Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Po co tyle szczepień?

     Rodzice nie znają chorób, przed którymi chronią szczepienia, więc pytają: po co szczepić? Ja dziecko chore na odrę ostatni raz badałam w czasie studiów, ponad 30 lat temu - w ciemnej sali, ze względu na światłowstręt u chorego. Po wojnie w Polsce chorowało na odrę do 200 tys. osób rocznie, a 300 umierało. Tysiące miały powikłania. Odra przebiegała z wysoką gorączką, wykwitami, kaszlem, często dając powikłania: zapalenia płuc, uszu i mózgu. Szczepienia przeciwko odrze wprowadzono w 1974 r., co skutkowało spadkiem zachorowań, aż do zera, ze względu na 98 proc. zaszczepionych. W 2017 r. zachorowało ponad sto osób - kiedy liczba zaszczepionych zmalała do 94 proc. Na Ukrainie, gdzie jeszcze mniej osób się szczepi, zachorowań było 30 tys.

     Dzieci chore na polio badałam tylko na stażu w szpitalu zakaźnym; na podwórku widziałam te po leczeniu, powłóczące nóżkami. Nigdy nie badałam dziecka z błonicą, durem czy gruźliczym zapaleniem mózgu. Ale lekarze w latach 50. na co dzień mieli takich pacjentów. Największa epidemia polio, czyli choroby Heinego-Medina, wystąpiła w Europie w 1958 r. Warszawski szpital przy ul. Siennej leczył ponad 600 chorych, ok. 10 proc. wszystkich zachorowań w Polsce. Tej strasznej choroby bali się i lekarze, i rodzice. Do szpitala kierowano każde dziecko z "cieniem podejrzenia". Zamykano baseny, odwoływano festyny. W przedszkolach i żłobkach lekarz codziennie bada! każde dziecko. U chorych, którzy w szpitalu dostali porażenia mięśni klatki piersiowej i przepony, stosowano "żelazne płuca", w których zamykano cale dziecko, a maszyna poruszała się, umożliwiając mu oddychanie. Jeżeli brakło prądu, personel na zmianę ręcznie poruszał dźwignią, aby pacjent się nie udusił. Wskutek akcji szczepień liczba chorych na polio po roku spadla pięciokrotnie! Wcześniej tysiące dzieci umierały lub cierpiały na niedowłady. Dzięki szczepieniom liczba zachorowań spadla z 350 tys. w 1988 r. do 29 w 2018 r.

     Dawniej śmiertelne choroby zakaźne, np. szkarlatynę, potrafimy dziś wyleczyć. Kiedyś oddziały wypełniały dzieci z chorobami serca i nerek, które były powikłaniami tej choroby. Szczepionka na pneumokoki ograniczyła liczbę chorych na szkarlatynę i zapalenia paciorkowcowe opon mózgowych i stawów.

     U dzieci chorych na błonicę (dyfteryt) było ryzyko uduszenia, zatrzymania serca i powikłań neurologicznych. Podczas epidemii w latach 50. karetki stały pod szpitalami w kolejce. Błonica zwęża krtań, chirurg musi zrobić tracheotomię (nacięcie krtani), aby dziecko mogło oddychać. Dzięki szczepieniom obecnie na świecie jest tylko ok. 7 tys. przypadków błonicy, w Europie ok. 30.

     Warto sięgać do historii medycyny: jesteśmy pokoleniem, które nie widzi chorych dzieci, które, nawet leczone, pozostają kalekami. Nie ma wątpliwości, że szczepienia zapobiegają śmiercionośnym epidemiom. Dzieci niezaszczepione obniżają bezpieczeństwo populacyjne innych. Szczepionka, jak każdy lek, może wywołać powikłania. Ale ryzyko związane z chorobami, którym zapobiega, jest wiele groźniejsze. Gdy bowiem liczba zaszczepionych spadnie poniżej 94 proc. ryzyko epidemii jest realne.

Grażyna Rybak
Autorka jest lekarzem
Tekst pochodzi z Tygodnika

nr 704


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej