Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O masturbacji

Chłopcy w okresie dojrzewania przeżywają dużo trudności ze swoją budzącą się pod wpływem działania hormonów płciowych seksualnością. Częstym zjawiskiem jest u nich wtedy onanium, zwany też masturbacją. Onanizm zdarza się też u dziewcząt, ale znacznie rzadziej.

Jeśli chodzi o chłopców, to trzeba tu odróżnić nocne polucje (zmazy), które występują nieświadomie jako samoczynna regulacja organizmu i za które chłopak nie jest absolutnie odpowiedzialny, od onanizmu, dokonywanego świadomie. Chłopak nie jest też odpowiedzialny za sny o treści erotycznej, gdyż sny występują same i nie mamy na nie wpływu. Natomiast nie jest dobrze poddawać się erotycznym czy zmysłowym marzeniom. Należy starać sieje przezwyciężać, zabierając się wtedy do jakiegoś działania, co wymaga pewnego wysiłku woli. Marzenia takie skłaniają bowiem do onanizmu.

Onanizm polega na czynnym rozładowaniu napięcia seksualnego, które powstać może samo z siebie lub pod wpływem podniet zewnętrznych a także wewnętrznych (wyobrażenia i marzenia erotyczne).

Czy onanizm jest czymś złym? Na pewno tak. Osłabia on wolę i pozostawia niepokój wewnętrzny. Jeśli chodzi o szkodliwość dla zdrowia, to jej nie ma, jeżeli zdarza się to rzadko. Jeśli często, może wywoływać ogólne zmęczenie i apatię. Częste uprawianie masturbacji odwraca uwagę od innych zainteresowań, może utrudniać koncentrację a przez to naukę, prowadzi też do zamykania się w sobie. Faktem jest, że po każdym akcie onanistycznym młody człowiek ma poczucie niesmaku i winy, czuje się gorszy i postanawia tego więcej nie robić, a gdy po pewnym czasie ulega ponownie, jego niezadowolenie z siebie rośnie.

Życie płciowe człowieka nie daje się sprowadzić do czystej fizjologii i biologii, gdyż posiada ono jeszcze ważny wymiar psychologiczno-duchowy i moralny.

Seksualność ze swej natury skierowana jest ku miłości do drugiego człowieka odrębnej płci i ku rodzicielstwu. To jest jej naturalne ukierunkowanie, nadane jej przez Stwórcę. Onanizm natomiast jest czynem całkowicie egocentrycznym. Z pewnością nie zawsze spełniany jest w pełni świadomie i dobrowolnie. Jednak każde zło zaniża człowieka i osłabia jego wolę, tak jak każde zwycięstwo nad sobą wzbogca go, wzmacnia wolę i daje radość wewnętrzną. Człowiek, który popadł w nałóg, szczególnie doświadcza tej groźnej tajemnicy zła, czuje się gorszym i trudno mu się z nałogu wydobyć. Skłonność do masturbacji może być wywołana nie tylko przez samo napięcie seksualne, ale także przez napięcia psychiczne, powstające w wyniku jakichś trudności życiowych, np. trudności w nauce, w rodzinie, z powodu poczucia samotności, mało wartościowości itp. Młody człowiek szuka wtedy odprężenia w onanizowaniu się i tym trudniej jest mu nad tym zapanować. Trudności dziewcząt, które popadły w nałóg, są podobne.

Jeżeli onanizm staje się nałogiem i przeciąga się na późniejsze lata, to może stanowić przeszkodę w małżeństwie. Bowiem przeżycie samotne może stać się dla danego człowieka silniejszym przeżyciem, niż wspólne, poza tym brak mu umiejętności opanowywania się, kiedy przecież w małżeństwie też jest nieraz potrzebna. Uczy się też egoistycznego przeżywania zadowolenia seksualnego, co mężczyźnie utrudnić może staranie o uszczęśliwienie wybranej kobiety.

Szczególnie ujemny wpływ na późniejsze współżycie małżeńskie może występować wtedy, jeżeli masturbacji towarzyszą wyraźne i silne wyobrażenia (co zdarza się raczej rzadko). Wyobraźnia może bowiem stwarzać takie oczekiwania, które nie zawsze są możliwe do zrealizowania w praktyce, a partner rzeczywisty może reagować inaczej niż "partner" z fantazji. Dlatego nie należy leczyć onanizmu zachętą do wstąpienia w związek małżeński. Trzeba najpierw opanować nałóg i dopiero później zawrzeć ślub.

Są wprawdzie seksuolodzy, którzy problem onanizmu traktują jako objaw zdrowia i prawie zachęcają młodzież do tego. A jednak już samo poczucie niezadowolenia z siebie świadczy, że człowiek jest czymś więcej, niż tylko biologizmem. Poza tym - pojedyncze czyny prowadzą stopniowo do nałogu, którego trudno się pozbyć i którego skutki przejawiają się w psychice, a także mogą być potem utrudnieniem w małżeństwie, co nie jest "bajką", lecz jest rzeczywistością.

Jak postępować, jeśli nabrało się złych przyzwyczajeń? Przede wszystkim starać się prowadzić higieniczny tryb życia, zwłaszcza starać się o dostateczną ilość snu, mieć też wiele zajęć i zainteresowań oraz uprawiać sport; oddalać od siebie marzenia i wyobrażenia erotyczne; w razie pokusy koniecznie starać się zająć czymś konkretnym, wyjść do miasta itp. Pewien ksiądz radził, aby powiedzieć sobie wtedy: wytrzymam jeszcze 5 minut i czymś się zająć. Po upływie tego czasu postanowić odłożenie tej sprawy na dalsze 5 minut.

Jeśli wpadło się już w nałóg, to trudno wydżwignąć się samemu. Wtedy warto poprosić kogoś zaufanego o pomoc, np. spowiednika-kierownika duchowego, lub psychologa w poradni rodzinnej, zwłaszcza związanej z Kościołem.

Trzeba wtedy pomóc młodemu człowiekowi, aby nie popadł w rozpacz i nadmierne poczucie winy. Powinien dostrzegać w sobie też dobro, które na pewno w nim jest i nie patrzeć na siebie tylko przez pryzmat tej sprawy, która jest swego rodzaju niedojrzałością. Warto też dopomóc w przemyśleniu całego układu swego życia codziennego. Może są w nim inne słabe punkty, które potęgują niezadowolenie z siebie, np. słabe osiągnięcia w nauce, nieprawidłowa atmosfera w domu, brak przyjaźni, za mało snu, złe wykorzystywanie czasu itp. Osiągnięcia w innych dziedzinach życia poprawiają samopoczucie i wzmacniają wolę, pomagając przez to również w przezwyciężeniu onanizmu.

Pewien młody chłopak, Adam opowiedział: Podzielę się jeszcze jednym doświadczeniem. Kiedyś miałem dość duże problemy z tego zakresu, aż do momentu, kiedy mój brat opowiadał mi o Jezusie trochę inaczej, z pozycji osobistego przeżycia przyjaźni z Jezusem. Wtedy przeżyłem żywe nawrócenie i to był moment, gdy zaczęły się naprawiać także kłopoty związane z seksem. Dla mnie Chrystus po prostu załatwia wszystko i wątpię, czy ktokolwiek z młodych zdoła zachować czystość bez Chrystusa. Na wielu miejscach Biblia zapewnia, że Jezus Chrystus pomaga, strzeże, da sposób na odparcie pokusy. "Ziarna" nr 1/2 1993 r.

Powyższa wypowiedź wskazuje, że człowiek potrzebuje wyższej wartości, dla której warto się opanować. Religia nadaje jego życiu sens, ukazuje te wyższe wartości i pomaga w pracy, nad sobą poprzez sakramenty święte i poprzez osobisty modlitewny kontakt z Bogiem. Opanowanie się prowadzi do zwiększenia siły woli i do radosnego poczucia, że się jest panem siebie, czyli do poczucia większej wewnętrznej wolności.

Elżbieta Wójcik

Wasze komentarze:
"Przyjdź...": 20.01.2007, 02:31
miałem z tym problem przez jakieś 8 lat, ale od 5 miesięcy PAN pomaga mi wytrwać w czystości, czasem ogarniają mnie jeszcze pokusy, ale wtedy proszę Chrystusa i Jego Matkę o porządek i spokój w moim sercu i myślach... nie pisze tego wszystkiego żeby się pochwalić jaki to jestem silny wewnętrznie i jak super teraz sobie daje z tym rade bo wiem, że to nie jest żadna moja zasługa - to że teraz mogę cieszyć się wolnością zawdzięczam tylko i wyłącznie PANU, ufam że ON cały czas będzie przy mnie i mnie ustrzeże od różnych pokus... są osoby, które twierdza, że lekarstwem na masturbacje może być sport albo napięty harmonogram dnia - nie wiem, może rzeczywiście są osoby, którym może to pomaga, ale szczerze powiedziawszy uważam, że to są tylko doraźne środki, na dłuższą metę zupełnie nieskuteczne....podłoże tego grzechu jest związane bardzo silnie z naszymi problemami, lękami, kompleksami, brakiem samoakceptacji... TYLKO JEZUS może tutaj pomóc, dlatego chciałbym z całego serca zachęcić wszystkich tych, którzy mają problem z onanizmem, aby poprosić PANA o wyzwolenie z tego bardzo bolesnego grzechu, czasem trzeba bardzo wytrwałej modlitwy, trzeba prosić "do oporu", ale Chrystus nas wysłucha i pomoże - bardzo w to wierzę, bo ze mną samym tak było... trzeba MU tylko bardzo mocno zaufać... wiem, że to trudne, bo sam pamiętam jak wielkie zwątpienie mnie ogarniało jak byłem zniewolony przez onanizm, ale bardzo chciałem się z tego uwolnić i bardzo Chrystusa o to prosiłem, a ON zadziałał szybciej niż myślałem... proszę Was tylko o jedno: nie traćcie wiary i dużo się módlcie, a pomoc na pewno nadejdzie... nie zapominajmy, że Jezus nie przyszedł do sprawiedliwych ale do grzeszników, On naprawdę BARDZO nas wszystkich kocha. Z Bogiem
on: 17.01.2007, 08:49
Proszę o modlitwę w tej sparwie, próbuje z tym skończyc ale na nowo to samo...... Panie Jezu pomóż!!!!
wstydliwa: 16.01.2007, 19:17
Cześć wszystkim! Przeczytałam wszystkie zamieszczone tu komentarze... ze wszystkimi się zgadzam... mnie również to spotkało.. niestety... Myślę, że zaczęło się to od tego, gdy zaczęłam sobie coraz bardziej zdawać sprawę, że będę sama.. tzn. nigdy nie będę mieć chłopaka, a o mężu to nawet nie wspomnę... mam okropne kompleksy... Straciłam całkowity kontakt z chłopakami... mam jakiś hamulec przed nimi.. Gdy przechodzę koło jakichś chłopaków na polu czy też w szkole na korytarzu to zaczynam się czerwienić i wstydzić tego, że uważają mnie za brzydulę, za grubaskę... W marcu tego roku, będzie rok odkąd nie pójdę do spowiedzi... :( boję się.. boję się księdza, u którego będę się spowiadać... Mam uraz, ponieważ, jeszcze przed tym problemem, gdy poszłam do spowiedzi, wyznałam grzechy, ksiądz nazwał mnie prostaczką.. nie wiem, czy na złego księdza trafiłam... czy tak miało być... Ja naprawdę chcę iść do spowiedzi i wyznać swój okropny, obrzydliwy grzech.. ale nie potrafię... Raz przyśnił mi się ksiądz z mojej parafii, bardzo fajny, przyśniło mi się, że właśnie u niego się spowiadam... Znak? Bardzo możliwe.. tylko, że ja dalej nie umiem stanąć koło konfesjonału... dalej nie umiem przezwyciężyć tego strachu.. powiedzcie.. jak ksiądz zareagował na Wasz grzech, dotyczący tego czynu? Jeżeli oczywiście to nie jest tajemnica spowiedzi... Ja się boję, że znowu będę nazwana tak jak nie chcę być nazywana... Proszę Was również o modlitwę za mnie... Czasem mam ochotę się znowu narodzić i nie pamiętać o tym co mnie spotkało.. Proszę Was jeszcze raz o modlitwę.. a ja będę się modlić za Was... Boże, pozostań w mym sercu...
ona_: 15.01.2007, 19:59
Hejka masturbacja ooo cos nienormalnego teraz dla mnie kiedys spobowlam z ciekawosci i moze z braku cvzegosc wiecej dzwonil kolega i pobudzal mnie wiecej do tego ja sie masturbowalam i on tez razem przez tel ale teraz jak o tym pomysle żygac mi sie chce mysle sobie jak moglam zranic Jezusa do tego stopnia upasc przeciez bylm grzeczna pilna wzorowa uczennica po niedziela w kosciele a jednak i u takich jak ja sie zdazaja takie rozkosze napisalm intencje do siostr kapucynke z prosba o modlitwe i wiecie co POMOGLO juz nie mamwiecej ochoty tego robic!!! jestem czysta i taka chce byc rozsadna modra dziewczyna ale tylko dzieki Bogu i myśli o Nim nie uciekaniu u rozkoszu i złego ale kU Boga kiedy chcecie to zrobic pomyślice!!! ranicei siebie i Boga a przeciez mastrurbacja do szczescia nie jest nam potrzebna!!!! zaufajcie BOgu On to zmieni i nikogo nie zostawi z takim problemem
Tak, chcę.: 12.01.2007, 21:16
Tak, chcę wyjść z nałogu. Ale jak? Wszystko zaczęło się niby niewinnie. Z ciekawości,bo było fajne zdjęcie w gazecie. Wiek 10 lat, od kiedy się zaczyna, to nie jest zbyt łatwe zerwanie z tym później. Ale ja... ja nie wiedziałem, że to jest złe. A potem jeszcze artykuł z "BRAVO", gdzie pani psycholog pisała, że to normalne u młodych ludzi. I być może wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że w wieku 12/13 lat, uprawiałem nierząd. A potem było tylko gorzej,bowiem zaczelem szukać zaspokojenia u męrzczyzn! I to było ochydne. Jednak ja nie wiem, co mam robic. Ostatnio moja wola osłabła, i mimo, że chodzę do spowiedzi, to i tak nie potrafię powiedzieć sobie "nie"... Ech. Mam już tego dość, i niech to będzie moje postanowienie - wlaka. Tak, walka. Bardzo Was proszę, módlcie się za mnie. Bóg wie, za kogo będziecie się modlić, bylebyście robili to z sercem. Bardzo Was prosze...
...: 06.01.2007, 23:34
Ja nie umiem sobie z tym poradzić... Zacząłem jak miałem 12 lat =/ Mam poszarpane nerwy... mam dosyć często tak zwaną huśtawke nastroju.... no i mi jet o tyle trudno ze jestem homo... Prosze o modlitwe... Panie, przyjdź!
<<<*>>>: 04.01.2007, 22:06
a ja walcze.....dopiero 11 dni od spowiedzi....ale walcze
w walce: 04.01.2007, 20:48
Ja problem mam naprawde juz od 3 lat choc wczesniej tez zdarzalo mi sie masturbowac. Od mniej wiecej poltora roku walcze z tym na serio i jest bardzo ciężko. Zawierzam sie Bogu caly czas, od dawna choc mysle , że moja zawierzenie nie jest pełne, ze zawsze pozostaje we mnie jakas pycha. Po spotkaniu w Koloni udalo mi sie wytrzymac w czystosci 3 miesiace, od tamtego czasu, moze ze dwa razy po miesiacu. Teraz jest bardzo źle. Nie moge sie na niczym skupic choc juz trzeba do sesji sie uczyc, udaje mi sie wytrzymac dwa tygodnie najdluzej a tak to 4 dni i padam. Ale!! Padłeś? Powstań!! To jedyna droga. Bog jest caly czas ze mna, stawia na drodze ludzi, Słowo, postawil na mojej drodze Ruch Czystych Serc, cos fantastycznego. Chodze do spowiedzi co dwa tygodnie regularnie, a teraz przed swietami bylam nawet po 3 dniach. Wstyd?? No pewnie, że jest i jest dobry, bo nasze sumienie nie spi, ale demon tez go wykorzystuje. I jesli wstydziz sie powiedziec grzechu to znaczy ze szatan Ci to podpowiada. To on jest naszym przeciwnikiem. Okopał sie gdzieś głeboko w nas wokół jakiegos wydarzenia, jakiegos miejsca naszej duszy, ktorego nie oddalismy jeszcze Bogu. Licze, że Bóg odsłoni przede mna prawde o mnie, gdzie sa korzenie tego grzechu. Bo jasne, ze obrazy, nie tylko te z tv ale tez te ktore mam z wlasnych przezyć, rodza mysli a mysli prowadza do czynu. Jednak u wielu ludzi jest to problem o wiele głębszy. Ja widze ostatnio, że jest to rodzaj uzaleznienia u mnie. Czytalam ze szczegolnie u kobiet wynika to z glebszych zranien i ze one uzalezniaja sie mocniej. To dosyc przerazajace zwlaszcza ze pragne miec dobra małżenstwo. Boje sie też że chlopcy ze srodowisk chrzescijanskich, z roznych wspolnot, ze moge ich odrzucac swoja nieczystoscia, ze oni ja widza. Kiedys w ogole ten czynnik nie istnial, czystosc. Podobalo mi sie ze chlopak pozadliwie na mnie patrzy, bo tzn ze mu sie podobam. Dzis chce aby chlopak zachwycil sie po prostu moja uroda, skromnoscia, moja czystoscia. A poki co mam moze urode, ale na co mi ona!!! Skoro tylko pokus jest wiecej , bo spotykam sie z pozadliwymi spojrzeniami nawet jak staram ubierac sie skromnie. no moze juz skoncze ten zbyt dlugi monolog, blogoslawiac Boga, że jestem dziewica, bo to tylko Jego zasługa i Jego "zbiegow okolicznosci" i modlac sie za was i za mnie o czystość, ktora przeciez jest cudownym stanem.
Ona: 30.12.2006, 00:16
Hej! Ja też miałam z tym problem, nie byłam przez to u spowiedzi pare ładnych lat. Ale niedawno wyspowiadałam się u świetnego księdza i okazało się że mój strach był niepotrzebny... teraz jestem jak nowonarodzona... powierzyłam swoje życie Jezusowi i teraz nie jestem już sama ON mi pomaga :) Walczę od jakiegoś czasu i na razie wygrałam bitwę, mam nadzieję że wyjdę zwycięsko z całej wojny! Modlę się codziennie aby Pan dał mi siłę żebym już do tego nigdy nie wracała, to niszczy człowieka, jego patrzenie na innych ludzi i wrażliwość... Naprawdę jeżeli macie z tym problem to nie odkładajcie spowiedzi idźcie z tym jak najszybciej. Nie trzeba się bać, bo ksiądz nie z takich grzechów ludzi spowiada. Sakrament pokuty to jak wizyta u lekarza, Jezus jest uzdrowicielem, on uzdrawia nasze chore dusze! On jest miłosierny i zależy Mu na naszym nawróceniu. Z jego łaską można poradzić sobie z tym, wyjść z tego... Naprawdę warto! Powodzenia :)
wedrownik: 29.12.2006, 17:48
walcze z tym nalogiem juz dobe 4 lata. ale sa jakies male efekty, juz coraz zadziej. ale mysle, ze kluczem jest znalezienie przyczyn pokusy, np. zdjeca erotyczne, sprosne rozmowy, nieskromne zachowanie. unikajac tego mozna uniknac nieczystych mysli co pozwala powstrzymac sie od masturbacji. Wiem, ze jest trudno uniknac tych pokus ale trzeba sie starac, sa efekty. pokladam nadzieje, ze kiedys mi sie uda, choc naazie nadal upadam:/
ja: 28.12.2006, 13:03
do ja: nie musisz czekać do odpuszczenia zupełnego (co to w ogóle jest?), Pan wysłuchuje cały czas. Przebacza w każdej chwili. NIech Jezus wyprowadza swoje owce na dobre drogi :)
on: 09.12.2006, 21:53
Walcze juz 4 lata z tym. Od pewnego czasu dzieki Jezusowi udaje mi sie walczyc z tym. Juz nie robie tego tak czesto udaje mi sie wytrzymac kilka tygodni poczym znow upadam. Mam nadzieje ze juz wkrotce wyjde z tego. Prosze o modlitwe
Obserwator: 28.11.2006, 12:21
Niezłe jajca
ktoś: 17.11.2006, 01:10
Droga "ja" Jeśli pragniesz uzyskać odpust, musisz być w stanie łaski. A do tego musisz się wyspowiadać się szczerze. Osobiście przełamałem tę barierę. Od ponad roku mam stałego spowiednika. Rzadko spowiadam się w konfesjonale, najczęściej siedzę naprzeciw kapłana, lżej mi się w tesy spowiada. Opowiadam, co zrobiłem dobrze a co źle, to jest też pewne dowartościowanie dla mnie, że przecież nie jestem zupełnie beznadziejny. Spowiadam się regularnie, to naprawdę pomaga. Czasami uda mi się w łasce wytrwać miesiąc, czasem dwa. Bywa jednak, kiedy mija kilka dni i bum, wtedy trzeba się otrząsnąć z szoku pourazowego i dalej pracować nad sobą. Mam przeczucie, że ta ciężka droga jednak prowadzi do dobrego.
Michas: 06.11.2006, 20:17
Mam już DOSYĆ takiego życia! Masturbuje się od 11 roku życia a mam 18. Nie mam już siły... Proszę was módlcie się za samobójców...
: 05.11.2006, 16:45
Tez mam ten problem...ale walcze z nim...zdarza mi sie to nawet klika razy dziennie...zle sie z tym czuje...ale walcze z tym...Jezus daje mi siły! Wierzę że uda mi się zwalczyć to na zawsze...juz niebawem.
ona 2: 09.10.2006, 22:38
witam wszystkich sama miałam też ten sam problem starałam się tego pozbyc, ale nic MI nie pomagało zmagałam sie z tym problemem od 6 roku życia odkąd w szybie akwaium zobaczyłam pierwszy film erotyczny...powodem moiego problemu były też robione mi bardzo nie miłe zabiegi na rozszeżanie pęcherza :/ No w każdym razie prawie 3 lata temu powierzyłam swoje życie Jezusowi i mimo to nadal miałam z tym problem...ale parę miesiecy temu w pewnych podtekstach powiedziałam mojej przyjaciółce, że mam TEN problem i ona domyślając się już o co chodzi opowiedziała mi historię o takim homoseksualiscie, który gdy się nawrócił nadal byl kuszony i chodził czasami do parku w którym wszyscy jego "przyjaciele" się spotykali. Zwierzył się z tego swojemu przyjacielowi i powiedział, że bezie sie o niego modlił i że będzie go co jakiś czas pytał czy szedł do tego parku.Bóg powoli zaczynał go uwalniać bo za każdym razem gdy chciał tam iść to przypominał sobie, że BĘDZIE SIĘ WSTYDZIŁ POWIEDZIEĆ O TYM SWOJEMU PRZYJACIELOWI!CZY TO NIE NIESAMOWITE?Mnie Bóg podobnie uwalni z mojego nałogu. "..wyznając grzechy jedni drugim..."(3 list Jana). Spróbujcie, może się uda...Z BOGIEM :*
:): 08.10.2006, 19:37
Kiedyś byłem od tego uzależniony i robiłem to czaami wiele razy dziennie. Przez to nie umiałem potem spojrzeć w oczy żadnej dziewczynie, a co dopiero nawiązać z nią jakiś koleżeński kontakt, bo praktyka onanizmu sprawiła, że nie umiałem spojżeć na kobietę inaczej niż jak na obiekt seksualny. Na szczęście to już przeszłość :) Kiedy postanowiłem rzucić onaniz na początku było ciężko, ale z Jezusem udało mi się :) zawsze w chwili, gdy już miałem to zrobić wzywałem Jezusa i pomagał mi. Udało mi się rzucić nałóg w ciągu zaledwie 2 miesięcy! To dzięki łasce, którą dał mi Jezus. Uleczył też moją duszę :) Dzięki temu mogę teraz nawiązywać zdrowe relacje koleżeńskie i przyjacielskie z płcią przeciwną :)
ja: 04.10.2006, 17:27
Pewnego razu zdarzyło i się to zrobićspodobało mi się to a teraz tak bardzo żałuję tego bo nie potrafię z tym przestać. Jest mi wstyd wyspowiadać się przed księdzem bo myślę że nigdy tego nie zapomni jestem teraz przed bierzmowaniem i czekam tylko kiedy będzie odpust zupełny. Tak bardzo chciałabym aby było takk jak wcześniej abym mogła być bliżej Jezusa. Czyję się tak jakby On mnie opuścił i jestem sama. Mam nadzieję że dostanę kiedyś odpustzupełny i będę mogła żyćbez tego grzechu. Nigdy nie popełnijcie tego samego błędu co ja...
ona: 01.10.2006, 22:33
ja walcze z tym od 3 lat jestem coraz blizej Jezusa i jest coraz lepiej. Trzeba miec nadzieje , trzeba wierzyc ze Jezus da wolność. Kiedys zdarzało mi sie to kilka razy na dzien teraz raz co kilka miesiecy. Prosze o modlitwe :) Z Bogiem!
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] (17) [18]

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna

[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej