Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Chrystus jedyny Zbawiciel

Zdarza się, że wokół nas spotykamy ludzi, którzy nie widzą w Chrystusie jedynego Zbawcy człowieka. A nawet nie wiedzą, na czym polega nasze przekonanie, że tylko On może przynieść człowiekowi zbawienie. Powróciła sytuacja sprzed dwóch tysięcy lat. Dziś otacza nas podobny świat jak wtedy, gdy Chrystus przyszedł na ziemię. Potrzeby takiego zbawienia, jakie przyniósł Chrystus, nie dostrzegali ani Żydzi wierzący w jedynego Boga, ani przedstawiciele innych ludów, którzy nie mieli obrazu jedynego Boga, a uznając istnienie różnych bóstw nie oczekiwali od nich jakiegoś zbawienia.

Dlaczego wokół nas zagęściły się te tłumy, które nie dostrzegają roli Chrystusa i nie widzą potrzeby poszukiwania w Nim zbawienia? Przede wszystkim świat, w którym żyjemy, bardzo się "skurczył". Niektórzy specjaliści od środków przekazu mówią, że staliśmy się "globalną wioską". Łatwość zmiany miejsca zamieszkania, a jeszcze bardziej łatwość podawania informacji doprowadziły do tego, że ludność naszej ziemi bardzo się wymieszała. Nie ma już krajów o jednorodnej ludności, katolickiej, buddyjskiej czy "pogańskiej". Poza krajami muzułmańskimi, które z wytrwałą konsekwencją dążą do tego, aby jedynie islam miał u nich pełne prawa, wszędzie żyją ludzie, którzy wyznają różne religie, którzy niekiedy wyrośli z korzeni całkiem obcych chrześcijaństwu. Organizatorzy życia społecznego z ogromnym wysiłkiem starają się tym wszystkim ludziom stworzyć w społeczeństwie takie warunki, aby oni wszędzie czuli się u siebie, żeby w naszym świecie, dotąd - jak nam się wydawało - całkiem chrześcijańskim, nie odczuwali żadnej obcości, żeby nie czuli się zmuszani do przyjęcia kultury chrześcijańskiej.

Obok tego nowego zjawiska, które w takim nasileniu wystąpiło po II wojnie światowej, mamy inne zjawisko, czysto europejskie. Wielu ludzi porzuciło Chrystusa i nie odczuwa jakiejkolwiek potrzeby zbawienia. Postawę taką przyjęli i przyjmują ludzie wykształceni, którzy mają wpływ na współczesną cywilizację, którzy tworzą kształt współczesnej kultury i organizują życie ekonomiczne, społeczne, polityczne, międzynarodowe. Obydwa te zjawiska, rozpowszechniane gwałtownie przez środki przekazu, narzucają się także ludziom mniej wykształconym, co prowadzi do zapominania o Chrystusie, a nawet do otwartego sprzeciwu wobec Niego, wobec Kościoła katolickiego czy innych wyznań chrześcijańskich.

Taka sytuacja nie może nam, wiernym wyznawcom Chrystusa i członkom ludu Bożego, czyli Kościoła, odbierać odwagi w wyznawaniu naszej wiary, w składaniu całej naszej nadziei w Jezusie Chrystusie. Przede wszystkim mamy prawo wierzyć i wyznawać naszą wiarę. Trzeba nam nieodmiennie żyć zgodnie z naszą wiarą, świadczyć o niej swoim życiem, także po to, by przybysze z innych krajów i kultur, jak też ci, co są nam bliżsi, co myślą o sobie, że wydorośleli na tyle, iż nie muszą wierzyć w Boga, w Chrystusa, w jakieś życie wieczne, aby wszyscy oni zapragnęli poznać tego Chrystusa, w którego my wierzymy.

Nie lekceważąc ani jednych, ani drugich, spróbujmy ich uszanować, bo tylko w ten pełen życzliwości sposób możemy przyczynić się do tego, aby uwierzyli w Chrystusa i weszli na drogę zbawienia, którą On otworzył i na którą wszystkich nas ciągle zaprasza.

Przybyszom musimy tak zaprezentować nasze życie zbudowane na wierze, aby zainteresowali się, skąd płynie nasza moc, nasza nadzieja i miłość. Tych, którzy od wiary odeszli, musimy najpierw dobrze zrozumieć, aby ich obojętność na Ewangelię najpierw nie zaraziła nas, a następnie, aby spoglądając na nas także oni mogli zobaczyć, co daje nam Chrystus i nasza wiara w Niego.

Od początku historii chrześcijaństwa pojawiały się dyskusje i różnorodne próby odkrycia właściwej wartości daru zbawienia. Najtrudniejsze jednak dziedzictwo pozostawił w naszej kulturze wiek XVIII, czyli tak zwany okres Oświecenia. Nasila się wtedy bardzo ambitna postać racjonalizmu, który daje pierwszeństwo myśleniu naukowemu, badaniom naukowym i nowej organizacji życia społecznego. Ludzie zaczęli sądzić, że pewne jest tylko to, co da się obejrzeć, policzyć i zważyć. Przestali się więc interesować światem nadprzyrodzonym. Przez około sto lat nie zaprzeczali nawet istnieniu Boga. Uważali Go za Stwórcę, który jednak po dokonaniu dzieła stworzenia przestał się światem zajmować. Z czasem jednak zaczęli zaprzeczać nawet istnieniu samego Boga. Porzucili powoli wiarę w nieśmiertelność człowieka, w jakiekolwiek życie po śmierci. Prosta więc już była droga do odrzucenia wszelkiego pośrednictwa Chrystusa w zbawieniu człowieka. Od czasu Oświecenia człowiek "sam wziął w swoje ręce własny los". Skracając nieco nasze rozważanie dochodzimy do tego, dlaczego ludzie rozpoczynali rewolucje. Rewolucja Francuska pod koniec XVIII wieku usiłowała stworzyć nową społeczność i nową kulturę zbudowaną w oparciu o "rozum". Głoszonych przez nią idei "wolności, równości i braterstwa", choć tak bliskich Ewangelii i chrześcijaństwu, nie dało się bez Boga wprowadzić w życie. Tak ta rewolucja, jak i następne, niosły ze sobą terror i ruinę, także minę moralności budowanej bez korzeni, bez jednoznacznych i niepodważalnych zasad.

Pomimo przeżytego doświadczenia od czasu Oświecenia wielu ludzi uwierzyło, że człowiek może żyć bez Boga i bez Boga może tworzyć doskonałą społeczność. "Umowa społeczna", jaką odtąd zawierają różne parlamenty, stała się najważniejszą i jedyną formą zabezpieczenia życia człowieka, życia w wolności, ograniczanej jedynie ze względu na równe prawo innych ludzi do wolności.

Nie wszyscy w okresie Oświecenia i później odrzucili całkiem Chrystusa. Wielu przestało w Nim widzieć Boga, oskarżając Kościół, że to on wypaczył od samego początku Jego obraz. Wielu widziało w Nim doskonałego człowieka, który może być wzorem dla innych. W ciągu minionych dwóch stuleci pojawiły się biografie Chrystusa jako dobrego człowieka. Ale w tym samym okresie, zwłaszcza w ciągu ostatnich stu lat, zaczęły pojawiać się także biografie, które odrzucały ewangeliczny obraz Jezusa, ponieważ dla niektórych był na przykład człowiekiem zbyt słabym i skłaniającym innych do cierpienia, do znoszenia niewoli. Dziś, przy dużym rozwoju wydawnictw, możemy spotkać i takie książki, w których próbuje się znowu wmawiać, że Chrystus byl jakimś rewolucjonistą, a pierwsi chrześcijanie zmienili Jego obraz czyniąc z Niego człowieka cichego.

Oczywiście, dla kogoś, kto nie uznaje istnienia Boga, kto nie uznaje nieśmiertelności duszy ludzkiej, Chrystus nie ma zbawczej mocy. Taki człowiek usiłuje sam sobie zapewnić "zbawienie", czyli szczęśliwe życie tu na ziemi.

Aby można było zatem w Chrystusie widzieć jedynego Zbawiciela, trzeba najpierw uwierzyć w Boga, w Boga Stwórcę. Trzeba najpierw uwierzyć, że człowiek jest nie tylko doskonałym organizmem, ale jest kimś więcej. Trzeba uwierzyć, że człowiek za swoje życie odpowiada przed Bogiem. Dopiero potem można będzie zrozumieć, że Bóg jest miłością, że pragnie zbawienia, że prowadzi człowieka do wyzwolenia od zla, do pojednania. Dopiero potem można zrozumieć, że Chrystus jest najdoskonalszym wyrazem tej Bożej miłości.

Wiara w zbawczą moc Chrystusa jest łaską, ale człowiek może przygotować się do przyjęcia tej łaski. Jedną z najważniejszych dróg takiego przygotowania się jest dobre poznanie życia Jezusa, czytanie Ewangelii, przez którą Bóg ciągle do nas mówi. Jakże smutne są przypadki, gdy wierzący chrześcijanie nie znajdują czasu na uważne przeczytanie Ewangelii, a wierzą bezkrytycznie w najróżniejsze wypaczenia obrazu naszego Zbawcy, podawane często ze złej woli, z woli niszczenia dobra, że wierzący, nie znając Ewangelii, przyjmują za prawdę takie wymysły, jak ten, iż Jezus jest przybyszem z obcej planety. O wiele mądrzej jest trwać w wierze razem z tysiącami tych, którzy za tę wiarę w Chrystusa oddali życie, razem z milionami tych, którym łaska Chrystusowa pozwala na pokonywanie słabości, na służbę bliźnim, na nadzieję życia wiecznego z naszym Panem.

O. Paulin Sotowski


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Jak łatwo wyjaśnić wiarę w życie po śmierciJak łatwo wyjaśnić wiarę w życie po śmierci

Jestem w czyśćcu. Tylko Msza Św. może mnie uwolnićJestem w czyśćcu. Tylko Msza Św. może mnie uwolnić

Jak żyła matka kapłana?Jak żyła matka kapłana?

Matce Bożej RóżańcowejMatce Bożej Różańcowej

List do rodzin: Rodzina a społeczeństwoList do rodzin: Rodzina a społeczeństwo

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej