Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Życie religijne zesłańców syberyjskich

Wynieśliśmy z domu zwyczaj, że każdy z nas modli się indywidualnie. Tylko gdy byliśmy mali, pacierz rano i wieczór mówiliśmy głośno i razem. Starsi modlili się po cichu. Nie inaczej było i tu na zesłaniu. Każdy z nas szukał skupienia i modlił się w cichości. Nikt z domowników nie wychodził do pracy w tajdze bez zrobienia chociażby znaku krzyża.

Jakiś czas, na początku 1940 r., pracowaliśmy również w niedzielę. Bardzośmy to przeżywali. Trudno było pogodzić się z tym, żeby w niedzielę iść do roboty w lesie. Pamiętaliśmy o przykazaniu: "Dzień święty święcić". Cóż jednak było robić: do pracy iść musiał każdy. Nie wiem kiedy, ale po jakimś czasie niedziele były wolne.

Oczywiście, nie było tutaj Mszy Św., gdyż nie było z nami kapłana. Przez wszystkie jednak dni świąteczne trawiła nas tęsknota za kościołem i Mszą św. Często w niedzielę starsi zesłańcy spotykali się, bądź to w naszej izbie, bądź na zewnątrz baraku, i rozmawiali o świętach, o kościelnych uroczystościach, procesjach itp.

Wszystkie pogrzeby, a było ich dużo, odbywały się w sposób przypominający obrządek wyniesiony z ziemi rodzinnej. Odmawiano modlitwy w izbie żałoby. Była - niewielka, co prawda, ale "była - procesja z krzyżem zrobionym z sosnowych polan. Przy każdej mogile umieszczano krzyż, często z napisem, kto tutaj pochowany i kiedy umarł.

Nasza rodzina zajmowała kwaterę przeznaczoną na dwie rodziny. Było nas razem 10 osób. Kiedy nadszedł maj, zdecydowano, że to właśnie u nas będą się odbywały majówki. Ktoś z sąsiadów przyniósł do nas figurkę Matki Boskiej. Tata zrobił małą półeczkę - taki niby ołtarzyk. Dziewczyny przystroiły go jakimiś roślinami. Znalazły się też świeczki. W tamtych stronach ich nie było, stąd wnioskuję, że któryś z zesłańców przezornie przywiózł je z domu. 1 maja 1940 r. zeszło się u nas trochę ludzi, mimo że był to dzień powszedni. Po pracy i zjedzeniu przypadającego na wieczór kawałka chleba, rozpoczęło się nabożeństwo. Prowadził je nasz ojciec. Następne nabożeństwa prowadzili sąsiedzi, prawie każdego dnia ktoś inny. Podczas tych nabożeństw odmawiano Litanię loretańską oraz śpiewano Pod Twoją obronę i inne pieśni maryjne. Przez nieszczelne drzwi i cienkie ściany słychać było modlitwy. Każdy, kto przechodził korytarzem obok naszej izby, nie mógł tego * nie zauważyć. Toteż z każdym dniem przychodziło coraz więcej ludzi. W niedzielę było najwięcej. Nie mieścili się wszyscy w izbie, więc niektórzy stali na korytarzu, a nawet pod otwartym oknem.

Pewnego razu zjawił się "nasz" NKWD-ysta. Wszedł do baraku. Zajrzał do naszej izby. Chwilę patrzał i słuchał i nic nie mówiąc wyszedł. Przychodził jeszcze parę razy w inne dni. Zachowywał się tak samo. Obawialiśmy się represji. Jednak nie spotkała nas żadna przykrość. Ojciec starał się tylko, żeby nie wychodzono na zewnątrz baraku, by nie było posądzenia o organizowanie manifestacji.

Również w czerwcu odbywały się u nas, i w sąsiednim baraku, nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Podobnie jak w maju odmawiano litanię i śpiewano stosowne pieśni. Szczególnie jedna pieśń powodowała głębokie przeżycia. Była to pieśń Pójdź do Jezusa. Ktoś z obecnych rozpoczynał śpiew: "Pójdź do Jezusa, do niebios bram, W Nim tylko szukać pociechy nam, On nas napoi krwią swoich ran, On Ojciec, lekarz, Pan".

Dalej śpiewano refren: "Słuchaj, Jezu, jak cię błaga lud, Słuchaj, słuchaj, uczyń z nami cud".

Przy słowach "Przemień o Jezu, smutny ten czas, o Jezu, pociesz nas" głos uczestników nabożeństwa załamywał się. Zebrani znali słowa na pamięć, ale tak bardzo odzwierciedlały one uczucia zesłańców, że nie mogli w tym momencie wydobyć z siebie głosu. Słychać było tylko pojedyncze głosy, usiłujące podtrzymać melodię i słowa. Większość jednak miała łzy w oczach i "połykała" słowa. Dopiero po chwili śpiew wracał do normy. Powtarzało się to również w innych dniach.

Jakże głęboka była wiara tych, prostych przecież, łudzi zebranych z własnej woli na nabożeństwo i to gdzie! na dalekiej północy w syberyjskiej tajdze! Tam, gdzie nie było ani kościoła, ani księdza! Ludzie sami potrafili się zorganizować, by oddać Bogu należną cześć. W tym względzie zesłańcy byli solidarni (poza nielicznymi wyjątkami). To właśnie było pocieszające i to nas jednoczyło.

Nadeszły święta Bożego Narodzenia 1940 r., pierwsze na wygnaniu. Tego roku wigilia przypadała we wtorek. Był to więc dzień "normalnej" pracy w lesie. Już w poniedziałek starsze rodzeństwo - brat i cztery siostry - porobiło przygotowania, polegające na zrobieniu porządku w izbie i przygotowaniu choinki. Nie mieliśmy nic, co by uczyniło drzewko podobnym do tradycyjnej choinki. W każdym razie choinka, choć skromna, z kilku wycinankami ze zwykłego papieru, znalazła się. I to właśnie było wspaniałe. Choinka w Zimowio-Tei! Nie było jednak możliwości przygotowania uroczystej kolacji wigilijnej. Nie było z czego jej zrobić. Zjedliśmy tylko po kawałeczku chleba i popili "kipiatokiem". W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia wszyscy pracujący w lesie musieli iść do roboty. Dopiero wieczorem, kiedy wszyscy się zeszli, śpiewaliśmy Wśród nocnej ciszy... Był to jednak śpiew bardziej z wewnętrznej potrzeby niż śpiew radości. Myśli nasze biegły hen daleko na zachód. Do Polski, do Podhajec... Do tych chwil, kiedy przy rodzinnym wigilijnym stole łamaliśmy się opłatkiem i radośnie śpiewali kolędy...

Rodycjusz Gerlach


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do Matki Boskiej BolesnejModlitwa do Matki Boskiej Bolesnej

Być prawdziwym chrześcijaninem? Owszem, ale co to znaczy?Być prawdziwym chrześcijaninem? Owszem, ale co to znaczy?

To Maryja zdrój miłosnyTo Maryja zdrój miłosny

Święta Maryjne we wrześniŚwięta Maryjne we wrześniu

Jestem Maryja - nie umrzeszJestem Maryja - nie umrzesz

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej