Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pustynia i droga


     Twoje Słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce (z psalmu 119).

     Proście a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie..., a przecież tyle razy prosiliśmy i nie otrzymywaliśmy, szukaliśmy i wydawało się, że gubimy się jeszcze bardziej. Rosło poczucie samotności, świadomość tego, że stoimy na zewnątrz i nikt nie odpowiada na nasze kołatanie, nikt nie otwiera nam drzwi... Modlitwa wówczas wydawała się bez sensu, zwykłą stratą czasu. Chcieliśmy iść naprzód, ale przed nami były tylko ciemności i cofaliśmy się zalęknieni, pełni rozpaczy albo buntu bądź wszystkich tych rzeczy naraz. Ale niekiedy na przekór brnęliśmy w ciemności, na upartego, bo gdzieś wewnątrz dochodził nas głos, że ciemności nie są wieczne i po nocy zawsze jest świt. Głos nadziei.

     Nadzieja w modlitwie jest czymś bardzo ważnym, niemal niezbędnym. Całe bowiem życie człowieka przebiega w napięciu pomiędzy miłością a lękiem, życiem a śmiercią, które od siebie oddziela przestrzeń, pustynia, tak samo jak pustynia była między Egiptem a Kanaanem. Na pustyni nie ma drogi, a jednak pustynię można przejść, nie trzeba na niej pozostać. Dolina jest ciemna, ale to nie powinno nam przeszkodzić, by w nią się zanurzyć, jeśli mamy pewność, że po drugiej stronie jest to, ku czemu zmierzamy, jest to, czego pragniemy. To podstawowe zaufanie do Boga jest konieczne przy wszelkiej modlitwie, zaufanie, że kto jak kto, ale On na pewno wie, co jest Dobre i którą drogą mamy podążać, abyśmy stali się w pełni sobą i w pełni żyli szczęśliwie. Bo modlitwa jest rzeczywistością pustyni, jest często ciemną doliną, w którą ten tylko wejdzie i wyjdzie znalazłszy pokój, kto idzie tam za Tym, któremu ufa. Ta ufność jest trudna, czasem wydarta z głębin zwątpienia, niekiedy wydaje się być czystym szaleństwem, a przecież prowadzi do światła, do odnowienia, do czystej wody i przebaczenia. Do radości i pokoju...

     Skąd brać jednak nadzieję, kiedy wszystko wydaje się walić i żadne miejsce na świecie nie jest pewne? Nadzieję wówczas bierze się z decyzji. Bo nadzieja może być jak światełko w tunelu zupełnie od nas niezależne, ale może też, jeśli zechcemy, stać się latarnią w naszym ręku, którą zawsze w najgłębszych ciemnościach możemy zapalić i które oświetli nam drogę. Taką decyzję podjęli Izraelici, kiedy wyruszyli za Mojżeszem i wędrowali wiele lat po miejscach bezwodnych i po ziemi spalonej, a więc według symboliki biblijnej, przeklętej. I ci nie doszli, którzy stracili nadzieję pokładaną w słowie Pana i w przewodniku, które im Słowo darowało. Pan bowiem pokazał, że nie ma miejsca, z którego by nie mógł wyprowadzić tych, którzy mu zechcą zaufać i ufać mimo wszystko, choćby ich w piec siedmiokrotnie rozpalony wrzucili albo do jaskini lwów. Co więcej, ufających Mu wyprowadza z samej otchłani i z sideł śmierci. Nadzieja jest decyzją, może podjętą czasem z zaciśniętymi zębami, ale zawsze będzie jednocześnie pocieszeniem - i to niełatwym, dlatego prawdziwym. Nadzieja daje pocieszenie, na które czasem trzeba czekać, ale które przyjdzie na pewno, bo gwarantem jego jest niezmienny Bóg. I tu spotykają się dwa pragnienia: Bóg chce, byśmy Mu ufali i my pragniemy komuś zaufać, bo zaufanie daje nam poczucie bezpieczeństwa i pozwala wzrastać. O pragnieniu Boga św. Jan od Krzyża tak powiedział: Twoja wola podtrzymuje mnie przy życiu. Niby proste słowa, niby nic odkrywczego do momentu, kiedy się zastanowimy nad nimi. Co to znaczy, że wola Boga mnie podtrzymuje przy życiu? Znaczy to, że to Bóg właśnie chce, bym żył, że to On o mnie zabiega i On o mnie walczy... walczy też o moje zaufanie, bo wie, że to jest początek wszelkiej wspólnej drogi i wie, że to, czego żąda nie jest łatwe, chociaż odpowiada pragnieniu człowieka, a czasem go nawet przeraża. Błogosławiona Faustyna modliła się w chwilach najgłębszych ciemności słowami: choćbyś mnie zabił, ja ci ufać będę. Bo dziwnymi ścieżkami Bóg prowadzi człowieka, ale są to zawsze ścieżki słuszne, bo jak mówi Pismo, a Pisma zignorować nie można, drogi Pana są prawe, a każde jego dzieło godne zaufania....

     Bo zawsze jest pewność tego, że Bóg jest Emmanuelem, tym, który jest z nami, a nigdy przeciw nam i dlatego człowiek kroczyć może ciemną doliną i nie ulęknąć się jej, ani zła, bo wie, że Pan jest z Nim.... Pragnienie Boga spotkało się z pragnieniem człowieka. I tak zaczyna się przedziwna wędrówka z krainy łęku i śmierci do Krainy życia i miłości. Droga modlitwy, człowieka, który nie szuka już łatwych wzruszeń i pięknych doznań, ale wyciąga rękę do Tego, który wpierw wyciągnął dłoń i daje się prowadzić tam, gdzie często sam nigdy by nie wyruszył, prowadzić w świat większy niż ten, który sam dla siebie chciał stworzyć. Modlitwy człowieka, który idzie za Słowem Pana i pozwala Mu oświetlać swoją drogę i swoje ciemności, chociaż często tej drogi nie rozumie i boi się ciemności. Modlitwy, która jest wyjściem z Egiptu lęku i skierowaniem się poprzez pustynię do Ziemi Obiecanej, która za tą pustynią się znajduje i którą już w nadziei posiadamy.

Agnieszka My szewska

Kwartalnik Katolicki
ESPE, nr 50


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej