Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Milczący anioł stróż

Mój brat Michał Jurkiewicz urodził się w 1974 r., miesiąc przed terminem. Lekarze powiedzieli rodzicom, że Michał będzie potrzebował trochę czasu, aby dojść do normy. Gdy miał sześć miesięcy, lekarz zauważył, że fizycznie i psychicznie rozwija się zbyt wolno.

To coś więcej niż lekkie upośledzenie - poinformował moją rodzinę. Michał był niedorozwinięty, miał także porażenie mózgowe.

Zdruzgotani rodzice natychmiast pojechali z nim do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Mieli nadzieję, że tamtejsi specjaliści dokonają jakiegoś cudu. Ale lekarze nie mogli nic zrobić. Nie potrafili też do końca wyjaśnić, dlaczego Michał nie tracił zębów mlecznych, ważył najwyżej 15 kilogramów i nie rósł - miał 75 centymetrów. Przypuszczali, że Michał umrze, zanim skończy 12 lat.

Przyszedłem na świat w maju 1976 r. Byłem zdrowy, sprawny fizycznie i szybko rosłem. Wcześnie nauczyłem się karmić i ubierać Michała. Gdy byłem nastolatkiem, zostawałem w domu sam ze starszym bratem. Wiedziałem, jak dozować lekarstwa, aby zapobiec atakom, w czasie których sztywniał i dygotał.

Na moim ulubionym zdjęciu jesteśmy razem. Na schodach naszego domu, w czerwonych czapeczkach, szczerzymy zęby w uśmiechu. Stoję obok brata, pomiędzy nas wcisnęły się dwa nasze psy Mika i Boks. Zwierzęta rozumiały Michała. Gdy dzieciaki z sąsiedztwa ciągnęły nasze psy za ogon czy uszy - te uciekały, bądź kłapały zębami, dla Michała jednak zawsze miały cierpliwość. Jeśli czuły, że grozi mu niebezpieczeństwo, zaraz biegły na pomoc.


Michał miał ulubione przedmioty, którymi lubił się bawić: żółtą różę, proporczyk, wiatraczek, dzwoneczki poruszane przez wiatr. Ale najszczęśliwszy był, gdy siedział przy oknie z twarzą skąpaną w promieniach słońca i z miseczką różnokolorowych cukierków pod ręką.

Wiele osób twierdziło, że powinien być oddany do domu opieki, bo nigdy nie będzie chodził ani mówił. Rzeczywiście nigdy nie nauczył się chodzić, ale nauczył się wymawiać niektóre wyrazy. Nie bezbłędnie, nawet nie pełnymi zdaniami, ale znał podstawowe pojęcia. Wiedzieliśmy, kiedy był głodny, spragniony, szczęśliwy czy smutny. Ciasto. Baton. Woda. Płakać. Znał też różne imiona. Mnie nazywał Kagun, a nie Krzysztof, ale tylko do czasu wakacji, kiedy zapuściłem brodę. Rodzina oceniła wówczas, że brzydko wyglądam. I tak zostało.

- Kto to przyszedł? Kto to taki? - domownicy podpytywali Michała.

- Brzydki - odpowiadał, piszcząc z uciechy.

To wszystko było dla mnie zupełnie normalne, ponieważ innego brata nie miałem. Tylko wtedy wiedziałem dzielące nas różnice, gdy inni zwracali na nie uwagę. Zaciekawione spojrzenie na klatce schodowej, wyciągnięty palec na ulicy, uwaga rzucona przez dziecko w parku, czy gapie wyciągające szyje w autobusie.

Ale na niektórych ludzi Michał działał w szczególny sposób. Dorośli twardzi mężczyźni łagodnieli, gdy śmiał się do nich i filuternie mrugał oczami. Zwłaszcza jeden z nich, człowiek niedźwiedziej postury, który w swoim życiu nie raz był na bakier z prawem, zawsze pytał o Michała.

- Niech pani coś kupi temu małemu - mówił, często dając mamie kilka złotych.

Michał potrafił zmiękczyć serce każdego, kto tylko poświęcił mu trochę czasu. Gdy zacząłem chodzić do średniej szkoły, grono moich znajomych znacznie się poszerzyło. Pewnego dnia mama zapytała, czy moi nowi koledzy nie będą skrępowani, gdy po raz pierwszy zobaczą Michała.

- Jeśli go nie zaakceptują, to tak jakby nie zaakceptowali mnie, a wtedy nie mają tu po co przychodzić - odpowiedziałem.

Tak jak nie zastanawiałem się, że jest inny, tak też nigdy nie myślałem o jego śmierci, aż do ciepłego jesiennego wieczoru 1996 r. Studiowałem wówczas na Uniwersytecie w odległym mieście. Portier poprosił mnie do telefonu. Dzwoniła moja mama.

- Nie martw się - powiedziała smutna - nie musisz zaraz przyjeżdżać do domu. Wszystko jest w porządku. Chciałam ci tylko powiedzieć, że Michał miał atak i jest w szpitalu. Życie brata zaczęło gasnąć. Jego system odpornościowy był niewydolny. Ataki były coraz silniejsze i zdarzały się coraz częściej. Kości Michała pękały z byle powodu, w jego płucach gromadził się płyn. W coraz słabszych rękach nie mógł już utrzymać chorągiewki, nie mógł też siedzieć jak dawniej prży otwartym oknie. Michał był zbyt delikatny, by przetrzymać zimę. Jego życie gasło, a ja coraz rzadziej, ze względu na studia, bywałem w domu. Michał okazywał niezadowolenie z mojej długiej nieobecności - ignorował mnie i dąsał się, gdy przyjeżdżałem. Być może moje długie okresy nieobecności w domu sprawiły, że zauważał, iż się różnimy.

W powietrzu czuć było powiew nadchodzącej wiosny, ale Michałowi nie dane było jej doczekać. Ponowne zapalenie płuc po cichu zabrało mu życie. Zapadł w śpiączkę 5 marca 1998 r. w 50. urodziny ojca. Jakby rozumiał znaczenie tej daty. Poddał się dopiero następnego dnia. Michał zmarł o świcie w ramionach mamy i taty, otoczony przez tych, których kochał. Miał tylko 24 lata.

Nigdy nie prowadziliśmy z Michałem owych wspaniałych, pełnych żaru dyskusji, jakie zwykle miewają bracia - o szkole, o wierze, o pracy i rodzicach. Nigdy nie graliśmy razem w piłkę, nie rozmawialiśmy o marzeniach i nie chodziliśmy razem na studenckie imprezy.

Minęło zaledwie dobre kilka miesięcy od jego śmierci a ja ciągle odkrywam, że dzięki Michałowi moje życie nabrało nowego wymiaru. To on nauczył mnie wrażliwości i dał wewnętrzną siłę. Nauczył mnie szacunku dla tych, dla których los jest mniej łaskawy. Nauczył mnie dostrzegać piękno w najprostszych rzeczach.

Dzieci, które przychodzą na świat upośledzone, przez niektórych uważane są za nienormalne. Inni mogą zobaczyć w nich wybrane dzieci Boga. I takim był Michał. Fizycznie i umysłowo był moim podopiecznym. Ale duchowo Michał był i jest moim opiekunem, milczącym, pełnym ludzkich uczuć aniołem stróżem.

Krzysztof Jurkiewicz

Prosimy Portal Fronda o nie kopiowanie tekstów



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 26.02.2023, 12:19
 milczący anioł stróż dziękuję prosze o miłość uczciwość sprawiedliwość na świecie tym świecie dziękuję prosze dla mnie o domu kupno dobrą mieszkania sprzedaż urode zdrowie pieniądze dobrego kawalera męża młodego niepalącego pobożnego religijnego uczciwego z którym będę żyć w cielesnej czystości dziękuję modlitwa ma moc nie ma modlitw nie wysłuchanych modlitwa ma moc modlitwa cuda czyni miłość cuda czyni nadzieja cuda czyni pokora cuda czyni sprawiedliwość cuda czyni uczciwość cuda czyni ufność cuda czyni wiara cuda czyni wiara to jest pewność bez dowodu wiara to jest droga którą docieramy do marzeń dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję
(1)


Autor

Treść

Nowości

św. Romanśw. Roman Jurajski

Modlitwa do św. RomanaModlitwa do św. Romana Jurajskiego

Dlaczego wszechmogący i miłosierny Bóg dopuszcza do nas cierpienie?Dlaczego wszechmogący i miłosierny Bóg dopuszcza do nas cierpienie?

Gdzie szukać tabernakulum?Gdzie szukać tabernakulum?

Matki porównując dzieci zapominają, że trzeba je kochać takimi jakie sąMatki porównując dzieci zapominają, że trzeba je kochać takimi jakie są

Ruszyły już klucze dzikiego ptactwaRuszyły już klucze dzikiego ptactwa

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2023Godzina Łaski 2023

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej