Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czy można razem mieszkać przed ślubem?

     No dobrze, to tak ciągle podkreślamy jak to się trzeba przed ślubem dobrze poznać, jak to trzeba zobaczyć nie tylko zalety ale i wady drugiej osoby więc może by razem zamieszkać? Przecież wtedy poznamy się najpełniej. Nie, oczywiście - nie będziemy współżyć, bo już doszliśmy do wniosku dlaczego czystość jest tak ważna. Ale tak poznać się jeszcze lepiej poprzez wspólnie zamieszkanie to chyba nie będzie niczym złym?

     Moi kochani, cel wydaje się szlachetny ale... po kolei.

     Po pierwsze: to nie bardzo nam się chce wierzyć, że nie będziecie współżyć. Dlaczego? Ano dlatego, że nie sposób uwierzyć, że na chłopaka nie działa jego dziewczyna. Jeśli chłopak jest zdrowy to nie ma możliwości, by go stała obecność ukochanej dziewczyny, jej zapach, dotyk, ciepło nie "ruszało". A jak nie "rusza" to powinien się przejść do lekarza, bo by to oznaczało, że nie czuje pociągu seksualnego do kobiet i jego organizm nie funkcjonuje prawidłowo. A jak jednak to na niego działa to ciągle siebie i ją naraża na grzech. Być może w dziewczynie, szczególnie początkowo nic się nie dzieje, ale w chłopaku na pewno. A jeśli on tak to czuje to po co narażać go na takie udręki? On się może nawet do tego nie przyzna, bo mu duma nie pozwoli wyznać, że nie panuje całkowicie nad swoim organizmem, jednak tak jest. Mieszkając razem zatem ciągle narażacie się na pokusę i to jest tutaj złem - choćbyście faktycznie wytrwali nie współżyjąc. Celowo piszemy tutaj "nie współżyjąc" a nie "w czystości", bo przecież czystość to nie tylko niewspółżycie. A z pewnością zdarzą się upadki. One naturalnie u par nie mieszkających ze sobą też się zdarzą, ale tutaj będą częstsze i bardziej frustrujące - bo jak obiecać poprawę, jak pracować nad tym, żeby się nie zdarzały kiedy sytuacja pokusy trwa ciągle. No, nawet święty miałby poważne problemy.

     Po drugie: poprzez ciągłe powstrzymywanie się od współżycia, poprzez ciągłe stwarzanie sytuacji kiedy podniecenie narasta i nie jest rozładowywane tylko wygaszane można nabawić się poważnej nerwicy na tym tel. Bo wyobraźmy sobie sytuację kiedy chłopak z dziewczyną np. widzą się w piżamach, nie daj Boże śpią w jednym łóżku (takie sytuacje też się zdarzają), całują się na dobranoc i... nic. I tak przez miesiące, nieraz lata. Tak jak mówiliśmy - dziewczynie to może nawet początkowo nic nie będzie, bo dla niej ważniejsza jest uczuciowość i ona się chce do "swojego misia" po prostu przytulić i o nic jej nie chodzi. No i się przytula a w chłopaku się gotuje. Ale nie współżyją przecież, prawda? No to trzeba coś z tym podnieceniem zrobić. Nieraz jest to "tylko" wyżycie się w grze komputerowej (z narażeniem na pretensje ze strony dziewczyny, że woli siedzieć przed komputerem tracąc czas na jakąś głupią grę zamiast z nią pogadać; tymczasem on nie przyzna się, że jest to jego metoda na wygaszenie emocji lub nawet nie zdaje sobie z tego sprawy) ale bywa, że kończy się to nawet masturbacją. Jeśli chłopak wie, że jego dziewczyna za drzwiami łazienki bierze prysznic to naprawdę niewiele potrzeba, żeby jego wyobraźnia zaczęła działać. Jeśli ona się przy nim przebiera (a przecież nieraz tak jest jeśli mają do dyspozycji tylko jeden pokój) to naprawdę nie jest mu łatwo. I nie chodzi o to, że mężczyzna nie potrafi się powstrzymać, że zachowuje się jak zwierzątko. Po prostu to są najzwyklejsze reakcje organizmu a on się właśnie cały czas powstrzymuje. Żeby była jasność: po ślubie też nie zawsze można współżyć. Też czasem trzeba się powstrzymać. Ale inne jest nastawienie jeśli okres wstrzemięźliwości trwa kilka czy kilkanaście dni a potem można "legalnie" bez wyrzutów sumienia współżyć z własną żona a inaczej gdy perspektywa ślubu jest np. za dwa lata, prawda? Piszemy cały czas o mężczyźnie ale naturalnie dotyczy to także kobiety, choć z uwagi na jej odmienną naturę - w mniejszym stopniu.

     No i teraz jeśli para postanawia, że jednak nie współżyją to będą seks kojarzyli jako coś od czego za wszelką cenę (cenę grzechu) trzeba się powstrzymać. Zakoduje im się, że współżyć nie wolno, to coś złego, podniecenie należy zaraz stłumić. To wszystko zaś może przyczynić się do naprawdę poważnych problemów w małżeństwie. Moi Drodzy, może nie uwierzycie, ale jest sporo małżeństw które przychodzą do poradni, bo nie mogą współżyć. Okazuje się, że małżonkowie (częściej kobieta ale mężczyzna nieraz też) ciągle czują jakieś dziwne wyrzuty sumienia przy podnieceniu, ciężko im osiągnąć orgazm, współżycie na które tak czekali nie cieszy. W dużej mierze są to małżeństwa, które mieszkały razem przed ślubem - abstrahując od tego czy współżyły czy nie. Bo oni cały czas mają w głowie schemat zachowań przed ślubem i tamtą świadomość, że seks jest grzechem.

     Po trzecie: ludzie, którzy razem mieszkają nie mają na czole wymalowane, że nie współżyją i postronni odbierają to jednoznacznie - że to konkubinat. Nie wiesz co myślą Wasi sąsiedzi, nie wiesz też co myślą i mówią sąsiedzi Twoich rodziców. Pomyśleliście o tym? Bo na "złą sławę" narażacie nie tylko siebie ale i Waszych rodziców. Którzy często przecież wcale Waszego wspólnego mieszkania nie popierają. Dajecie też zły przykład Waszemu rodzeństwu. No i wprowadzacie w błąd osoby w kościele do którego chodzicie. Jeśli ktoś wie, że mieszkacie razem a Wy przystępujecie do sakramentów (bo nawet nie współżyjecie) to ludzie są skonsternowani i co niektórzy mogą myśleć, że to jest ok. Że bez ślubu można do Komunii św. przystępować. I to też trzeba wziąć pod uwagę, bo jest to grzech zgorszenia i podpada po kategorię tzw. "grzechów cudzych".

     Po czwarte: mieszkając razem tracicie coś bardzo ważnego - ową "pierwszość", tajemniczość, radość wspólnego odkrywania pewnych spraw dopiero po ślubie. Nie będziemy się powtarzać bo pisaliśmy o tym w rozdziale o czystości. Chodzi o to, by pewne rzeczy zostawić na czas po zawarciu małżeństwa. Są to te kwestie bez których poznanie się jest możliwe a których odkrywanie po ślubie daje autentyczną radość a noc poślubna czyni niezwykłą.

     Po piąte: mieszkając razem para zaczyna po pewnym czasie zachowywać się jak "stare, dobre małżeństwo"- w takim negatywnym znaczeniu. Nie ma randek, nie ma czekania na spotkanie, kwiaty też są rzadziej. Dużo mniej chodzi się do kina, na spacery, no bo nie są to już okazje do spotkań skoro jesteśmy ze sobą na co dzień. I co się dzieje? Tak naprawdę mniej ze sobą rozmawiamy, szczególnie na ważne i głębokie tematy. Zaczynają się codzienne obowiązki, zaczynamy też tak trochę "przyzwyczajać się" do swojej obecności. Po pracy każde zajmuje się swoimi sprawami i często siedzimy osobno każde w swoim kącie. Niektórzy to zamieszkanie razem odbierają wtedy jako zmianę na gorsze. No bo on czy ona się nie stara! Kiedyś dzwonił, przychodził, zabiegał a teraz siedzi przed komputerem. Kiedyś ona czekała, zawsze pięknie wyglądała a teraz ma pretensje o zalaną wodą podłogę w łazience. I znów trzeba podkreślić, że to normalne problemy i "rozczarowania", na które narażeni są wszyscy nowożeńcy i z którymi muszą się uporać ale tutaj nie ma małżeństwa i ludzie nieświadomi co się dzieje mogą dojść do wniosku, że tej drugiej stronie już spowszedniała.

     Chłopak i dziewczyna przed zaręczynami to jest pewien etap związku i nie ma powinno się go omijać poprzez udawanie małżeństwa. Poza tym takie mieszkanie razem to trochę pójście na łatwiznę: bo chłopak nie musi dziewczyny do domu odprowadzić, bo nie musi do niej jeździć... A przecież takie powroty, spotkania i randki są bardzo romantyczne i dają tę nutkę tajemniczości, tęsknoty... Dziwi nas nawet, że chłopakowi nie chce się wykazać rycerskością wobec swojej dziewczyny.

     To tak moi Drodzy w skrócie, bo argumenty z pewnością można mnożyć.

     Na koniec kwestia trochę powiązana z tematem ale w nieco innym kontekście. Bo nawet jeśli nie mieszkamy razem to czasami mogą zdarzyć się takie sytuacje, że razem nocujemy. Np. byliśmy z dziewczyną czy chłopakiem u kogoś na weselu, które było w innym mieście i po weselu jest zapewniony nocleg. Czasem jest tak, że jeśli jest to rodzina jest możliwość spania osobno lub w większej sali, ale czasem jest to jeden pokój. No trudno robić tu jakiś zarzut gospodarzom. Albo jest tak, że jesteście z innych miejscowości i chłopak przyjeżdża do Ciebie na weekend. Mieszkanie jest małe i nocuje w Twoim pokoju. Albo taka sytuacja zaistnieje na jakimś wyjeździe - jednym słowem zdarza się. Nie chcemy tu pisać oczywiście o tym, by nie współżyć, bo to jest chyba samo przez siebie zrozumiałe. Zresztą po weselu czy całodziennej wędrówce po górach to jest to chyba ostatnia rzecz, na która człowiek ma ochotę; nie wyobrażamy sobie też współżycia pod dachem rodziców chłopaka czy dziewczyny. Ale pytacie często czy w takim wypadku można spać w jednym łóżku. No to my pytamy: po co?

     Przede wszystkim się nie wyśpicie. Po drugie nie ma sensu spać razem a potem zastanawiać się czy przypadkiem to dotknięcie to nie był zbyt śmiały gest, czy przekroczyliśmy granice czy nie, czy iść od spowiedzi czy nie. Poza tym jeśli chłopak jest dżentelmenem to - jeśli jest tylko jedno łóżko - odstąpi je dziewczynie a sam prześpi się na karimacie, materacu, kocu, w śpiworze. No, każdy szanujący się mężczyzna tak postąpi. A zatem nie trzeba spać w jednym łóżku ani nawet nie trzeba. Zostawcie sobie te chwile na " po ślubie".

     Moi Drodzy! Ten czas chodzenia ze sobą jest niezapomniany i nie ma co przeskakiwać etapów związku, bo on nie będzie mógł się właściwie rozwijać. To tak jak z uczeniem się czegoś. Nie możesz przejść dalej jak nie przyswoisz wcześniejszego materiału, bo będą braki. Z uczeniem się miłości jest tak samo. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Na mieszkanie razem będzie czas po ślubie. I gwarantujemy Wam, że przez brak wcześniejszego wspólnego mieszkania nic nie stracicie a zyskacie. Znać się będziecie równie dobrze a nie narazicie siebie nawzajem na wiele niebezpiecznych dla Waszej czystości i rozwoju związku sytuacji. Nie udawajcie małżeństwa jeśli nim nie jesteście. Dziewczyny, pozwólcie się troszczyć o Was swoim chłopakom i dajcie im się wykazać jako dżentelmenom. Chłopcy, pokażcie, że potraficie zadbać o dziewczynę i że ją szanujecie poprzez nie narażanie siebie i jej na złą opinię otoczenia. Bądźcie tym kim jesteście: dziewczyną i chłopakiem. Życzymy Wam radości z odkrywania tego co jest między Wami TERAZ.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Gosia 1818: 30.11.2016, 23:00
 Mnie męczy jedno pytanie, mianowicie kiedy idzie się do spowiedzi i mówi że się współżyje z chłopakiem to jest ok, rozgrzeszenie bez problemu. Ale kiedy się powiedziało że mieszkamy razem jako narzeczeni, i postanawiamy tego nie robić to jest problem, brak rozgrzeszenia. Czyli jakby nie było to współżycie jest lepsze niz mieszkanie razem bo do tego zmusza sytuacja albo chce się sprawdzić przed ślubem? Znam wiele par które zamieszkały razem dopiero po ślubie i potem się okazało że coś jest nie tak, i za kilka miesięcy był rozwód...
 Maks08: 24.10.2016, 10:51
 Cały ten artykuł obnaża pewną naiwność pewnych środowisk i wewnętrzną sprzeczność argumentacji na rzecz czystości przedmałżeńskiej. Przyjrzyjmy się tym argumentom po kolei: 1. "nie bardzo nam się chce wierzyć, że nie będziecie współżyć" - tu wprost piszecie, że utrzymanie czystości jest rzeczą tak trudną, że nawet Wy, katolicy dający dobre rady innym, wątpicie, że jest to możliwe dla zwykłego człowieka. 2. Drugi argument jeszcze bardziej obnaża miałkość wymagań co do zakazu współżycia przedmałżeńskiego. Niestety, równie dobrze do nerwicy i opisanych tam skutków może doprowadzić wstrzemięźliwość bez mieszkania ze sobą. Chodzenie ze sobą, powiedzmy rok, albo dwa lata przed ślubem i nierobienie z tym nic nie bardzo się różni od nierobienia z tym nic przy mieszkaniu ze sobą. Oczywiście, gdyby Kościół był pozbawiony doktrynerstwa, to w takiej sytuacji, gdy para musi mieszkać ze sobą np. ze względu na biedę, dopuściłby możliwość współżycia ze względu na a) to, że i tak do niego dojdzie jak sami stwierdzacie w punkcie 1) oraz b) żeby uchronić ludzi przed nerwicą, która zrujnuje ich wspólne życie nawet po ewentualnym ślubie. 3. Ten argument jest po prostu idiotyczny. Tak często w nauczaniu katolickim zwraca się uwagę na to, że nie należy się np. wstydzić, że jest się katolikiem, nawet jeśli jesteśmy w środowisku obcym, i że w ogóle należy być wiernym swoim przekonaniom, a tu nagle mamy się przejmować tym, co powie jakiś sąsiad... W sumie to należałoby to pozostawić bez komentarza... 4. Pierwszość przed ślubem i pierwszość po ślubie jest zatem - Waszym zdaniem - inna... Oczywiście, można czekać na wszystko po to, żeby odczuć z tego większą przyjemność. Mogę czekać 60 lat na pierwsze nurkowanie na rafie koralowej. Wtedy ta pierwszość i tajemniczość będzie niesamowita. Mogę czekać 20 lat, żeby pierwszy raz pojechać w góry... Stosowanie takich sztuczek po to, żeby cieszyć się "pierwszością" i "tajemniczością" wspólnego życia nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością. 5. Argument raczej za tym, żeby zamieszkać przed ślubem, bo pozwoli to trochę zejść na ziemię, zobaczyć, że wspólne życie to nie bajka i w konsekwencji podjąć bardziej dojrzałą decyzję co do ślubu. Widać więc, że cała ta argumentacja nie trzyma się kupy. Tak naprawdę bowiem mieszkanie przed ślubem razem jest kwestią tylko i wyłącznie obyczajową, a nie moralną. Jest tego rodzaju kwestią, czy kobieta na plaży może chodzić z bikini. Kiedyś też mądrzy ludzie mieli argumenty, że nie można i to pewnie o równie wysokim ciężarze gatunkowym :)
 Szacunek: 16.07.2016, 02:06
 Mam Szacunek dla Boga i Swojej Partnerki dlatego też staram się nie tykac partnerki tym bardziej wspolzyc z nia bez ślubu. Aa bardzo bardzo mnie pociaga kazdy ma inne cele i piorytety. A pierdzelenie ze spanie obok siebie jest złe i grzeszne jest śmieszne i dziwaczne. Wszystko zależy na tym co czlowiek chce osiągnąć tym spaniem? Posiadać bliskość ukochanej osoby czy pragnąć jedynie jej ciała wraz z wspolzyciem. Kierowac sie najlepiej swoim sumieniem.
 mala: 24.03.2016, 18:08
 Niby mądrze to brzmi, ale mnie i mojego chłopaka nie stać na ślub, nie stać nas, żeby założyć rodzinę, bo przecież o to chodzi, by ślub stał u podstaw rodziny. Po drugie, dla całego naszego społeczeństwa sytuacja, w której większość młodych ludzi studiuje jest nowa. Jeszcze moi rodzice brali ślub zaraz po szkole średniej, albo zawodówce. A śluby też były mniej kosztowne, tak się składa, że ja i mój chłopak mamy rodzinę 100 km +... , każdemu zapewnić nocleg. Po ostatnie - czy jakiś ksiądz próbował kochać, bez wyrażania tego? Choćby przyjaciel, na powitanie całuje się go w policzek, przytula, gdy jest smutny, księża modlą się i odprawiają mszę, czy to nie jest wyraz miłości do Boga? Myślę, że przez wszystkie środowiska seks zbyt demonizowany, albo pokazywany jako coś super, super. Dla mnie jest bardzo uprzywilejowanym okazem miłości. Pokażcie mi inny fragment w Nowym Testamencie, który mówi, że "przed ślubem" to grzech, ale proszę nie Matusza, bo z kontekstu wynika, że Jezus zwraca się do mężów, którzy już mają żony.
 jakub: 13.03.2016, 00:47
 niech lepiej ksierza patrza na siebie i wytłumaczą sie z tego co sami robią i mysla
 Jarpen: 24.01.2016, 15:01
 Biblia zakazuje też lichwy, czy mam więc nie brać kredytu na dom? Ba czy 90% polaków ma nie brać kredytów na dom? Bo mamy takie czasy, że inaczej się nie da... Można odkładać po 1 tysiąc zł przez 40 lat, ale drugie tyle trzeba wydać na stancję... Jak sie do tego odniesiecie?
 M: 11.01.2016, 10:55
 poza tym lepiej byc po slubie cale zycie nieszczesliwa tylko dlatego ze jestes po slubie i nie mozesz wziac rozwodu niz przed slubem sprawdzic czy rzeczywiscie bedziesz sczesliwa? bo bog kaze? ludzie to tepa masa, nie rozumieja metafor.
 M: 11.01.2016, 00:57
 poza tym lepiej byc po slubie cale zycie nieszczesliwa tylko dlatego ze jestes po slubie i nie mozesz wziac rozwodu niz przed slubem sprawdzic czy rzeczywiscie bedziesz sczesliwa? bo bog kaze? ludzie to tepa masa, nie rozumieja metafor.
 M: 11.01.2016, 00:54
 a co mają do powiedzenia księza którzy nie mają zadnego doswiadczenia, zadnej stycznosci z rodzina i kobieta. nie moga powiedziec nic bo na tym sie nie znaja. bo tego nie doswiadczyli wiec sluchac ich to glupota.
 Kasia: 25.10.2015, 09:34
 Ale bzdury.. No naprawde. I w dodatku najczęściej piszą to księża, którzy w ogóle nie znają sie na temacie,bo sami nie maja kobiet! Przynajmniej nie powinni.. Co tez jest chore.. Są ludźmi i maja prawo do miłości tak jak każdy,odbierając to sobie na sile,narażają sie właśnie na takie dewiacje jak pedofilia itp
 Ja: 08.09.2015, 07:20
 Czym jest sex, chyba aktem miłości nie? A miłość to dar od Boga a nie od szatana... jeśli ja na całym światym nie widzę nikogo innego żadnej innej kobiety, a kocham tę jedyną nad życie to spłonę w piekle? Ja dla swojej dzewczyny zrezygnowałem ze studiów, bo mieszkamy od siebie daleko i nie znosiłem tego że płakałem przy każdym rozstaniu z tesknoty. Teraz pracuję jak wół na 3 zmiany, bo ją kocham to nie jest miłość? Wiecie jakie to piękne iść do sklepu i robić razem zakupy a potem gotować? Wieczorami leżeć przytuleni i rozmawiać, to zło? Bo ja nie wiem już sam
 Do Zamyślona: 09.08.2015, 21:05
 Wiemy z małego katechizmu, że „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze” poza tym ile byśmy nie wymyślali argumentów Dekalog i Jezus mówi jasno że to grzech. Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej. Świętą oczywiście możesz zostać. Bóg osadzi Was sprawiedliwie :)
 Zamyślona: 09.08.2015, 20:01
 Mieszkam z chłopakiem, którego kocham z całego serca, z którym pragnę spędzić resztę życia i z którym planujemy ślub. Jesteśmy razem od prawie 4 lat. Dlaczego się nie pobierzemy już teraz? A o to dlatego, że jeszcze studiujemy i nie bylibyśmy w stanie się sami utrzymać do tego osoby bardzo ważne w moim życiu - rodzice, żyją w separacji i jak na razie nie ma opcji aby w jakikolwiek sposób byli razem w tym ważnym dla mnie dniu. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu, że "nasza" religia nie pozwala na to aby kochająca się para mieszkała razem. Może się tu nasunąć kolejne pytanie, można się przecież spotykać i nie mieszkać ze sobą, jednak już na nie odpowiadam, studiuję na dwóch kierunkach, gdybyśmy nie mieszkali ze sobą nie widywalibyśmy się zupełnie. Czy kościół nie popełnia błędu, uznając to za "straszny" grzech? Czy to normalne, że dobrzy ludzie nie mogą przystąpić do Komunii Świętej? Po za tym argument nr. 3 rozzłościł mnie zupełnie, od kiedy to się patrzy na to co myślą inni? Dodam, że na mnie ani na mojego ukochanego NIKT "krzywo" nie patrzy, bo to przecież jest nasza decyzja, nasze życie, nasza sprawa. Na koniec chciałabym dodać, że zamiast wytykać błędy i dobrych ludzi nazywać grzesznikami gorszącymi innych, Kościół powinien bardziej się skupić na tym, że ludzie są piękni i dobrzy. Pewien Ksiądz powiedział mi po spowiedzi, że jeśli dalej będę chodzić do spowiedzi mogę zostać świętą! To jest motywacja :) Pozdrawiam wszystkich, którzy mają podobne rozterki, pomimo tego, że czujecie się źle czytając takie artykuły, proszę pamiętajcie, że każdy człowiek z natury jest dobry i MY również jesteśmy dobrymi ludźmi, mam szczerą nadzieję, że Pan Bóg jest wyrozumiały i Kocha nas pomimo wszystko. :)
 Material: 27.05.2015, 10:03
 Czyli na wakacje tez nie możemy jechac razem :(((
 grzegorz: 11.05.2015, 00:09
 Kochane dzieci ! Konkubinat to nic innego jak zatracenie wlasnej duszy która calkowicie odsuwa sie od Pana Boga i oddaje się ciemnosci szatana .Bo jak pogodzić zycie dwojga ludzi bez ślubu z nauką Chrystusa Pana ? Szatan najpierw wiąże dusze nićmi potem sznurem a na końcu zakuwa w łańcuch.Nie ulegajcie modzie i pokusą tego swiata tylko wierzcie w miłość i módlcie się o nią prosząc Pana Boga.
 Dorotka22: 24.04.2015, 11:44
 Witajcie! Rozumiem i nie rozumiem o co ten hałas z seksem przed ślubem i mieszkaniem... Mowicie wierzyc... Wiec czy wierzycie w milosc? Popieram was w wielu przypadkach w 90% macie racje, ludzie sa rozni, jednak zdazaja sie wyjatki ;)... Jestem w zwiazku od kilku lat, nie wstydze sie tego okazujemy sobie z ukochanym milosc od okolo 2 lat.. Niewiele znam par ktore robia inaczej. Czy naprawde az tak surowy jest bog i to zawsze? Gdy modle sie by nas chronil, nigdy mi nie odmawia zawsze znajdujemy pojednanie po burzy.. Mysle ze nie powinno sie szukac czasami przyczyny tylko w seksie czy wspolnym mieszkaniu ale w ludziach... Setki osob ma problemy i dochodzi do rozwodow bo potraktowali slub jako " seks jest legalny" , sie nie dogadali i dowidzenia. Wielu mi mowi ze skoro seks jest dla mnie obojetny czemu nie poczekam chwile nie lepiej z mezem..? A co jesli seks nie przeszkadza w niczym a jedynie pomaga gdy jest okazaniem sobie milosci? A gdy mieszkanie nie jest by sie poznac... Gdy sie juz znamy i jest to tylko krok do przodu? Gdy i tak kochamy sie nad zycie? Moze poprostu gdy rodzina nie da sie przegadac slub dopiero kolo 25, ty jestes na studiach... Nie mozesz zniesc tego okrucienstwa w towarzystwie starszych osob... Poki nie wezmiesz slubu to twoj partner chociaz kochacie sie nad zycie jest dla cb jedynie znajomym? Czy na tym polega dotarcie do mlodziezy? Czy to jest normalne by pisac do rodzicow i mlodych dwudziestoparoletnich doroslych ludzi majacych swoj rozum traktowac jak dzieci tylko dlatego ze nie maja slubu? A wreszcie gdy na 100% chcecie wziac slub co robic gdy partner upiera sie po inzynierze? Czy powinnam go przekonac gdy jest praca i bedziemy w stanie sie utrzymac ze to nie ma znaczenia ? Tylko nasza praca? To jedyny problem, kazdy kto na nas patrzy nie zaprzeczy maz i zona przyszli... Nie ma takich problemow ze cos jest nie dogadane zebym czegos nie wiedziala... Poza tym rodzina partnera jest bardzo rygorystyczna. Jesli nam nie pomoga, musimy wyprowadzic sie i dac sobie rade sami. Sa sytuacje ze naprawde nie da rady inaczej. Zrozumcie! Pomozcie! Czy bycie mlodszym 3 lata jest az taka przeszkoda? Jaka to roznica. Cholera! My chcemy ten slub... Co wiecej... Nie chce tak juz zyc, jestem cierpliwa bo kocham, ale gdybym miala wybierac tylko malzenstwo, macierzynstwo da mi szczescie i pojednanie z bogiem a nie ciagniecie za uszy do kosciola bo jestem machometem inaczej i picie niedzielnej herbatki z mamusia. Moze bysmy mogli liczyc na moja rodzine? Nwm.. Ale ja znajduje boga gdy z druga osoba ide do kosciola spedzam z nim niedziele... Potrzebuje chwili ciszy w zyciu, z druga osoba, bez wtykania wscibskich nochali calej rodziny kocham ich ale meczy mnie to... Pomocy!
 banan: 02.04.2015, 03:45
 Beka z katoli XD ja ze swoja zacząłem wspolzyc jak jeszcze bylismy w liceum i niedługo planujemy razem zamieszkać. Robic to przynajmniej 3-4 razy w tygodniu nawet podczas okresu i żaden patologiczny katolicki podczlowiek nie będzie mi mówił ze przed ślubem to grzech bo grzech nie istnieje tak samo jak bóg.
 angel: 16.01.2015, 01:58
  najna- hhhahhaah on ma za dużego? hahaha rozbawiłaś mnie, i nie ograniczaj sie jak chcesz być łatwa i być kur.... bo tylko one daja przed ślubem- wynocha z tego portalu jak nie jesteś katolikiem - mieszkanie ze soba to nie miłość tylko wykorzystywanie drugiej osoby - żeby kogoś wykorzystać dla przyjemności nie trzeba go kochać? pozatym twój komentarz świadczy o twoim poziomie - to jakby miał małego to byś go nie kochała i zostawiła?!!!!! idż sie leczyć nie za to kocha sie człowieka myślać twoim torem a co "jak ona ma za dużą a on za małego "? hahaha :) ten komentarz można potraktować jako kiepski zart - ludzie sa ze soba bo sie kochaja a nie tylko ru*****!!!!!!!!!! są nawet białe małżeństwa i takie są najpiekniejsze bo ich miłość jest najczystsza nie skażona pożądaniem
 Kc: 03.01.2015, 01:04
 Do Najna/y, oraz reszty ludzi którzy nie zgadzają się z tekstem, radzę przeczytać go jeszcze raz, byście zrozumieli o co w nim dokładnie chodzi, taki pogląd że można razem mieszkać przed ślubem itp. jest grzeszny.
 JA: 28.07.2014, 09:31
 Bog jest wszedzie i na wszystko patrzy.na nic przebieglosc. a pietno nieczystosci pozostanie na zawsze!i jak z tym zyc!
 
(1) [2] [3] [4] [5]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej