Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bochen darowany ziemi

     Między świętym Grzegorzem a Józefem Oblubieńcem (12-19 III) przedwiośnie dochodzi kresu, by za kilka dni obwieścić rozpoczęcie kalendarzowej pory budzenia życia. Odradzanie się natury to również powrót nadziei i zapowiedź siły i dostatku.

     W tym tygodniu, między obu świętymi, bez względu na pogodę, należało "otworzyć ziemię", a więc przewrócić chociaż jedną skibę. Ta pierwsza wiosenna orka nie mogła się odbyć bez najwymowniejszego symbolu dobrobytu, jakim jest chleb.

     Po rytualnym wręcz wyniesieniu pługa poza obejście, gospodarz łamał bochen, specjalnie na ten dzień przez gospodynię upieczony i połową chleba karmił konia. Drugą połowę kładł na pług i tak wyruszał na pole. W ten sposób chleb, pełniący w tym obrzędzie rolę siedziby dostatku, przekazywał tę ważną właściwość narzędziu rolniczemu, a za jego pośrednictwem - ziemi, gdy lemiesz odłożył pierwszą skibę. Wzmocnieniem rytuału było włożenie połowy bochna w bruzdę świeżo przeoranej roli. Podobnie czyniono na rozpoczęcie orki pożniwnej, gdy darowanie chleba było aktem podzięki. Podczas orki wiosennej poprzez chleb przemawiać miała prośba, a kromka chleba była również zadatkiem przyszłego, bogato oczekiwanego plonu.

     Znany był w Polsce, a zwłaszcza na Kurpiach i Kujawach, tudzież na terenach przygranicznych Pomorza, zwyczaj lepienia w tym czasie z chlebowego ciasta miniaturowych narzędzi rolniczych. Po wyjęciu bochnów chleba, do gorącego jeszcze pieca wkładano owe ulepione pługi, brony. Takich żytnich ciasteczek i maleńkich, kilkucentymetrowych zaledwie chlebków wypiekano wiele. Cia- steczkami-zabawkami później cieszyły się dzieci. Ale w pierwszym rozumieniu były to zawsze dary Boże. Zabawki takie, po całodniowej zabawie na podwórku, zjadano.

     Przedwiośnie i początek wiosny to okres Wielkiego Postu, w którym przychylna natura coraz częściej i widoczniej sygnalizowała o nadchodzącym święcie Zmartwychwstania. Dawniej, jeszcze na przełomie XIX i XX wieku, w tych tygodniach - a najczęściej w połowie Postu - pieczono tak zwane krzyże postne.

     Był to dość osobliwy wypiek, składający się z dwóch wałeczków żytniego ciasta. Jak sama nazwa kojarzy, wałeczki były złożone i ulepione na znak krzyża. Spożycie tego "specjału" chroniło ponoć przed bólami w "krzyżach".

     Krzyże przygotowywano głównie dla rogacizny, którą niegdyś także zaprzęgano - przeważnie woły - do pługa. Zwierzęta otrzymywały taki posiłek przed wyjściem na pierwszą orkę. Te, które w przewracaniu ziemi nie uczestniczyły, przede wszystkim krowy, częstowano krzyżami w dniu pierwszego wyjścia na wypas.

     Bochen darowany ziemi, czy to bezpośrednio, czy z udziałem zwierząt, zamieniał się, jakby przeobrażał, w dostatek bujnego łanu. Dlatego nigdy nie żałowano matce-ziemi chleba, nawet gdyby to miała być ostatnia kromka, odjęta od własnych ust.

ROMAN LANDOWSKI
Pielgrzym, nr 137


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej