Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Matko Boża, strzeż dorobku całego życia moich rodziców

Chciałabym najgoręcej podziękować Matce Bożej Ostrobramskiej i Jej Synowi Jezusowi Chrystusowi za opiekę nade mną i moją rodziną przez całe życie. Pochodzę z Wileńszczyzny i życie moje związane jest z losami ludzi tego regionu. Niżej przytoczę tylko niektóre fakty.

W 1939 r., 24 sierpnia, mój brat, wielki czciciel Niepokalanej, odchodząc na wojnę zawiesił medaliki Niepokalanej na domu mieszkalnym i budynkach gospodarczych ze słowami: "Matko Boża, strzeż dorobku całego życia moich rodziców". I Niepokalana ustrzegła. Ponieważ nasz dom leżał w punkcie strategicznym, w pobliżu mostu nad Wilią, stąd bombardowanie było szczególnie intensywne. Trwało ono przez tydzień. Ani jedna bomba nie trafiła w nasze domostwo, mimo że szyby wyleciały od wstrząsów i podmuchu powietrza. Matka Boża ustrzegła także naszą rodzinę przed wywózką na Syberię, mimo że byliśmy na liście rodzin przewidzianych do wywózki.

Dla mnie osobiście szczególnie dramatyczne wydarzenie było związane z ponownym wkroczeniem Sowietów w 1944 r. Otóż kilku z nich wpadło do naszego domu, w którym byłam tylko j a, 20 - letnia wówczas dziewczyna, z mamą. Rosjanie rzucili się na mnie. Dwóch trzymało mamę, a jeden z nich wskoczył za mną na strych domu, w którym się ukryłam. Poszarpał na mnie odzież i chciał mnie zaatakować; wówczs krzyknęłam: "Matko Boska Ostrobramska, ratuj". W tym momencie jakaś nieznana siła odepchnęla tego napastnika ode mnie tak mocno, że aż zachwiał się, uderzył głową w krokiew. Do mnie zawołał z pretensją po rosyjsku: "Czego krzyczysz, przecież nic ci nie zrobiłem". Więcej mnie nie atakował.

Matka Boża opiekowała się także w cudowny sposób moim bratem Władysławem, który w latach 1944-50 przebywał z 20-letnim wyrokiem na Syberii. Skazany został za to, że nie wyrzekł się polskości. Wyrok ten zwiększono bratu do 25 lat, gdy odkryto u niego różaniec z chleba. Strażnicy dotkliwie go pobili. Kiedy brat już dogorywał, spuchnięty z głodu, półprzytomny, bardzo gorąco modlił się, aby umrzeć w Polsce. Wówczas przyśniła mu się babcia i powiedziała, że wróci do domu. Rano strażnik wezwał go do kancelarii naczelnika obozu. Współwięźniowie z trudem doprowadzili go (sam już nie mógł chodzić) i wtedy naczelnik oświadczył mu, że go objęła amnestia - jest wolny. Słowo to powoli do niego dotarło i rozległo się w głowie zwielokrotnionym echem: "wolny, wolny, wolny...". Przypadał wówczas sam środek zimy, a brat chorował ciężko. Sam naczelnik zaopiekował się moim bratem, dając mu pracę opiekuna swoich dzieci, a jego żona, lekarka, wydezynfekowa- ła go i wyleczyła. Kiedy już wydobrzał, poprosił naczelnika, aby mógł podzielić się żywnością ze współwięźniami. W pierwszej kolejności poszedł do tych współwięźniów-strażników, którzy go pobili za posiadanie różańca. Strażnicy ci byli zdumieni, a jeden z nich zapytał go, dlaczego daje im jedzenie, przecież oni go bili. Wówczas brat wytłumaczył im, że robi to z miłości do Boga, którego wszyscy jesteśmy dziećmi. Jednak oni o Bogu nigdy nie słyszeli. Brat bardzo prosił, aby już nigdy nikogo nie bili, nie znęcali się nad współwięźniami, bo każdy jest człowiekiem.

Obecnie, dziękując Bogu i Matce Najświętszej za szczególną opiekę, wraz z mężem proszę o łaskę wiary i zdrowia dla naszych dzieci i wnuków.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej