Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sztuka planowania rodziny Sztuka planowania rodziny
Josef Rötzer
Książka prof. med. J. Rötzera na temat metody objawowo-termicznej miała już ponad trzydzieści wydań w krajach niemieckojęzycznych. Została również przetłumaczona na kilkanaście języków. W przystępny sposób przedstawia ona, na podstawie solidnych badań naukowych, zasady jednej z najskuteczniejszych metod rozpoznawania płodności... » zobacz więcej
Eutanazja czyli egoizm

     Wywiad z ks. Waldemarem Hanasem,
     kapelanem Wojewódzkiego Szpitala zespolonego w Poznaniu

     Jako kapelan wielkiego szpitala styka się Ksiądz codziennie z kilkuset cierpiącymi osobami. Czy spotkał się Ksiądz kiedyś z życzeniem śmierci?

     Ludzie starsi, bardzo zmęczeni życiem, w udręce, zwłaszcza z powodu najbliższych, nie chcą im sprawiać trudności, mówią nieraz: "wolałbym umrzeć". Ale trudno to nazwać wolą, jest to raczej chwila zwątpienia z powodu ciężaru, który akurat przygniata. Natomiast - chociaż spotykałem ludzi bardzo cierpiących, na skraju wytrzymałości - nigdy nie spotkałem się z człowiekiem, który by z determinacją dążył do pozbawienia siebie życia.

     A czy spotykał się Ksiądz z samobójcami?

     Tak, ale były to osoby chore psychicznie lub wynikało to nagle, z sytuacji życiowej. Potem jednak odratowani mówili, że żałują tego, co zrobili.

     Czy jest jakieś podobieństwo miedzy człowiekiem, który popełnia samobójstwo, a tym, który prosi o eutanazję?

     Wspólnym motywem jest dokuczliwość samego bólu abstrahując w tej chwili, czy jest to ból fizyczny czy duchowy - i niemożność zniesienia tego bólu. Jest jednak zasadnicza różnica: mianowicie decyzja o samobójstwie jest impulsywna, zapada w przeciągu krótkiego czasu i może być nieodwracalna. Natomiast przy pragnieniu eutanazji, jeżeli sytuacja się poprawi - niekoniecznie w wymiarze fizycznym - człowiek przestaje myśleć o takiej możliwości. Bo prośba o eutanazję jest wynikiem bezradności, a nie determinacji i przemyślanej decyzji.

     Skoro mowa o bólu - w naszych czasach są już takie metody leczenia bólu, że człowiek może fizycznie nie cierpieć.

     Tak, i z tego wynika, że eutanazja z powodów fizycznych nie ma racji bytu. Nie ma sytuacji, w której lekarze nie potrafiliby uśmierzyć bólu fizycznego. Ale pozostaje ból duchowy, na który nie ma lekarstwa farmakologicznego. Na to jest jednak inne lekarstwo, które można określić po prostu: drugi człowiek. Bo pierwszym powodem bólu duchowego, za którym może pojawić się pragnienie eutanazji jest samotność, albo ściślej mówiąc osamotnienie - to, że człowiek został opuszczony przez wszystkich. A drugim jest poczucie niespełnionego życia: człowiek cierpi, bo uważa, że życie zmarnował - może w wyniku jakiegoś konfliktu, który trwa od lat, a którego nie umie rozwiązać.

     Czy jednak w takiej sytuacji człowiek poprosiłby o eutanazję? Bo przecież nie jest to to samo, co myśl: "chciałbym umrzeć"?

     Może dojść do sytuacji, że człowiek udręczony jest tak bardzo, że śmierć wydaje mu się jedynym wyjściem.

     Czy przypuszcza Ksiądz, że prośba o eutanazję może wiązać się z wiekiem? Czy wypływa częściej od ludzi starych?

     O, nie. Człowiek stary potrafi nawet znieść o wiele więcej cierpienia fizycznego i duchowego. Za to młody człowiek, któremu wypadek nagle zupełnie zmienia życie, może znaleźć się w sytuacji, kiedy nie widzi żadnych perspektyw i tym samym sensu życia. Rozumiem jednak pytanie - bo jest oczywiste, że młody człowiek ma w sobie większy potencjał i tak łatwo z życia nie rezygnuje. Dlatego jakby prędzej kojarzymy eutanazję ze starością.

     Mówi się, że eutanazja ma pomóc choremu, skrócić jego cierpienia.

     Gdyby naprawdę chciało się pomóc choremu, to są już takie metody leczenia bólu fizycznego, że człowiek nie musi cierpieć. A ulgę w cierpieniu duchowym można przynieść przez ukazanie wartości, które były w życiu tego człowieka, albo które są przed nim. Ale wtedy trzeba przy tym chorym być! Dać mu coś z siebie - i to nie pieniądze, ale czas, cierpliwość, wyrozumiałość... I tu odkrywa się prawdę, że w eutanazji wcale nie chodzi o chorego, To społeczeństwo domaga się tu praw dla siebie! Dla społeczeństwa eutanazja jest sposobem na rozwiązanie własnych problemów, a nie pomocą dla chorego.

     Czy stąd wynika społeczna akceptacja eutanazji?

     Tak. Nie lubimy patrzeć, jak ktoś cierpi -trochę ze współczucia, ale rótynież dlatego, że jest to dla nas zadanie! Ból, szczególnie duchowy, leczy się przede wszystkim obecnością przy tym człowieku. Więc ból i cierpienie jakiegoś człowieka społeczeństwo odczuwa jako ciężar. W sensie materialnym też kosztuje, bo jeżeli ktoś czuwa przy chorym, to w tym czasie sam nie pracuje. Społeczeństwo więc domaga się eutanazji z dwóch powodów:

     - człowiek, który cierpi, nic społeczeństwu nie przynosi - "nic" rozumiane w wymiarze materialnym,

     - sam obciąża społeczeństwo i jest ciężarem dla kogoś.

     Tu mamy od razu odpowiedź, kto właściwie domaga się eutanazji: wcale nie ludzie, którzy cierpią, ale ci, którzy chcą się tych cierpiących pozbyć. Społeczeństwo nie chce też widzieć cierpiących, bo to mi psuje nastrój. Jest zagrożeniem dla mojego komfortu psychicznego, dobrego samopoczucia!

     A aspekt materialny?

     Niestety, to jest skutek wyrachowania społeczeństwa jako całości. Konkretny, pojedynczy człowiek raczej tak nie myśli - jeżeli cierpi ktoś mu bliski, to chociaż nawet stanowi to ciężar, nie podchodzi do tego w alegoriach ekonomicznych. Zauważmy że, podejmuje się też pewne nierozważne decyzje w drugą stronę: kiedy płaci się zbyt wysoką cenę za podtrzymywanie życia jednej osoby, pozbawiając innych nawet środków utrzymania. A mamy przecież moralne prawo odstąpić od pewnych nadzwyczajnych środków ratowania życia, wtedy nie jest to eutanazja.

     Natomiast społeczeństwo - ściślej pewne służby - zawsze będą liczyły: tyle nas kosztują szpitale, tyle domy starców, tyle domy opieki społecznej...! Kiedy zsumuje się te cyfry i na chłodno je przedstawi, to może pojawić się myśl: jest to bardzo dużo pieniędzy, czy jest sens je wydawać? A konsekwencją tego jest myśl - bardzo precyzyjnie i sprytnie podsuwana - przecież można to łatwo rozwiązać, zadając śmierć tym ludziom. Oczywiście, nazywane jest to inaczej, ubrane w ładne słowa, typu: ludzkie współczucie, ulga w cierpieniu. Ukazuje się zabijanie jako dobro społeczne, które można tak prosto osiągnąć.

     W Polsce dochodzi jeszcze pytanie, czy w sytuacji kryzysu służby zdrowia pieniądze lepiej przeznaczyć na pomoc ludziom młodym, w których się inwestuje, czy "tracić" je na ludzi starych.

     Statystyki mówią, że w Polsce znaczna część ludzi dopuszcza eutanazję.

     Jest to w dużej mierze spowodowane brakiem właściwej wiedzy i specyficznym ujmowaniem zjawiska przez media. Kreują one obraz społeczeństwa, żądającego eutanazji, podczas kiedy faktycznie jest tylko pewna grupa, która do tego dąży. Poza tym nie przedstawiają rzetelnie np. możliwości medycyny. Straszą chorobą, cierpieniem, śmiercią, a stanowczo za mało mówią na przykład o hospicjach, gdzie przygotowuje się człowieka do przejścia na drugą stronę bezboleśnie. Nie ukazują wartości cierpienia - a przecież zdarza się nawet, że człowiek na własną rękę decyduje się cierpieć, bo widzi w tym wartość.

     Jaką wartość trzeba dostrzec, żeby zdecydować się na cierpienie?

     Oczywiście, najlepiej widać to z perspektywy wiary. Ale zdarzyło mi się też widzieć ludzkie "cuda", wynikające z cierpienia: małżeństwo, nieżyjące ze sobą ponad dwadzieścia lat pojednało się, kiedy jedno z małżonków znalazło się w szpitalu w ciężkim stanie, a drugie przyszło towarzyszyć mu w tym cierpieniu. Albo młody, wysportowany człowiek, który żył beztrosko używając życia i nagle zachorował, co ukazało mu zupełnie inny wymiar życia. Jednak na pewno bez Boga odkrycie wartości cierpienia jest bardzo trudne, prawie niemożliwe.

     Wróćmy do eutanazji - większość społeczeństwa stanowią przecież ludzie zdrowi moralnie. Dlaczego więc ta większość nie może poradzić sobie z grupą manipulatorów, propagujących eutanazję? Dlaczego jesteśmy bezradni wobec tych zabiegów?

     Wydaje mi się właśnie, że ogół społeczeństwa nie jest moralnie zdrowy. Ludzie żyją według zasady: wygodne i łatwe akceptuję, tego co trudne i wymagające nie akceptuję.

     A jak nazwać tę chorobę społeczeństwa?

     Brak miłości, czyli egoizm. Uzyskujemy w ten sposób wyjaśnienie przyczyn wielu różnych zjawisk, w tym także eutanazji: brak miłości pojedynczego człowieka sumuje się potem na egoizm pewnych grup społecznych, a te grupy, mając siłę przebicia i media w swoich rękach - dokonują takich osiągnięć, jakich dokonują. Są to stosunkowo łatwe i tanie chwyty reklamowe, a pewne symptomy tego braku miłości już się pojawiają - chociażby to, że szpital zawsze zapełnia się na święta, zwłaszcza święta Bożego Narodzenia, ludźmi starymi i samotnymi - bo młodzi chcą skorzystać z urlopu, wypoczynku.

     Ostatnio czynione są próby w ramach nowelizacji Kodeksu Karnego, żeby odstąpić od karania lekarza dokonującego eutanazji. Czy przypuszcza Ksiądz, że kolejne kroki doprowadzą do legalizacji eutanazji w Polsce?

     Jest to prawdopodobne.

     Byłoby to bardzo pesymistyczne zakończenie, może jest coś, co budzi nadzieję?

     Myślę, że oparciem dla tych, którzy bronią życia, jest jednak Pan Bóg i Kościół. Słowa Ojca św. o cywilizacji życia i cywilizacji śmierci są w Polsce dobrze znane i jednak bierze się je pod uwagę. I jest jeszcze jedna ważna rzecz, mianowicie piękno godnej śmierci. Papież mówi o tym w każdym orędziu na Światowy Dzień Chorego. Chodzi o to, żeby pozwolić człowiekowi godnie umrzeć, w spokoju i wśród najbliższych.      Dziękuję bardzo za rozmowę.


Rozmawiała Jolanta Próchniewicz


GŁOS DLA ŻYCIA
nr 1(54) styczeń/luty 2002



Dziecko pokuty Dziecko pokuty
Francine Rivers
"Była zimna styczniowa noc, kiedy zdarzyła się ta rzecz niewybaczalna, nie do pomyślenia". Tak zaczyna się opowieść o Dinie Carey, której życie - poukładane i w szczegółach zaplanowane - w krótkiej chwili rozpadło się niczym kryształ na dziesiątki drobnych kawałków... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 magda: 18.04.2012, 23:30
 nie zgodzę się, że lekarze są w stanie zawsze uśmierzyć boł fizyczny. cierpię na bol przewlekły, i z racji mojego wieku lekarze nie chca zastosowac silniejszych lekow niz te ktore dostaje, jest forum chronic pain na facebook gdzie 10 tys ludzi codziennei wspiera się w bolu. bol fizyczny istnieje, jak ktoś może o tym nie wiedzieć...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Aborcja. Przyczyny, następstwa, terapia Aborcja. Przyczyny, następstwa, terapia
Bogdan Chazan, Witold Simon (red.)
Procedura medyczna, której celem jest przerwanie życia zarodka ludzkiego lub płodu, dotyka istoty naszego sensu istnienia i podstawowych praw ludzkich. Temu właśnie poświęcona jest książka będąca zbiorem prac naukowych dotyczących badań nad zagadnieniem wzbudzającym wielkie emocje, a tak słabo rzetelnie rozpoznanym.... » zobacz więcej
Eutanazja nie jest alternatywą Eutanazja nie jest alternatywą
Władysław Ochmański
Problem eutanazji znajduje się obecnie w centrum zainteresowania wielu społeczeństw. Jest ona jednym z najbardziej niepokojących znamion tak zwanej "kultury śmierci". Cechuje się tendencją do zakończenia życia w takim momencie i w takich okolicznościach, w jakich zadecyduje o tym wolna wola człowieka... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa