Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wiekuista czcicielko...

     Nie ma takiej inwokacji w Litanii Loretańskiej, tytuł ten pochodzi z książki Jeana Guittona zatytułowanej krótko: Maryja. "Gdy istota ludzka - pisze autor - uświadamia sobie, że jest tworem Bożym, to na myśl, że istnieje - ogarnia ją zdumienie, a na myśl, że została wybrana do istnienia - ogarnia ją drżenie i jakaś wdzięczność absolutna. Pełna zachwytu cześć nie jest niczym innym, niż takim właśnie uświadomieniem sobie więzi, która łączy nas z Bogiem i stanowi uzasadnienie samej istoty pojęcia religii".

     Termin "religia" pochodzi od łacińskiego słowa religere (wiązać, spajać). Nie ma stworzenia tak ściśle związanego z Bogiem, czyli tak religijnego, i to od pierwszej chwili istnienia, jak Ta, której istotą, imieniem własnym, jest - "NIEPOKALANE POCZĘCIE".

     Uwielbianie Boga jest pierwszym zadaniem Niepokalanej, "Jej wieczystym urzędem wewnętrznym", dlatego, jako "WIEKUISTA CZCICIELKA", spełniająca posłannictwo chwalby i dziękczynienia, jest Ona wzorem wszelkiego życia religijnego.

     Jest jakieś absolutne piękno w tym jedynym niezafałszowanym istnieniu. Nigdy nie zaślepił Jej "bóg tego świata" (2 Kor 4,4), nie próbowała, jak pierwsza nasza matka-Ewa, przekroczyć statusu (stanu prawnego) stworzenia, od początku stanęła mocno na gruncie prawdy: "Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?" (1 Kor 4,7).

     W Jej Niepokalanym Poczęciu odnowione zostało to najpierwotniejsze Przymierze pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, zerwane za pokuszeniem tego, który się chełpił, "jakby nie otrzymał".

     Można by tu dalej snuć refleksje, tak bliskie św. Maksymilianowi, o więzi Niepokalanej z Duchem Świętym. Przecież charakterystyczną cechą Trzeciej Osoby Boskiej, jak mówią dogmatycy, jest to, że Duch Święty nigdy nie nazywa się swoim; albo jest Duchem Ojca, albo Duchem Syna. Jest cały "KU" Ojcu i Synowi, cały "DLA" - tajemnicze "MY" Trójcy Przenajświętszej.

     Czyż nie na tym samym polega urzekające piękno Maryi?

     - że jest tak zupełnie nie swoja
     - że tak całkowicie zwrócona ku Bogu
     - że wszystkie Jej przywileje są dla nas
     - że od Niepokalanego Poczęcia aż do Wniebowzięcia nigdy ani na moment nie pomyślała o sobie, całkowicie wolna od siebie.

     Poza niezrównanym pięknem trzeba nam odkryć w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia jeszcze coś więcej. Kard. Karol Wojtyła, celebrując Eucharystię w kaplicy założenia MI w Rzymie, powiedział w homilii: "To tutaj o. Kolbe odkrył tajemnicę Niepokalanej, a odkrył ją nie tylko jako największe piękno wszechświata, ale nade wszystko jako siłę, potężną energię, którą chciał przekazać innym. W tym właśnie celu urzeczywistnił całe swe dzieło dając mu nazwę Rycerstwa Niepokalanej" (15 X 1977).

     Dr Alexis Carrel, autor znanej na całym świecie książki Człowiek istota nieznana, który wśród wielu innych naukowych odznaczeń otrzymał nagrodę Nobla za wynalezienie metody operowania naczyń krwionośnych, przez wiele miesięcy przebywał w Lourdes dla badania cudownych uzdrowień. Tam właśnie doświadczył osobiście co jest źródłem owych "potężnych energii", które o. Kolbe odkrył w Niepokalanej. "Modlitwa - pisze Carrel - jest nie tylko wyrazem czci, jest przede wszystkim zewnętrznym objawem utajonej w człowieku zdolności odczuwania i okazywania czci. Zdolność ta jest źródłem najpotężniejszej energii, jaką człowiek rozporządza".

     Energia ta - zdaniem Carrela - "pozostaje tragicznie niewykorzystana". Dlaczego? Trzeba by tu dotknąć ogromnego dziś zagadnienia ekologii. Dużo się robi dla ochrony tak wspaniale stworzonego świata przed niszczącą robotą człowieka. Ale istnieje jeszcze inny tajemniczy "świat", który leży w mocy Złego, za który Chrystus nie chce się modlić. W swojej ostatniej modlitwie w wieczerniku wypowiada przerażające słowa: "Ojcze... Ja nie proszę za światem, ale za tymi, których mi dałeś... Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata". (J 17,16).

     Niełatwo dziś odciąć się od "świata" tak zdecydowanie jak Chrystus. Aura przesycona trzema pożądliwościami (mieć, używać, znaczyć, por. 1 J 2, 16) niczym Czarnobyl wnika w nas wszystkimi porami. Szatan z właściwą sobie przenikliwością odgaduje w tych trzech namiętnościach podatny sobie żywioł, chwyta go jako narzędzie, rozdyma ludzkie ambicje, ową pierworodną skłonność do bycia "bogami", obecną w każdej pokusie złych mocy - oto dlaczego niszczeje w nas właściwa naturze człowieka zdolność odczuwania i okazywania czci i to "drżenie wdzięczności absolutnej" za wielkie dzieła Boże, za znaki Jego działania w świecie i w naszym życiu.

     A wobec tego - taka propozycja: Potraktujmy tegoroczny maj jako 30-dniową pielgrzymkę do Ain Karim. 31 maja będziemy świętować Nawiedzenie Najśw. Maryi Panny, czyli święto MAGNIFICAT. Od Zwiastowania Miriam z Nazaretu jest w drodze do krewnej Elżbiety, która według słów Anioła jest dla niej znakiem, że "dla Boga nie ma nic niemożliwego" (Łk 1,37). Nie ma wątpliwości, że dla Dziewicy Maryi ta uciążliwa zapewne droga w góry judzkie była wielką pielgrzymką wdzięczności. Wielbiła, błogosławiła Boga, składała Mu dzięki za Jego przedziwne dzieła i cuda zdziałane w historii Izraela. Radował się duch Maryi w Bogu, który "uboży i wzbogaca, poniża i wywyższa. Z pyłu podnosi biedaka, z barłogu dźwiga nędzarza... a w niwecz obraca opornych, przeciw nim grzmi na niebiosach" (1 Sm 2,7-8.10).

     "DZIEWICA ZADUMANA NAD HISTORIĄ" rozważała w sercu "łaskawość Pana dla Jego czcicieli" (Ps 103,17), Jego wierność, którą poprzysiągł przodkom: Abrahamowi, Jakubowi... (por. Mi 7,20). Ta znajomość dziejów zapisanych w księgach Starego Testamentu, jakże pomagała Maryi w modlitwie uwielbienia, która wreszcie znalazła upust w Jej własnym MAGNIFICAT. Wtedy rzekła Maryja: "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy... gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny..." (Łk 1, 46-47.49).

     Dokonało się w tym momencie uwielbienie w najwyższym stopniu "w Duchu i prawdzie". Ona nie pyta, jak Samarytanka, o miejsce kultu, nie jest Jej potrzebne ani Jeruzalem, ani góra Gera- zim (por. J 4,20-25), Ona nosi już w sobie przyczynę wszystkich świątyń i jedynego CZCICIELA mającego dostęp do łona Ojca, zdolnego uczynić zadość obowiązkowi religijnej czci należnej Temu, który daje istnienie, od tego, który je nieustannie otrzymuje z rąk Stwórcy.

     W tej naszej "pielgrzymce wdzięczności", może w drodze na majowe nabożeństwa, a może w domu przy obrazie czy figurze Maryi, porozważajmy w sercu:

     - co mi Pan dziś uczynił?
     - w czym okazał miłosierdzie?
     - jakie znaki działania Bożego w świecie, w historii naszego narodu, która wciąż się pisze, dostrzegły dziś "światłe oczy serca", które da mi Pan, jeżeli o to poproszę (por Ef 1,18).

     W Księdze Syracha czytamy: "Położył Bóg oko swoje w ich serca, aby im dać poznać wielkość swoich dzieł" (Syr 17,18). Mieć w sobie "oko Boże" to znaczy mieć Boże spojrzenie na całą otaczającą nas rzeczywistość. Nie nauczymy się patrzeć po Bożemu z telewizji. Oglądane co dzień przerażające dowody nikczemnienia człowieka, mogą nas pozbawić wiary, że świat jest jednak w ręku Boga. Na kartach Pisma Świętego znajdziemy również całe smutne bogactwo form ludzkiego grzechu, odchyleń i wypaczeń w najprzeróżniejszym kierunku. List do Rzymian ukazuje przerażający wprost obraz dezintegracji moralnej i społecznej, ale równocześnie słowo Boże wskazuje na przyczyny tej sytuacji. "Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce... dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądanie ich serc na łup nieczystości... na pastwę bezecnych namiętności..." Warto przeczytać ten list w całości. Efekt skomplikowany, ale przyczyna prosta: zerwanie religijnej więzi z Bogiem, znajomość Boga bez oddawania należnej Mu chwały.

     Dlatego weźmy do siebie, jak uczeń Pański, Maryję - WIEKUISTĄ CZCICIELKĘ. Ona nie zajmie w nas miejsca Boga, ale miejsce naszego "ja". Śpiewane przez nas litanie i pieśni majowe i każdą Zdrowaśkę potrafi zamienić na wspaniały hymn ku czci Trójjedynego Boga.

     Chyba tylko tak, chyba tylko z Nią zdołamy się oprzeć atmosferze sekularyzacji i obojętności religijnej, co stawia nam Papież jako zadanie w obecnej fazie przygotowań do zbliżającego się Trzeciego Tysiąclecia. Ktoś powiedział, że wiek XXI albo będzie głęboko religijny albo go w ogóle nie będzie. A można by chyba powiedzieć i tak, że my, Polacy, albo będziemy głęboko Maryjni, albo w ogóle przestaniemy być religijni.

S. Joanna, niepokalanka


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej