej namacalne, że ten Duch Święty faktycznie przyszedł, wbudował coś takiego we mnie... Niesamowite to wszystko jest ŻYWE!

- I co dalej?

I co dalej, co dalej...

- Patrzysz na siebie. Czy widzisz wtedy już coś, co się z tobą dzieje? Czy chcesz gdzieś iść, coś dalej robić? Czytasz Pismo.

A chodzi jeszcze o tamten moment? To był moment takiej wielkiej ekscytacji. Ja chyba byłam w szoku przez jakiś okres. Chodziłam za moją siostrą z Biblia po domu i troszkę taką nadgorliwość, zupełnie niepotrzebną, wykazywałam. Ale widocznie potrzebną. Zaczęło się poznawanie Boga. Najpierw taka duża ekscytacja, potem to zaczęło się troszeczkę uspokajać. To takie trochę wydoroślenie. Tak jak dzieci się bawią zabawkami, w pewnym momencie przestają się nimi bawić. Takie etapy rozwoju. Tu chodzi oczywiście o sytuacje w życiu.

- Kiedy pierwszy raz zobaczyłaś, że to co cię ekscytuje zaczyna ci pomagać w życiu?

Hmm... O jejku, to trudne pytanie...

- A kiedy pierwszy raz zobaczyłaś, że coś w tobie się zmienia? W stosunku do innych ludzi, na przykład.

Jak się modliłam. Bo to jest tak, że po modlitwie nawiązuje się kontakt z Bogiem. Ja proszę o miłość, bo to bardzo uspakaja i oczyszcza człowieka. W takich momentach, zaraz po modlitwie, kiedy jestem taka oczyszczona... tak to jest właśnie dobre.

- Rozmawiamy o czymś, co się w ciągu trzech lat zdarzyło i co owocuje tym, że możesz śpiewać takie teksty, w których mówisz o uwielbieniu. Jaki typ modlitwy jest ci najbliższy? Jak się lubisz modlić? Kiedy czujesz, że naprawdę jesteś blisko? W grupie, sama?

To różnie jest. Ja to tak nie mogę powiedzieć, która forma modlitwy jest lepsza...

- Ja nie pytam się, która forma modlitwy jest lepsza. Ja mam takie doświadczenie ostatnich dni, kiedy zakończyłem rekolekcje i jest taki moment, kiedy jest modlitwa spontaniczna i ludzie np. modlą się jakimiś dziwnymi sposobami. Ja nagle zorientowałem się, jedną z pieśni najlepiej mi się modli. Czułem po prostu, że rzeczywiście modlę się sercem.

Jest mi trudno powiedzieć, to wszystko zależy od sytuacji, od tego w jakim stanie psychicznym jestem.

- Mówiłaś, że bardzo istotną rzeczą jest Pismo Święte. Są takie osoby, które w tej audycji wprost mówiły o tym, że są prowadzone przez Pismo Święte. Czy ty czujesz prowadzenie, opiekę?

Tak, oczywiście, że tak. Chodzi o słowa, które są tam zapisane, które są wskaźnikiem. Jest to mądrość, która opiekuje się tymi, którzy sięgają po nią. To jest Pismo Święte, tam jest prawda, cała prawda... A jakie było pytanie, przepraszam?

- Zadam inne...

Nie, zapomniałam po prostu.

- O opiekę, o prowadzenie.

No właśnie. Nie wiem czy mogę o tym mówić, ale czasami otwieram Pismo Święte i jest taki fragment, który jest adekwatny do mojej sytuacji czy problemu czy radości. Bardzo często tak jest. Myślę, że to nie są przypadki.

- Na samym początku, jeszcze przed włączeniem mikrofonów, ja ci opowiadałem o swojej sytuacji, kiedy poczułem, że łuski spadły mi z oczu. Ty mówiłaś, że też coś takiego miałaś?

Tak, zdecydowanie. Wtedy, kiedy pierwszy raz poczułam Ducha Świętego. To tak, jakby się szło pod górkę w lesie. Nie widzi się tego, co jest naokoło. Wchodzisz na górę, świeci słońce, oświetla wszystko. To mniej więcej było takie uczucie. Zobaczenie tego, co jest ciemne. Bo Duch Święty oświetla: - Widzisz? A przecież może być tak ładnie, prosto, normalnie.

- Co twoja rodzina na to, co się wtedy zdarzyło?

Ja się wtedy zachowywałam bardzo... natrętnie. Byli trochę przerażeni. Tata mówił: - A co ty teraz Pismo Święte czytasz? Nie to, żeby tata miał coś przeciwko, ale był zszokowany. Zwłaszcza, że ja naprawdę bardzo zaznaczałam to, że się zmieniłam i tak dalej.

- Ale kiedy ten okres minął?

Nie wiem, kiedy. Z czasem. Kiedy uwierzyłam naprawdę, że jest Bóg. Uwierzyłam, że On faktycznie jest. To przestała być dla mnie nowość i stało się to częścią mojego życia.

- I jak teraz rodzina reaguje? Myślę, że widzą, że mi to naprawdę bardzo pomogło. Może tego nie mówią, ale gdzieś tam patrzą się w górę i chyba kojarzą pewne sytuacje ze sobą.

- Czy masz poczucie, że wiesz, czego Pan Bóg od ciebie w życiu oczekuje? Czy rozeznałaś już swoje powołanie?

Takie mam wrażenie. To co ja mogę dać, to jest to, że mogę mówić o Bogu, ale również nie mówić, tylko pomagać ludziom w pewnym sensie. Ja nie mówię tu, żeby być natrętną, tylko czuję, że mogłabym dużo ludziom dać tego, co jest od Boga. Miłości właśnie. Ja teraz pracuję nad swoim autorskim projektem, piszę muzykę, piszę słowa i staram się, żeby te słowa mówiły o prawdzie życiowej, czyli Boskiej. Chciałabym pod tym kątem polecieć. Mam nadzieję, że to wszystko dzięki Bogu w końcu ujrzy światło dzienne. Tu tak wyszło, zawodowo, że płyta, scena, nie. Czuję powołanie, żeby ludziom pomagać w przeróżnych momentach.

- Ale jak to będzie, to znaczy że będziesz na ulicy podchodziła do kogoś?

Nie. Na przykład jak idę ulica i ktoś mnie poprosi o pieniądze, ja je daję, jeżeli je mam. Kiedyś tego w ogóle nie robiłam, uważałam, że niestety ten ktoś nie ma, ja mam, trudno. Kiedyś tak myślałam. Ale jeżeli idę ulicą w tym momencie ktoś mnie poprosi, ja mogę dać... Trzeba nauczyć się żyć z tym, co życie oferuje, dopasować się do sytuacji, nie inaczej. Zwłaszcza, że w Biblii jest powiedziane: Jeżeli ktoś cię o coś prosi i ty możesz dać, to daj. I to jest bardzo bliskie mojemu sercu. Nie to, że ja się źle czuję, bo wolę na loda wydać te pieniądze. Nie, ja to czuję. Biblia potwierdza mojš intuicję.

- Audycja powolutku się zbliża do końca. Co jest jeszcze istotnego do powiedzenia?

Mam taki cytat. To jest Księga Psalmów, 31 Psalm, 25 werset, ostatni, brzmi tak:

"Bądźcie mocni a serce wasze niech będzie dzielne, wy wszyscy, którzy macie nadzieję w Panu"

Ja zachęcam tych wszystkich, którzy tę nadzieję mają taką schowana pod skóra, w piętach, żeby patrzyli na życie i na pewno zobaczą, że jest Bóg, Ktoś inny niż my, Który po prostu jest Stwórcą i wie, co stworzył, wie jak stworzył. Także bądźcie mocni, a serce wasze niech będzie dzielne, wy wszyscy, którzy macie nadzieję w Panu. Dziękuję bardzo.

- Dziękuję ślicznie. Gościem w Pocieszeniu i strapieniu była dzisiaj Eleonora Niemen. Z Panem Bogiem.

Z Bogiem.

Zapis audycji: Pocieszenie i strapienie
Radio Plus, 12 V 1999 r.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej